Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra karciana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra karciana. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 lipca 2021

Przemysław Liput - "Wytęż wzrok. Rok w przedszkolu"

 

Autor: Przemysław Liput 
Tytuł: Wytęż wzrok. Rok w przedszkolu 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Data wydania: 2021
Liczba graczy: 2-5
Wiek: 5-105
Ocena: 10/10 

Opis:

Bohaterowie książki "Rok w przedszkolu" zapraszają do wspólnych poszukiwań kształtów i kolorów!
"Wytęż wzrok" to gra wymagająca niesamowitej spostrzegawczości. Gdzie ukrył się żółty przedmiot? A czerwony? Gdzie znajdziemy coś kwadratowego?
Każda z 48 kart to całkowicie nowe wyzwanie nie tylko dla fanów książki "Rok w przedszkolu". Ilustracje Przemka Liputa ponownie przenoszą nas do Słonecznego Przedszkola, które nieustająco tętni energią. Tylko jak w takich warunkach zachować spokój i wytężyć wzrok?

Recenzja:

Na rynku wydawniczym gier i książek ćwiczących dziecięcą spostrzegawczość jest naprawdę wiele. Oczywiście ten fakt bardzo mnie cieszy, bo są to zazwyczaj wartościowe tytuły, które zapewniają dobrą zabawę, a jednocześnie pozytywnie wpływają na rozwój naszych pociech. Seria Rok w... od wydawnictwa Nasza Księgarnia jest bardzo popularna i chociaż nie mieliśmy i nadal nie mamy żadnej z jej części w swoim domu to wiele dobrego o niej słyszałam i czytałam. Nawet na naszym blogu w recenzjach Anety. Mimo praktycznej nieznajomości kreski Przemka Liputa bardzo spodobał mi się opis gry Wytęż wzrok oraz jej mechanika, z którą już mieliśmy do czynienia i dobrze się u nas sprawdziła, a także jej atuty edukacyjne. Czego zatem nauczy nasze dzieci owa karcianka? Na pewno rozpoznawania kształtów i kolorów, zdrowej rywalizacji i sięgania po wartościowe zabawki.

 
Chociaż dolna granica wieku odbiorców tej gry, którą proponuje nam wydawca, wynosi pięć lat to mogę polecić ją nawet młodszym dzieciom, nawet czterolatkom. Mój syn, który w czerwcu skończył trzy latka okazał się nią bardzo zainteresowany. Zna już kolory, więc bez problemu je nazywa, także na tym zestawie kart. Co więcej, to dzięki niemu zaczął uczyć się kształtów, z wielką ochotą powtarzając za mną nazwy figur geometrycznych, takich jak: koło, trójkąt, kwadrat i prostokąt. I chociaż dla niego jeszcze prostokąt i kwadrat jest tym samym, to na pewno za jakiś czas z pomocą tej właśnie gry nauczy się jaka jest różnica pomiędzy nimi. Starsze dzieci zaś z zaangażowaniem mogą wyszukiwać danych barw oraz kształtów na niezwykle szczegółowych ilustracjach autorstwa Przemka Liputa, oczywiście dobrze się przy tym bawiąc.


Na elementy gry Wytęż wzrok. Rok w przedszkolu składają się: tylko czterdzieści osiem dwustronnych kart oraz instrukcja przebiegu rozgrywki, mająca format takiej samej karty, jak te przeznaczone do zabawy. Muszę przyznać, że po raz pierwszy spotykam się z tego typu instrukcją i bardzo mi się ona podoba - jest poręczna, przejrzysta i ma niewielkie rozmiary. Pudełko mogłoby być nieco mniejsze, ale i tak nie zajmuje zbyt dużo miejsca na półce. Teraz przejdźmy do zasad gry. O co zatem tutaj tak naprawdę chodzi? Reguły są banalnie proste i nietrudne do zrozumienia. Wystarczy potasować wszystkie karty i ułożyć je w jeden stos, ilustracjami do dołu. Osoba rozpoczynająca grę odkrywa jedną kartę i wszyscy uczestnicy patrzą na to jaki kształt lub kolor wskazuje następna ze stosu. Takiego symbolu szukają na odkrytym obrazku. Komu uda się ta sztuka jako pierwszemu, ten zdobywa punkt, zabierając dla siebie daną kartę. Wygra osoba, która na koniec rundy zdobędzie najwięcej kart. Zatem jest to nie tylko gra ćwicząca spostrzegawczość, ale także refleks.



Karty są duże, nawet dwa razy większe niż te tradycyjne. Mają zaokrąglone rogi i są na tyle sztywne, by wygodnie się je użytkowało. Ilustracje z wieloma detalami dotyczą przeróżnych sytuacji bliskich każdemu dziecku. Ujrzymy na nich, na przykład: upadek chłopca, kłótnię o zabawkę, zabawę w teatr, mycie zębów i wiele innych, przeróżnych scenek, które same w sobie są niezwykle interesujące. Dzieci chętnie będą je przeglądać. Warto także zachęcić je do opowiadania o tym, co znajduje się na danym obrazku. To dodatkowa forma zabawy z tymi kartami, której wydawca nam nie zaproponował, ale bardzo dobrze się sprawdza podczas spędzania czasu z dziećmi. Naprawdę warto pokusić się o posiadanie tego fantastycznego zestawu kart, który bawi, uczy i rozwija.


Wytęż wzrok. Rok w przedszkolu to gra karciana idealna dla przedszkolaków, dzieci w wieku szkolnym, a nawet dorosłych. Uczy rozpoznawania kolorów i kształtów. Sprawdza dziecięcy refleks oraz spostrzegawczość. Z pewnością graczom nie umknie żaden detal i z chęcią przystąpią do zaciętej rozgrywki, by przekonać się o tym, kto spośród towarzystwa może poszczycić się sokolim okiem i zwinnością lisa. Grajcie i bawcie się po prostu wyśmienicie!

