Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tajemnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tajemnica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 czerwca 2021

Marieke Nijkamp, Manuel Preitano - "Kod Oracle"

Autor: Marieke Nijkamp
Ilustracje: Manuel Preitano
Tytuł: Kod Oracle
Cykl: DC Powieść Graficzna 13+
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 184
Ocena: 10/10

Opis:

Barbara Gordon, sparaliżowana od pasa w dół w wyniku postrzału, zostaje przyjęta do Centrum Rehabilitacji Arkham – miejsca, gdzie nastolatki z Gotham mogą skorzystać z kompleksowej rehabilitacji i otrzymać pomoc psychologiczną. Skazana na wózek Barbara musi przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości, jednak coś nie daje jej spokoju. W nocy słychać dziwne głosy, a pacjenci ośrodka zaczynają znikać. Czy dręczące ją podejrzenia są wynikiem traumy? A może dziewczyna rzeczywiście słyszy głosy dochodzące z niekończących się korytarzy centrum? Barbara musi poskładać wszystkie części łamigłówki, by rozwiązać tajemnicę kryjącą się za ścianami CRA. W „Kodzie Oracle” nie da się uciec od prawdy, a Barbara Gordon musi pokonać demony przeszłości, zanim pochłoną jej przyszłość.

Recenzja:

DC Powieść Graficzna 13+ to jeden z moich ulubionych cykli komiksowych, obecnie dostępnych na rynku. Przedstawiają fascynujące przygody, przepełnione emocjami oraz problemami współczesnej młodzieży (także ogólnie społecznymi), a na dodatek robią to w sposób barwny i nieoczywisty. Nie inaczej jest z Kodem Oracle, jednym z najnowszych tytułów w tej serii.

Rozwiązywanie zagadek jest jak szybowanie w powietrzu.

Nie będę ukrywać, że nie znam za dobrze uniwersum DC, dlatego nie odniosę się szerzej do postaci Barbary Gordon w nim, a jedynie skupię się na historii zawartej w samym komiksie, którego jest główną bohaterką. Dziewczyna jest hakerką – i to nie byle jaką, ale pewnego dnia, nieszczęśliwie, zgarnia kulkę i ląduje na wózku inwalidzkim. Dla jej dobra zostanie wysłana do Centrum Rehabilitacji Arkham, gdzie ma dojść do siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. I właśnie w tym miejscu rozgrywa się większość akcji komiksu, a Babs (bo tak siebie nazywa) otrzymuje tutaj niepokojącą zagadkę do rozwiązania…

(...) Być może nie jesteś w stanie rozwiązać własnej zagadki, ale ten dom jest kodem, a ty go złamiesz.


W komiksie kryją sią wątki iście z powieści grozy. Jedna z bohaterek opowiada Babs creepy historie, od których włos jeży się na karku, a które ostatecznie bardzo pomogą jej w rozwikłaniu zagadki znikających podopiecznych centrum. Sama tajemnica nie jest jednak jedynym wątkiem wartym uwagi. Powieść graficzna skrywa w interesujący sposób porusza tutaj między innymi motyw niepełnosprawności, odnajdywania siebie oraz – jak to w większości młodzieżowych tworów bywa – także rodzącej się przyjaźni (i nie rdzewiejącej starej). Wiele fragmentów tego komiksu mnie poruszyło, inne z kolei trzymały mnie w napięciu lub… bawiły. Od strony graficznej „Kod Oracle” również zachwyca – kreska jest barwna, fantastycznie uchwyca charaktery i emocje postaci, acz przy strasznych historiach opowiadanych Babs zmienia się w klimat bardziej horrorowy i… zarazem na swój sposób uroczy. Zresztą, spójrzcie sami, zamieszczam zdjęcie po lewej. Prawda, że ghost stories zostały tu przedstawione fenomenalnie?

Zawsze myślałam, że będę nieustraszona. Ale taka nie jestem. I chyba już nigdy nie będę. I nie ma w tym nic złego. Może Issy ma rację – gdybym się nie bała, toby znaczyło, że mi nie zależy. To strach sprawia, że dajemy z siebie wszystko, że przemy do przodu, że próbujemy zrozumieć to, czego nie rozumiemy.
Krok po kroku, zagadka po zagadce.
I jest to znacznie lepsze od latania.

