Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z poczuciem humoru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z poczuciem humoru. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2022

Dav Pilkey - "Dogman. Wichrowe Bzdurza"


 Autor: Dav Pilkey
Tytuł: Dogman. Wichrowe bzdurza
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 27.10.2021
Liczba stron: 240
Wiek: 10+ lat
Ocena: 6/10

Opis:

Dziesiąty, finałowy tom bestsellerowej serii Dava Pilkeya, twórcy Kapitana Majtasa.

Absolutny światowy bestseller!

Dogman to #1 na listach bestsellerów New York Timesa wśród książek dla dzieci.

Książki z serii o Dogmanie są jednymi z najlepiej sprzedających się książek wśród wszystkich kategorii na Amazon.com.

EKRANIZACJA W PRZYGOTOWANIU!

DreamWorks Animation planuje ekranizację Dogmana! Reżyserem filmu ma być Peter Hastings, scenarzysta takich dziecięcych klasyków jak Animaniacy oraz Pinky i Mózg!

Wicher historii dmie w mieście, a zło nie śpi – przeciwnie, sięga wyżyn absurdu w swojej przewrotności!
Czym się różni koci kić od kociej kozy? Czy miłość jest wieczna? (tak)
Czy słodki Kocio pokona obmierzły kwas? Czy nieustraszony Dogman, nieustępliwie warujący stróż nieugiętego prawa, także tym razem skoczy na wysokość zadania? I czy kijanka, choćby nawet telekinetyczna, może odmienić losy świata?
Na te pytania Czytelnik znajdzie odpowiedzi w Wichrowych Bzdurzach, finałowym odcinku fascynującej komiksowej sagi o Dogmanie i jego wiernych jak pies przyjaciołach.
Niezwykle popularna seria Dogman Dava Pilkeya przemawia do czytelników w każdym wieku i porusza uniwersalne tematy, takie jak miłość, empatia, życzliwość, wytrwałość i wielkie znaczenie dobrych uczynków w codziennym życiu.

Recenzja:


Dogman to seria komiksów dla dzieci, w której głównym bohaterem jest pies, mający wiele wspólnego z policjantem. Przyznam szczerze, że Wichrowe bzdurza to pierwszy tom w naszej bibliotece, ale - o zgrozo! - ostatni w tym właśnie cyklu wydawniczym. Pomyślałam, że niewiele stracimy, zaczynając przygodę z tą historią od końca lecz niestety tym razem się pomyliłam. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zdobyć pozostałe tomy z serii i lepiej poznać Dogmana oraz jego perypetie. Wrażenia z ostatniego tomu na podstawie nieznajomości poprzednich części są zapewne mniej pozytywne niż te bezpośrednio od czytelników będących na bieżąco z tym cyklem. Niemniej jednak i po lekturze, tylko tego tytułu, wyrobiłam sobie pewną opinię, którą chciałabym się z wami podzielić. 

Ten komiks jest tak zakręcony, że czytając go nie wiedziałam o czym on jest. Dopiero pod koniec zrozumiałam jego ważne przesłanie dotyczące miłości, które jest piękne i warte zapamiętania. Znajdziecie je na poniższym zdjęciu. 
 
 
Z perspektywy rodzica najbardziej w tej części podobało mi się właśnie owo przesłanie oraz ciekawe doświadczenia wizualne podczas czytania, nadające rysunkom ekspresji i w pewien sposób je ożywiające. Trudno jest to wytłumaczyć za pomocą słów, ale autor pośrednio - przez swoich bohaterów (bo to oni są twórcami tego tomu) wszystko wyjaśnia. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć, o co mniej więcej w tej zabawie chodzi. Muszę przyznać, że po raz pierwszy spotkałam się z taką taktyką w komiksie i bardzo mi się ona spodobała. Na końcu znajdziecie także kurs rysunku krok po kroku i to też uważam za ciekawy oraz kreatywny dodatek.




Jak natomiast ten komiks przyjął mój dziesięcioletni syn? Oczywiście bardzo pozytywnie. Podobały mu się te same kwestie co i mnie, a dodatkowo był bardziej zaangażowany w treść, a szczególnie podobały mu się dialogi pomiędzy bohaterami,  poruszające dosłownie - śmierdzące - kwestie. Dla przybliżenia tematu pokażę na zdjęciu poniżej jeden z nich.


Osobiście nie jestem zwolenniczką takich wypowiedzi, ale wyznam, że sama uśmiechnęłam się pod nosem podczas ich czytania. Dla mnie to już był raczej śmiech pobłażliwy, ale mój syn oczywiście był szczerze tymi dialogami rozbawiony. Kupa i wszystko co z nią związane nabiera szerszego wymiaru. Nie da się ukryć, także w dziecięcej literaturze. Chociaż nie zachwycił mnie ten komiks to znajduję w nim dużo plusów, do tego stopnia, by uznać pracę autora za dość ciekawą i na pewno oryginalną. Jeśli zamierzacie poznać Dagmana to polecam zacząć od pierwszej części. Sami też tak zrobimy, bo warto dać mu szansę zwłaszcza, że został doceniony nawet przez twórców filmowych. Niewątpliwie ma przed nami wiele do odkrycia, a ten tom jest zwieńczeniem serii, który fani na pewno przyjmą z nostalgią i niejakim smutkiem, że to już w pewnym sensie koniec tej przygody.
 
 

 Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Jaguar.

środa, 14 kwietnia 2021

Bethan Stevens - "Kapryśne wróżki"

Autor: Bethan Stevens
Tytuł: Kapryśne wróżki
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 32
Wiek: 4-5
Ocena: 10/10

Opis:

Daleko, w głębi lasu, pod szeleszczącymi liśćmi żyją wróżki. Zapewne myślicie, że wróżki są dobre, uprzejme i słodkie, cóż, wiele z nich tak. Te pomocne wróżki opiekują się lasem. Musicie jednak wiedzieć, że niektóre wróżki, szczególnie te najmniejsze, są kapryśne.

Recenzja:
 
Czy wiedzieliście, że na świecie istnieją wróżki? Pewnie tak, dobrze jest wierzyć we wróżki, niejedna bajka Wam o tym powie. Większość z Was kojarzy jednak wróżki z delikatnymi, uśmiechniętymi i zawsze skorymi do pomocy uroczymi istotkami. Takie oczywiście też się zdarzają, to opiekunki lasu. Ale czy wiedzieliście, że istnieją również bardzo niepomocne, tupiące nogami, krzyczące i odmawiające pomocy bardzo kapryśne wróżki? Poznacie je w tej książce. Dowiecie się również, co najbardziej na świecie lubią jeść gobliny i dlaczego małe kapryśne wróżki powinny trochę lepiej słuchać.