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 13 marca 2021

Marcin Dudek - "Plus minus. Nauka liczenia"

 

Autor: Marcin Dudek 
Ilustracje: Joanna Kłos
Tytuł: Plus minus. Nauka liczenia 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 7-107 lat
Ocena: 9/10

Opis:

Gra "Plus minus. Nauka liczenia" pomaga dzieciom utrwalić umiejętność dodawania i odejmowania do 10. Z kolejnymi wariantami przyspiesza ten proces i wprowadza dodatkowe pojęcia (parzyste, nieparzyste, mniejsze niż itd.).
Gra ma 3 poziomy trudności. Wariant 1. jest wprowadzeniem do działania kart. Dzieci zaczynają dodawać i odejmować do 10, starając się coraz szybciej wykonywać działania. Wariant 2. to zręcznościowa wersja wariantu 1. Z kart ułożonych w formie kwadratu 4 × 4 uczestnicy zbierają te z wynikiem spełniającym konkretny warunek (np. parzyste). Wariant 3. jest przeznaczony dla zaawansowanych graczy. Mając do wyboru określoną liczbę akcji, gracze muszą tworzyć ciągi działań szybciej od innych. Tutaj znaczenie ma nie tylko umiejętność wykonywania działań, lecz także strategiczne myślenie.
90 kart działań i 20 kart celów zapewnią godziny świetnej zabawy, przy okazji poprawiając u młodszych uczestników szybkość liczenia.

Recenzja:

Z matematyką nie warto żyć na bakier, gdyż w wielu sytuacjach ciągle przewija się przez nasze życie, a zwłaszcza pod postacią dodawania i odejmowania rożnych liczb. Warto zatem oswoić się z nią i polubić tę niebanalną królową nauk już w najmłodszych latach. Współcześnie mamy tyle pomocy dydaktycznych, iż z radością i stosunkowo szybko, można zaprzyjaźnić się z odejmowaniem i dodawaniem. Czy gra karciana Plus minus. Nauka liczenia pomoże dzieciom w utrwaleniu podstawowych umiejętności z tego zakresu? Wspólne ćwiczenia z pewnością zaowocują sprawniejszym posługiwaniem się liczbami i wykonywaniem działań, jednocześnie dostarczając miłych chwil podczas treningu umysłowego w formie zabawy. Najważniejsze jest bowiem to, by przedstawić swoim pociechom naukę jako przyjemność, a nie obowiązek. I ta gra nam w tym pomaga. Zatem cieszę się, że została wydana i może wspierać rodziców w edukacji swoich dzieci oraz oswajaniu ich z istotnymi zagadnieniami matematycznymi.


Co prawda mój starszy syn jest już w trzeciej klasie i powinien sprawnie posługiwać się liczbami, w tym wykonywać działania nie tylko na odejmowanie i dodawanie, ale też na mnożenie i dzielenie. Jednak nie będę ukrywać, że nie jest on zwolennikiem matematyki i nadal ma trudności z niektórymi zagadnieniami z tej dziedziny. Postanowiłam zatem zamówić tę grę właśnie dla niego, by sprawdzić jego wiedzę obliczeniową i jeszcze potrenować podstawowe umiejętności matematyczne. Bowiem na doskonalenie ich nigdy nie jest za późno, zwłaszcza że jest on na pierwszym etapie swojego rozwoju naukowego i trzeba wspierać go w nauce na różne sposoby. Zatem polecam tę karciankę nie tylko tym uczniom, którzy dopiero rozpoczynają - w ich odczuciu - skomplikowaną przygodę z liczbami i działaniami, ale także tym, którzy z jakichś powodów nie opanowali ich dostatecznie dobrze, mimo że już powinni. Z pewnością przekonają się, że liczenie może być nawet przyjemne.


W pudełku znajdziemy zestaw stu dziesięciu kart, w tym: 45 kart dodawania, 45 kart odejmowania i 20 kar celów oraz oczywiście instrukcję przeprowadzenia rozgrywek. Za pomocą dostępnego zestawu kart możemy rozegrać trzy warianty gry. Oczywiście na początek warto zacząć od tego najłatwiejszego. Wystarczy z kart dodawania i odejmowania wybrać kilka i rozłożyć je przed dzieckiem, jednocześnie mówiąc wymyśloną przez siebie wartość. Na przykład 7. Dziecko stara się znaleźć karty, których wynik będzie wynosił właśnie tyle. Karta, która jest oznaczona dużą cyfrą 2, a w jej górnych rogach widnieje napis "+5" spełnia ten warunek. To proste ćwiczenia wspiera nieskomplikowane obliczenia w pamięci w zakresie do dziesięciu. Im sprawniej i szybciej dziecko będzie je wykonywać tym lepiej dla niego. Wypracowanie tej umiejętności to idealna podwalina pod bardziej zaawansowane działania.

W wariancie drugim będą nam także potrzebne karty celów. Rozkładamy szesnaście kart zgodnie ze schemtem w instrukcji, a obok kładziemy stos kart dodawania i odejmowania oraz karty celów. Następnie odkrywamy pierwszą z kart celów. Zadaniem graczy jest wybranie z rozłożonych kart tych spełniających odkryty cel. Wygrywa osoba, mająca przy sobie najwięcej kart po zakończeniu zabawy. Tu liczy się spostrzegawczość i szybkość. Wprowadzone zostają ważne pojęcia matematyczne, które dzieci mogą sobie sprawnie przyswoić.



Ostatni wariant przeznaczony jest dla graczy zaawansowanych. Polega na układaniu ciągu liczb, z których każda kolejna musi być o jeden większą od poprzedniej. W instrukcji wszystko zostało fajnie objaśnione i rozrysowane, więc nie będę tu szczegółowo opisywać zasad przeprowadzania tej rozgrywki. Wspomnę tylko, że warto rozegrać rundę próbną, by zapoznać się z zasadami najtrudniejszej wersji. Tutaj trzeba bardziej się skupić i nieco dłużej zastanowić nad kolejnym ruchem. Gra umożliwia także przeprowadzenie zabawy w dwie osoby. Mnogość i różnorodność wariantów pod względem stopnia zaawansowania sprawia, że tytuł pomoże dzieciom etapami oswoić się z matematyką i zadowoli zarówno mniej pojętnych uczniów, jak i zapalonych prymusów. Taka forma nauki na pewno spodoba się każdemu.


