Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Malin Falch - „Światła północy. W dolinie trolli. Tom 1”

Scenariusz i rysunki: Malin Falch
Tłumacz: Mateusz Lis
Tytuł: W dolinie trolli
Cykl: Światła północy, tom 1
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 168
Ocena: 11/10

Opis:

Bestsellerowa seria na rynku skandynawskim. Początek prawdziwej sagi o dalekiej Północy – gdzie trolle mogą się okazać przyjazne, za to ludzie bardzo wrodzy. Gdzie niedźwiedzie mówią, a węże morskie są postrachem wód! Pewnej nocy do domu uwielbiającej tajemnice i opowieści o dalekich stronach dziewczynki trafia dziwny gość. Zabiera Sonję do niebezpiecznej i niezwykłej krainy... Za sprawą magii bohaterka trafia do miejsca, które w niczym nie przypomina współczesnej Norwegii, ale nosi je w swoim sercu każdy, kto kiedykolwiek doświadczył wpływu świateł Północy. Tak rozpoczyna się przygoda pełna potworów, wikingów i walki o dobro.

Komiks „Światła Północy” to piękna i chwytająca za serce podróż do świata skandynawskich mitów, legend i baśni.

Recenzja:

Komiks o wyprawie do świata skandynawskich mitów, legend i baśni? Takiej przygody odmówić sobie nie mogłam – i myślę, że żaden miłośnik magicznych lektur nie zdoła się tytułowi W dolinie trolli oprzeć. Dlaczego? Przeczytajcie moją recenzję, a się dowiecie! ;)

Ogromnie zaskoczył mnie już sam sposób wydania tej opowieści graficznej, gdyż wcześniejszym pozycjom komiksowym od wydawnictwa EGMONT bliżej do formatu A4, a cykl Światła północy dumnie reprezentuje rozmiar A5. Nie przeszkadza to jednak w żaden sposób w odbiorze treści, gdyż wewnątrz witają nas niezwykle barwne i przepiękne kadry, a sfera czytana także nie jest w ultra drobnym druku – „W dolinie trolli” czyta się bardzo przyjemnie. Absolutnie zakochałam się w wizualnej (i nie tylko) kreacji postaci oraz bajecznych pejzaży w tle, które skradły moje serce! Wiele też opowiadają sobą, gdyż trafiają się strony bez żadnej treści, gdzie autorka opowiada historię przez obrazy… i robi to bardzo dobrze!


W dolinie trolli nie zawodzi także od strony scenariusza, bo przygody Sonji są doprawdy nietuzinkowe i zaskakujące, przepełnione zarówno przyjemnym ciepełkiem i humorem, jak i grozą, tudzież nawet brutalnością. Malin Falch korzysta nie tylko z przyjemniejszych opowieści skandynawskich, ale i nie waha się wpleść w komiks okrutniejszych istot czy scen. Muszę przyznać, że bardzo mi tym zaimponowała, bo spodziewałam się bardziej delikatnej opowieści, a dostałam komiks Fantastyczny – dosłownie przez duże F! Jestem przekonana, że młodzież będzie tą pozycją zachwycona! Żałuję tylko, że moja przygoda tak szybko się zakończyła, bo gdy już się wkręciłam w to uniwersum maksymalnie… ech… po prostu ostatnie strony przywitały mnie zbyt szybko. Nie mogę doczekać się kontynuacji!


W dolinie trolli
to dopiero pierwszy tom Świateł północy, ale już pajam ogromną miłością do Malin Falch oraz podróży Sonji. Gadające zwierzęta, niesamowite magiczne istoty, pocieszni bohaterowie, motyw wikingów, nuta przejmującej grozy i niepokoju – nie wiem, za co ten komiks kocham najbardziej. Jako ciekawostkę dodam, że została tutaj nawet pokazana w interesujący sposób konfirmacja, obrzęd w niektórych krajach protestanckich, a umiem to ładnie wyjaśnić, bo w komiksie pojawiają się przypisy. Ten komiks to najprawdziwsza perełka! Polecam wszystkim miłośnikom wierzeń skandynawskich i nie tylko!