Cudnie ilustrowany, zaskakujący i całkiem zabawny picturebook o wróżkach (zarówno tych słodkich, jak i słodko-kwaśnych) oraz skomplikowanych emocjach, z którymi trzeba się od czasu do czasu uporać – o frustracji, złości, tupaniu nóżkami, zniechęceniu, nudzie, złych humorkach i muchach w nosie. A wszystko to w małych ciałkach nie tak dużych wróżek.

Konia z rzędem temu, kto nie zna takich stanów emocjonalnych – zarówno ze swojego własnego doświadczenia, jak i z doświadczeń swoich kapryśnych dzieci. W końcu któż z nas nie bywa czasami bardzo kapryśną wróżką? I nie ma w tym nic złego, póki potrafimy być również mdłosłodkimi pomocnymi wróżkami. Nie tylko wtedy, kiedy grozi nam zjedzenie przez goblina ;)

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.  

sobota, 10 kwietnia 2021

Jeff Kinney - "Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno"

Autor i ilustrator: Jeff Kinney
 Tytuł: Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 224
Wiek: 6-14 lat 
Ocena: 9/10

Opis:
 
 Wakacje w starym wozie kempingowym wujka Gary’ego? Brzmi jak przygoda! Rodzina Grega zamierza spędzić to lato w prawdziwej, najprawdziwszej głuszy. Tylko że w głuszy na ogół grasują jej niezbyt gościnni mieszkańcy – namolne niedźwiedzie, żarłoczne kleszcze i najgorsze z nich wszystkich – SKUNKSY. Czy urlop na łonie natury, który był szczytem marzeń Heffleyów, okaże się zupełnym dnem?
 
Recenzja:
 
Z pewnością wiele osób tęskni już za swobodą przemieszczania się i związanymi z nią wycieczkami pełnymi przygód. Miejmy nadzieję, że do wakacji sytuacja w kraju i na świecie ustabilizuje się do tego stopnia, iż będzie można wybrać się bez strachu na jakąś rodzinną wyprawę. Mimo różnych ograniczeń, w ostatnim czasie, dość popularne stały się podróże kamperem. Wydaje się, że taki wyjazd w nieznane na sto procent będzie zachwycający i niesamowity. Czy historia opisana w Dzienniku cwaniaczka. Zupełne dno jest na to potwierdzeniem? Kto zna już Grega Heffleya ma świadomość tego, że z nim nie da się nudzić. Kolejna część tej bestsellerowej serii dla dzieci to opowieść niepozbawiona momentów grozy, oczywiście przedstawionych w pozytywnym i humorystycznym kontekście, zachęcająca do czytania nasze - nawet najbardziej oporne ku temu - pociechy.


Mój starszy syn należy do dzieci, które nie przepadają za książkami. Jednak seria autorstwa Jeffa Kinney'a tak przypadła mu do gustu, że Dziennik cwaniaczka. Totalną demolkę zabierał nawet do szkoły i czytał go na przerwach. Przyznam szczerze, że to jedyny cykl literacki, który rzeczywistości go zainteresował. Po te opowieści sięga sam z własnej woli i dopytuje o kolejne części. Jestem zadowolona, że udało mi się trafić na te publikacje, bowiem dzięki nim moje prośby dotyczące codziennego czytania nie są już tylko związane z koniecznością wypełnienia przykrego obowiązku, ale potwierdzeniem tezy mówiącej o tym, że czas spędzony z książką naprawdę może być udany. Przekonać do tego mojego niespełna dziesięciolatka to nie lada wyzwanie, a Jeff'owi Kinney'owi poprzez stworzenie postaci Grega się to udało. Najnowszy tytuł jego autorstwa wydany w Polsce, czyli Zupełne dno jest tego kolejnym potwierdzeniem, bowiem mknie się przez tę opowieść niczym rowerzysta po równej szosie popychanym przez wiatr, którego odpowiednikiem literackim jest świetnie skonstruowane fabuła pełna niespodziewanych i absurdalnie prawdziwych wydarzeń. Czego tym razem ona dotyczy przeczytacie w poniższym akapicie.

Greg wraz z rodziną pomieszkuje przejściowo w piwnicy swojej babci. Na szczęście są wakacje, więc mogą wyrwać się z tego pomieszczenie i przeżyć ekscytującą przygodę, podróżując... wozem kempingowym. Oczywiście w czasie tej wycieczki spotka ich wile niezwykłych sytuacji, ale niekoniecznie takich, które byłyby dla nich dobre. Spotkanie oko w oko z niedźwiedziem lub oko w... tyłek ze skunksem raczej nie należą do najprzyjemniejszych wydarzeń. Co jeszcze przydarzy się Gregowi w głuszy z dala od domu? Możecie by pewni, że akcja tej opowieści nie zwalnia ani na chwilę, a mnogość absurdalnych i zabawnych scen sprawi, że wasze dzieci przeczytają ją migiem i będą chcieli poznać inne części z serii. Jeśli ich nie znają to mają co nadrabiać, bowiem Zupełne dno to już piętnasty tom Dziennika cwaniaczka. Oczywiście każdą historię można czytać bez znajomości poprzednich, mimo że da się zauważyć niewielkie nawiązania do przeszłości, ale nie mają one znacznego wpływu na odbiór aktualnie czytanej książki.



Styl wydania tej części jest podobny do poprzednich. Dla tych, co mają zamiar po raz pierwszy sięgnąć po książkę z serii Dziennik cwaniaczka, napiszę kilka słów o formie i stylu publikacji. Otóż, dostaniecie w swoje ręce zgrabną publikację, w przystępnym do użytkowania formacie zeszytowym. Strony książki są stylizowane na takie pochodzące z prawdziwego dzienniczka - mają liniatury zapisane grubą czcionką, już bardziej przypominającą drukowaną, co nie komplikuje czytania i sprawia, że każde dziecko z łatwością zauważy, iż zdania czyta się szybko, sprawnie i komfortowo. Rysunki są pozbawione kolorów, stylizowane na zwykle szkice bez wypełnienia. Mimo to są bardzo starannie wykonane i przyjemnie je się ogląda. Cała historia jest nieprawdopodobna, zabawna i poprzez swoją niezwyczajność zapewnia dzieciom fantastyczną zabawę z książką. Polecam zarówno chłopcom i dziewczynkom, a zwłaszcza do samodzielnego czytania.