Kod Oracle to cudowny komiks dla młodzieży, z wciągającą historią, nutką grozy i humoru, gwarantujący mnóstwa wrażeń, niepozbawiony przyjemnego ciepła dla serca i morału. W sposób niespotykany zostały tutaj ukazane liczne problemy społeczne, z którymi często muszą mierzyć się młodzi ludzie (oczywiście, w metaforze). Nie mogę doczekać się kolejnych tomów tego cyklu i… cóż więcej mogę powiedzieć? Polecam z całego serca!

niedziela, 7 lutego 2021

Joris Chamblain, Aurélie Neyret - "Pamiętniki Wisienki. Bogini bez oblicza", tom 4

Autor: Joris Chamblain
Ilustrator: Aurélie Neyret
Tytuł: Bogini bez oblicza
Cykl: Pamiętniki Wisienki (tom 4)
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 20 stycznia 2021
Liczba stron: 80
Ocena: 10/10

Opis:

W dniu dwunastych urodzin Wisienka otrzymuje od przyjaciółek niezwykły album pełen literackich opisów przypadkowych postaci, sporządzonych niegdyś przez nią samą. Jej mama zaś zabiera ją na tygodniowy pobyt we Dworze Stu Tajemnic, gdzie główną atrakcją jest rozwiązywanie kryminalnych zagadek. W jednej z sekretnych komnat dworu odnajdują portret pewnej bogini bez twarzy...

Co wspólnego ze sobą mają album od przyjaciółek, piękność z obrazu i… tajemniczy „Zapowiadacz”? Jaką zagadkę skrywają mury starego pensjonatu i dlaczego ktoś wykorzystał niezwykłe umiejętności Wisienki, aby rozwikłać sprawy sprzed lat, które już nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego?

Recenzja:

Pamiętniki Wisienki to chyba najpiękniejsze komiksy świata! Jestem absolutnie zakochana zarówno w szacie graficznej tych opowiastek – są niezwykle artystyczne! - jak i w cudownych historiach, jakie przedstawiają. Bogini bez oblicza to już czwarty tom przygód Wisienki, który serwuje nam kolejną tajemnicę do rozwikłania – tym razem znacznie bardziej emocjonującą dla naszej bohaterki.

Zacznę może od moich spostrzeżeń względem tego tomu – również w odniesieniu do całej serii. Prawdę mówiąc, dopiero w tej części zauważyłam, jak fantastycznie autorzy przedstawiają dorastanie Wisienki – dziewczynka wyraźnie nabrała doświadczenia, ale i widać subtelne zmiany w jej wyglądzie (oraz jej przyjaciółek). Poruszone są tutaj mimochodem problemy z dorastaniem, które dotyczą szerszego grona młodych nastolatków – ot, pierwsze lekkie zbuntowania, zagubienie oraz inne, nieco dramatyczniejsze, jak choćby próba pogodzenia się z utratą rodzica (to nie spoiler – już we wcześniejszej części była mowa, że Wisienka nie jest gotowa na rozmowę o ojcu). A wszystko to ubrane jest w ciekawą historię, z kolejną wyśmienitą tajemnicą, niebanalnymi postaciami oraz… zjawiskową szatą graficzną!

Uwielbiam w tej serii to, że poza standardowymi kadrami komiksowymi, kryje w sobie również prywatne zapiski Wisienki oraz jej rysunki, zdjęcia, wspomnienia. Autorzy też kapitalnie ukazują retrospekcje, jedynie łagodnie zmieniając barwy, co – wbrew pozorom – naprawdę robi robotę i w tym komiksie wypada genialnie! Zresztą, samo kolorowanie tutaj rysunków i kreska Aurélie Neyret zasługuje na ogromne brawa, bo – jak wspominałam wcześniej – Pamiętniki Wisienki to najpiękniejsze komiksy, jakie widziałam! Nawet bez słów i scenariusza ze stron biją emocje.

Bogini bez oblicza jest chyba najbardziej emocjonalną częścią, bowiem Wisienka tutaj buzuje z emocji – podobnie jak jej matka, która ma wrażenie, że traci córkę. Ich konflikt jednak zdaje się być oczyszczający i… żeby nie zdradzić Wam nic, powiem jedynie, że nie mogę doczekać się kolejnego tomu (zapowiedzianego na październik – tyle czekania 😢). Sama tajemnica również jest kapitalna i nietuzinkowa, ale tutaj – niestety – również nic Wam nie zdradzę. Powiem jedynie, że wyprawa do Dworu Stu Tajemnic obfituje w niesamowitości (kadry i tło to złoto) oraz… odrobinę piractwa! Arrr! Co ciekawe, na końcu tego komiksu czeka na czytelników przyjemna zabawa, w której należy odgadnąć hasło, szukając odpowiednich pól. Przyznam Wam, że utknęłam tu na chwilę, bo kartki okazały się odrobinę zbyt sklejone i pożarły mi 11 – mam nadzieję, że to tylko wpadka w moim egzemplarzu. Zresztą – nic się nie stało, bo hasło i tak odgadłam. Teraz chyba jestem oficjalnie członkiem Bractwa z Wybrzeża? Arrr!