P.S. Na końcu znajdują się piękne szkice! Uwielbiam takie dodatki, a wy?

poniedziałek, 1 marca 2021

Maria Niklewiczowa - "Bajarka opowiada. Zbiór baśni całego świata"

Autor: Maria Niklewiczowa
Tytuł: Bajarka opowiada. Zbiór baśni całego świata
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 26 marca 2018
Liczba stron: 516
Ocena: 9,5/10

Opis:

Książka pełna baśni wybranych spośród tradycji tysięcy krajów powstała dla tych, którzy chcą opowiadać, oraz dla tych, którzy zechcą baśni wysłuchać – i dorosłych, i dzieci. Znajdują się tu opowieści o różnym stopniu trudności, dzięki czemu można je dopasować do każdego słuchacza, są także niezwykle różnorodne. Opowiedziane przez Marię Niklewiczową i zilustrowane przez Marię Ołowską-Gabryś nieprawdopodobne historie zachęcają do baśniowych podróży po całym świecie.

To klasyczne wydanie wielu czytelników pamięta z dzieciństwa – teraz powraca w nowej odsłonie, by najmłodsze pokolenie również mogło się zachwycić cudowną mocą baśni.

Recenzja:

Bajarka opowiada. Zbiór baśni całego świata to przepięknie wydana książka, zawierająca w sobie multum opowieści – zarówno dla młodego, jak i starszego czytelnika. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, a po zapoznaniu się z historiami w niej zawartymi – kocham tę książkę jeszcze bardziej! I jestem przekonana, że za chwilę moją miłość zrozumiecie…

Czytając baśnie, nie zawsze czytam je po kolei – wiecie, wybierałam sobie danego dnia dwa-trzy tytuły i się z nimi zapoznaję. Gdy zajrzałam do zbioru treści zostałam mile zaskoczona – przy tytułach baśni znajdują się tutaj także literki a, b, c i d, które oznaczają stopień trudności tekstu. Dzięki temu łatwiej wybrać lekturę dla młodego czytelnika. Na końcu zbioru jest także rozdział Jak opowiadać baśnie?, w którym Maria Niklewiczowa zdradza kilka cennych porad oraz ciekawostek na temat przekazywania takich dzieł – bardzo ciekawy i ujmujący dodatek.

Jak sam tytuł wskazuje, w książce Bajarka opowiada zostały zebrane baśnie z całego świata. Niektóre opowieści były mi znane dobrze, inne mniej, o niektórych nigdy wcześniej nie słyszałam – krótko mówiąc, mile zaskoczyła mnie ta różnorodność. Historie przekazują wiele cennych lekcji dla czytelnika, opowiadają o wartościach w życiu oraz sprawach rozmaitych, czego można było się po takiej książce spodziewać. I chyba nie ma sensu roztrząsać się nad tym tematem – powiem jedynie, że osoby, które pragną udać się w fantastyczną podróż po całym baśniowym świecie – będą tą pozycją zachwyceni. Szczególnie, że nie brakuje tutaj także cudownych ilustracji – i barwnych, i czarno-białych – które pięknie urozmaicają treść!

Moim jedynym zarzutem do tej książki jest… jej język. Sama bardzo lubię archaizowane baśnie, jednak obawiam się, że młodszy czytacz może mieć problem z odbiorem takich treści, bo nawet w najłatwiejszych historiach mniej znane słowa się pojawiają. Co więcej, niektóre tematy także są jeszcze niewłaściwe dla milusińskiego – warto byłoby i to przy konkretnych baśniach zaznaczyć.


Bajarka opowiada to bez wątpienia jeden z najciekawszych zbiorów baśni, z jakimi dotychczas miałam do czynienia. Są tutaj opowieści polskie, czeskie, angielskie, skandynawskie, ałtajskie, flamandzkie, francuskie, rosyjskie, indyjskie, afrykańskie, rumuńskie, ukraińskie, samojedzkie, niemieckie, tadżyckie, chińskie i… z wielu innych krajów i narodowości. Na rozmaitość i barwność baśni nie można tutaj narzekać, dlatego… polecam Wam tę pozycję z całego serca! :)

niedziela, 13 grudnia 2020

Hans Christian Andersen - "Baśnie"

Autor: Hans Christian Andersen
Tytuł: Baśnie 
Wydawnictwo: Dragon 
Data wydania: grudzień 2020 
Liczba stron: 608 
Ocena: 10/10 

Opis: 

Wyjątkowe wydanie z oryginalnymi ilustracjami Hansa Tegnera, Lorenza Frølicha i Vilhelma Pedersena – duńskich rysowników, których dzieła ozdabiały baśnie Andersena wydawane w XIX wieku. 
To pięknie ilustrowane wydanie Baśni zawiera wszystkie najpopularniejsze baśnie autorstwa duńskiego pisarza. Ozdobione pięknymi ilustracjami stanowić będzie cenny okaz w każdej domowej biblioteczce. 