 
Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno to kolejna wciągająca historia z Gregiem Heffleyem w roli głównej, pełna niespodziewanych wydarzeń wprawiających w doskonały nastrój. Młodzi czytelnicy na pewno z zaciekawieniem będą poznawać kolejne perypetie tego zwariowanego chłopca i zapragną przeżyć równie ekscytujące przygody. Przy okazji zrozumieją także, że czas spędzony całą rodziną to ważna sprawa, której nie wolno lekceważyć.
 
Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 6 marca 2021

Madlena Szeliga - "Rodzina sztućców"; "Rodzina sztućców 2"

Autor: Madlena Szeliga
Ilustracje: Sławomir Zatorski
Tytuły: Rodzina sztućców; Rodzina sztućców 2
Wydawnictwo: Aromat słowa
Rok wydania: 2017; 2018
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 7/10

Opis:
  
Przedstawiamy pierwszą część nowej serii kolorowych, niebanalnie ilustrowanych książek o wyjątkowej rodzinie Sztućców. Znajdziemy w nich ciepłe i zabawne historie, o tym, co dzieje się w naszej kuchni, kiedy z niej wychodzimy. Opowieści o perypetiach rodziny Sztućców rozbudzają wyobraźnię i pomagają wprowadzić dzieci w zaczarowany świat kuchni.

Część pierwsza zawiera trzy opowieści. Sztućce przeprowadzają się do nowej szuflady, Dziadek Nóż szuka nowej żony,a mały Widelczyk podgląda Tatę przy pracy. W żadnej z tych historii nie brakuje ani przygody, ani humoru. Następne części już wkrótce!

***

W drewnianej szufladzie mieszka pięcioosobowa rodzina. Dziadek Nóż o ciętym języku, Tata Widelec z potężną szczęką, Mama Łyżka o opływowych kształtach oraz dzieci: Łyżeczka i Widelczyk. Nie da się powiedzieć, że żyją zgodnie. Ale na pewno żyją ciekawie. Przedstawiamy kolejną część nowej serii kolorowych, niebanalnie ilustrowanych książek o wyjątkowej rodzinie Sztućców. Znajdziemy w nich ciepłe i zabawne historie, o tym, co dzieje się w naszej kuchni, kiedy z niej wychodzimy. Opowieści o perypetiach rodziny Sztućców rozbudzają wyobraźnię i pomagają wprowadzić dzieci w zaczarowany świat kuchni.

Recenzja:

Doczekałam się właśnie niebanalnego zaskoczenia spowodowanego pomysłem na książki dla dzieci, a konkretnie na jej bohaterów. Były zwierzęta, samochody, prawdziwi ludzie, więc przyszedł czas na coś oryginalnego. Na co? Na sztućce! Poznanie tej rodziny może wzbudzić niemałą sensację. Z pewnością dzieci zainteresuje ta nietypowa społeczność. Czy Rodzina Sztućców zapewni im fantastyczną czytelniczą przygodę? Na pewno ich perypetie okażą się dla nich interesujące - zwłaszcza, że są oparte na doświadczeniach człowieka i praw rządzących w realnym świecie. Niektóre wydarzenia będą zrozumiałe tylko dla starszych dzieci, potrafiących dostrzegać i zrozumieć ironię płynąca z czytanego tekstu. Posiadając tę umiejętność odbiorą te historyjki jako bardzo ciekawe i zabawne.

Muszę przyznać, że tacy nietypowi bohaterowie od razu zwrócili uwagę moich synów. Z zainteresowaniem przyglądali się nieco dziwnym i specyficznym ilustracjom z książek. Młodszy z nich - niespełna trzylatek - nazywał sztućce i szybko zapamiętał rolę jaką każdy z nich pełni w tych opowieściach, to znaczy że Dziadek jest Nożem, Tata to Widelec, mama - Łyżka, a dzieci - Łyżeczka i Widelczyk. Chociaż akurat jemu trudno było skupić się na czytanym przeze mnie tekście, więc zdecydowanie wolał przyglądać się obrazkom. Z tego też względu książki polecam nieco starszym dzieciom, a my z pewnością jeszcze za jakiś czas do nich wrócimy. Jak myślicie, co się dzieje w kuchni pełnej sztućców? Niech wasze dzieci przekonają się same, bowiem ta publikacje to także dowód na to, że nasza wyobraźnia nie ma granic i warto tworzyć i opowiadać niemożliwie niemożliwe historie. Niech Rodzina Sztućców zachęci ich do takich twórczych działań i rozbudzi w nich kreatywność.

Pierwsza część tej serii składa się z trzech krótkich, zabawnych opowieści. Oczywiście najpierw zapoznany się z członkami Rodziny Sztućców oraz będziemy świadkami ich przepychanek dotyczących poszukiwania nowego miejsca zamieszkania. A co się może zdarzyć, gdy Dziadek Nóż zacznie szukać żony? Na pewno nie obędzie się bez pewnych komplikacji. Na koniec poznamy historyjkę o małym Widelczyku, który będzie poszukiwał własnej tożsamości. Perypetie tej specyficznej społeczności dają powody do uśmiechu i w ciekawy sposób odnoszą się do rzeczywistości prawdziwych ludzi. Dzieci przekonają się, że każdy potrzebuje własnej przestrzeni oraz też towarzystwa oraz jak ważne są więzi rodzinnie, zwłaszcza taty z synem. Poruszono tu zatem ciekawe tematy i ukazano je w niestandardowy j i nieco symboliczny sposób, co zachęca czytelników do własnej analizy i rozmyślania nad treścią publikacji.


Druga część, a więc Rodzina Sztućców 2 także zawiera trzy krótkie rozdziały, z których każdy wprowadza czytelników w niezwykłe przygody tej specyficznej społeczności. Co tym razem im się przydarzy? Zrobi się nieco niepokojąco, bowiem zaginie Łyżeczka, a później cała rodzina stanie oko w oko, a raczej metal w plastik ze sztucznymi sztućcami. Na koniec dowiemy się, czy Widelec pamięta o rocznicy ślubu i jakim prezentem uraczy swoją małżonkę. Perypetie te są przedstawione w sposób humorystyczny mimo ich pozornej powagi. Takie rozwiązanie może nauczyć dzieci dystansu do pewnych spraw oraz wspierać w nich rozwój dobrego poczucia humoru. Niewątpliwie historyjki te wzbudzają radość, a autorka zadziwia swoją pomysłowością.