Jeśli nie znacie jeszcze komiksów Pamiętniki Wisienki – koniecznie nadróbcie ten brak! Każdy tom tego komiksu przemiło mnie zaskakuje, cieszy serduszko i oczy, i choć są przeznaczone dla młodszych odbiorców… nie raz uroniłam na nich łzę. I wyśmienicie się bawiłam! Polecam Wam z całego serca i Bogini bez oblicza, i wcześniejsze tomiki! 💗

czwartek, 26 listopada 2020

Terry Deary - "Wiggott przedstawia: Fantastyczny Woskowy Świat. Upiorny pociąg"

Autor: Terry Deary
Tytuł: Wiggott przedstawia: Fantastyczny Woskowy Świat. Upiorny pociąg
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 14 października 2020
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10

Opis:

Tajemnicza wieża. Dziewczyna uwięziona w szklanej gablocie. Skradziony telefon oraz drzwi do nieznanego świata… To oznacza tylko jedno – upiorną przygodę!

Boy jest niezłym pechowcem. Szuka go nie tylko policja, ale także przerażający Arfur Loaf. Boy decyduje się znaleźć schronienie w Niesamowitym Gabinecie Woskowym Wiggotta, ale może to się okazać najgorszym pomysłem, na jaki kiedykolwiek wpadł! Gorsza może być już tylko… podróż Pociągiem Strachu! Teraz dwóch szalonych wiktoriańskich zabójców, Burke i Hare, także go szukają. Od Boya zależy, czy chce wrócić do swoich czasów, uciec z Pociągu Strachu i uratować dziewczynę.

Trzymający w napięciu horror dla młodszych czytelników! Wejdź do mrocznego świata tajemnic i przygód mrożących krew w żyłach.

Recenzja:

Gdy tylko zobaczyłam, że w Polsce pojawia się kolejny cykl autora słynnej serii STRRRASZNE HISTORIE, nie mogłam przejść obok niego obojętnie – szczególnie, że Upiorny pociąg to horror dla młodszych czytelników, a ja uwielbiam takie creepy opowiastki. Przyznam Wam szczerze, że z początku bałam się zawodu – wszak wcześniej wspomniany cykl Terry’ego Deary’ego to istne złoto – ale… moje obawy zniknęły już po pierwszych stronach!

Książeczka od razu wciągnęła mnie swój nieco mrrroczny świat. Mimo ilości stron, czyta się ją błyskawicznie szybko, ponieważ rozdziały są króciutkie (jest ich aż 100!), czcionka duża, język bosko gawędziarski, a i porywającej akcji nie brakuje. Tempo czyta zwiększają również rozmaite niesamowitości oraz tajemnice kryjące się w treści. Sporo tutaj strachów, dreszczy niepokoju na plecach nie brakuje, ale rozrywka z tą książką jest przednia - szczególnie, że i miejsca dla nawiązań do historii tutaj nie zabrakło. Nie ma szansy odłożyć jej na bok – tak nieziemsko wciąga fabuła.

Upiorny pociąg jest przeznaczony dla dzieci od dziewiątego roku życia, ale myślę, że i młodzież będzie się wyśmienicie przy tym tytule bawiła. Autor zaskakuje tutaj zaskakuje na każdym kroku, a zakończenie jest fenomenalne – nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Polubiłam bardzo również bohaterów – i ich dziwactwa, a także świat przedstawiony, który choć z początku wydawał mi się nie do końca zrozumiały, tak w dalszych etapach powieści z przyjemnością się w nim zatapiałam. Wyobraźnia przy tej lekturze działa na najwyższych obrotach!

- Znikać? - parsknął Chłopiec. - Jak to znikać?
- Której części słowa "znikać" nie rozumiesz? Rozpływać się w powietrzu. Odwiedzili muzeum i słuch po nich zaginął. Rozmyli się...
- Wszyscy?
- Tylko niektórzy - odpowiedziała dziewczyna. - Ci, którzy byli na tyle głupi, żeby wysiąść z pociągu.

Upiorny pociąg
to książka idealna dla dzieci, którym nie straszne historie mrożące krew w żyłach oraz fantastyczne przygody. Mimo, że nie jestem już targetem tej opowieści, świetnie się przy niej bawiłam – podobnie jak mój dwunastoletni siostrzeniec. Zachwycające jest również wydanie tej książki – duża grafika z tytułem rozdziału jest jednocześnie klimatyczna i miła dla oka! Króciutko podsumowując – polecam z całego serducha! :)

niedziela, 28 czerwca 2020

Joris Chamblain, Aurélie Neyret - "Pamiętniki Wisienki. Tom 2. Księga Hektora"

Autor: Joris Chamblain
Ilustrator: Aurélie Neyret
Tytuł: Księga Hektora
Seria: Pamiętniki Wisienki (tom 2)
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 29 kwietnia 2020
Liczba stron: 80
Ocena: 10/10

Opis: 

Wisienka ma jedenaście lat i pragnie zostać pisarką, zaczęła nawet pisać pamiętnik! Jej ulubiony temat to ludzie, zwłaszcza dorośli. Są tak skomplikowani, że chciałaby ich lepiej zrozumieć. Uwielbia ich obserwować, próbując odgadnąć, jakie tajemnice w sobie kryją. Tym razem Wisienka swoją uwagę i detektywistyczne zacięcie poświęca starszej pani, która jest częstym gościem w pobliskiej bibliotece. A wolny czas wakacji sprzyja refleksjom i poszukiwaniom rozwiązań zagadek, które nurtują dziewczynkę. Dlaczego kobieta wypożycza co tydzień tę samą książkę? Czym zajmuje się na co dzień? A co robiła w przeszłości? I dlaczego nigdy nie warto rezygnować z lojalności wobec bliskich?