Recenzja: 

Utwory Hansa Christiana Andersena towarzyszą nam od najmłodszych lat. Nie wyobrażam sobie dzieciństwa bez Brzydkiego kaczątka, Dziewczynki z zapałkami, Królowej śniegu i wielu innych baśni, które stworzył. Krzysztof Płatek – w rozbudowanym wstępie na temat baśniopisarza – doskonale podsumował jego postać – był jak Boże Narodzenie, kształtował wrażliwość mnóstwa ludzi. Wydawnictwo Dragon poszło z duchem tego twórcy i dla baśniowych czytelników zabawiło się w najprawdziwszego Świętego Mikołaja, bo... stworzyło najbardziej zjawiskowe wydanie Baśni, jakie kiedykolwiek widziałam! 

„Życie każdego człowieka jest baśnią napisaną przez Boga.” - H.Ch. Andersen 

Gdy tylko otrzymałam książkę, nie mogłam uwierzyć w to co widzę. To monumentalna książka, z przyjemnie miękką okładką i przepięknym wnętrzem. Duża czcionka, ozdobione łagodnymi ornamentami brzegi stron, oryginalne ilustracje Hansa Tegnera, Lorenza Frølicha i Vilhelma Pedersena (właściwych ilustratorów baśni z XIX wieku) – obok takiego cuda nie można przejść obojętnie. Co więcej, pomimo ogromnego rozmiaru, książka nie jest za specjalnie ciężka, a jej czytanie wyjątkowo wygodne. W wydaniu nie zabrakło również zdjęć samego autora. 

W tym wielkoludzie mieści się… prawie pięćdziesiąt baśni! Są utwory bardziej i mniej znane, bo poza wcześniej wspomnianymi klasykami, znaleźć można też mniej znane utwory. Osobiście pierwszy raz spotkałam się między innymi z utworami O dziewczynce, która deptała chleb, Kwiaty Idalki oraz paroma innymi, niektóre też znałam pod nieco innym tytułem. Wspaniale mi się odkrywało zarówno nowe, jak i stare historie – czułam się zupełnie jak dziecko! Dlatego też myślę, że w tej książce zakochają się nie tylko dzieci, ale i dorośli oraz… babcie i dziadkowie, bo Baśnie potrafią porwać do lat młodości! 


Baśnie to nie tylko zjawiskowe wydanie twórczości Andersena – to także książka łącząca pokolenia. Pokłady wrażliwości, mądrości i rozrywki, które każdy w nich znajdzie, są nie do opisania. I… nie wiem, co jeszcze dodać, bo to jedna z takich książek, z takich wydań, przy których po prostu brakuje słów, bo żaden zachwyt nie jest w stanie opisać, jakie to cudo jest piękne i jak wiele dla człowieka wnosi, znaczy. Powiem jedynie krótko, że… polecam z całego serca. Dla każdego. Na każdą okazję. CUDO.

Książka dostępna jest w księgarni fabulo. :)

środa, 10 kwietnia 2019

Ewa K. Czaczkowska - "Bajki Mariackie"


Autor: Ewa K. Czaczkowska
Tytuł: Bajki Mariackie
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 80
Ocena: 10/10
Wiek: 8+

Opis:

Ewa K. Czaczkowska, znana autorka książek, historyczka i dziennikarka, własnymi słowami opisała najmłodszym najpiękniejsze legendy z południowej Polski. Są to niezwykłe historie, uwielbiane przez kolejne pokolenia, dzięki którym dzieci dowiedzą się… skąd wzięły się wiewiórki na krakowskim rynku? Jak powstał najpopularniejszy polski hejnał? Dlaczego jedna z wież kościoła mariackiego jest wyższa od drugiej? Jak wygląda idealna szopka krakowska? Kiedy i dlaczego Karol Wojtyła po raz pierwszy odwiedził Kraków?

Recenzja:
Całkiem niedawno znajoma sprzedała mi genialny pomysł na pamiątkę z podróży – z każdego odwiedzanego miejsca stara się przywieźć sobie zbiór lokalnych baśni i legend. I właśnie trzymam książkę, która idealnie sprawdzi się jako tego rodzaju „suwenir” z Krakowa. 

Bardzo ładnie wydana książka w twardej oprawie (spokojnie przeżyje podróż, choć z pewnością doda walizce nieco ciężaru) kryje w sobie 9 opowieści opatrzonych wstępem. Nie wiem, czy powinnam się tym chwalić, ale z przytoczonych historii znałam tylko dwie – i to pobieżnie. Na swoją obronę mam tylko fakt, że w Krakowie byłam zdecydowanie zbyt dawno i wtedy nie mieli jeszcze takich fajnych książek. Bo jako mały bibliofil z pewnością bym na nią naciągnęła rodziców podczas naszej wycieczki sprzed lat. 

Teraz na szczęście miałam okazję nadrobić braki i już wiem dlaczego wieże Kościoła Mariackiego nie są równej wielkości, gdzie podziała się żółta ciżemka Wawrzka, jaki jest najlepszy sposób na przegonienie czarta, po co właściwie komukolwiek hejnał i co się stało z wiewiórkami z krakowskiego rynku. 

Spora, czytelna czcionka, przyjemne i naprawdę liczne ilustracje zajmujące całe strony (praktycznie na co drugiej stronie), stosunkowo krótkie historie i krwawe zbrodnie od czasu do czasu skradną dziecięce serca. 








Ale nie oszukujemy się – z równie wielką przyjemnością sięgnie po nie również dorosły. Ja wyczytałam całą w jeden wieczór. I tylko herbata zdążyła mi ostygnąć, bo zupełnie o niej zapomniałam. 

Polecam nieco starszym już czytelnikom, bo jak to w baśniach i legendach drzewiej bywało, trup sieje się gęsto i praktycznie w każdej z opowieści jest kogo opłakiwać. Nie da się jednak ukryć, że i taki klimat ma swój urok. Bardzo średniowieczny, ale niepowtarzalny! Ja tam zawsze lubiłam :D

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Emotikon.

środa, 30 maja 2018

Orianne Lallemand, Éléonore Thuillier - "O Wilku, który trafił o Baśniowego Lasu"


Autor: Orianne Lallemand, Éléonore Thuillier
Tytuł: O Wilku, który trafił o Baśniowego Lasu
Wydawnictwo: Adamada
Seria: Przygody Wilka
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 32
Ocena: 10/10
Wiek: 3+

Opis:

Na uroczysty podwieczorek z okazji nadejścia wiosny Wilk postanawia upiec szarlotkę. Cóż, skoro zupełnie nie zna się na kuchni… Rusza więc do lasu z nadzieją, że znajdzie kogoś, kto mu pomoże. I kogóż to spotyka? Czerwonego Kapturka, Babę-Jagę, Królewnę Śnieżkę… Okazuje się, że aby upiec szarlotkę według przepisu ciotki Róży, trzeba najpierw przeżyć mnóstwo przygód.
Na końcu książki sprawdzony przepis na szarlotkę (pycha!).
Przygody Wilka poznały już 2 000 000 dzieci na całym świecie, w 20 krajach stały się bestsellerem, a we Francji weszły nawet do kanonu lektur szkolnych.

Seria wyróżniona w konkursie Świat przyjazny dziecku zorganizowanym przez Komitet Ochrony Praw Dziecka.


Recenzja:
Kiedy Wilk sobie coś postanowi, to nic nie jest w stanie go powstrzymać. Nawet kiedy pragnie upiec pyszne ciacho nie mając zielonego pojęcia o cukiernictwie. Zawsze można przecież poprosić o pomoc, a kiedy zupełnie przypadkowo wyląduje się w Baśniowym Lesie, będzie jeszcze ciekawiej!





Okazuje się jednak, że nie każdy, widząc wilka, w pierwszym odruchu proponuje mu pomoc. Wręcz przeciwnie, wszyscy podejrzewają go o same najgorsze rzeczy! Zdmuchnięcie domku i zjedzenie świnek, oszukanie koźlątek i zjedzenie ich… a przecież takie okropności nigdy nawet nie przyszłyby naszemu bohaterowi do głowy! Całe szczęście, że nasz Wilk nie tylko jest zawsze skłonny do pomocy, ale jego czar osobisty również nie ma sobie równych. Dzięki temu zyskuje nie tylko przepis i składniki na genialną szarlotkę, ale również całą plejadę całkiem sławnych przyjaciół.

Wilk, poza frajdą i przygodą, w każdym tomie swoich przygód przekazuje swoim małym czytelnikom jakąś wiedzę. Tym razem jest to bardzo udana pogadanka o tolerancji, rasizmie!, ocenianiu po pozorach i wrzucaniu wszystkich do jednego worka. 

Jest to również powtórka (a w przypadku mojej córki w większości pierwsze spotkanie) z klasycznych baśni. Mamy tu bowiem trzy świnki, koźlątka i ich mamę, Czerwonego Kapturka, Kurkę i Lisa, Babę Jagę w lukrowanej chatce i ani trochę nie śpiącą Królewnę Śnieżkę. Ta intertekstualna pozycja daje tym postaciom zupełnie nowe życie. Bo czy każda historia aby na pewno została opowiedziana do końca?
Przeuroczy Wilk i bohaterowie baśni znanych i uwielbianych przez całe pokolenia - czy może istnieć lepsze połączenie?

Jak zawsze – fantastyczny humor, przeuroczy główny bohater i świetne ilustracje i zaskakująca treść. A w gratisie przepis na szarlotkę! 

Jeśli jeszcze nie znacie Wilka, to nie wahajcie się ani chwilki!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości niezastąpionego Wydawnictwa Adamada.

wtorek, 13 lutego 2018

Barbara Supeł, Beata Woźniak - "Księga Baśni"

Opracowanie: Barbara Supeł 
Ilustracje: Beata Woźniak
Tytuł: Księga Baśni
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 128
Ocena: 8/10
Wiek: 4-5 lat

Opis:

Żadne dziecko nie powinno iść spać bez bajki!
Zbiór pięknie zilustrowanych baśni, które zachwycą najmłodszych czytelników. 
„Księga baśni" zawiera ponadczasowe baśnie: Calineczka, Królowa Śniegu, Kopciuszek, Kot w butach, Jaś i Małgosia.
Daj ponieść się niesamowitym historiom!

Recenzja:

Są baśnie, które wypada dzieciom znać. Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie dzieciństwo bez Kopciuszka albo Czerwonego Kapturka? Ja absolutnie nie! Te historie towarzyszyły w młodości niemal każdemu, kształtując go, bawiąc i rozwijając wyobraźnię, dlatego... warto przekazywać je dalej, z łezką nostalgii w oku, prawda? 

Księga Baśni opracowana przez Barbarę Supeł to spory rozmiarami zbiór dwunastu opowieści. Spotykamy tu historie takie jak: Calineczka, Czerwony Kapturek, Dzielny oławiany żołnierzyk, Jaś i Małgosia, Kopciuszek, Kot w butach, Królewna Śnieżka, Nowe szaty cesarza, Pasterka i Kominiarczyk, Mała Syrenka, Roszpunka i Królowa Śniegu. Każda z nich urozmaicona jest uroczymi ilustracjami Beaty Woźniak, od których ciężko oderwać wzrok. Są barwne, wesołe i humorystyczne. Wystarczy spojrzeć na okładkę; czyż nie jest słodka? Sama okładka skrada w serce. 

Baśnie przedstawione są raczej krótko, każda zajmuje mniej-więcej dziesięć stron (poza Królową Śniegu - ta rozpisana jest na niemal trzydzieści!), ale nie mogę powiedzieć, że opisane są ubogo. Opracowane są w ciekawy dla dziecka sposób, akcja jest w nich niezwykle wartka, a język prosty i zrozumiały nawet dla najmłodszych. Czyni to Księgę Baśni idealną pozycją do nauki czytania lub jako opowiastki na dobranoc, choć - uwaga - na jednej raczej pociecha nie będzie miała dość. Mojej siostrzenicy (lat cztery) musiałam przeczytać trzy nim odpuściła, ale czytało mi się te bajki bardzo przyjemnie, więc... nie narzekam. Miło jest wrócić do czasów dzieciństwa!