Tekturowe pudełko posłuży nam przez długi czas jako miejsce przechowywania kart. Dzięki plastikowej wkładce z dwoma otworami, w której są one umieszczone, zachowujemy porządek wewnątrz opakowania, więc karty nie "latają" nam w jego wnętrzu. Jeżeli chodzi o jakość kart, są dość wytrzymałe i wygodne w użytkowaniu. Stonowane kolory i wyraźne oznaczenia ułatwiają koncentrację i skupienie się na zadaniu podczas rozgrywki. Nie od dziś wiadomo, że karty mogą mieć różne moce, a te zrobią z waszych dzieci mistrzów matematyki, a przynajmniej pomogą im w nauce dodawania i odejmowania oraz zastosowania w praktyce pojęć związanych z liczbami. Gra odczaruje mroczną wizję matematyki, jako nauki niezrozumiałej i udowodni, że jest ona całkiem przyjemna.

Plus minus. Nauka liczenia to zestaw kart, dzięki którym dzieci pokochają matematykę. Różne warianty gry pozwalają stopniowo wprowadzać je w zawiły świat liczb, działań i pojęć matematycznych. Umożliwiają polepszenie szybkości liczenia i sprawią, że dodawanie i odejmowania z wielkim prawdopodobieństwem będzie opanowane do perfekcji. Ta wspaniała pomoc dydaktyczna przekonuje, że nauka przez zabawę jest najefektywniejsza.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia

niedziela, 9 sierpnia 2020

Krzysztof Pietrzak - "Dziki futbol"

 
Autor: Krzysztof Pietrzak
Ilustrator: Maryna Rudzko
Tytuł: Dziki futbol
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 11.03.2020
Liczba graczy: 2
Wiek: 6+ lat
Ocena: 9/10

Opis:

Afrykańskie zwierzęta gromadzą się na sawannie, aby zobaczyć finał Ligi Dzikich Zwierząt. Kto zostanie zwycięzcą? Odważne Lwy czy Szarżujące Nosorożce?
Odkrywaj karty, rozpatruj piłkarskie akcje, strzelaj gole i sprawdź, czy twoja drużyna sięgnie po puchar!

Recenzja:

Zwierzęta to najbardziej lubiani bohaterowie w dziecięcych książkach, ale nie tylko w nich. Doskonale sprawdzają się także jako najważniejsze postaci w grach karcianych. Mogliśmy się samodzielnie o tym przekonać biorąc udział w rozgrywce pod tytułem Dziki futbol. Oczywiście to, z jakiego gatunku pochodzą zawodnicy naszych drużyn nie miało tu większego znaczenia, gdyż sam przebieg gry okazał się tak fascynujący, iż nie było czasu na rozmyślania o wyglądzie, czy pochodzeniu jej bohaterów. Cała nasza uwaga skupiała się na kolejnych akcjach. Zatem czy ta gra od wydawnictwa Zielona Sowa wzorowana na technice piłki nożnej realistycznie oddaje ducha sportowej rywalizacji? Ależ oczywiście! Ponadto zaskakująco szybko wciąga i sprawia, że zapominamy o codziennych obowiązkach dobrze się przy tym bawiąc.

Mój starszy syn jest fanem piłki nożnej i sam trenuje tę dyscyplinę sportu. Ma on już dziewięć lat, więc gdy zobaczyłam w ofercie wydawnictwa tę grę, byłam pewna, że się mu spodoba. Wiek sugerowany przez wydawcę jest tu naprawdę wyjątkowo umowny, gdyż nawet czteroletnie dziecko może odnaleźć się w tym turnieju, z zaangażowaniem w nim uczestnicząc. Oczywiście takie maluchy będą potrzebowały pomocy w odczytywaniu poleceń zapisanych na kartach. Tym jednak bez problemu może zająć się starszy z graczy. Jako osoba dorosła również świetnie bawiłam się podczas tego karcianego meczu. Gra dedykowana jest dla dwóch osób, jednak gdyby ktoś chciał zwerbować do swojej drużyny jakiegoś pomocnika, nie widzę do tego żadnych przeciwwskazań.


Pomysł na grę przypadł nam do gustu i oboje z synem cieszymy się, że powstała karciana wersja piłki nożnej. Dzięki niej możemy wstąpić w szeregi jednej z drużyn, które tworzą afrykańskie zwierzęta. Pojedynek piłkarski pomiędzy Odważnymi Lwami a Szarżującymi nosorożcami toczy się na dalekiej sawannie. Przy okazji możemy rozwinąć temat nie tylko sportu, ale także samego kontynentu, którym jest w tym przypadku Afryka. Życie w tym zakątku świata na pewno zaciekawi młodych graczy a rozmowy o nim mogą być świetnym przerywnikiem podczas zaciętej rywalizacji w finale Ligii Dzikich Zwierząt.

Przygotowanie do turnieju jest bardzo proste i zajmuje niewiele czasu, dzięki czemu sprawnie i szybko można rozpocząć ten emocjonujący mecz. Wystarczy postępować zgodnie z instrukcją, z której odczytaniem i zrozumieniem na pewno nie będziecie mieli żadnych problemów. Ogólnie etap przygotowań składa się z tasowania i odpowiedniego rozmieszczenie wszystkich kart. Na zdjęciu poniżej możecie podpatrzyć jak wygląda prawidłowo przygotowane do piłkarskiego pojedynku pole gry. Ważnym rekwizytem jest znacznik piłki, który wskazuje, który z graczy jest aktualnie przy piłce. Osoba rozpoczynająca rozgrywkę odkrywa pierwszą z kart Akcji. Następnie musi postępować zgodnie z zawartymi na niej poleceniami. Wszystkie zasady są szczegółowo opisane w instrukcji, więc nie będę się o nich rozpisywała. Wspomnę tylko, że zadania podczas trwania meczu są zróżnicowane, pomysłowe i dostarczają graczom mnóstwo frajdy. Zwycięstwo też nie przychodzi szybko, gdyż możemy się nim cieszyć dopiero po wygraniu dwóch rund. To sprawia, że emocje buzują w nas do ostatniej chwili meczu. 