Recenzja: 

Pamiętniki Wisienki to najpiękniejsza seria komiksowa wydawnictwa EGMONT. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia – i to nie tylko przez wzgląd na zjawiskowe ilustracje, ale i treść książeczki. Joris Chamblain ma niesamowity dar do tworzenia historii, co udowadnia również w drugim tomie, zatytułowanym Księga Hektora.


Autor ponownie serwuje nam nietuzinkową tajemnicę, na której rozwiązaniu zależy nam równie mocno, jak głównej bohaterce komiksu – Wisience. Dziewczynka ma detektywistycznego hopla i – muszę przyznać – całkiem nieźle dedukuje, a do tego jest… po prostu przecudowna! Jednakże nie jest ona idealna – popełnia błędy, właściwe dla jej młodego wieku. Potrafi jednak znakomicie wyciągać wnioski ze swoich działań i – z drobną pomocą – rozwiązywać nie tylko zagadki, ale i swoje problemy. 

Wspomnienia to dziwna rzecz. Zależnie od chwili, w której się je przywołuje, lub z kim się je przeżyło, mogą być smutne lub wesołe, mogą bawić lub zaboleć. 


Cykl o Wisience to niesamowicie piękna i poruszająca lektura. Choć skierowana jest do młodego czytelnika, to ujmuje za serce i dorosłych. Księga Hektora jest niebywale oryginalna i napisana fantastycznym językiem, co z całą pewnością jest także zasługą doskonałego tłumaczenia Marka Puszczewicza. Po prostu – cudo i dla serca, i dla… 

… oczu. Komiks ma ciekawą formę, bowiem posiada nie tylko typowo komiksowe kadry, ale i fragmenty pamiętnika Wisienki oraz jej zdjęć. Wszystkie ilustracje Aurélie Neyret są niezwykle barwne i malownicze, nie można się na nie napatrzeć. Aż ciężko mi uwierzyć, że można stworzyć coś tak cudownego! 

Księga Hektora to kapitalna kontynuacja kapitalnej serii. Pamiętniki Wisienki są nie tylko atrakcyjną przygodą, ale i pozycją zachęcającą do refleksji, choćby na temat relacji, wspomnień, prawdomówności. Jestem przekonana, że każdy, kto po ten komiks sięgnie, zakocha się w nim bez pamięci – tak, jak i ja się zakochałam. Polecam ten przepiękny cykl absolutnie każdemu. To naprawdę wyjątkowe książeczki!

czwartek, 18 czerwca 2020

Fleur Hitchcock - "Chłopiec, który latał"

Autor: Fleur Hitchcock 
Tytuł: Chłopiec, który latał 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 25 marca 2020 
Liczba stron: 256 
Ocena: 6/10 

Opis: 

Anglia, XIX w., początek ery przemysłowej. Spełnienie ludzkich marzeń o lataniu jest na wyciągnięcie ręki, wynalazcy ścigają się, kto pierwszy skonstruuje latającą maszynę. 

Athan, spragniony przygód chłopiec z biednej rodziny, także śni o lataniu. Jest pomocnikiem pana Chena, wynalazcy i naukowca, z którym w sekrecie buduje latającą maszynę. Kiedy pan Chen zostaje zamordowany, Athan postanawia, że nie może dopuścić, by bezcenne projekty i elementy maszyny wpadły w niepowołane ręce. Tym samym jednak Athan sprowadza na swych bliskich i przyjaciół ogromne niebezpieczeństwo. Staje przed wyborem: marzenia o lataniu czy rodzina? Co wybierze? Kto zamordował pana Chena? Komu pierwszemu uda się wznieść w przestworza? 

Recenzja: 

Fleur Hitchcock to pisarka znana z kryminalnych powieści młodzieżowych. Muszę przyznać, że jej Morderstwo w środku zimy wspominam całkiem dobrze, dlatego też postanowiłam sięgnąć po nieco inną jej książkę, której akcja tym razem rozgrywa się nie w czasach współczesnych, a w XIX wieku w Anglii. 

Chłopiec, który latał wzbudził we mnie różne emocje i – prawdę mówiąc (a raczej pisząc) – książka zarazem skradła moje serce, jak i… no cóż… wiele fragmentów nie przypadło mi za bardzo do gustu. Historia Athana, pomocnika naukowca i wynalazcy, choć przeznaczona dla czytelnika w wieku powyżej 9-tego roku życia, miejscami jest dość ciężka i trudna. I nie mam na myśli tutaj stylu prowadzenia powieści, bowiem napisana jest lekkim piórem, a akcja leci na łeb na szyję (czasami za mało skupiając się na uczuciach bohaterów). Po prostu… autorka nieco przesadziła z niektórymi wydarzeniami, tudzież poruszanymi tematami. Koszmarnie przedstawiła również postać mamy i babci Athana (ogólnie postaci kobiece pozostawię tutaj bez komentarza). 