To, co od razu rzuca się w oczy to niestandardowy format wydania tych książek i specyficzne ilustracje. Książki są naprawdę duże, do tego wydane w twardej oprawie. Na pewno nie jest wygodnie dziecku trzymać je samemu, ale można z tym sobie poradzić. Ilustracje zaś nie skradły mojego serca, są dość chaotyczne i nie mają w sobie uroku, ale najważniejsze jest to, że można rozpoznać członków Rodziny i nie ma z tym problemu nawet dwulatek. Jeśli lubicie nietypowo wydane książki, nietypowe historyjki i nietypowych bohaterów, na pewno będziecie zadowoleni ze znajomości z Rodziną Sztućców. Dla mnie jest w niej nieco za dużo tej nietypowości, ale pomysł na serię uważam za dość intrygujący. Przyjemnie było być obserwatorem tych wydarzeń, które zdecydowanie wprawiają w dobry nastrój.

Rodzina sztućców i Rodzina sztućców 2 to wyróżniająca się pod wieloma względami seria dla dzieci o przygodach tytułowej społeczności. Opowieści te bawią, w ironiczny sposób odzwierciedlając życie zwykłych ludzi. Z pewnością wszystkim czytelnikom nie będzie trudno utożsamić się z bohaterami i po prostu ich polubić. Spodziewamy się kolejnej części i z chęcią po nią sięgniemy.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Aromat Słowa

niedziela, 22 listopada 2020

Megan McDonald - "Hania Humorek zostaje gwiazdą"; "Hania Humorek ratuje świat!"


Autor: Megan McDonald
Ilustrator: Peter H. Reynolds
Tytuł: Hania Humorek zostaje gwiazdą; Hania Humorek ratuje świat!
Wydawnictwo: HarperCollins 
Data wydania: 16.09.2020
Liczba stron: 136; 154
Ocena: 9/10
Wiek: 8+
 
Opis:
 
 Hania ma humorek w sam raz na sławę! 
Dobre humorki, złe humorki, humorki, których powodem jest Julka Wróbel – Hania ma humorek na każdą okazję! Tym razem Hania Humorek zazdrości Julce Wróbel zdjęcia na pierwszej stronie gazety. Próbuje więc na różne sposoby także zdobyć sławę. Ale wszystkie jej wysiłki kończą się tym, że staje się jeszcze bardziej „niesławna”.  

Najnowsze przygody Hani Humorek na pewno wprawią cię w bardzo haniowy humorek!
*** 
Na lekcji o środowisku Hania z przerażeniem dowiaduje się o niszczeniu lasów równikowych i o zagrożonych gatunkach zwierząt, które żyją również na jej podwórku – nie wspominając już o okropnych zwyczajach własnej rodziny, która nie zbiera surowców wtórnych. Hania Humorek nie zasypia gruszek w popiele, tylko bierze się do dzieła! 
 
Recenzja:
 
Popularność i ratowanie świata to tematy poruszone w kolejnych dwóch książkach z serii przygód znanej już w literaturze dziecięcej Hani Humorek. Czytając o szkolnej rywalizacji tej bohaterki z Julką Wróbel oraz organizowaniu przez nią akcji ekologicznych, dzieci mogą wiele zrozumieć w tych obu kwestiach, jednocześnie z zaciekawieniem przysłuchując się czytanemu tekstowi. Oczywiście wskazane jest, by same zaczęły czytać te opowieści, gdyż to seria dla nieco starszych pociech, które powinny mieć bardzo dobrze opanowaną tą umiejętność. Wiadomo, że niełatwo jest stać się kimś sławnym, dlatego Hania Humorek będzie próbowała różnych sposobów, by dopiąć swego. Czy jej się to uda? Poza tym stanie się doskonałym przykładem na to, że trzeba wspierać nasze środowisko. Warto sięgnąć po te książki, gdyż zarówno bawią, jak i uczą.


Pamiętam ze swoich szkolnych lat, jakie nieprzyjemne jest uczucie, gdy ktoś jest lepszy od nas samych. Pamiętam też swoje starania i dumę, gdy udało mi się osiągnąć coś wielkiego, na przykład wygrać konkurs recytatorski. To były wspaniałe doznania. Obecnie dzieci mają wielkie ambicje i ciąży na nich ogromna presja, by byli doskonali w tym, co robią. Jednak są uczniowie, którzy sami chcą coś osiągnąć, niestety niekiedy wyłącznie z zazdrości. Czy jednak warto za wszelką cenę dążyć do popularności i chwili sławy? Raczej nie. Warto natomiast troszczyć się o środowisko i podejmować działania proekologiczne. Jeśli wasze dzieci jeszcze nie znają Hani Humorek koniecznie to zmieńcie, a jeśli już o niej słyszeli, te przygody na pewno ich znowu nie rozczarują.
Czytając Hanię Humorek zostaje gwiazdą będziemy świadkami starań bohaterki mających na celu uczynienie z niej sławnej osoby. Niestety okazuje się, że to wcale nie takie proste zadanie. Dziewczynka będzie chwytała się różnych możliwości, by napisano o niej w gazecie. Czy rzeczywiście tak się stanie? Te zabawne perypetie wprawiają w doskonały nastrój i pokazują dzieciom, że warto pracować i rejestrować swoje osiągnięcia, bo to niezapomniane uczucie, gdy ktoś nas podziwia. Najważniejszy w tym wszystkim jest jednak zdrowy rozsądek. Być może wasze dzieci także zapragną zaistnieć i zachwycić wszystkim swoimi dokonaniami. Niekoniecznie od razu przynoszącymi im sławę, ale sprawiającymi, że poczują się wyjątkowo, dzięki temu, że zobaczą naszą dumę i usłyszą słowa uznania i pochwały.

Natomiast Hania Humorek ratuje świat! to historia, w której dziewczynka staje się mocno zakręcona na działaniach proekologicznych. Będzie próbowała wprowadzić w swoją codzienność wiele drastycznych zmian mających na celu ochronę środowiska. Czy jej się to uda i czy na pewno trzeba podejmować aż tak radykalne kroki, by pomóc naszej planecie? Okazuje się, że popadnie w skrajności jest niezbyt dobrym rozwiązaniem, a czasami nie potrzeba zbyt wiele, by zrobić dobry uczynek i uratować, w tym przypadku lasy równikowe. Tym razem będziemy mogli podziwiać bohaterkę za jej determinację w dążeniu do ochrony środowiska poprzez codzienne, a czasem niecodzienne działania, których się podejmuje. Zrozumiemy także, że razem możemy więcej! 
 