Choć książeczka z założenia przeznaczona jest dla dzieci w wieku od czterech do pięciu lat, to i nieco starsze dzieciaki zatracą się w tej książeczce. Jak wspominałam - jest przepięknie wydana. Twarda oprawa, ogromny rozmiar i bogata kolorystyka robi wrażenie nie tylko na milusińskim, ale i jego opiekunie. I - co najważniejsze - zawiera w sobie historie znane i lubiane, choć - przyznaję szczerze - z Pasterką i Kominiarczykiem spotkałam się po raz pierwszy. Polecam serdecznie rodzicom, którzy pragną w przystępny sposób zapoznać dzieci chociaż z fragmentem opowieści ze swoich najmłodszych lat. 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zielona Sowa. :)

piątek, 15 września 2017

Barbara Szymanek (red.) - "Bajki na dobranoc"


Autor: Barbara Szymanek (red.)
Tytuł: Bajki na dobranoc
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 184
Ocena: 6/10

Opis:

Pięknie zilustrowany zbiór adaptacji znanych klasycznych baśni – wspaniała lektura dla najmłodszych!
Księżniczka na ziarnku grochu
Czerwone trzewiczki
Świniopas
Nowe szaty cesarza
Słowik i cesarz
Dziewczynka z zapałkami
Śnieżka i Różyczka
Mleczarka
Jaś i Małgosia
Król o Haczykowatym Nosie
Titelitury
Szewc i chochliki

Recenzja:

Komu przyszło w życiu usypiać małego człowieka, ten wie, jak pomocne mogą okazać się w tym przedsięwzięciu bajki czytane na dobranoc. Sami pewnie też mieliśmy w dzieciństwie ulubione historie, które opowiadali nam bliscy. Osobiście, wybierając książki na taką okazję, kieruję się dwoma zasadami. Nadrzędną jest ta, że bajki na dobranoc nie mogą być w moim odczuciu zbyt długie. Lepiej przeczytać dwie krótsze, niż długi utwór, który czasem trudno jest przerwać w środku, nawet z obietnicą powrotu do niego nazajutrz. Druga zasada to ilustracje. Mogłoby się wydawać, że w przypadku bajek kończących dzień malucha nie są one istotne, ja jednak uparcie twierdzę, że książki przeznaczone dla najmłodszych ilustracje muszą mieć.

W opracowaniu Wydawnictwa Olesiejuk pod redakcją Barbary Szymanek nie brakuje klasyki, którą wszyscy znamy i mniej lub bardziej lubimy. Znajdziemy tu "Księżniczkę na ziarnku grochu", smutną opowieść o "Dziewczynce z zapałkami", pośmiejemy się z naiwności monarchy w "Nowych szatach cesarza" i będziemy kibicować sympatycznemu rodzeństwu, które trafiło do słodkiej chatki czarownicy. Nie zabrakło także pozycji, które niekoniecznie wszystkim będą znane. Mi nie były. Tak więc poznamy opowieść o karle, który za pomoc przyszłej księżniczce zażądał pierworodnego potomka, o czym przypomniał jej po latach. Przeczytamy o tym, jak poniżony przez królewnę "Król o Haczykowatym Nosie" postanowi dać jej nauczkę i przy okazji rozkochać w sobie. 




Bajek w książce jest dwanaście. Wszystkie spełniają warunki, o których pisałam powyżej - są odpowiedniej długości i posiadają ilustracje. W większości z nich nie brak także morału, piętnującego rozmaite zachowania i pokazującego, że dobro wraca.

Tym, co uważam za wadę publikacji, jest jej format - zbyt mały jak na 184 strony tekstu, a przez to nieporęczny. Im bliżej środka książki jesteśmy, tym bardziej musimy ją wykrzywiać, przez co dość szybko przestanie wyglądać na nowy egzemplarz. Biorąc jednak pod uwagę jej cenę, nie ma co narzekać. Zagięcia i drobne zniszczenia nie zniszczą przecież tego, co najważniejsze - dobrze dobranego zestawu bajek, które kochają dzieci.

czwartek, 5 stycznia 2017

Yei T.Ozaki - "Baśnie japońskie"

Autor: Yei T.Ozaki
Tytuł: Baśnie japońskie
Wydawnictwo: KIRIN
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 266
Ocena: 7/10
Wiek: 12+

Opis:

Niepublikowany dotąd na rynku polskim zbiór najpopularniejszych japońskich baśni i legend, takich jak Momotar (Brzoskwiniowy Chłopiec), Opowieść o zbieraczu bambusa i księżycowej księżniczce, Kintar (Złoty chłopiec) czy demon z bramy Rashmon. Są to opowieści, które zna w Japonii każde dziecko, ale ich lektura okaże się pouczająca także dla dorosłych. Dla osób zainteresowanych kulturą Japonii, w której opowieści te są głęboko zakorzenione, a aluzje do nich znaleźć można w rozmaitych współczesnych mediach, znajomość tego kanonu japońskich podań jest po prostu nieodzowna.

Recenzja:

Japończycy zawsze zaskakiwali pięknymi legendami i baśniami, sam ich kraj jest pełen niezwykłości. Wystarczy spojrzeć na przepiękne stare świątynie lub bajkowość kwiatów wiśni, aby uznać go za ułudne miejsce. W związku z powyższym postanowiłam zapoznać się z kanonem japońskich podań, pragnąc zrozumieć nieprzeciętność wierzeń Krainy Wschodzącego Słońca i przybliżyć sobie najważniejsze elementy jej kultury.

Sama okładka Baśni japońskich wprowadza nas w barwny świat obyczajowości tego kraju, przedstawia bowiem samuraja w pięknej szacie (możliwe, że jest to nawiązanie do jednej z baśni, Przygód księcia Yamato Take). Ta ilustracja zdaje się być utrzymana w stylu drzeworytów z drugiej połowy XIX wieku, których czarno-białych obrazów nie brakuje także wewnątrz zbioru. Są to grafiki dość abstrakcyjne, często przedstawiające mityczne postaci i demony, a każda z nich przybliża czytelnikowi tradycyjność Japonii. Przede wszystkim są one jednak urozmaiceniem treści podań, których w tej książce nie brakuje.

Baśnie i legendy japońskie pełnią tutaj przede wszystkim rolę pouczającą, umoralniającą. Zło, kłamstwo i ciekawość zostają zawsze ukarane, natomiast dobro, prawda i pokora nagrodzone. W Japończykach zakorzeniony jest ogromny szacunek do rodziców i oddanie dla małżonka (przede wszystkim bezinteresowność żon), a więc nie trudno domyślić się, że to one wiodą tu główny prym. Nie brakuje tutaj także zwierzęcych oraz mitycznych bohaterów, jak i kluczowych elementów japońskiej kultury (choćby nietypowej kurtuazyjności oraz grzecznościowych zwrotów). Dużym atutem tego zbioru jest także jego tematyka, ponieważ jest doprawdy różnorodna. Podania w nim zawarte wywołują w czytelniku kalejdoskop emocji - od radości, po strach i obrzydzenie. Japończycy nie wstrzymywali się przed pisaniem o śmierci i krwi, więc i motywy w klimacie gore odnalazły tu swój byt, lecz są tu także bardziej pozytywne opowieści. Historie o zwierzętach przywołują miejscami na myśl twórczość Ezopa, a jedna z baśni (Opowieść o księżniczce Hase) skojarzyła mi się nieco z Królewną Śnieżką

Yei T.Ozaki wybrała najpopularniejsze baśnie i legendy, by stworzyć ten oto zbiór. Tematyka ich jest rozmaita, choć morał jeden - karma wraca. Opowieści zawarte w Baśniach japońskich pokazują zarówno najmroczniejsze, jak i najpiękniejsze strony człowieka. Choć opis książki sugeruje, że w Japonii zna je każde dziecko, według mnie jest nieodpowiednia dla najmłodszych, jednakże dla nastolatków oraz dorosłych może okazać się wspaniałą lekcją moralności, przestrogą przed niecnymi uczynkami oraz wspaniałym zaproszeniem do zapoznania się bliżej z kulturą niesamowitej Japonii.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)