Pomijając powyższe, fabularnie powieść jest naprawdę dobra. Tempo jest szybkie, tajemnica ciekawa, nie brakuje niebezpieczeństw i przyjemnego napięcia, klimat wiktoriański również się w całość wkrada (miasto jest wykreowane cudownie). Kolejnym atutem tutaj jest sposób ukazania przyjaźni w książce (Athana i Todda), który uważam za uroczy i ujmujący za serce (i jest on chyba jednym z najlepszych elementów całości). Bo – jeśli chodzi o ukazywanie smutku, żałoby – książka zdecydowanie leży. Po prostu… nie czułam tego. Ktoś zginął – ok – lecimy dalej. Tak to w moim odczuciu wyglądało… 

Chłopiec, który latał to ciekawa powieść kryminalna, choć niepozbawiona wad. Nie do końca wiem, co o tej książce myśleć i komu ją polecić. Być może młodszym czytelnikom bardziej przypadnie do gustu – wszak oni z pewnością docenią dość beztroski stosunek do niemal wszystkiego. Mimo, że tym razem Fleur Hitchock nie skradła mego serca, polecam ten tytuł, bo jest na swój sposób oryginalny i fragmentami doprawdy ujmujący. Szkoda tylko, że tak niewiele w nim tytułowego latania…

niedziela, 7 czerwca 2020

Chelsea Pitcher - „To kłamstwo cię zabije”

Autor: Chelsea Pitcher 
Tytuł: To kłamstwo cię zabije 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 25 marca 2020 
Liczba stron: 416 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Na imprezie sprzed roku ktoś umarł – w płonącym samochodzie w lesie. Pięcioro nastolatków grało swoje role i do tej pory nikt nie powiedział prawdy. 

Przybywają do odizolowanej rezydencji na wzgórzach, oczekując, że wezmą udział w konkursie z główną nagrodą w wysokości 50 000 $. Nie zdają sobie sprawy, że zostali zwabieni przez osobę skłonną do zemsty, która chce wreszcie odkryć prawdę o tym, co się wydarzyło tamtej nocy. 

Przybyło pięcioro, ale nie wszyscy mogą odejść. Czy prawda ich uwolni? 
Czy kłamstwa zniszczą ich wszystkich? 

Recenzja: 

Dopóki nie sięgnęłam po To kłamstwo cię zabije, uważałam thrillery młodzieżowe za niezbyt ciekawe lektury. A tutaj proszę – całkowicie się zatraciłam i moje pięćdziesiąt stron lektury przed snem zamieniło się… w przeszło czterysta. Tak, zgadliście – pożarłam tę powieść jednej nocy i choć się nie wyspałam, niczego nie żałuję! 


Chelsea Pitcher stworzyła doprawdy nietuzinkową historię-tajemnicę, w której przeplata się pełna gama emocji, problemów nastolatków oraz kilka bardziej creepy elementów. Kilka scen jest tutaj pod tym kątem przesadzona, jednakże powieść nie jest całkiem oderwana od rzeczywistości i – wbrew pozorom – porusza doprawdy ważne tematy. Autorka bardzo obrazuje prześladowanie, przemoc w rodzinie, problem z akceptacją siebie (tutaj porusza również łagodnie temat orientacji seksualnej) oraz… kłamstwa, które – bądź, co bądź doprowadziło do tragedii. 

Na razie postanowiła założyć na twarz maskę obojętności i być jak porcelanowa lalka, czekając cierpliwie na bieg wydarzeń. Tylko dzięki temu mogła przeżyć. (…) Porcelanowe kończyny nie mogły drżeć, a plastikowe serce – boleć, boleć tak strasznie jak jej serce. Nie mogło zostać złamane. Nie mogło krwawić. Za to szklanymi oczami potrafiła dostrzec wszystko.

Powieść niesamowicie trzyma w napięciu, a z każdym rozdziałem atmosfera gęstnieje. Autorka często wodzi tutaj czytelnika za nos, nie brakuje tutaj licznych zwrotów akcji oraz wielu niespodzianek, a zagadka jest doprawdy misterna. Bardzo przypadło mi do gustu nawiązywanie do tworów popkultury, filmów takich jak Czarny łabędź czy Carrie, zarówno w rozmowach bohaterów, jak i ich przemyśleniach względem sytuacji, wydarzeń oraz – dość znacząca – rola porcelanowych lalek, które od zawsze uważam za przerażąjące Historia i intryga dopracowana jest przez autorkę w każdym calu i wszystko na końcu tworzy jedną, spójną całość, a jednocześnie nie zabrakło tutaj delikatnego niedopowiedzenia dla czytelnika. Nie mogę narzekać również na kreację bohaterów, bowiem są oni różnorodni, a ich motywacje doskonale przedstawione. Można ich lubić lub nienawidzić, ale… nie są nam obojętni, a to najważniejsze, prawda? 