 
Obie książki są napisane bardzo ciekawie, przystępnym dla dzieci stylem. Obie także ukazują wartościowe wątki na dane tematy oraz przedstawiają w zabawny sposób przygody młodej Hani. Ponadto w tekście zawarte są informacje, o których zwykły uczeń może nie wiedzieć, są to na przykład wzmianki naukowe z biologii, czy innych dziedzin nauki. To ciekawe rozwiązanie w swobodny sposób przemycające wiedzę do świadomości naszych dzieci. Ogólnie pisząc: zarówno jedna, jak i druga historyjka jest fajna i warta przeczytania. Poza tym książki zostały wydane w niewielkim formacie, a tekst zapisano nieco większą czcionką, ułatwiającą czytanie. Ilustracje nie mają kolorów, ale w interesujący sposób przedstawiają wybrane sceny. Książki z Hanią Humorek w roli głównej po raz kolejny nie zawodzą.
 

 
Hania Humorek zostaje gwiazdą i Hania Humorek ratuje świat! to pełne niespodziewanych wydarzeń historie, które dziwią, bawią i edukują. Są to drugi i trzeci tom najnowszej serii przygód tej bohaterki, jednak bez problemu można je czytać jako odrębne opowieści, nie tracąc nic z ich niezwykłości. Przygotujcie się na moc wrażeń, wprawiających w doskonały humor.
 
Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperCollins Polska.

sobota, 1 sierpnia 2020

Rafał Skarżycki & Tomasz Lew Leśniak - "Hej, Jędrek! Znowu pod górkę?"

Autor: Rafał Skarżycki
Ilustrator: Tomasz Lew Leśniak
Tytuł: Hej, Jędrek! Znowu pod górkę?
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224
Wiek: 6-14 lat
Ocena: 10/10

Opis:
 
Wakacje to najlepszy czas na przygodę! Przynajmniej według Jędrka i jego paczki: Witka, Grubego i Karoli. A ponieważ z podziwu godną łatwością pakują się w kłopoty, na brak atrakcji nikt nie może narzekać.
 
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Stodoła zamiast hotelu na obozie karate to tylko pozornie największy wakacyjny problem. Jeśli do tego sensei już pierwszego dnia łamie nogę, a neandertalczyków można spotkać pod każdą szerokością geograficzną, to... i tak nie wszystko, co może człowiekowi popsuć lato.
Czy Jędrek i jego ekipa wyjdą zwycięsko z kolejnych tarapatów?
 
"Hej, Jędrek!" to seria dla czytelników szukających wciągającej akcji, nieszablonowych bohaterów i szalonego humoru!

Recenzja:

Wakacje to wyjątkowy okres dla każdego dziecka. Co prawda w tym roku nie były one wyczekiwane z aż tak wielkim utęsknieniem jak zazwyczaj (oczywiście z powodu nauczania zdalnego spowodowanego przez pandemię koronawirusa), ale i tak jest to czas niezwykły zarówno dla rodziców, jak i dla ich pociech. Dzisiaj, kiedy już połowę lata mamy za sobą, chciałabym zaproponować wam książkę dla nieco starszych dzieci, której akcja rozgrywa się właśnie w ten letni czas - czas odpoczynku od nauki i szkolnych obowiązków. Być może niektórzy z was znają już serię Hej, Jędrek!, gdyż Znowu pod górkę? to już jej siódmy tom. My czytając go mieliśmy do czynienia z Jędrkiem po raz pierwszy, ale na pewno to nie będzie koniec naszej znajomości z tym ciekawym i przebojowym chłopcem. Co zachwyciło nas w jego historii? Z pewnością to, że była ona pełna humoru i to takiego na najwyższym poziomie.



Wakacyjne przygody zawsze wspomina się z sentymentem. Starsze dzieci często wyjeżdżają już bez swoich rodziców na różne obozy i kolonie, gdzie starają się zakosztować nieco wolności, a przede wszystkim odpocząć i przeżyć podróż pełną wrażeń. Niestety nie każde dziecko ma możliwość takiego wyjazdu, ale może znaleźć się w takim miejscu za pomocą swojej wyobraźni i książek. Czytanie to także bardzo dobra zabawa, nawet z dala od nadmorskiej plaży, przy okazji inspirująca i zachęcająca do próby przeżycia wakacji w równie atrakcyjny sposób, mimo pozostania w domu lub spędzania ich w mniej obleganych przez urlopowiczów miejscach. Zaś Jędrek to żywiołowy bohater, który wyjechał na wakacyjny obóz, ale jego opowieść jest dowodem na to, że jednak czasami warto zostać w domu... albo i nie.

Jędrek trenuje karate i wraz z kolegami z klasy oraz swoim trenerem wyjeżdża na obóz, podczas którego będzie relaksował się i doskonalił posiadane już umiejętności sztuki walki. Gdy uczestnicy wyprawy docierają do celu okazuje się, że trafili nie tu, gdzie chcieli i myśleli, a miejsce im przeznaczone znacznie odbiega od ich oczekiwań. Zamiast luksusowego pensjonatu czeka na nich nocleg w stodole na stercie siana, a zamiast ciepłej wody w jeziorze, ich nogi będą oblewać arktyczne prądy. Co jeszcze spotka Jędrka podczas jego "wymarzonych" wakacji? Dodatkową atrakcją będą.. pięści trzech okolicznych osiłków i zabawa w detektywa. Jak zatem niektórym już wiadomo: tam gdzie pojawia się Jędrek, tam nie ma miejsca na nudę.




Historia  wciąga swoim przebiegiem, czyta się ją szybko i z wielką ciekawością. Autor wplótł w tą opowieść wiele zabawnych scen, które śmieszą bez konieczności zastosowania brzydkich słów i są po prostu zabawne w cywilizowany i kulturalny sposób, idealny dla młodszych i starszych dzieci. Swoim tekstem przekazuje czytelnikom także pewne wartości traktujące o tym, że trzeba być silnym i nie można chować głowy w piasek, ale walczyć o swoją dumę i marzenia. Wątek detektywistyczny sprawia, że fabuła w pewnym momencie staje się przesiąknięta tajemniczością. Zakończenie i rozwiązanie zagadki nie jest oczywiste. Całość sprawia pozytywne wrażenie i zachęca do sięgnięcia po pozostałe tomy z serii. Jeśli jeszcze jej nie znacie nie przejmujcie się tym, bo nawet czytając wyłącznie tę część można doskonale się w niej odnaleźć i czerpać przyjemność z tego, co nam oferuje.


