Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lutego 2024

Cube Kid - "Pamiętnik 8-bitowego wojownika: poszukiwacza przygód"


Autor: Cube Kid
Tytuł: Pamiętnik 8-bitowego wojownika: poszukiwacza przygód
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 18.01.2024
Liczba stron: 240
Wiek: 9+ lat
Ocena: 6/10


Siódmy tom międzynarodowej, bestsellerowej serii o przygodach 8-bitowego wojownika, która zabiera czytelników w głąb dziennika Runta, młodego mieszkańca wioski Minecraft, który ma odwagę marzyć o zostaniu wojownikiem.
Runt, nasz ulubiony wieśniak, który stał się wojownikiem, przeżył wraz ze swoimi przyjaciółmi mnóstwo przygód i ma ochotę na nowe! Bohaterowie ciężko pracowali jako studenci (a przynajmniej niektórzy z nich), przeszli intensywny trening w  Villagetown, walczyli z potworami wysłanymi przez Herobrine’a, a nawet pomyślnie ukończyli swoją pierwszą misję w Owl’s Reach! Jednak ich największa przygoda zaczyna się właśnie teraz: przed nimi podbój stolicy Aetherii.


Z czym zmierzą się Runt i jego przyjaciele w Wielkiej Akademii Aetheria? Czy wreszcie uda im się pokonać Herobrine’a i zostać prawdziwymi wojownikami?

Dowiesz się tego z najnowszego, siódmego tomu cyklu “Pamiętnik 8-bitowego wojownika”!


Recenzja:

Gra Minecraft cieszy się przeogromną popularnością. Nic więc dziwnego w tym, że również książki fan fiction, których fabuła została oparta na tym uniwersum, zyskują rzesze fanów na całym świecie. Czytają je nawet dzieci, które na co dzień są z książkami na bakier. Wiem to z doświadczenia, gdyż mój starszy syn niestety niezbyt dużo czyta, ale gdy widzi słowo Minecraft w tytule książki, to jego zainteresowanie lekturą znacznie wzrasta. Czy tak było także tym razem? Co prawda najbardziej interesują go podręczniki ze świata tej gry, ale recenzowany dziennik też wzbudził w nim sporą ciekawość.

Pamiętnik 8-bitowego wojownika: poszukiwacza przygód to już siódma część serii. Chociaż nie znamy poprzednich tomów, mimo to postanowiliśmy wkroczyć w ten świat i przekonać się, co ma nam do zaoferowania. Oczywiście z jednej strony żałuję, że ominęły nas wcześniejsze wydarzenia, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by wkrótce nadrobić zaległości. O czym zaś jest siódmy, a jednocześnie długo wyczekiwany tom autorstwa Cube Kid'a?








Główny bohater Runt wraz z przyjaciółmi wyrusza w podróż, której celem jest pewna Akademia. Będą razem doskonalić tam swoje umiejętności, ale także zostaną poddani ocenie i egzaminom. Jak sobie poradzą? Co jeszcze czeka ich w stolicy Aetherii? Wkroczymy do świata pełnego bloków i pikseli oraz dziwnych stworzeń, takich jak krasnoludy czy elfy. Świata, który rządzi się swoimi prawami i w którym nawet czas płynie inaczej niż u nas. Na bohaterów czyhają niebezpieczeństwa, wyzwania, ale także nowe możliwości. Dla młodego odbiorcy to okazja, by poznać uniwersum Minecrafta z innej (literackiej) strony i zanurzyć się w nim po same uszy, kibicując bohaterom w ich misjach i zwariowanych przygodach. 

Książka ma formę dziennika. Każdy rozdział zaczyna się od nazwy dnia tygodnia, w którym działy się opisywane przez Runta wydarzenia. Oprócz niego poznajemy też bliżej jego przyjaciół. Ich relacje mają czasami zabawny charakter, choć bohaterowie niekiedy przekomarzają się i nazywają się śmiesznymi przezwiskami to nie da się nie zauważyć, że w razie niebezpieczeństwa poszliby za sobą w ogień. Przyjaźń to ważna sprawa i cieszę się, że zostało to dobrze wyeksponowane w tej opowieści. Mimo to walka drużynowa to składowa siły poszczególnych ich członów. Także każda z postaci ma swoje indywidualne cele, które musi realizować. Jak im będzie szło? Przekonacie się sami.





Żartobliwy styl, tajemnicze wydarzenia i nieprzewidywalne przygody sprawiają, że historia wciąga, sprawiając, że młody czytelnik szybko utożsamia się ze światem przedstawionym i nie jest mu obojętny dalszy ciąg wydarzeń.  Jak w każdej opowieści przygodowej nie brak tu zagrożenia. Czy wojownikom uda się je pokonać? Z pewnością będzie to wymagało od nich nie lada poświęcenia. To jeszcze nie koniec serii, bowiem w przygotowaniu jest już ósmy tom, tak więc nie żegnamy się z Runtem, choć on na pewno przejdzie pewną metamorfozę.  Zaintrygowani?

Ogólnie jest to dość ciekawa opowieść w pomysłowo skonstruowanym świecie Minecrafta. Mogłoby się tylko obyć bez jednego przekleństwa i dosadnego wyzwiska. W książkach dla dzieci, a nawet nastolatków myślę, że takie słowa mimo wszystko powinny być zbędne. Pomimo tych drobnych niedogodności miło było kibicować Runtowi i jego przyjaciołom oraz być świadkiem jak doskonalą swoje umiejętności i stawiają czoła niebezpieczeństwu.

Pamiętnik 8-bitowego wojownika: poszukiwacza przygód to dziennik, w którym Minecraftowy wojownik opisuje intrygujące przeżycia podczas swojego pobytu w Akademii, doskonali się i zdobywa nowe umiejętności. Jest momentami zabawnie, innym razem groźnie, a przede wszystkim nie brakuje tu perspektywy na dalszy rozwój historii i... osobowości protagonisty.


Książkę zrecenzowałam we współpracy z wydawnictwem Jaguar.

sobota, 21 sierpnia 2021

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia, Franek i liczenie" i "Basia, Franek i ubieranie"

 

Autor: Zofia Stanecka 
Ilustrator: Marianna Oklejak
Tytuły: Basia, Franek i liczenie i Basia, Franek i ubieranie
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 11.08.2021
Liczba stron: 14
Wiek: 0-3 lat
Ocena: 9/10

Opis:

Franek jest jeszcze mały. Na szczęście ma starszą siostrę Basię, która jest dla niego wzorem i prawdziwą przyjaciółką. To ona objaśnia Frankowi świat. Tym razem Franek z pomocą Basi uczy się liczyć. Ile tu samochodów! Wyścigówka, karetka pogotowia, wóz strażacki… Czy da się je wszystkie policzyć? Ojej, piłek do wspólnej zabawy z Basią jest jeszcze więcej. Liczenie to wyzwanie, ale też duża przyjemność. Krótkie opowiastki o Basi i Franku zachęcają do wspólnej lektury, rozmowy i zabawy.
***
 Tym razem Franek z pomocą Basi uczy się ubierać. Czy skarpety mogą udawać rękawiczki? Jak zabrać się do wkładania bluzki? I kto zawiąże Frankowi sznurówki? Ubieranie to poważna sprawa, ale bywa też okazją do świetnej zabawy. 

Recenzja:
 
Kultowa seria dla dzieci o Basi od wydawnictwa HarperKids, która już dawno zyskała ogromną popularność, obecnie liczy sobie bardzo dużo tytułów. W końcu przyszedł czas na to, by książki z tego cyklu zagościły i w naszym domu. Liczenie i ubieranie to ważne umiejętności, które pojawiają się w pewnym etapie rozwoju naszych pociech. Czy tytułowa bohaterka wraz ze swoim młodszym braciszkiem umili najmłodszym trening owych czynności? Jestem przekonana, że każdy miłośnik książek będzie zachwycony poznaniem tego rodzeństwa, gdyż nauka i zabawa z tą parą jest nie tylko owocna, ale także pełna humoru. Podczas czytania i oglądania ilustracji można nawet wybuchnąć gromkim śmiechem. Zdecydowanie więc spodobało nam się pierwsze spotkanie z Basią i Frankiem.


Chociaż z liczeniem mój młodszy syn, który w czerwcu skończył trzy latka, nie ma już większych trudności, tak z samodzielnym ubieraniem już trochę tak. Nie chodzi tu oczywiście o brak zrozumienia do czego służą konkretne elementy garderoby, ale o ich założenie bez pomocy drugiej osoby. Obie książeczki będą zatem doskonałym prezentem dla dzieci młodszych, które nie do końca zdają sobie sprawę, że majteczek nie zakłada się na głowę. Tak, taką scenę zobaczymy w książeczce Basia, Franek i ubieranie. W tym miejscu muszę wspomnieć, że wzbudziła ona wielką radość u mojego syna i jego sześcioletniej kuzynki. Również publikację Basia, Franek i liczenie polecam grupie wiekowej podanej przez wydawcę, czyli 0-3 lata, ponieważ jej prostota z pewnością pomoże im w sprawnym utrwaleniu liczebników od jednego do pięciu. Oczywiście starsze dzieci też mogą miło spędzić czas przy tych dwóch tytułach.
 
Basia, Franek i liczenie jak już wyżej wspomniałam dotyczy tylko pięciu liczebników, czym byłam trochę rozczarowana. Jednak mimo to i tak jest to ciekawa książeczka, która okazuje się interesująca przede wszystkim dla młodszych dzieci. Jakie są ulubione samochody Franka, i ile ich w ogóle jest? Jakie piłki do zabawy może wykorzystać rodzeństwo, i ile ich jest? Między innymi na te pytania znajdziemy odpowiedź w tej publikacji. Nie zabraknie tu także wzmianki o zwierzętach, a także zadania polegającego na policzeniu konkretnych przedmiotów. Z pewnością nauka i zabawa z takimi fantastycznymi bohaterami będzie o wiele przyjemniejsza. Każdy, kto zna tę serię dobrze o tym wie, a ci, co jej nie znają w każdej chwili mają szansę to zmienić.


 
Basia, Franek i ubieranie zaś z pewnością poprawi humor waszym pociechom. Poza tym wprowadzi je w tajniki kolejności nakładania ubrań i tego, na jaką część ciała pasuje dany element garderoby. Czy ubieranie się to rzeczywiście taka prosta sprawa? Nie dla każdego. Podoba mi się, że w tej króciutkiej historyjce autorka zwróciła uwagę na to, że na wszystko przyjdzie czas i każde dziecko w swoim czasie będzie umiało samodzielnie ubrać się do przedszkola, czy po prostu na co dzień. W tej publikacji także nie zabrakło zadania do wykonania, tym razem trenującego dziecięcą spostrzegawczość.



Obie książeczki mają kartonowe strony i zaokrąglone rogi, czym są przystosowane do użytkowania przez najmłodszych "znawców literatury". Na początku każdej z publikacji znajdziemy kilka zdań opisujących bohaterów serii. W tym krótkim wstępie dostrzeżemy niezwykłą więź pomiędzy rodzeństwem, co też może być doskonałym punktem wyjścia do rozmowy na temat relacji z bratem lub z siostrą, o ile posiadamy więcej niż jedno dziecko. Ilustracje w serii o Basi są dość specyficzne, mało skomplikowane i niektórym mogą wydawać się nawet niezbyt ładne. Jednakże taki styl ma również swoje zalety, gdyż dzieci mogą przekonać się, że za pomocą kilku kresek można stworzyć fajny rysunek.

Basia, Franek i liczenie i Basia, Franek i ubieranie to dwie najnowsze książeczki ze znanej serii, które będą wspierały małe dzieci w zdobywaniu nowych umiejętności. Krótkie teksty i proste ilustracje oraz humorystyczne scenki z łatwością zaskarbiają sobie uznanie najmłodszych czytelników. Nauka z Frakiem i Basią okazuje się niezwykle przyjemna, a przede wszystkim owocna. Polecam zapoznać pociechy z tymi nieskomplikowanymi historyjkami. 

 
Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

sobota, 14 sierpnia 2021

Thierry Culliford, Falzar i Antonello Dalena - "Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1"


Scenarzysta: Thierry Culliford, Falzar
Ilustrator: Antonello Dalena
Tytuł: Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 24.03.2021
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 8/10

Opis: 

Pierwszy tomik zupełnie nowej serii o Smerfach. Przeznaczona jest dla najmłodszych czytelników i pomaga im w przezwyciężeniu wszelkiego rodzaju lęków i problemów. Każdy album jest uzupełniony zrozumiale napisanymi radami dla rodziców, jak mają rozmawiać z dzieckiem, aby pomóc mu w kłopotach emocjonalnych. Także same dzieci mogą korzystać z tych wskazówek. Strachuś boi się wszystkiego, jednak najgorzej jest nocą – nie może zasnąć, bo czuje obezwładniający strach przed ciemnością. W dodatku jego krzyki sprawiają, że cała wioska budzi się raz za razem. Na szczęście innym Smerfom i Papie nie brakuje pomysłów, jak pomóc biednemu przyjacielowi!  

Seria komiksów „Smerfy i świat emocji” pomaga rodzicom rozmawiać z dziećmi o emocjach.  

Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992) używający pseudonimu Peyo. Seria dla najmłodszych jest współtworzona przez jego syna Thierry’ego. 

Recenzja:

Smerfy to stworzenia, które już od bardzo dawna zabawiają swoimi perypetiami najmłodszych fanów komiksów, bajek i filmów animowanych. Z całą pewnością na świecie  trudno by znaleźć taką osobę, która chociaż raz nie zetknęłaby się z tymi niebieskimi stworkami. Ich historie nie tylko są doskonałą rozrywką, ale bardzo często mają także edukacyjny wydźwięk. Tym razem nowa seria komiksowa zatytułowana Smerfy i świat emocji od wydawnictwa HarperKids pozwoli dzieciom oswoić się z różnymi sytuacjami w życiu codziennym, w których górę biorą emocje. Pierwszy tom nosi tytuł Smerf, który bal się ciemności i dotyczy nieprzyjemnego uczucia, jakim jest strach. Czego zatem boi się bohater owego komiksu i czy uda mu się przezwyciężyć swoje lęki? Z pomocą najbliższych wszystko jest możliwe. Młodzi czytelnicy poznają ciekawą opowieść, a jednocześnie uświadomią sobie, że strach wcale nie musi być taki... straszny, jak go malują.

Strach przed ciemnością jest mi znany z własnego doświadczenia, gdyż mój starszy syn, mimo iż ma już dziesięć lat to nadal się jej obawia i zapala światło, wychodząc nocą do toalety, a także trudno jest mu samodzielnie zasnąć. Oczywiście pozwalam mu na zapalenie lampki w pokoju, ale też chciałabym by stopniowo pozbywała się swoich lęków. Tak naprawdę nie istnieje jedno skuteczne antidotum na oswojenie się z ciemnością. Nawet historia Strachusia jest tego przykładem. Oswojenie strachu nie jest łatwym procesem i wymaga pomocy bliskich. Na szczęście to uczucie ma nie tylko wady, ale także zalety. Jakie? Otóż odczuwanie strachu sprawia, że stajemy się czujniejsi, przez co jesteśmy bardziej świadomi niebezpieczeństwa i możemy się przed im ochronić. W tej publikacji nie zapomniano o tej stronie lęku i jest to wyraźnie zaznaczone w jej drugiej części, zawierające porady napisane przez specjalistkę.

Przechodząc do samej historii, trzeba napisać, że nie jest ona jakaś szczególnie wyjątkowa, czy ponadprzeciętnie interesująca. Wszystko dzieje się w wiosce Smerfów, a głównym fabularnym problemem jest oczywiście obawa jednego z bohaterów przed ciemnością i jego trudności w zasypianiu. Te kłopoty mają druzgocący wpływa na wszystkich mieszkańców osady. Przeszkadzają im w spokojnym zasnięciu i bezproblemowym przespaniu całej nocy. Czy Smerfom uda się pomóc swojemu towarzyszowi i wesprzeć w pokonaniu nieprzyjemnych lęków? Oczywiście są na to sposoby, ale jak się szybko okazuje wszystko ma swoje złe strony... Liczyłam na ciekawsze rozwiązanie problemu Strachusia, niestety zakończenie okazało się mało zaskakujące i niezbyt rewolucyjne, chociaż zapewne nieco pomocne w przezwyciężaniu lęków. Niemniej jednak sam fakt zwrócenia uwagi na ten problem i jego dalsze opracowanie staje się przydatne dla dzieci, które się z nim borykają, ponieważ ukazuje go jako coś zupełnie naturalnego, z czym można się zmierzyć i osiągnąć jeszcze z tego korzyści. To zdecydowany plus całej publikacji.


Komiks wydano w miękkiej, ale nieco usztywnianej i zalaminowanej okładce. Całość ma mały, wygodny w użytkowaniu format. Historyjka jest krótka i niezbyt skomplikowana, dlatego już trzylatki powinny w skupieniu wysłuchać jej do końca. Ilustracje są kolorowe i wyraźne, trochę w innym stylu niż te znane nam z właściwej serii komiksów o Smerfach. Dostosowane zostały do preferencji młodszych odbiorców. Na końcowych stronach znajdziemy dodatek opracowany przez psycholożkę dziecięcą i psychanalityczkę dotyczący oczywiście różnych stron strachu i porad na temat tego, jak go oswoić. Niewątpliwie publikacja ta jest wartościowa i potrzebna. Pozwala spojrzeć na strach z innej strony, a dla rodziców jest pomocą i skarbnicą inspiracji do rozmów z dziećmi o odczuwanych przez nich lękach.


Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1 to ciekawa propozycja z gatunku komiksów o emocjach dla najmłodszych. Krótka historyjka chociaż zwyczajna ma w sobie swój urok oraz szczyptę humoru tak charakterystyczną dla owych niebieskich stworków. Dodatek napisany przez specjalistę pomaga lepiej zrozumieć, czym jest strach i rozpocząć walkę z jego oswojeniem. Warto zapoznać się z tym i kolejnymi tomami z serii, bo są one wartościowymi tytułami wspierającymi rozwój emocjonalny naszych dzieci.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 3 kwietnia 2021

Derib + Job - "Yakari. Wielka nora. Tom 10"

 

Tytuł: Yakari. Wielka nora. Tom 10
Scenarzysta: Job
Ilustrator: Derib 
Kolory: Dominique
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 10.02.2021
Liczba stron: 48
Wiek: 3+ lat 
Ocena: 9/10

Opis:
 
Dziesiąty tom przygód małego Indianina, który wraz ze swoim dzielnym koniem zdobywa kolejnych zwierzęcych przyjaciół. Pewnego ranka Yakari odkrywa, że ktoś ułożył na ziemi strzałki z patyków. Czy to wskazówka dla chłopca? I dokąd strzałki prowadzą? Jadąc na Małym Piorunie, mały Siuks dociera do krainy pośród wzgórz, gdzie nigdzie wcześniej nie był... Po co ktoś go tam sprowadził? Czego chce i czy ma przyjazne zamiary? Przed Indianinem pełna zagadek i zaskoczeń przygoda w niekończących się podziemnych korytarzach!  

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy – scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 „Yakariego” (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie czterdzieści albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.
 
Recenzja:
 
Przygody Yakariego już od dłuższego czasu możemy poznawać za sprawą działalności wydawnictwa Egmont, czyli komiksów, które pojawiają się dzięki niemu na rynku literatury. W minionym miesiącu miała miejsce premiera dziesiątego tomu tej niezwykłej serii. Mały Indianin wyróżnia się swoją odwagą i pomysłowością, dlatego może być świetnym wzorem do naśladowania przez młodych czytelników i wielbicieli komiksów. W jego świecie wielką rolę odgrywa przyjaźń, więc w każdej części relacja ta jest podkreślona, a jej znaczenie w życiu każdego z nas - nietrudne do zauważenia. Czy w tomie zatytułowanym Wielka nora, też odegra ona dużą rolę? Oczywiście w pewnym stopniu tak, jednak w tym przypadku dzieci przekonają się, że niewinne żarty mogą skończyć się bardzo niebezpiecznie. Zatem powinni być uważni i ostrożni w tym, co robią.
 

W naszym domu Yakari nie jest tak popularny jak chociażby Bing, ale to z tego powodu, iż młodszy syn jest jeszcze za mały na takie komiksy, a starszy niezbyt się nimi interesuje. Ja osobiście uważam, że przygody tego małego Siuksa są bardzo ciekawe i pouczające, dlatego wznowiłam kolekcjonowanie tej serii i w przyszłości jeszcze nie raz do niej wrócimy. Na tę chwilę, moją niespełna trzyletnią pociechę najbardziej z całego cyklu interesują, pojawiające się w niej, w różnych scenach, niedźwiedzie. W dziesiątym tomie też ich nie brakuje, dlatego to te strony, na których można zobaczyć ich wizerunki były najczęściej przez nas oglądane. Z perspektywy osoby dorosłej mogę jednoznacznie stwierdzić, że ta historia jest świetnie skonstruowana i powinna się spodobać wielbicielom gatunku. Warto tez dodać, iż niekoniecznie musicie znać poprzednie części, by się w niej odnaleźć.
 
"Może dzięki 
tej przygodzie
 urwisy zrozumiały, 
że nie każdy żart
 jest bezpieczny!
Ale wszystko dobre,
co się dobrze kończy!
Wreszcie będę 
mogła w spokoju
się wyspać!" 
 
Kolejna przygoda z udziałem Yakariego jest nieco zabawna, ale też niebezpieczna. Otóż pewnego dnia chłopiec słyszy wołanie i zauważa strzałki, które doprowadzają go do pewnego tajemniczego miejsca. Jednak nie może on dowiedzieć się, kto i w jakim celu go tam zwabił, gdyż owe postaci stroją sobie z niego żarty. W końcu okazuje się, że z nudów postanowili zabawić się kosztem Yakariego. Kolejną ofiarą tych psikusów będzie... tata żartownisiów. Tym razem nie wszystko pójdzie po myśli młodych niedźwiadków. Zostaną uwięzieni w wielkiej, zapadającej się noże. Czy Yakari zdąży im pomóc zanim tunel całkiem się zawali i przygniecie przerażonych misiów? Pełne napięcia oczekiwanie na rozwiązanie całej sprawy może nieco zjeżyć nam włosy na głowie. Ta historia uświadamia dzieciom, że nie z każdego i nie zawsze można sobie żartować oraz trzeba także myśleć o konsekwencjach swoich nieprzemyślanych uczynków. 

Pod względem jakości wydania komiksu nic się nie zmieniło. Nadal dostajemy w swoje ręce dobrze przygotowany, ciekawie zilustrowaną historyjkę obrazkową w formacie A4. Mnogość kolorów przenosi nas w zupełnie inny świat, w którym rządzi wolność i beztroska. Względem ilustracji i barw nie mam żadnych zastrzeżeń. Natomiast nieco kontrowersji wzbudziło we mnie zachowanie małych niedźwiadków względem swoich rodziców.  Przekaz ten nieco obniża autorytet dorosłych. Jednak takie przedstawienie sprawy można wykorzystać także w pozytywny sposób. Należy wytłumaczyć dzieciom, że istnieją granice, których nie wolno przekraczać, gdyż może się to źle skończyć. Poza tym, jak zwykle, wielką rolę w przygodach Yakariego odgrywają zwierzęta. Jego przyjaźń z nimi jest godna do pozazdroszczenia i warto podkreślić znaczenie tej relacji w naszym życiu podczas wspólnego czytania lub rozmowy o literaturze z dzieckiem, które już czyta komiksy samodzielnie. 
 



Yakari. Wielka nora. Tom 10 to już dziesiąty tom opisujący przygody młodego Indianina. Ta zabawna, niepozbawiona napięcia historia nie tylko dostarcza rozrywki, ale także ma pouczający charakter. Komiks ten idealnie sprawdzi się jako prezent dla dzieci lubiących niecodzienne opowieści z bohaterami zwierzęcymi. Opowieści, w których akcja szybko brnie do przodu i niemal nie zwalnia ani na chwilę. Po raz kolejny mogą przeżyć oni z Yakarim niesamowitą przygodę.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 6 lutego 2021

S&S Alliance - "Chcę jeść! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt"; "Chcę spać! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt"

 

Autor: S&S Alliance 
Ilustracje: Bea Lema
Tytuł: Chcę jeść! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt; Chcę spać! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt
Wydawnictwo: HarperKids 
Data wydania: 27.01.2021
Liczba stron: 12
Wiek: 3-7 lat
Ocena: 10/10

Opis:
 
 Co widzisz na zdjęciu? Rybę na talerzu? Rybkę w akwarium? A może coś całkiem innego? Rozłóż strony i przekonaj się sam!

Chcę jeść! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt” to niezwykle ciekawa książeczka przeznaczona dla najmłodszych dzieci, dzięki której maluchy dowiedzą się, co jedzą różne zwierzęta, poznają ich zwyczaje i sposoby zdobywania pożywienia. Angażujące zagadki pobudzają dziecięcą wyobraźnię i sprawiają, że zdobywanie wiedzy staje się przyjemnością. 

W książeczce „Chcę jeść! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt” znajdziesz: 
● angażującą formę, w której dziecko najpierw zgaduje, co przedstawia obrazek, widząc tylko jego część, a potem ma szansę sprawdzić, jakie zwierzę przedstawia rysunek; 
● interesujące ciekawostki i opisy zwierzęcych zwyczajów związanych z jedzeniem i zdobywaniem pożywienia; 
● prosty język dostosowany do możliwości dzieci; 
● przyjazne, składane ilustracje, dzięki którym dziecko ćwiczy motorykę małą.  

Seria „Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt” przeznaczona jest dla przedszkolaków. Książeczki rozwijają dziecięcą wyobraźnię i są wspaniałym sposobem na naukę o zwyczajach zwierząt poprzez zabawę. Podczas zabawy z książeczką najmłodsi zdobywają wiedzę, a przy tym ćwiczą motorykę małą. Element niespodzianki obecny przy rozkładaniu każdej strony zwiększa przyjemność z korzystania z książki i sprawia, że dzieci chętnie zapoznają się z zawartością. 
 
Recenzja:
 
Książeczki z serii Akademia Mądrego Dziecka są naszymi ulubionymi. Zawsze z niecierpliwością wyczekujemy kolejnych tytułów do niej należących, które jak zwykle mają wiele do zaoferowania maluchom odkrywającym tajemnicę otaczającego ich świata. Tym razem dostaliśmy możliwość lepszego poznania zwyczajów zwierząt. Chcę jeść! i Chcę spać! to książeczki wydane w niespotkanej przez nas dotąd i niezwykle pomysłowej formie, podsycające dziecięcą ciekawość i dostarczające interesujących informacji. Czy spełniają oczekiwania młodych czytelników? Zdecydowanie tak! Ponadto są odpowiednie zarówno dla trzylatków, jak i siedmiolatków. Wszystko to sprawia, że trudno się z nimi rozstać.


Książeczki wydane w niestandardowy sposób, odkąd sięgam pamięcią, są zachwycające dla mojego synka. W serii Zwyczaje zwierząt nie ma ruchomych elementów, ale pomysłodawcy wzbogacili je rozkładanymi stronami. To, co się na nich znajduje wzbudza zdziwienie, ponieważ najpierw widzimy coś zupełnie innego, by po rozłożeniu dowiedzieć się, co tak naprawdę przedstawia dana ilustracja. Po raz kolejny zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni publikacjami dla najmłodszych od wydawnictwa HarperKids. Ponadto temat zwierząt jest dzieciom bliski, więc mogą one dowiedzieć się o nich czegoś więcej i przy okazji miło spędzić czas.



W Chcę jeść! znajdziemy sześć pytań z odpowiedziami, które w większości dotyczą zwyczajów żywieniowych różnych stworzeń. Czy wiecie w jaki sposób ryba łowi pająki lub gdzie mrówki miodowe przechowują nektar? Jeśli nie, to dowiecie się tego z tej właśnie książeczki. Z pewnością starsze dzieci będą takimi faktami bardzo zainteresowane, zaś młodsze z zapałem zajmą się rozkładaniem stron i sprawdzaniem, co się na nich kryje. To fantastyczna zabawa, gdy odkrywamy, coś czego jeszcze nie wiedzieliśmy. Te ciekawostki są niezwyczajne, a niektóre z nich przy okazji odnoszą się także do samych dzieci, przestrzegając je i dając dobre rady na temat pożywienia. Niepozorna książeczką jest niewielką skarbnicą wiedzy, która rozwija dziecięcą fascynację zagadkami natury a jak wiadomo ma ona ich nieskończenie wiele. Kilka z nich maluchy poznają dzięki właśnie nowej serii AMD zatytułowanej Zwyczaje zwierząt.

"Czy to dziewczynka z dwoma kitkami?
Nie! To śpiące konie! (...)"

Natomiast publikacja zatytułowana Chcę spać! przybliży młodym czytelnikom to, jak zachowują się dane stworzenia podczas snu. Z pewnością będą oni zdziwieni faktem, że rybki śpią z otwartymi oczami, delikatnie machając przy tym ogonem, a nietoperze - głowami do dołu. A jak wyglądają śpiące sowy, czy też żyrafy? To są niezwykłe ciekawostki, o których tu przeczytamy. Poza przybliżeniem zwyczajów zwierząt związanych ze snem, w tekście znajdziemy krótką informację na temat tego, dlaczego sen jest aż tak ważny. Możemy więc przy okazji uświadomić to naszym pociechom. Łatwo zatem zauważyć, że obie publikacje są niezwykle wartościowe, bo poza odkryciem niektórych tajemnic przyrody, mają także walory edukacyjne. Autorzy nie zapomnieli o maluchach i ich dobru, zwracając uwagę na to, co dla nich najlepsze, w przypadku Chcę spać! oczywiście o - śnie.



Twarde okładki, wytrzymałe, zalaminowane i nieco grubsze strony, sprawiają, że książki posłużą dzieciom przez dłuższy czas. Kolorowe, wyraźne i ciekawe ilustracje przyciągają wzrok i zachwycają swoją różnorodnością. Układ tekstu i cała forma wydania przypadła nam do gustu. Strony rozkładają się bezproblemowo. Oprócz pytań, znajdziemy szczegółowe odpowiedzi, z których każda wyjaśnia dany zwyczaj związany z jedzeniem i spaniem zwierząt. Rozpiętość wiekowa odbiorców tych publikacji sprawi także, że nawet rodzeństwo z większą różnicą wieku może wspólnie spędzić przy nich czas, czerpiąc dla siebie z tego obopólne korzyści i wcale się przy tym nie nudząc. Co więcej - nawet dorośli mogą być zaskoczeni niektórymi informacjami zawartymi w tych książeczkach i zachwycić się nimi.


Chcę jeść! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt; Chcę spać! Akademia mądrego dziecka. Zwyczaje zwierząt to zachwycające książeczki zawierające ciekawe fakty z życia zwierząt. Wydane w oryginalny sposób zapewniają dzieciom mnóstwo frajdy, poszerzają ich wiedzę przyrodniczą a nawet sprawiają, że lepiej poznają samych siebie. Tajemnice zwierząt stoją przed nimi otworem, wystarczy rozłożyć stronę i przeczytać tekst! Fantastyczna zabawa i pozytywne emocje z tymi książeczkami są zagwarantowane.
 
Książki zrecenzowałam dzięki wydawnictwu HarperKids.

sobota, 23 stycznia 2021

Barbara Supeł - "Jadzia Pętelka zostaje z nianią"

 

Autor: Barbara Supeł 
Ilustracje: Agata Łuksza
Tytuł: Jadzia Pętelka zostaje z nianią
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 30.10.2020 
Liczba stron: 24
Wiek: 1-3 lat
Ocena: 9/10 

Opis:

Rodzice Jadzi wybierają się wieczorem do kina i dziewczynka po raz pierwszy zostaje pod opieką niani. Jadzia nie rozumie, dlaczego nie może pójść z rodzicami i jest jej smutno, że musi zostać w domu. Na szczęście niania ma mnóstwo pomysłów na wspólne spędzenie czasu i już po chwili Jadzia zapomina o swoich zmartwieniach.

„Jadzia Pętelka” to seria dedykowana najmłodszym czytelnikom. W każdej części maluchy oraz ich rodzice mają szansę rozpoznać sytuacje z własnej codzienności. Podążając za tytułową bohaterką, odkryją więc sposoby na wyciszenie przed snem, oswoją temat kąpieli, mycia zębów czy siusiania do nocnika, wspólnie przygotują się do wyjścia na spacer. Dzięki prostemu językowi, krótkim tekstom, elementom aktywizującym oraz czytelnym, zabawnym ilustracjom lektura przyciągnie uwagę dziecka i wesprze je w stawianiu czoła codziennym maluszkowym wyzwaniom.

Warto również poznać Stasia Pętelkę, starszego brata Jadzi – bohatera serii dedykowanej przedszkolakom!

Recenzja:

W życiu każdego dziecka przychodzi taki dzień, w którym po raz pierwszy musi zostać w domu pod opieką kogoś innego niż jego rodzice. To dla niego stresujące a jednocześnie intrygujące doświadczenie. Z jednej strony maluchy w takiej sytuacji są zlęknione, ponieważ muszą rozstać się na pewien czas z najbliższymi osobami, z drugiej zaś - czują podekscytowanie na myśl o tym, że to będzie zupełnie inny dzień. W książce Jadzia Pętelka zostaje z nianią autorka poruszyła ten właśnie temat. Po raz kolejny opisała ważną życiową sytuacji z perspektywy kilkulatka, za co mogą być jej wdzięczni rodzice chcący przygotować swoją pociechę na pozostawienie jej pod opieką sąsiadki, cioci czy innej opiekunki. Czy ta krótka historyjka pomoże maluchom zrozumieć, że dzień bez rodziców nie musi być wcale taki straszny? Tak, a co więcej ukaże niezaprzeczalne i ekscytujące uroki przebywania z nianią, oczywiście do czasu, bo tęsknota w końcu dopada nawet najdzielniejsze dzieci.

 
Czasami, gdy zostawiam swojego niespełna trzyletniego synka pod opieką babci lub cioci, mam wrażenie, że przeżywam to bardziej niż on. Będąc poza domem dopadają mnie myśli, jak on się czuje i czy czegoś nie potrzebuje ode mnie. Ponadto zawsze staram się wracać do domu jak najszybciej. To nie jest dobra postawa, ale trudno wyzbyć się takich uczuć i takiego postępowania.  Wiadomo, że rozłąka matki z dzieckiem jest czymś trudnym dla obu stron, ale niekiedy bywa ona wręcz niezbędna. Jeśli podejdziemy do niej w odpowiedni sposób i skupimy się na korzyściach płynących z tej sytuacji, wszyscy będą zadowoleni. Jadzia Pętelka pokazuje nam, jak fajnie można spędzać czas z nianią. Po takiej przygodzie z niecierpliwością czeka się na kolejne z nią spotkanie. Mimo, że najcieplejsze są ramiona mamy i taty, warto zacieśniać relacje maluchów z innymi osobami. 

"Natka musi już wracać do swojego domu.
Jadzi jest trochę smutno. 
Świetnie się razem bawiły!"

 

Staś Pętelka - starszy brat Jadzi wraz z ich rodzicami wyrusza na szkolne przedstawienie. Podczas nieobecności rodziców dziewczynką będzie opiekowała się sąsiadka o imieniu Natka. Po początkowej nieśmiałości, Jadzia pozbywa się lęku i szybko nawiązuje kontakt z opiekunką. Wspólnie doskonale się bawią, ale po pewnym czasie Jadzia zaczyna tęsknić za rodzicami. Czy przytulas Natki coś na to pomoże? Mimo to, że rewelacyjne zabawy pochłonęły na dłuższy czas uwagę Jadzi, w końcu zapragnęła czułości. Na szczęście rodzice wkrótce wracają i może ich przytulać do woli. Podoba mi się fabuła tej opowieści. Ma pozytywny przekaz i kończy się szczęśliwie. Dzięki niej można wytłumaczyć dzieciom, że nawet, jak będzie im smutno, niania też może dodać im otuchy i nie powinny się martwi, bowiem rodzice na pewno do nich wrócą. 


Pod względem formatu wydania, ta część nie różni się od poprzednich. Jeżeli jeszcze nie czytaliście poprzednich książeczek o Jadzi Pętelce, koniecznie przeczytajcie tę recenzję. Oczywiście okładka książki ma inny kolor niż pozostałe, co jest już standardem w tym cyklu. Niech nie zwiedzie was różowiutki, mocno łososiowy kolor, pomimo tego, że prezentuje się uroczo, a bohaterka publikacji to dziewczynka, to książka ta jest odpowiednia  również dla chłopców. Ilość tekstu  dostosowano do wieku dzieci, ale jest go dość sporo jak na zniecierpliwionego dwulatka. Ilustracje nie są skomplikowane, a ich przejrzystość ułatwia dzieciom skupienie się na tym, co jest w nich najważniejsze. Zarówno przekaz jak i formę wydania publikacji oceniam bardzo dobrze i stwierdzam, że to kolejna część serii, która sprosta czytelniczym, jak i zaspokajającym naturalną dziecięcą ciekawość oraz ułatwiającym funkcjonowanie w codziennym życiu, potrzebom malucha.



Jadzia Pętelka zostaje z nianią to historyjka, która pokazuje, że warto stawiać czoła niecodziennym sytuacjom. Uświadamia dzieciom, iż rozłąka z rodzicami to nic strasznego oraz to, że czasami jest ona naprawdę konieczna. Jadzia po raz kolejny pomaga swoim rówieśnikom zrozumieć i zaakceptować konkretne sytuacje, które w końcu dotykają każdego dziecka. Tym razem przekona ich, że dzień spędzony z nianią to fantastyczne sprawa.
 
Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

sobota, 29 sierpnia 2020

David Melling - "Miś Tuliś bawi się w chowanego"



 Autor: David Melling
Tytuł: Miś Tuliś bawi się w chowanego
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 27.08.2020 
Liczba stron: 40
Wiek: 3-5 lat 
Ocena: 9/10
Patronat Bajkowiru
 
Opis:
  
Tego Misia kochają dzieci w 30 krajach!

Tuliś po raz pierwszy bawi się w chowanego.

Co z tego wyniknie? Wiele niezwykłych, nieoczekiwanych i przezabawnych przygód, a nawet nie obędzie się bez dreszczyku emocji.
To dopiero będzie zabawa!
I wspaniała lekcja dla dziecka – co ma robić, kiedy naprawdę się zgubi.

Siódmy tom kultowej, cudownie ilustrowanej serii o Misiu Tulisiu, sprzedanej w 1,5 milionie egzemplarzy! 
 
Recenzja:
 
Miś Tuliś to stały bywalec naszego bloga. Przy okazji wydania polskiej wersji siódmego tomu bestsellerowej serii dla dzieci autorstwa Davida Mellinga możemy po raz kolejny pochwalić się, iż mamy przyjemność mu patronować. Jednak ja osobiście gościłam go w moim domu po raz pierwszy (wcześniej prezentowała go wam inna recenzentka). Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tego dziecięcego bohatera i chciałam sprawdzić, za co tak bardzo kochają go dzieci w różnych krajach na świecie. Ja mogłabym pokochać go za samo jego imię - Tuliś - brzmi tak uroczo, aż chce się właściciela tego imienia wziąć w ramiona i nigdy z nich nie wypuścić. Oczywiście sam przydomek nie wystarczy młodym czytelnikom, by ten konkretny bohater wyróżniał się w ich mniemaniu spośród innych książkowych postaci. Czy zatem kolejna przygoda Misia Tulisia może rozkochać w sobie tych maluchów, którzy spotkają się z nim pierwszy raz czytając o zabawie w chowanego? Ależ tak, to tylko kwestia przewrócenia kilku pierwszych stron tej książki, potem - zostaną kupieni jego humorem, mądrością oraz całokształtem i z pewnością będą zadowoleni z pierwszego lub może kolejnego już spotkania z nim.

 
Jedną z ulubionych gier aktywnościowych uwielbianych przez wszystkie dzieci jest zabawa w chowanego. To ponadczasowy i sprawdzony sposób na ciekawe spędzenie czasu na świeżym powietrzu lub nawet w domu, jeśli są ku temu odpowiednie warunki. Mój dwulatek już zapałał entuzjazmem do tej rozrywki, chociaż jeszcze nie potrafi do końca zrozumieć jej zasad i nie postępuje w zgodzie z nimi. Jednak daje mu ona dużo frajdy, tak jak starszym dzieciom. Cieszę się i doceniam to, że David Melling poruszył w swojej opowieści ten właśnie temat. Dzięki temu odkrywamy na nowo jej fenomen i możemy skutecznie zachęcić dzieci do wyjścia z domu, oderwania się od telewizora, czy też tabletu lub telefonu. Jeśli zatem jeszcze nie nauczyliście wasze dzieci zabawy w chowanego, koniecznie weźcie przykład z Misia Tulisia i zaproponujcie im udział w tej fantastycznej grze.

Miś Tuliś bardzo polubił zabawę w chowanego, ale po pewnym czasie zauważył, że zawsze jest odnajdywany jako pierwszy. Spróbował więc swoich sił w szukaniu. Okazało się, że całkiem dobrze mu idzie odnajdywanie owieczek. Jednak, kiedy myślał, że już wszyscy ukrywający się zostali znalezieni, podczas liczenia towarzyszy zabawy wydało się, że gdzieś zagubiła się ostatnia owieczka. Czy Misiowi Tulisiowi i reszcie zwierzątek uda się ją odnaleźć? Jest to bardzo prawdopodobne, bo zostawiła pewne ślady, a także istnieje szansa, że owieczka wykaże się swoim rozsądkiem... Oprócz poruszenia tematu zabawy w chowanego i dostarczeniu nam wszystkim ciekawego, znanego, choć nieco już zapomnianego sposobu na spędzanie czasu przez dzieci, autor także podpowiada, co młody czytelnik powinien zrobić, gdy zgubi się i niespodziewanie odłączy od swoich towarzyszy. Zatem także w tej części David Melling połączył ciekawą opowieść, z łatwością skupiającą na sobie uwagę dzieci, z wartościowym przesłaniem.
 
Format książeczki jest niestandardowy, duże strony sprzyjają małym czytelnikom, którzy bez problemu samodzielnie mogą przekręcać jej strony i podziwiać piękne i wyraźne ilustracje na nich przedstawione. Twarda oprawa sprawia, że publikacja prezentuje się elegancko i jest solidna oraz wytrzymała. Najbardziej w tekście urzekły mnie sceny humorystyczne, które sprawiły, że uśmiech pojawił się na naszych twarzach. Wiek odbiorców książki jest w tym przypadku określony idealnie. Wasze trzylatki z pewnością będą zainteresowane tą częścią a starsze dzieci z chęcią podejmą się analizy treści i zapamiętają sobie przesłanie z niej płynące. Dodatkowo na końcowych stronach znajdziemy zabawne i pomocne rady, które dotyczą... zabawy w chowanego oraz propozycję innej zabawy aktywnościowej. Nie zapominajmy o nich i bierzmy przykład z fantastycznego Misia Tulisia.
 
Miś Tuliś bawi się w chowanego to kolejna ciekawa opowieść o popularnym w dziecięcym świecie bohaterze. Jeśli wasze dzieci jeszcze go nie znają, koniecznie musicie to zmienić. Jeśli już mieli okazję go polubić, na pewno jego przygody podczas zabawy w chowanego wywołają u nich wiele pozytywnych emocji, pozostawiając cenne rady i inspirując do kolejnych, wspaniałych zabaw z dala od komputera, telewizji i wszechobecnego Internetu.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.
Książka została wydana pod patronatem medialnym Bajkowiru.