To kłamstwo cię zabije to fenomenalna powieść dla młodzieży, która szokuje i budzi w czytelniku pełną gamę emocji. To historia przyjaźni i miłości, wielu miłości - skrytych, podnoszących na duchu i… destrukcyjnych. Jestem przekonana, że niejeden nastolatek i dorosły da porwać się w tej historii i przeczyta ją jednym tchem jak ja. Przepiękny język, poetycki i marzycielski w wielu miejscach sprzyja refleksji i pobudza doznania z lektury. Polecam z całego serducha – mocna rzecz! :)

sobota, 18 kwietnia 2020

Derib + Job - "Yakari. Tajemnica Małego Pioruna"

Scenarzysta: Job
Ilustrator: Derib
Tytuł: Yakari. Tajemnica Małego Pioruna. Tom 6
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 22.01.2020
Liczba stron: 48
Ocena: 8/10

Opis:
  
Szósty album przygodowo-humorystycznych opowieści o małym Indianinie i jego zwierzęcych przyjaciołach. Yakari codziennie szaleje na swoim niewielkim mustangu Małym Piorunie, który z dnia na dzień staje się coraz szybszy. Jednak pewnego ranka chłopiec nie zastaje konika w plemiennym stadzie... Co się stało? Gdzie się podział wierny przyjaciel? Mały Piorun dostał tajemnicze wezwanie i musiał podążyć do odległej krainy, gdzie czekają go niebezpieczne próby. Przebrnąć je zdołają tylko najdzielniejsze z dzielnych mustangów. Czemu owe próby mają służyć i czy po ich pokonaniu konik będzie takim samym wesołym towarzyszem zabaw jak wcześniej? 

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy – scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 „Yakariego” (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie czterdzieści albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.

Recenzja:

Pomimo tego, iż ja i mój syn nie jesteśmy wielkimi fanami komiksów, to seria o przygodach młodego Indianina, Yakariego, przypadła nam do gustu i posiadamy wszystkie jej tomy, oprócz siódmego, który został niedawno wydany. Dzisiaj chciałabym zrecenzować tom szósty, zatytułowany Yakari. Tajemnica Małego Pioruna. Wszystkim, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z serią przypomnę, że Mały Piorun to szybki mustang a jednocześnie najwierniejszy przyjaciel Yakariego. Z czym przyjdzie zmierzyć się w tej części chłopcu i jego zwierzęcemu towarzyszowi? Pierwszy z nich doświadczy przejmującego smutku myśląc, że utracił swojego ukochanego konika na zawsze...

Yakari ma także ten przywilej, że może porozumiewać się ze zwierzętami za pomocą ludzkiej mowy. Takie rozwiązanie może wprowadzać w dziecięcą wrażliwość nieco zdumienia, a także zachwytu. Któż z nich nie chciałby porozmawiać ze swoim pieskiem, chomikiem, czy innym zwierzęciem? Młody Indianin to potrafi i między innymi, dlatego jest taki niezwykły.

To, co niezmiennie zachwyca mnie w tej serii od początku jej wznowionego i przedłużonego wydania przez wydawnictwo Egmont, to niezwykle ekspresyjne rysunki i scenariusz  z wartościowym przekazem. Nie inaczej jest w przypadku szóstego tomu. Poziom artystyczny obu twórców wciąż jest imponujący. Z radością można usiąść z dzieckiem, podziwiając niezwykłe ilustracje i z zaciekawieniem przysłuchiwać się historii, która przydarzyła się głównym bohaterom. Jak zwykle kluczową rolę gra tu przyjaźń, ale również prawa natury, które są nieuniknione, chociaż mogą zasmucić - chodzi mi w tym momencie o polowania. Z tym tematem związany jest niewielki epizod w komiksie, na który jednak dzieci mogą zwrócić uwagę. Warto więc im wytłumaczyć, że prawa łańcucha pokarmowego są raczej nie do przeskoczenia. Każda część serii o młodym Indianinie jest wyjątkowa, także ta jest przepełniona emocjami protagonisty oraz jego towarzysza. Próba, przed którą stanie mustang będzie trudna, ale zarazem pouczająca. Ten komiks dla dzieci jest przez to naprawdę warty polecenia.


"- Nie bałeś się (...)?
- Obawa i nadzieja są nierozłączne..."