Konturowe ilustracje świetnie oddają opisy akcji i dialogi bohaterów. Książka zawiera elementy komiksu, co sprawia, że jej czytanie daje jeszcze więcej frajdy. Koniecznie pokażcie ją swoim dzieciom złaknionych niecodziennych przygód i tym, którzy niechętnie podchodzą do czytania, bo być może, dzięki Jędrkowi przekonają się, że czas spędzony z książką naprawdę można uznać za fantastyczną zabawę.


Hej, Jędrek! Znowu pod górkę? wciągnie was w przygodę pełną zabawy i humoru. Zachęci do działania i zaufania własnym możliwościom. Bycie sobą to wielka sztuka, przekonajcie się, że nie potrzeba zbyt wiele, aby wasze wakacje stały się wyjątkowe. Kto wie, czy z waszego podwórka nie zniknie jakaś kura? Czy odważycie się ją odszukać? 



Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 9 maja 2020

Jeff Kinney - "Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka"

Autor: Jeff Kinney
Tytuł: Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10
Wiek: 6-14   

Opis: 
 
 Remont domu?! To chyba najgorszy pomysł, na jaki kiedykolwiek wpadła mama. Poznajcie głównych bohaterów tej pięknej katastrofy: koty grzęznące w świeżutkim betonie, trującą pleśń, osy kloaczne, myszy w ścianach, latającą wannę i dyszących żądzą zemsty sąsiadów. Czy Heffleyowie przetrwają totalną demolkę, czy będą musieli zacząć od zera w innym mieście, najlepiej pod zmienionym nazwiskiem? 

Recenzja:

Przed Wami kolejna część z serii książkowej idealnej dla dzieci, a zwłaszcza dla chłopców, stroniących od czytania. Jest w niej bowiem coś magnetycznego, co przyciąga i powoduje, że czytanie okazuje się dla nich naprawdę bardzo fajnym zajęciem. Co tym razem przeżyje Greg, w jakie tarapaty znowu wpadnie? Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka to historia pełna niespodzianek, z zawrotną akcją, nie pozwalająca na przysypianie ani na chwilę nudy czy znużenia. Czy dobrze się przy niej bawiliśmy? Pewnie, że tak! Odpowiedź na to pytanie z całą pewnością nie może być inna. 

Remont domu to wcale nie jest proste wyzwanie. Wiele dzieci marzy o własnym pokoju, większym domu, basenie w ogródku. Z takim przedsięwzięciem wiąże się wiele kłopotów. Po pierwsze, skąd wziąć na nie fundusze? Sam przebieg remontu również bywa bardzo uciążliwy: hałas, bałagan, konieczność pomocy. Może sami stoicie przed takim wyzwaniem? Jeśli tak, ta książka będzie dla Was zbawienną pomocą, ponieważ otworzy dzieciom oczy na prawdziwą istotę remontu, a jeśli nie - to i tak nic nie szkodzi - na pewno każdy znajdzie w niej dla siebie jakąś cenną radę i przekaz godny zapamiętania. Jaki? Niech każdy odczyta go sam.


Mój dziewięcioletni syn nie jest typowym książkoholikiem. Niestety, nad czym bardzo ubolewam, nie przejął ode mnie wielkiej pasji do książek... ale wystarczy, że wspomnę mu o Gregu, widzę na jego twarzy zainteresowanie, a dla mnie jest to już ogromny sukces. Jeśli więc macie podobny problem ze swoimi pociechami i chcecie podsunąć im książkę, która ich naprawdę zaciekawi, to ta jest ku temu odpowiednia. Prawdopodobnie będą upominali się o kolejne części. Tak więc zadanie pod tytułem "Zachęć swoje dziecko do czytania" zostanie wykonane a jego sukces jest niemal w tym przypadku gwarantowany. 

Co zatem ma w sobie Greg, że dzieci z zainteresowaniem słuchają o jego przygodach? Jest po prostu typowym chłopcem, z głową pełną niewyobrażalnych i szalonych pomysłów, których odkrywanie jest naprawdę nietuzinkowym doświadczeniem dla młodych czytelników. Jest taki prawdziwy i swój, z łatwością można pomyśleć, że byłby jednym z kolegów naszych pociech. I w tym właśnie tkwi cała tajemnica jego popularności.

"Życie bez pralki to prawdziwa udręka. Kiedy się zepsuła, musieliśmy prać ciuchy w zlewie, co było na maksa NIEWYGODNE. Aż w końcu wczoraj wieczorem Rodrick wymyślił pewne UDOGODNIENIE i wsadził swoje brudne ubrania do ZMYWARKI..."

Tytułowy cwaniaczek to Greg Heffley, pewny siebie i przedsiębiorczy jak na swój wiek chłopiec. Tym razem jego rodzina dostaje spadek, który zamierza przeznaczyć na remont domu. Oczywiście nie wszystko pójdzie tak gładko jak myślicie. Kłopoty i różnego rodzaju komplikacje to bowiem nieodłączne elementy egzystencji Grega i jego najbliższych. Z jakimi kłopotami przyjdzie zmierzyć się rodzinie Heffleyów? Tego musicie dowiedzieć się sami. Poinformuję Was, że niejedna scena w tej książce okazuje się zaskakująca, śmieszna i wręcz nieprawdopodobna, a na dodatek nawet pouczająca. W konsekwencji sięgając po nią poznajemy świetnie napisaną, zwariowaną, pełną humoru i niecodziennych rozwiązań opowieść o perypetiach młodego chłopca, która rozgrywa się w ekspresowym tempie i głęboko wciąga swoim przebiegiem. 



Forma tej opowieści to dziennik, zatem wszystkie wydarzenia opisywane są z perspektywy Grega. Tekst wzbogacony jest świetnymi rysunkami, które same w sobie obrazują nam niejedną sytuację ze zwariowanych przygód chłopca. Język, którym posługuje się autor jest bardzo przystępny i zrozumiały. Podczas czytania relacji Grega z jego życia odczuwamy ją tak, jakby był obok nas i opowiadał nam ją sam. Dzieci z pewnością poczują się zainteresowane jego losami.

Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka to kolejna odsłona niesłychanych przygód Grega Heffleya. Poznajcie rzeczy niemożliwe, niesamowite i zupełnie nie z tego świata, które staną się udziałem tego bohatera. Co prawda nie spotkacie w tej książce przybyszów z kosmosu, ale i tak podczas jej czytania nie raz pokręcicie głową z niedowierzaniem. Ponadto pośmiać się przy niej też można!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 2 maja 2020

Zuzanna Orlińska - "Wstydu za grosz!"

Autor: Zuzanna Orlińska
Tytuł: Wstydu za grosz!
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10
Wiek: 10-14 lat   

Opis: 

  II Nagroda w V Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży.

W jaki sposób przetrwać wśród tygrysów, gdy się jest zębiełkiem białawym? Czy w świecie replikantów potrzebni są romantyczni wieszcze? I co zrobić, by przekonać ludzi, że młodość nie zależy od metryki urodzenia? Jeśli szukasz odpowiedzi na podobne pytania, przeczytaj "Wstydu za grosz!". Wciśnij czwórkę, jeżeli wolisz otrzymać darmowy jajowar…
 
Pełna humoru i mądrości powieść Zuzanny Orlińskiej to historia dwóch niezwykłych kobiet, które – każda na swój sposób – próbują walczyć z presją społeczną. Nastoletnia Julianka bardzo się różni od koleżanek z klasy i jest przekonana, że ma więcej z zębiełka niż ze zmysłowej tygrysicy. Z kolei jej przebojowa babcia Delfina to reżyserka, która czuje, że zaczyna być dyskryminowana ze względu na wiek. Z braku lepszych propozycji Delfina postanawia poprowadzić warsztaty teatralne dla koła seniorów w gminnym domu kultury. Gdy zapada decyzja o wystawieniu sztuki, starsza pani nie ma wątpliwości, że muszą to być Dziady… a może po prostu Dziadki?  

Recenzja:

Wstyd to emocja wpisana w naszą codzienność. Wstydzimy się różnych rzeczy i sytuacji. Czasami przysparzają nam one smutku, a innym razem są nawet powodem do śmiechu. Wstydu za grosz! to najnowsza powieść Zuzanny Orlińskiej, nagrodzona w piątym Konkursie Literackim imienia Astrid Lindgren. Autorce zatem należą się ogromne gratulacje. Czy mnie również, tak jak jury konkursowe urzekła jej opowieść? Oczywiście! Bardzo miło spędziłam czas podczas jej czytania. Dwie kobiety, które dzięki niej poznałam wprowadziły w moją codzienność nieco śmiechu, wartościowych przemyśleń i podziwu dla ich dokonań, a szczególnie dla tej starszej z nich.


Książka dedykowana jest dzieciom od dziesiątego roku życia. Chociaż mój syn ma dziewięć lat to z chęcią słuchał jej fragmentów. Myślę, że w całości jest ona raczej bardziej odpowiednia dla nieco starszych dzieci, młodzieży oraz dorosłych. Ja jako już niemal trzydziestolatka przeczytałam ją z niemałym zainteresowaniem. Nie miałam poczucia, że czytam książkę dla nastolatków, zwłaszcza, że wiek występujących w niej bohaterów charakteryzuje się dużą rozpiętością. Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę a jeszcze bardziej kreacja bohaterów. Cieszę się, że jednym z nich jest starsza osoba. Można nawet podsunąć tę książkę swoim babciom, by utwierdziły się w przekonaniu, że przebojowość i rozwój własnych zainteresowań w ich wieku nie jest wcale nie na miejscu.

"Pomyślała, że już przeszło miesiąc minął od chwili, kiedy siedziała na tej kanapie, przekonana, że jej życie właśnie się skończyło, pewna, że nie wróci więcej do szkoły. A nie tylko nic się nie skończyło, lecz nawet coś się zaczęło i ona, choć siedzi w tym samym miejscu, oparta o tę samą poduszkę, pije z tej samej filiżanki i głaszcze tego samego kota jest zupełnie innym człowiekiem."
 
W książce zatytułowanej Wstydu za grosz! mamy dwie główne bohaterki, a więc wnuczkę Juliannę i babcię Delfinę. Nastolatka przechodzi ciężki okres w swoim życiu, gdyż doznała upokorzenia w szkole. Będzie się też borykała z problemami dotyczącymi pierwszego związku oraz tymi rodzinnymi. Jej babcia pomimo wieku jest energiczną kobietą, która ciągle rozwija się zawodowo. Razem ze swoim kolegą, wnuczką i jej znajomym z klasy przygotowują spektakl z udziałem seniorów na podstawie utworu Dziady Adama Mickiewicza. Jakie trudności napotkają po drodze i czy wstyd w końcu się od nich odczepi? Nie będzie to wcale takie proste, bo nic takie nie jest i przez to też, ta powieść jest taka wyrazista, pełna prawdy i szczerości.

Jest to fantastycznie i ciekawie napisana opowieść o dylematach współczesnej młodzieży i osób starszych. Autorka doskonale połączyła te dwa światy ukazując ich blaski i cienie. Z postaw i sposobu życia bohaterów oraz z sytuacji, w których się znaleźli można czerpać wartości przekładając je na własne życie. Historia utrzymana jest w zabawnym tonie, napisana przystępnym. językiem. Zawiera odwołania i aluzje do aktualnych zachowań naszego społeczeństwa. Nie bez znaczenia jest tu temat jego wpływu na nas samych, a zwłaszcza oceny przez innych naszego postępowania i odgórnych oczekiwań, które nam oni stawiają. Przeczytajcie i przekonajcie się, że w tym zwariowanym świecie każdy ma prawo i szansę być po prostu sobą. Na wyróżnienie zasługuje także postać Alika, który jest młodzieńcem niezwykle wartościowym i zupełnie nie na topie, ale dzięki temu polubiłam go całym sercem. Z pewnością w was też wywoła podobne uczucia.

Książka pomimo dziecięcego projektu okładki jest skierowana do nastolatków i taką też ma formę wydania. Nie ma w niej bowiem ilustracji a i jej objętość jest dość spora. Zuzanna Orlińska stworzyła ciekawą, promieniującą i wartościową opowieść, która ukazując różne oblicza wstydu podnosi nas na duchu i zachęca do samorealizacji.