Graficzne wykonanie elementów gry jest przyjemne dla oka. Jakościowo też wszystko zostało wyprodukowane na najwyższym poziomie. Dodatkowym urozmaiceniem jest tablica wyników oraz symbole (liczby) goli, którą możemy sami aktualizować, dzięki czemu nie pomylimy się w bieżącym wyniku i unikniemy niepotrzebnych nieporozumień dotyczących liczby strzelonych bramek przez konkretną drużynę. Osobiście uważam, że to niemal obowiązkowa gra dla każdego młodego fana piłki nożnej i gier planszowych. Z pewnością chętnie rozegra on niejeden karciany mecz ze swoim kolegą, tatą, a nawet mamą, czy też siostrą. Każdy może się nią zachwycić i poddać emocjom Dzikiego futbolu.



Dziki futbol to gra, która obudzi waszego ducha rywalizacji. Proste zasady i kompaktowe wydanie zachwycają już od pierwszej rundy. Jeśli nie możecie rozegrać prawdziwego meczu piłki nożnej, jego dzika wersja będzie dla niego doskonałą alternatywą. Stoczcie zacięty pojedynek i przekonajcie się, komu dopisze szczęście i kto będzie mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Emocje i dobra zabawa podczas turnieju są zagwarantowane. Nie potrzeba więcej, by miło spędzić czas.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Jonathan Chaffer - "Gra pozorów"

Tytuł: Gra pozorów
Autor: Jonathan Chaffer
Projekt graficzny: Małgorzata Wójcicka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 20 minut
Wiek: 8+
Ocena: 9/10

Opis: 

Wszyscy gracie równocześnie! Staracie się jak najszybciej wyłożyć na stół wszystkie swoje karty. Aby wygrać, należy wykazać się spostrzegawczością i szybkością!
Gra opiera się na efekcie Johna Ridleya Stroopa, psychologa, który odkrył, że NIE WSZYSTKO JEST TAKIE, JAKIE SIĘ WYDAJE!

Recenzja:

Zakręcone gry z prostymi zasadami to najlepszy sposób na spędzenie czasu z bliskimi. Już sam opis Gry pozorów zapowiadał nietuzinkową rozgrywkę, obfitą w pomyłki, zamieszanie i śmiech. Nie spodziewałam się jednak, że tytuł przyjmie się w moim domu tak dobrze! 

Inspiracją do stworzenie gry było badanie amerykańskiego psychologa Johna Ridley’a Stroopa. Jednym zdaniem – chodzi o to, że sprzeczne informacje, gdy np. kolor czcionki różni się od znaczenia napisu (ŻÓŁTY), mózg ma nie lada zagwozdkę, w związku z czym nietrudno o błąd. I właśnie na tym bazuje Gra pozorów, gdzie wszystko jest na opak. 

W pudełku znajdują się dwie talie – niebieska łatwiejsza i czerwona trudniejsza. Jednakże my już na start z korzystaliśmy z wariantu gry zaawansowanego, gdzie wszystkimi kartami gramy razem. Zasady są banalnie proste i najłatwiej wyjaśnić je na podstawie przykładu. Na kartę z napisem MAŁE kładziemy taką ze słowem z małych liter (czarne), a na czarne w czarnym kolorze czcionki (RUDE). W prostszej talii znaleźć można karty nie tylko dotyczące rozmiaru i koloru czcionki, ale też grubości oraz liczby liter w słowie. Trudniejszy wariant dodaje również karty nawiązujące do kierunku liter – jest więc jeszcze więcej zabawy! 

Muszę przyznać, że graliśmy nie do końca zgodnie z zasadami, bowiem przy dwuosobowej rozgrywce rozdaliśmy… wszystkie karty (instrukcja proponuje wstępnie po 15). A jest ich sporo – 65 z niebieskim rewersem i 45 z czerwonym. Dostarczyło nam to mnóstwo wrażeń – przede wszystkim, gdy w trudniejszej talii wchodziły lustrzane odbicia. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile razy w trakcie gry padło „eee”, „yyy”, „chwila, co?!”. Naprawdę polecam zacząć tak hardcorowo, zabawa przy tym jest doprawdy przednia. Szczególnie, że wszyscy wykładają karty jednocześnie… 

Przebieg gry jest bardzo szybki, mimo wielu kart. Jak wspominałam wcześniej – my od razu rozdaliśmy wszystkie karty, a więc mieliśmy dwa pokaźne stosy. Następnie jedną kartę położyliśmy na środku stołu i… igrzyska się rozpoczęły. Ciągnęliśmy kolejno karty, aby znaleźć taką pasującą do tej na środku i – gdy już znaleźliśmy – szybko ją wykładaliśmy i szukaliśmy kolejnej. Gra kończy się, gdy jednemu z graczy skończą się karty lub nie ma takiej, którą może wyłożyć. Wówczas woła STOP i wygrywa osoba z mniejszą ilością elementów w dłoni. W przypadku remisu – wygrywa gracz-krzykacz. 

Gra pozorów jedynie z pozoru jest prosta. Przy pierwszych grach często się myliliśmy, bo niełatwo się przestawić na takie zmiany. Niemniej po wdrążeniu się w grę szło nam coraz sprawniej i rozgrywka na wszystkie karty zajmuje nam w tej chwili maksymalnie dwie minuty. I często w nią gramy, bo nie tylko jest fantastyczną i zabawną pozycją, ale przede wszystkim można przy niej fajnie rozwinąć szybkość reakcji i podzielność uwagi. Polecamy zarówno dużym, jak i małym! 

P.S. Karty są przeurocze!

sobota, 23 marca 2019

Gra karciana – "Zeus"

Tytuł: Zeus
Autor: Jason Schneider
Ilustrator: Gary Locke
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 30 minut
Wiek: 8+
Ocena: 8/10

Opis:

Gra z figurką Zeusa!
Gracze wspinają się na Olimp – grecką górę bogów. Chcą dostarczyć na jej szczyt posąg Zeusa. Podczas wspinaczki będzie on przechodzić z rąk do rąk. 
Staraj się, aby w momencie dotarcia na szczyt posąg był w twoich rękach!
Gra posiada proste zasady gry! 

ZDOBYTE NAGRODY
Najlepsza Gra Dziecięcia - nominacja (USA)
Wybór Rodziców - rekomendacja (USA)
Nagroda Centrum Rodzicielstwa (USA)
Nagroda Toy Testing (Kanada)
Nagroda Major Fun! (USA)
Nagroda Rodzicie Rodzicom (USA)

Recenzja:

Zeus, Hera, Posejdon, Ares, Hermes, Afrodyta, Apollo, Artemida, Atena – bez wątpienia znacie te imiona z lekcji języka polskiego, a dokładniej – z lektury mitologii greckiej. Mnie osobiście zafascynowały przedstawione w niej postaci i ich historie, dlatego do dzisiaj zwracam uwagę na wszelkie książki i gry oparte na tym motywie. Nic więc dziwnego, że z oferty planszówkowej wydawnictwa Nasza Księgarnia wybrałam właśnie Zeusa. Chociaż mój syn jest dopiero w pierwszej klasie to stwierdziłam, że powinien podzielić mój entuzjazm i zaciekawi go ta tematyka. W końcu decydująca była wzmianka w opisie o prostych zasadach zabawy. Nie bez znaczenia były również informacje dotyczące otrzymanych nagród dla dzieła Schneidera. Musicie przyznać, że wyróżnienia zawsze robią wrażenie na potencjalnych nabywcach. 


Po otrzymaniu zestawu moje zadowolenie znacznie wzrosło, kiedy przeczytałam zapewnienia umieszczone na opakowaniu gwarantujące naukę liczenia, czyli matematyczny trening. To zawsze był mój ulubiony przedmiot szkolny, dlatego chcę przekazać swoje zamiłowanie do niego kolejnemu pokoleniu – a każdy sposób umożliwiający osiągnięcie celu jest dobry. Co w ostateczności zyskaliśmy podczas karcianej wspinaczki na Olimp? Na pewno miło spędziliśmy razem czas, przy okazji ćwicząc skupienie i koncentrację. Nie do końca wszystko przebiegało idealnie, ale o tym w dalszej części recenzji.



Zacznijmy może od krótkiego opisania elementów i zasad gry. W niewielkich rozmiarów zgrabnym pudełeczku znajduje się pięćdziesiąt sześć kart (czterdzieści, tak zwanych – wspinaczki i szesnaście przedstawiających wizerunki greckich bogów), figurka Zeusa, płytka punktacji i pięć żetonów. W tym miejscu muszę wspomnieć o ciekawym fabularnym opisie całej rozgrywki, gdyż wejście na górę Olimp tak naprawdę oznacza wygranie trzech lub czterech rund, a więc zdobycie stu punktów w każdym rozdaniu. W jaki sposób można tego dokonać? 


Każdy z graczy dostaje po cztery karty, resztę odkładamy na stół a obok nich stawiamy posążek Zeusa. W nieznacznej odległości umieszczamy na nim również płytkę punktacji i wybrane przez uczestników zabawy żetony. Pierwszy z graczy wykłada jedną ze swoich kart rozpoczynając w ten sposób "wędrówkę na Olimp", następnie dobiera kolejną ze stosu. Druga osoba postępuje identycznie. Wykładając, karty z numerami  dodajemy ich wartości, natomiast te z oznaczeniem greckich bogów – wykonujemy czynności na nich opisane. Celem graczy jest osiągniecie wartości Olimpu, co najmniej równej sto. Jednak liczy się tak naprawdę, kto jest w posiadaniu małej figurki, dlatego istotna jest przemyślana strategia umożliwiająca jej przejęcie – można to zrobić na trzy sposoby (w momencie wyłożenia kart: zmieniającej wartość góry do pełnych dziesiątek; o takiej samej wartości, jak wykładana przez innego gracza; jeśli wskazuje na to karta imienna). Początkowo wydaje się to skomplikowane, ale po przestudiowaniu instrukcji szybko zrozumiemy zasady gry. Warto zapamiętać sposoby zdobywania figurki i momenty zakończenia rundy. 

Jakie były nasze wrażenia po pierwszych rozgrywkach? Ogólnie grało się dobrze, jednak posąg Zeusa zmienia właściciela tak szybko, że po pewnym czasie zaczyna robić się monotonnie. Atutem tego jest natomiast to, że nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć, kto będzie zwycięzcą. Gra jest dedykowana dla osób od ósmego roku życia, z tym że dzieci, które chcą czynnie brać w niej udział powinny już biegle czytać i mieć bardzo dobrze opanowaną umiejętność dodawania. Polecam ją szczególnie tym starszym pociechom, a młodsze mogą przypatrywać się i pomagać jednej z osób. Żeby wygrać przydadzą się nie tylko sprzyjające karty, ale też przemyślana strategia, opanowana umiejętność dodawania, odejmowanie i zaokrąglania. To świetny trening dla naszych szarych komórek. Trzeba wykazać się skupieniem zapamiętując wartość Olimpu i nie dopuścić do pomyłki w liczeniu.

Oczywiście gra wzbudziła zainteresowanie syna i był on jej bardzo ciekawy, jednak myślę, iż w niedalekiej przyszłości będzie z większym zapałem brał w niej udział. Nie było tak, że kompletnie nas wynudziła, gdyż rozgrywka przebiegała w przyjemnej atmosferze, ale też nie wciągnęła nas aż do tego stopnia, że nie mogliśmy oderwać się od zabawy.


Wcześniej wspominałem o elementach zestawu, natomiast teraz słów kilka o ich jakości. Karty są wykonane w sposób chroniący je przed zabrudzeniami i zniszczeniem. Graficznie raczej nie wyróżniają się niczym szczególnym, z wyjątkiem tych ilustrujących wizerunek Hery i Posejdona – te najbardziej nam się spodobały. Instrukcja jest zrozumiała, dodatkowo scharakteryzowano w niej pokrótce postaci bóstw greckich. Posąg Zeusa jest malutki. Żetony z greckim literami i płytka punktacji są wykonane z tektury. Ułatwiają rozeznanie w przebiegu gry. Pudełko niewielkie, łatwe w przenoszeniu i przechowywaniu. Dodatkowo standardowo znajdziemy w nim kartę megamocy i naklejkę umożliwiającą oznaczenie właściciela gry. Takie małe dodatki są miłym uzupełnieniem zestawu.


W ostateczności polecam ją starszym dzieciom, którym nie straszne jest dodawanie w zakresie stu. Gra jest trochę wymagająca i daje możliwość urozmaicenia każdego rodzinnego spotkania. To również świetna rozrywka dla fanów mitologii greckiej oraz oczywiście    matematyki.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.



sobota, 16 marca 2019

Gra karciana – „Polska, gola! (Polska-Niemcy)"


Autor: Reiner Stockhausen
Ilustrator: Cezary Szulc
Tytuł: Polska, gola! (Polska-Niemcy)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2018
Liczba graczy: 2-8
Ocena: 8/10
Wiek: 8+ lat

Opis:

NAJGŁOŚNIEJSZA NA ŚWIECIE GRA PIŁKARSKA!
Wyobraź sobie, że w finale Mistrzostw Świata gramy z Niemcami. Poczuj te emocje!
Gra oddaje atmosferę meczów piłkarskich: szybkie tempo, dynamiczne akcje, walka o piłkę i… krzyki mające dodać sił drużynie!

ZDOBYTE NAGRODY
Najlepsza Gra Rodzinna (Szwajcaria)

Recenzja:

Wielkimi krokami zbliża się do nas kalendarzowa wiosna – mam nadzieję, że wraz z nią (a nawet wcześniej) – przyjdzie także ta astronomiczna. Oznacza to, że niedługo dzieci będą mogły coraz dłużej aktywnie spędzać swój wolny czas na świeżym powietrzu. Bez wątpienia ulubionym sportem większości chłopców jest piłka nożna. Wkrótce wszystkie boiska będą zapełnione piłkarzami, zanim jednak na dobre rozpoczniemy sezon wiosennych szaleństw na murawie, możemy atmosferę panującą podczas meczu w pewnym stopniu przenieść do własnego domu. Umożliwia nam to gra karciana –  Polska gola! (Polska-Niemcy) – od Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Przeglądając ofertę planszówek od razu zwróciłam na nią uwagę – ze względu na zainteresowania syna, gdyż uwielbia on, a także trenuje tę dyscyplinę. Liczyłam na to, że będziemy się przy niej razem dobrze bawić. Czy moje oczekiwania się sprawdziły? Przeczytajcie!


Gra skierowana jest dla osób od ósmego roku życia – do przekroczenia tej granicy mojemu siedmiolatkowi pozostało już tylko kilka miesięcy, dlatego pomyślałam, że będzie dla niego odpowiednia. Jak się okazało nie wymaga ona od uczestników znajomości zasad piłki nożnej, przeprowadzenia rozgrzewki, ani zastosowania taktycznej zagrywki. Wystarczy przeczytać instrukcję. Nasze powodzenie w tym turnieju zależy tylko i wyłącznie od losu i szczęśliwego ułożenia kart, a także spostrzegawczości i refleksu. Na czym dokładnie ona polega?


Otóż, w pudełku znajdziemy po 75 kart z imionami piłkarzy drużyny Polski i Niemiec. Wiadomo, że dzielimy się na dwie grupy – dużym plusem jest to, że nie potrzebujemy do tej zabawy parzystej liczby osób – na przykład w jednym zespole może być dwóch graczy, a w innym – trzech. Naszym zadaniem jest wykładanie kart i szukanie tych potrzebnych do podania piłki lub przejęcia jej przez rywala. Wszyscy gramy jednocześnie a na początek musimy znaleźć kartę bramkarza. Drużyna, której udało się to jako pierwszej umieszcza ją na środku stołu. Później patrzymy na informację, komu możemy podać piłkę lub ją odebrać – wskazują to imiona umieszczone w dolnej i górnej części karty. Kontynuujemy w taki sposób wykładanie, aż do umieszczenia na boisku tej oznaczającej gola. Grę kończymy, gdy któraś drużyna zdobędzie pięć takich trafień lub określając czas jej trwania – autor sugeruje 15 minut – wówczas zwycięży ten zespół, który uzyska więcej bramek. Nie będę się rozpisywała szczegółowo o jej zasadach, ponieważ wszystko jest bardzo jasno i klarownie opisane w instrukcji. Wydana przejrzyście pozwala bez żadnych problemów na jej odczytanie i zrozumienie. Na  poniższym zdjęciu przedstawiono prawidłowy rozkład kart podczas tego nietypowego meczu.


Natomiast kolejne ilustrują odpowiednio: wszystkie trzy rodzaje kart obu drużyn (rozpoczynająca akcję-bramkarz, zagrywająca-zawodnik i kończąca-gol) oraz przykładowy przebieg rozgrywki (Manuel podaje do Joshuy, następnie piłkę przejmuje Łukasz i przekazuje ją Arkadiuszowi, który strzela gola – koniec akcji, punkt dla Polski).



Pierwsza rozgrywka sprawiła nam trochę trudności, towarzyszyło jej niejakie zamieszanie, wynikające ze słabej znajomości symboliki kart. Jednak z każdą kolejną byliśmy bardziej zorientowani i czerpaliśmy z niej coraz więcej radości. Musicie wiedzieć, że jeżeli chcecie grać tylko z dzieckiem to musi ono już biegle i szybko czytać, by móc czynnie uczestniczyć w zabawie. W przeciwnym razie potrzebna będzie osoba do pomocy, na przykład tata, czy starsze rodzeństwo. Wtedy młodsze z dzieci będzie wykładało karty a drugie obserwowało i wybierało te umożliwiające odebranie lub podanie piłki. Zdecydowanie jest ona przeznaczona do samodzielnej rozgrywki dla starszych dzieci a nawet dla młodzieży, co nie oznacza że ośmiolatki są w ogóle wykluczone, jeśli oczywiście będą z kimś w zespole. Dzieci uczą się w różnym tempie, dlatego wszystko zależy od stopnia opanowania umiejętności czytania. Najwięcej przyjemności dostarczyła nam druga i kolejne rundy, kiedy przyswoiliśmy już sobie zasady tej karcianki. Najbardziej podobała nam się atmosfera takiego turnieju, pełna emocji, śmiechu i okrzyków towarzyszących podczas prawdziwego meczu. Jest to też dobry sposób na przełamanie nieśmiałości i okazja do spontanicznych reakcji okazujących radość, a także rozczarowanie w wyniku straconej bramki. 

Teraz słów kilka o walorach jakościowych, w tym rownież wizualnych całego zestawu. Opakowanie jest wykonane solidnie i ładnie się prezentuje. Przestrzeń w środku została idealnie zagospodarowana. Początkowo miałam trudności ze spakowaniem kart, ale znaleźliśmy na to patent – trzeba układać je nie na spodzie pudełka, ale na jego bocznej ściance i później je przechylić, co sprawi, że karty ułożą się w nim bezproblemowo. To taka drobiazgowa rada pozwalająca zaoszczędzić kilka sekund i nie popaść w zdenerwowanie w przypadku mniej cierpliwych osób. Niewątpliwie plusem takiego niewielkiego opakowania jest możliwość zabrania gry w podróż, gdyż nie zajmuje wiele miejsca i z łatwością zmieści się w każdej torebce lub plecaku. Natomiast na półce w pokoju młodego, bądź też starszego kibica będzie stanowiła cieszący oko wystrój wnętrza. W środku oprócz niezawodnej instrukcji i wytrzymałych oraz odpornych (w pewnym stopniu) na zabrudzenia karty znajduje się także karta megamocy i naklejka do oznaczenia właściciela gry. Technicznie wszystko spisuje się na złoty medal. 


Przyznaję, że fantastycznie bawiliśmy się podczas tej gry. Wyścig po gole okazał się niezwykle przyjemny i emocjonujący. Przeznaczona jest ona raczej dla starszych dzieci, ale młodsze też przy okazji mogą skorzystać i wspólnie miło spędzić. Polecam także przeprowadzać ten turniej z udziałem większej ilości uczestników, by czerpać pozytywne korzystać z możliwości zabawy zespołowej. Może być ona idealnym prezentem dla nastoletniego kibica. Z pewnością my także odbędziemy jeszcze wiele takich rozgrywek, a w przyszłości syn będzie mógł użyć tego zestawu, gdy odwiedzą go koledzy a pogoda za oknem nie pozwoli im na udział w prawdziwym meczu piłki nożnej. 

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.




poniedziałek, 11 czerwca 2018

BUG

Autor: Anna Sobich-Kamińska
Ilustrator: Dobrosława Rurańska
Tytuł: BUG
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2018
Liczba graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 15-20min
Ocena: 9/10
Wiek: 6+

Opis:

Spróbuj zapamiętać wszystkie owady i kolory zmieniające się na kartach jak w kalejdoskopie i pokonaj swoich przeciwników w pasjonującym pojedynku! Wygra osoba, która wykaże się najlepszą pamięcią i spostrzegawczością. 

Recenzja:

Każdy małe dziecko przechodzi przez okres fascynacji owadami. Bywa, że trwa ona zaledwie kilka tygodni, innym razem miesięcy, czasem nawet lat. Mój chrześniak - odkąd pamiętam - wielbił wszelkiego rodzaju żuczki i chrabąszcze, dlatego też, widząc grę BUG od razu pomyślałam o nim - szczególnie, że bardzo lubi grać we wszelkiego rodzaju memo, a ta polega właśnie na ćwiczeniu pamięci i spostrzegawczości. 


Gra jest wydana przepięknie - jednocześnie kolorowo, estetycznie i... prosto. Brak tutaj skomplikowanych grafik, są za to barwne owady i łatwe zasady, które bez problemu przyswoi nawet dziecko. Pudełko zawiera instrukcję, planszę do zaznaczania odpowiedzi, 33 dwustronne karty (awers z owadami i rewers z pytaniami) oraz 28 tytułowych bugów (żetonów z modliszkami). Warto dodać, że na górnej części pudełka, wewnątrz, znajdują się pełne nazwy danych owadów (np. jelonek rogacz- chrząszcz). Ujmując bardzo w  skrócie - gra polega na zapamiętywaniu owadów i kolorów, które pojawiają się na kartach. Ma także kilka wariantów. 

Zacznę jednak od kart, które są cudowne. Na awersie są owady w różnych kolorach i kształtach, a na rewersie mamy różnorodne pytania, ich dotyczące. Pytania dotyczą zarówno danego rodzaju owadów i kolorów, jak i trafiają się bardziej ogólne - np. ile było owadów z widocznymi skrzydłami, ile było kolorów, itp. A jest tu naprawdę sporo owadów - pszczoły, ćmy, muchy, chrząszcze. Warto przed rozpoczęciem gry pokazać dziecku, jak dany owad wygląda (jak wspominałam wcześniej - na pudełku jest ściągawka). My sobie nawet dodatkowo wygooglowaliśmy i poczytaliśmy nieco o występujących w grze robaczkach. Oficjalnie dzięki temu zostaliśmy specjalistami od Zmierzchnicy Trupiej Czaszki, bo ogromnie spodobała się mojemu chrześniakami - nie tylko z wyglądu, ale i z nazwy (to nie tylko entomolog, ale i pirat). 

Planszy do gry i żetonów również raczej nie trzeba z bardzo wyjaśniać. Znajdują się na niej numery od 0 do 24 - położenie żetonu na daną liczbę służy do odpowiadania na pytania. 

W grę można grać w maksymalnie 5 osób. Rozgrywka w kilka osób trwa osiem rund - chyba, że wcześniej odpadną i pozostaje jedynie jeden gracz na placu boju - wtedy automatycznie on wygrywa. Odpada się po 3 pomyłkach, o które muszę przyznać, że w tej grze naprawdę nietrudno. W zasadach wykłada się 3 karty, a następnie jedną zasłania pytaniem, my jednak zmodyfikowaliśmy je nieco - w grze z dorosłymi utrudniliśmy je (zasłaniami wszystkie karty - wykładamy je po kolei na siebie), a w grze z dziećmi ułatwiliśmy - w grze brała udział jedynie jedna karta, którą po 10-20 sekundach zakrywaliśmy. W BUG niesamowite jest to, że zasady można zmieniać według własnego upodobania. Instrukcja podaje również propozycję pojedynku, ja jednak - niestety - nie miałam jeszcze sposobności w nią zagrać - zawsze do gry miałam 3-4 graczy.  


BUG to fantastyczna, barwna gra, która bez wątpienia zachwyci nie tylko dziecko, ale i wciągnie dorosłego. Pozycja ta oferuje przyjemną, zdrową rywalizację, uczy skupienia i spostrzegawczości, pozwala ćwiczyć pamięć. Zakochałam się w niej całkowicie i jestem pewna, że często będziemy w nią grywać (już nie ma dnia, bez choćby jednej-dwóch rozgrywek). Polecam z całego serducha!

sobota, 3 września 2016

SERCE SMOKA

Autor: Rüdiger Dorn
Tytuł: SERCE SMOKA
Wydawnictwo: Galakta
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 2
Czas rozgrywki: 20 minut
Wiek: 8+
Ocena: 9/10

Opis:

Serce Smoka to dwuosobowa gra karciana, w której gracze zagrywają karty na planszę, chcąc osiągnąć wyznaczone cele. Wszystkie elementy gry zostały zaprojektowane w bardzo intuicyjny sposób, dzięki czemu gracze bardzo szybko przyswoją zasady rozgrywki.

Recenzja:

Długo poszukiwałam gry ciekawej, utrzymanej w klimacie fantasy i stworzonej jedynie dla dwóch osób. Większość gier wieloosobowych zbyt wiele traci w dwuosobowej rozgrywce. W końcu w moje ręce wpadło Serce smoka, które z naddatkiem, estetycznym bonusem, spełniło wszystkie powyższe kryteria.

Dawno, dawno temu, Wielki Smok opiekował się wszystkimi ludźmi i pilnował, aby w całym królestwie panował ład i porządek. Jednak złowrogi czarnoksiężnik rzucił na niego urok, który zamienił go w posąg, a źródło jego wewnętrznego ognia uwięził w rubinie, zwanym Sercem Smoka. Kiedy zabrakło Wielkiego Smoka, w krainie nastały lata niepokoju. Rozszalałe ogniste smoki i trolle atakują królestwo, z trudem powstrzymywane przez mężnych bohaterów i sprytne łowczynie. (…)

Serce smoka to gra karciana dla dwóch osób, w której jedna z nich wciela się w rolę ucznia Wielkiego Smoka, a jej przeciwnik w sługę czarnoksiężnika. Nietrudno odgadnąć, że ta druga jest złym charakterem i za wszelką cenę stara się dopilnować, aby smok pozostał na zawsze zaklęty w kamieniu. W rozgrywce przeciwnicy zagrywają karty na planszę, chcąc osiągnąć wyznaczone cele. Wygrywa osoba, która zdobędzie najwięcej punktów chwały – ich liczba znajduje się na każdej karcie (poza statkami). Brzmi interesująco i prosto, prawda? Taka też jest ta gra, dlatego bez problemu odnajdą się w niej także dzieci powyżej ósmego roku życia.

Pudełko zawiera planszę, 100 kart (2 zestawy po 50 kart każdy), figurkę Wielkiego Smoka i naprawdę świetnie napisaną instrukcję – krótką, zwięzłą i na temat, z kilkoma dodatkowymi fragmentami, które wprowadzają gracza w klimat gry. W instrukcji wyjaśniono cel, przygotowanie i przebieg gry, opisano działanie poszczególnych pól oraz figurki smoka, a więc wszystko, czego graczowi do szczęścia potrzeba. Również ilustracje w niej zawarte pomagają szybko zrozumieć zasady, ukazane są bowiem w sposób niebudzący żadnych wątpliwości odnośnie do rozgrywki. Plansza zawierająca dodatkowe wskazówki (strzałki) sprawia, że korzystanie z instrukcji już przy drugiej grze jest zbędne, a więc gracze nie tracą czasu na czytanie jej po raz wtóry. Piękna czerwona figurka Wielkiego Smoka i estetycznie wykonane karty (zakochałam się w ich rewersie!) cieszą oczy i umilają rozgrywkę, co jest – wbrew pozorom – dość ważnym elementem każdej gry. Warto również dodać, że pojedyncza partia trwa około dwudziestu minut, a więc nietrudno znaleźć czas na rozegranie choć jednej w ciągu dnia.


Może się wydawać, że tak prosta i łatwa gra może szybko się znudzić. Nic bardziej mylnego! Serce smoka szybko wciąga, a każda kolejna rozgrywka dostarcza niezapomnianych wrażeń. Można w niej niesamowicie podpuszczać drugiego gracza, a różnorodność kart (tj. skrzynia ze skarbem, ognisty smok, skamieniały smok, czarodziejka, troll, krasnolud, bohater, łowczyni smoków i statek) w tym pomaga. Gra szybko zdobyła moje i mojego chłopaka serce, szczególnie że dodaliśmy charakterystyczny dla nas motyw kary dla przegranego. Otóż osoba, która zdobędzie mniej punktów chwały, musi różnicę odrobić w ćwiczeniach – przysiadach, pompkach lub brzuszkach. Wbrew pozorom ten zabieg podnosi poziom rywalizacji, ponieważ o ile różnicę 10-20 punktów łatwo przełknąć, tak tę powyżej 50 już znacznie trudniej. Polecam! Jedyną wadą Serca smoka jest kłopot z doprowadzeniem pomieszanych talii do porządku po rozgrywce – zbierając punkty, zgarniamy zarówno swoje karty, jak i przeciwnika, a uporządkowanie tego bałaganu chwilkę zajmuje i po którejś z kolei partii irytuje.

Serce smoka jest naprawdę rewelacyjną grą, w której odnajdzie się każdy miłośnik prostych gier i fantasy. Sprawdzi się nie tylko przy wizycie znajomego, ale także przy opiece nad dzieckiem – jestem pewna, że niejeden kilkulatek da się wkręcić. Jestem zachwycona i mam nadzieję, że w przyszłości odnajdę równie fantastyczną (w przenośni i dosłownie) planszówkę dla dwóch graczy. Polecam z całego serca!

Recenzja została napisana dla portalu Game Exe, na który serdecznie zapraszam. :)