Wróćmy jednak do głównego wątku Tajemnicy Małego Pioruna. Pewnego dnia Yakari budzi się i nie znajduje swojego przyjaciela obok siebie. Zmartwiony wyrusza na jego poszukiwania. Jaką tajemnicę kryje mustang i czy Yakariemu dane będzie ją poznać? Na przykładzie jego postawy i zachowania względem Małego Pioruna możemy uświadomić dzieciom, jak ważna w życiu człowieka jest przyjaźń i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Poznając tę opowieść uśmiechniemy się pod nosem na jej początku i na zakończeniu. Zaś jej meritum wzbudzić może w nas niewielki przestrach i trwogę o zdrowie konika. Czy wszystko skończy się szczęśliwie i młody Indianin odnajdzie swego towarzysza? Tego wam oczywiście nie zdradzę. Ta historia nie jest przepełniona humorem jak niektóre z wcześniejszych, ale ciągle wyczuwalne jest w niej wesołe nastawienie scenarzysty i ilustratora. Poza tym, jest ona ponadczasowa i można ją już zaliczyć do klasyki komiksów dla dzieci, gdyż została stworzona  w kwietniu 1980 roku, a za sprawą wydawnictwa Egmont nasze dzieci mogą czerpać przyjemność z jej poznawania.



Wydanie i jego jakość nie rożni się niczym od poprzednich części. Błyszcząca okładka i format A4 sprawia, że te zeszyty prezentują się bardzo dobrze i miło jest na nie popatrzeć. Sama historia jest krótka i czyta się ją co najwyżej pół godziny. Jednak podziwiać rysunki można znacznie dłużej. Natomiast wskazówki i wartości, które odczytamy z tej opowieści mogą zakiełkować w sercach naszych pociech i towarzyszyć im przez bardzo długi czas.

"W drodze powrotnej...
- Najpierw odpocznę...
- ...i odzyskam siły!
- Co za przygoda! Nigdy już nie będę taki jak przedtem...
- ...ale nie mogę się doczekać spotkania z pewną osobą!" 

Yakari. Tajemnica Małego Pioruna to komiks, w którym ukrywa się ciekawa i pouczająca historyjka. Wszyscy chłopcy a nawet dziewczynki z pewnością polubią młodego Indianina, a jego przygody ich zachwycą. Wesoła a momentami nieco intrygująca historia Małego Pioruna poruszy i zainteresuje każde małe serduszko.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont..

czwartek, 22 listopada 2018

Wendy Mass, Rebecca Stead - "Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija"

Bob Przyjaźń to magia, która nie przemija - Mass Wendy, Stead Rebecca | okładka
Autor: Wendy Mass, Rebecca Stead
Tytuł: Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija
Wydawnictwo: Young
Data wydania: 15 listopada 2018
Liczba stron: 232
Ocena: 8/10

Opis:

Prawdziwa przyjaźń może wszystko!
Livy wraz z mamą, tatą i młodszą siostrzyczką odwiedzają babcię w Australii. Ostatni raz byli u niej pięć lat temu.
Dziewczynka nie może oprzeć się wrażeniu, że zostawiła wtedy w domu babci coś bardzo, ale to bardzo dla niej ważnego.
W pokoju, który kiedyś należał do mamy Livy, znajduje się szafa. A w szafie czeka… Bob! Czy ten dziwny stworek, który wygląda jak zombie w przebraniu kurczaka jest tym, kogo zostawiła Livy?
Tak! Livy przypomniała sobie, że wyjeżdżając pięć lat temu od babci poprosiła Boba, aby poczekał na nią w starej szafie. I Bob czekał… Teraz nareszcie są razem! Mogą nareszcie wyjaśnić tajemnicę pochodzenia stworka i odszukać jego rodzinę. Tylko dlaczego kurczaki babci są wobec niego tak podejrzliwe?

Recenzja: 

Lubię sięgać po literaturę dziecięcą, która ma więcej do zaoferowania niż urocza fabuła z przekazem. Taką książeczką okazała się dla mnie Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija, bowiem jest ona doprawdy nietuzinkowa, a z całą pewnością jeden z jej bohaterów jest nieszablonowy. Mowa o tytułowym Bobie, zielonym zombie-niezombie w stroju kurczaka. Czyż nie jest to oryginalna postać już z samego opisu? 

Zacznijmy jednak od początku, choć na historii skupiać się nie zamierzam (no prawie). Opowieść przedstawioną w książce obserwujemy z dwóch punktów widzenia, bowiem narratorami powieści jest dziesięcioletnia (prawie jedenastoletnia) Olivia oraz Bob. Muszę przyznać, że bardziej przypadł mi do gustu drugi bohater, który jest nieziemsko uroczy, kochany, zabawny i… i po prostu absolutnie się w nim zakochałam! To bardzo pozytywna postać i jestem przekonana, że każdy go polubi, ale nie chcę ujmować przy tym Livy (bo tak zwykle jest nazywana) – ona również jest fajną postacią i z przyjemnością bym się z nią zaprzyjaźniła. Spodobała mi się również tajemnicza otoczka historii – nagłe zapominanie Boba oraz sama jego istota. Nie zdradzę jednak Wam kim jest ten bohater, bo popsuję Wam przyjemność czytania (a przynajmniej tę niespodziankę), podpowiem jedynie, że zdaje się mieć to związek z australijskimi podaniami… 

Poza interesującymi bohaterami (poboczni również są warci uwagi), tajemnicami oraz baśniowością, Bob... ma znacznie więcej do zaoferowania. Spodobał mi się sposób, w jaki autorka podejmuje tematy tęsknoty, przyjaźni, rodziny i wplata w to wszystko odrobinę magii. Książeczka ta zawiera absolutnie wszystko, co książka dla młodego czytelnika powinna zawierać: postaci, których nie sposób nie lubić, fantastyczne elementy, piękne i jednocześnie przystępne mądrości oraz… odrobinę bajecznych ilustracji! Muszę również dodać, że styl, w którym napisana jest książka, jest bardzo przystępny dziecku – lekki i humorystyczny – a rozdziały stosunkowo krótkie, dzięki czemu spokojnie można sobie lekturę przed snem dawkować. O ile to możliwe, bowiem książka wciąga od pierwszych stron i czyta się ją z zapartym tchem! 

Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija to przepiękna opowieść o tym, co dla każdego młodego czytelnika powinno być ważne. Porusza temat więzi w łagodny i pogodny sposób, choć – nie będę ukrywać – w wielu miejscach się wzruszyłam. Polecam tę książeczkę absolutnie każdemu czytelnikowi – nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Bo Bob jest baśniowy, magiczny, poetycki i jestem przekonana, że wywoła uśmiech na twarzy każdego. Książeczka ta jest idealna na prezent. Polecam z całego serca!

środa, 14 marca 2018

Helena Haraštova, Jiří Franta - "Wielka księga ciemności"

 
Tytuł: Wielka księga ciemności
Autor: Helena Haraštova
Ilustracje: Jiří Franta
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 28 + 5 rozkładanych plansz
Wiek: 6+

Opis:

Kiedy jest ciemno, wszyscy idą smacznie spać… Ale czy wszyscy? Ależ skąd! To właśnie wtedy świetliki wyruszają w swój niezwykły lot, krety i dżdżownice drążą podziemne tunele,
a w głębinach oceanu kałamarnice szykują się na łowy. A ludzie? Wielu też nie śpi. Kontrolerzy kierują ruchem samolotów, strażacy gaszą pożary, a piekarze pieką chleb, który pachnący zjesz na śniadanie.

W ciemnościach tętni życie!


Recenzja:
 
Najbardziej interesujące są zwykle te rzeczy, które kuszą nas obietnicą tajemnicy i podróży w nieznane. Dlatego „Wielka księga ciemności” to świetny pomysł na jedną z pierwszych encyklopedii dla małych odkrywców. Któż nie jest ciekawy co kryje się w ciemności?

Lektura przynosi odpowiedzi między innymi na takie pytania, jak czym tak właściwie jest ciemność, a czym światło, w jaki sposób ludzie oświetlali swoje domy na przestrzeni dziejów, jakie zwierzęta żerują w nocy, a jakie zamieszkują mroczne głębiny mórz i oceanów. Młody czytelnik pozna również sposoby w jakie radzimy sobie z nocnym transportem, a także zainteresuje się funkcjonowaniem miast i wsi. Po ciemku, oczywiście. Nie zabrakło również paru ważnych informacji na temat księżyca – niekwestionowanego króla nocy. 

Książka została zbudowana jako zbiór ciekawostek, dzięki czemu niewprawionego jeszcze czytelnika nie odstraszą długie partie jednolitego tekstu. Niedługim, ale konkretnym informacjom przedstawionym przystępnym językiem towarzyszą bardzo szczegółowe ilustracje. Na część z nich można patrzeć przez długie minuty i co rusz odkrywać kolejne, wyłaniające się z mroku elementy. Pięć rozkładanych plansz wzmaga instynkty odkrywcy, a świecąca w ciemności okładka przyciąga dzieci jak ćmy – to sprawdzony i dokładnie przetestowany fakt ;) 
 


 

Intrygujący temat i niecodzienna forma to zdecydowanie największe atuty tej książki. Duży plus również za zrozumiały język.

„Wielka księga ciemności” ukazuje dobrze znany dziecku świat w od zdecydowanie mniej znanej strony – w końcu nieczęsto mamy okazję na nocną podróż po mieście, nie mówiąc już o spacerze po lesie. A jeśli nawet, to romantyczne tête-à-tête z wilkiem przy świetle księżyca lepiej zostawić na kartach książki. 
 
Zaciekawia, edukuje i oswaja lęki - idealne połączenie.

Kto jest nocnym markiem, a kto chodzi spać z kurami? I jednym i drugim bardzo polecam tą „encyklopedię”. Tylko pamiętajcie, że do czytania jednak przyda się światło - słoneczne, albo chociaż elektryczne ;) Bo to książka, która świetnie sprawdzi się nie tylko przed snem i z latarką pod kocem!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.