Wstydu za grosz! pokaże wam, że nawet najbardziej żenująca sytuacja w życiu zostaje zapomniana. Zachęci do spojrzenia na pewne sprawy z dystansem. Nagrodzi nas dobrym humorem i zażegna problem wyboru wartościowej książki dla nastolatków i nie tylko dla nich...



Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa  Nasza Księgarnia.

sobota, 18 kwietnia 2020

Derib + Job - "Yakari. Tajemnica Małego Pioruna"

Scenarzysta: Job
Ilustrator: Derib
Tytuł: Yakari. Tajemnica Małego Pioruna. Tom 6
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 22.01.2020
Liczba stron: 48
Ocena: 8/10

Opis:
  
Szósty album przygodowo-humorystycznych opowieści o małym Indianinie i jego zwierzęcych przyjaciołach. Yakari codziennie szaleje na swoim niewielkim mustangu Małym Piorunie, który z dnia na dzień staje się coraz szybszy. Jednak pewnego ranka chłopiec nie zastaje konika w plemiennym stadzie... Co się stało? Gdzie się podział wierny przyjaciel? Mały Piorun dostał tajemnicze wezwanie i musiał podążyć do odległej krainy, gdzie czekają go niebezpieczne próby. Przebrnąć je zdołają tylko najdzielniejsze z dzielnych mustangów. Czemu owe próby mają służyć i czy po ich pokonaniu konik będzie takim samym wesołym towarzyszem zabaw jak wcześniej? 

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy – scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 „Yakariego” (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie czterdzieści albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.

Recenzja:

Pomimo tego, iż ja i mój syn nie jesteśmy wielkimi fanami komiksów, to seria o przygodach młodego Indianina, Yakariego, przypadła nam do gustu i posiadamy wszystkie jej tomy, oprócz siódmego, który został niedawno wydany. Dzisiaj chciałabym zrecenzować tom szósty, zatytułowany Yakari. Tajemnica Małego Pioruna. Wszystkim, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z serią przypomnę, że Mały Piorun to szybki mustang a jednocześnie najwierniejszy przyjaciel Yakariego. Z czym przyjdzie zmierzyć się w tej części chłopcu i jego zwierzęcemu towarzyszowi? Pierwszy z nich doświadczy przejmującego smutku myśląc, że utracił swojego ukochanego konika na zawsze...

Yakari ma także ten przywilej, że może porozumiewać się ze zwierzętami za pomocą ludzkiej mowy. Takie rozwiązanie może wprowadzać w dziecięcą wrażliwość nieco zdumienia, a także zachwytu. Któż z nich nie chciałby porozmawiać ze swoim pieskiem, chomikiem, czy innym zwierzęciem? Młody Indianin to potrafi i między innymi, dlatego jest taki niezwykły.

To, co niezmiennie zachwyca mnie w tej serii od początku jej wznowionego i przedłużonego wydania przez wydawnictwo Egmont, to niezwykle ekspresyjne rysunki i scenariusz  z wartościowym przekazem. Nie inaczej jest w przypadku szóstego tomu. Poziom artystyczny obu twórców wciąż jest imponujący. Z radością można usiąść z dzieckiem, podziwiając niezwykłe ilustracje i z zaciekawieniem przysłuchiwać się historii, która przydarzyła się głównym bohaterom. Jak zwykle kluczową rolę gra tu przyjaźń, ale również prawa natury, które są nieuniknione, chociaż mogą zasmucić - chodzi mi w tym momencie o polowania. Z tym tematem związany jest niewielki epizod w komiksie, na który jednak dzieci mogą zwrócić uwagę. Warto więc im wytłumaczyć, że prawa łańcucha pokarmowego są raczej nie do przeskoczenia. Każda część serii o młodym Indianinie jest wyjątkowa, także ta jest przepełniona emocjami protagonisty oraz jego towarzysza. Próba, przed którą stanie mustang będzie trudna, ale zarazem pouczająca. Ten komiks dla dzieci jest przez to naprawdę warty polecenia.


"- Nie bałeś się (...)?
- Obawa i nadzieja są nierozłączne..."

Wróćmy jednak do głównego wątku Tajemnicy Małego Pioruna. Pewnego dnia Yakari budzi się i nie znajduje swojego przyjaciela obok siebie. Zmartwiony wyrusza na jego poszukiwania. Jaką tajemnicę kryje mustang i czy Yakariemu dane będzie ją poznać? Na przykładzie jego postawy i zachowania względem Małego Pioruna możemy uświadomić dzieciom, jak ważna w życiu człowieka jest przyjaźń i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Poznając tę opowieść uśmiechniemy się pod nosem na jej początku i na zakończeniu. Zaś jej meritum wzbudzić może w nas niewielki przestrach i trwogę o zdrowie konika. Czy wszystko skończy się szczęśliwie i młody Indianin odnajdzie swego towarzysza? Tego wam oczywiście nie zdradzę. Ta historia nie jest przepełniona humorem jak niektóre z wcześniejszych, ale ciągle wyczuwalne jest w niej wesołe nastawienie scenarzysty i ilustratora. Poza tym, jest ona ponadczasowa i można ją już zaliczyć do klasyki komiksów dla dzieci, gdyż została stworzona  w kwietniu 1980 roku, a za sprawą wydawnictwa Egmont nasze dzieci mogą czerpać przyjemność z jej poznawania.



Wydanie i jego jakość nie rożni się niczym od poprzednich części. Błyszcząca okładka i format A4 sprawia, że te zeszyty prezentują się bardzo dobrze i miło jest na nie popatrzeć. Sama historia jest krótka i czyta się ją co najwyżej pół godziny. Jednak podziwiać rysunki można znacznie dłużej. Natomiast wskazówki i wartości, które odczytamy z tej opowieści mogą zakiełkować w sercach naszych pociech i towarzyszyć im przez bardzo długi czas.

"W drodze powrotnej...
- Najpierw odpocznę...
- ...i odzyskam siły!
- Co za przygoda! Nigdy już nie będę taki jak przedtem...
- ...ale nie mogę się doczekać spotkania z pewną osobą!" 

Yakari. Tajemnica Małego Pioruna to komiks, w którym ukrywa się ciekawa i pouczająca historyjka. Wszyscy chłopcy a nawet dziewczynki z pewnością polubią młodego Indianina, a jego przygody ich zachwycą. Wesoła a momentami nieco intrygująca historia Małego Pioruna poruszy i zainteresuje każde małe serduszko.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont..