Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 stycznia 2022

Opracowanie zbiorowe - "Bing. Małe wielkie rzeczy. Moja pierwsza biblioteczka"

 


Autor: opracowane zbiorowe
Tytuł: Bing. Małe wielkie rzeczy. Moja pierwsza biblioteczka
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 27. 10.2021
Liczba stron: 40 (4x10)
Wiek: 3-7 lat
Ocena: 8/10

Opis:

4 przesympatyczne kartonowe książeczki w pięknym etui to świetny pomysł na prezent dla kilkulatka. Każda książeczka jest poświęcona innej tematyce – Bing mówi to urocze zestawienie powiedzeń króliczka, Bing kocha to rzecz jego o ulubionych osobach i przedmiotach, Przyjaciele Binga przedstawia innych bohaterów kreskówki, a Bing się bawi stanowi przegląd ulubionych aktywności króliczka – od zabawy na huśtawce po grę w berka z własnym cieniem.

Każda książeczka zachęca dziecko do tego, aby samo opowiedziało o tym, co dla niego ważne – co lubi, jak wyraża emocje, z kim się przyjaźni i jak najchętniej się bawi. Dzięki niewielkim rozmiarom książeczek kilkulatek może je z dumą "czytać" samodzielnie, oglądać bez końca i zabrać ze sobą na spacer, w podróż albo do łóżeczka!

Kartonowe strony nie brudzą się łatwo, są wytrzymałe i odporne na najróżniejsze dziecięce pomysły! Dzięki zaokrąglonym rogom książki są bezpieczne nawet dla bardzo małych dzieci. W serii dostępny jest również drugi tytuł – kolekcja czterech książeczek, dzięki którym Bing pomoże dziecku przygotować się do snu!

Recenzja:

Moja pierwsza biblioteczka to nie jest nowość w ofercie wydawniczej wydawnictwa HarperKids, ale w naszym domu gościmy po raz pierwszy książeczki z tej serii. Bing to ulubieniec mojego młodszego syna, z którym tytuły w roli głównej już nie raz umilały nam wspólnie spędzony czas. Tym razem dostaliśmy pięknie opakowany pakiet czterech książeczek z krótkimi opowieściami o przygodach tego uroczego króliczka. Jestem przekonana, że jego każdy fan będzie zachwycony takim prezentem i tym, że może jeszcze lepiej poznać swojego ulubieńca. To oczywiście historyjki tematyczne, które swoją treścią wnoszą pozytywne wartości maluchom i ponadto zachęcają do zdefiniowania własnych małych wielkich rzeczy. 


Zestaw składa się z czterech malutkich kartonowych książeczek z zaokrąglonymi rogami, wydanymi w sposób idealnie przystosowany do potrzeb małych dzieci. Nasze pociechy dowiedzą się z nich lub przypomną sobie o tym: co i kogo Bing kocha najbardziej, jakie są jego ulubione słowa, kim są jego najlepsi przyjaciele oraz w co najchętniej króliczek się bawi. Czcionka tekstu jest wyraźna i nieco większa, dlatego nawet starsze dzieci mogą poćwiczyć przy nich naukę czytania. Poza tym tekst jest ułożony w taki sposób, aby zachęcić młodych odbiorców do myślenia. Dzięki pytaniom maluchy mogą aktywnie uczestniczyć w zabawie z tymi tytułami oraz zastanowić się nad swoimi ulubionymi słowami oraz innymi ważnymi rzeczami, co jest ważne, bowiem taka inicjatywa uczy, iż trzeba mówić o swoich potrzebach oraz otwarcie wyrażać uczucia, a także dbać o najbliższych i nie wstydzić się swoich przyzwyczajeń. 


Moja pierwsza biblioteczka to jak sam tytuł wskazuje idealny prezent dla małych dzieci rozpoczynających samodzielne czytanie oraz tych jeszcze młodszych, które lubią krótkie historie, a także wszystkich pociech, dla których Bing to ulubiona bajkowa postać. Pomimo swej prostoty książeczki zachwycają możliwościami oraz przepięknym wydaniem o jak najwyższej jakości wydania. Dodatkowo za pomocą tylnych okładek czterech książeczek można ułożyć obrazek. Zapewne więc czas spędzony z takim pakietem okaże się pełny wrażeń i radosnych oraz wesołych przeżyć.



Książeczki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids

niedziela, 13 czerwca 2021

Emma Roberts, Tomislav Tomić - „Wyprawa po smoki”

Autor: Emma Roberts
Ilustrator: Tomislav Tomić
Tytuł: Wyprawa po smoki. Dołącz do misji i ocal najbardziej niezwykłego smoka na świecie
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 75
Ocena: 1000/10

Opis:

Witaj w drużynie obrońców smoków! Właśnie wyruszamy na wielką wyprawę! Przepłyniemy wspaniałym okrętem setki mil morskich w poszukiwaniu niebiańskiego smoka. Przetrwanie tego gatunku zależy właśnie od ciebie.
Szukaj wskazówek i śladów, które zostawiły smoki w różnych miejscach kuli ziemskiej.
Wypłyń na mroźne wody Antarktyki. Tam czeka na ciebie lodowy smok o niebezpiecznie długich szponach i przeźroczystej krwi, która ma wyjątkowe właściwości.
Pokonaj ogromną amazońską dżunglę, gdzie w gąszczu drzew wytropisz smoki maleńkie jak motyle. Koniecznie weź ze sobą coś słodkiego, bo to straszne łakomczuchy.
Dowiedz się, czy smok z grobowca Tutanchamona istniał naprawdę, ile smoczej prawdy jest w azjatyckich legendach i czy smoki naprawdę mieszkają w wulkanach i w tunelach nowojorskiego metra.
Wyprawa po smoki to mnóstwo wiedzy i ogromna dawka przygody. Imponująco wydana książka z grafikami autorstwa Tomislava Tomicia odpowiedzialnego za ilustracje w serii o Harrym Potterze!

Recenzja:

Gdy Wyprawa po smoki trafiła w moje ręce to… odjęło mi mowę i przecierałam oczy ze zdumienia. Ta książka jest ogromna, a na dodatek tak zjawiskowo wydana, że od razu wskoczyła na pierwsze miejsce w moim serduszku – a zapoznanie się z jej treścią tylko mą miłość pogłębiło. To najprawdziwsze cudo, boskość w papierowej postaci, przesmoczysta pozycja. I na tych ochach i achach mogłabym zakończyć swój tekst, wszak jej ocena już mówi sama za siebie, ale… z pewnością chcielibyście zajrzeć do środka, co? A więc proszę bardzo!

W książce mamy przedstawione aspekty życia strażników smoków oraz wiele, wiele rozmaitych gatunków smoków. Co ciekawe, dowiadujemy się także o miejscach ich występowania, a są nimi prawdziwe kontynenty z naszego świata. Do fenomenalnych ilustracji smoczysk dochodzą więc przepiękne mapy oraz mnóstwo innych elementów – jak choćby różnorodne minerały czy zabytki, które przewijają się na rysunkach i treściach. Nasza główna przewodniczka, Curatoria Draconis, przeprowadza nas przez to wszystko nie tylko dzieląc się fachową wiedzą, ale i zabawnymi wpisami skierowanymi do nas – a humor jest to przedni! Wiele razy zachichotałam przy tej pozycji, a musicie wiedzieć, że do dziecka czy młodzieży mi już dalej niż bliżej.


Dawno się tak świetnie nie bawiłam przy żadnej książce, bo dopatrywanie się szczegółów na poszczególnych stronach to doprawdy nie lada gratka. Tomislav Tomić (ilustrator także przygód o Harry'm Potterze) zadbał tutaj nawet o najdrobniejsze detale, dzięki czemu za każdym spojrzeniem na daną ilustrację, odkrywa się na niej coś nowego. Kolorystycznie wykonanie także zachwyca – wiem, że już to pisałam i wybaczcie, że tylko wzdycham, ale inaczej nie mogę – książka jest przebajeczna i przez to wręcz się do niej ślinię. Na dodatek okładka oraz strona ostatnia wewnątrz (z niebiańskim smokiem, ale ciii, nie wiecie tego ode mnie) są delikatnie pozłacane, co daje epicki efekt. I jak tu dla tej książki nie stracić głowy?


Wyprawa po smoki. Dołącz do misji i ocal najbardziej niezwykłego smoka na świecie to najpiękniejsza, najcudowniejsza, najefektowniejsza książka, w której zakocha się każdy miłośnik smoków oraz przygód nietuzinkowych. Polecam ją z całego serca, bo grzechem byłoby takiego tytułu nie polecać – to pozycja idealna na prezent, a jako, że zbliża się zakończenie roku… koniecznie sprawcie tę perełkę pociechom! <3

wtorek, 2 lutego 2021

Marta Stochmiałek - "Masza i Niedźwiedź. Koloruj i naklejaj"

 

Autor: Marta Stochmiałek 
Tytuł: Masza i Niedźwiedź. Koloruj i naklejaj 
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 13.01.2021
Liczba stron: 24
Wiek: 3-7 lat 
Ocena: 9/10

Opis:

Prosta kolorowanka z prostokątnymi naklejkami, które mogą posłużyć jako kolorystyczna ściągawka dla małego artysty! Naklejkę przedstawiającą wybraną postać wystarczy przykleić na stronie z obrazkiem do pokolorowania, aby móc w każdej chwili sprawdzić, jakie kolory powinny mieć poszczególne elementy ilustracji.

Kolorowanie według wzoru pozwala wyćwiczyć spostrzegawczość małego dziecka i jego zdolności manualne, a przy okazji daje ogromną satysfakcję – pokolorowana postać wygląda tak jak w ulubionej kreskówce!

Recenzja:

Kolorowanki cieszą się uznaniem dzieci już od bardzo dawna. Jest to forma zabawy przekazywana z pokolenia na pokolenie, która wraz z upływem czasu nie traci na popularności. W dzieciństwie bardzo lubiłam malowanki i nie mogłam się doczekać, kiedy mama wróci z miasta i przywiezie mi jakiś nowy zeszyt do kolorowania. W książeczce Masza i Niedźwiedź. Koloruj i naklejaj znajdziemy nie tylko ilustracje do pokolorowania ze znanymi i lubionymi przez dzieci postaciami, ale także naklejki. Czy takie połączenie jest gwarancją zadowolenia dzieci? Oczywiście trzeba im jeszcze dać kredki, a z pewnością będą uradowane mogąc przeobrazić czarno-biały rysunek w piękny i kolorowy. Duże strony oraz ciekawe ilustracje zachwycają swoją różnorodnością i sprawiają, że nie nadążymy temperować kredek. Chcesz sprawić swojemu dziecku wielką radość niewielkim kosztem? Wystarczy zwykła kolorowanka, którą na pewno się zachwyci. Z wielkim prawdopodobieństwem zajmie się nią na długi czas.
 
W naszym domu bardzo lubimy Maszę i Niedźwiedzia. Chociaż mój niespełna trzyletni syn jeszcze nie potrafi dobrze i ładnie kolorować to w książce zainteresowały go już same rysunki przedstawiające jego ulubione bajkowe postaci oraz oczywiście naklejki. Za "profesjonalne" kolorowanie zabrała się moja sześcioletnia bratanica, którą ten zbiór malowanek bardzo zaciekawił. Oczywiście autorka publikacji za pomocą nalepek sugeruje w jaki sposób, a więc na jakie kolory pomalować dany rysunek, jednak dziecko nie musi do tego się dostosować i może swobodnie posługiwać się barwami swoich kredek. Niektóre dzieci natomiast lubią kolorować według wzoru, więc dla nich ta kolorowanka będzie odpowiednia. Jednakże takie właśnie kolorowanie też ma swoje zalety (o tym napisałam trochę dalej) oraz swój cel, więc dobrze by było, aby chociaż kilka kolorowanek dziecko pomalowało w ten właśnie sposób.


Samo kolorowanie również wpływa w korzystny sposób na rozwój naszych dzieci. Poprawia, między innymi, ich zdolności motoryczne. Podczas malowania maluch dąży do wykonania czynności według zadanych reguł albo też daje upust swojej kreatywności, tym samym ćwicząc i rozwijając wyobraźnię. Niby kolorowanka to nic takiego, a wiąże się z nią wiele istotnych czynników, mających pozytywnie znaczenie i wspierających zdobywanie nowych umiejętności przez najmłodszych.

"Choć Niedźwiedź ma czasem dosyć niespodziewanych przygód, to za nic w świecie nie oddałby swoich przyjaciół!"
 
Publikacja zatytułowana Masza i Niedźwiedź. Koloruj i naklejaj jest zbiorem bardzo ciekawych i niezwykłych ilustracji do pokolorowania. W środku znajdziemy wkładkę z naklejkami. Zadaniem dziecka jest odnalezienie naklejki pasującej do danej ilustracji, przyklejenie jej w wyznaczonym do tego miejscu i pokolorowanie rysunku. Naklejek jest dużo więcej niż malowanek, co z pewnością ucieszy waszą pociechę. Każdy rysunek natomiast jest opatrzony co najmniej dwuzdaniowym, a więc króciutkim tekstem, zwięźle opisującym, kto lub co się na nim znajduje. Czy pamiętacie skąd u Niedźwiedzia pojawił się Pingwin lub jak ma na imię świnka z tej bajki? Jeśli nie to, wystarczy znaleźć i przeczytać te informacje w tej książeczce. Oczywiście dowiemy się z niej nie tylko tego. Ilustracje zaś są naprawdę pomysłowe i niektóre bardzo zabawne. Malowanie ich to czysta przyjemność. Warto dodać, że to nie jedyna kolorowanka z tej serii, wśród nich znajdują się także kolorowanki, na przykład z Bingiem, czy Tomkiem i przyjacielami.


Kolorowanka została wydana w miękkiej oprawie, w formacie A4. Rysunki są zatem dość duże i łatwo je pomalować. Książeczka jest cienka i lekka, więc można ją zabrać w dowolne miejsce. Różnorodność rysunków zachwyca, a sposób ich wykonania (bez nagromadzenia drobniutkich szczegół) ułatwia kolorowanie. Naklejki są dobrą ściągawką i inspiracją dla niezdecydowanych artystów. Trzeba także wiedzieć, o czym wspomniałam na początku, że kolorowanie według wzoru też ma swoje zalety, gdyż ćwiczy spostrzegawczość, a u młodszych dzieci prawidłowe rozpoznawanie kolorów.


Masza i Niedźwiedź. Koloruj i naklejaj to skarbnica kolorowanek z ulubionymi przez dzieci postaciami z popularnej bajki. Dołączone do niej naklejki zapewniają mnóstwo frajdy. Pozwól wyruszyć swojemu maluchowi w krainę psotnej dziewczynki i wspaniałego Misia. Niech pokoloruje ich świat, dobrze się przy tym bawiąc.

Kolorowankę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids

sobota, 12 grudnia 2020

Jan Madejski, Agata Zarzycka - "Dziadek do orzechów" (gra)

 


Autor: Jan Madejski
Ilustrator: Agata Zarzycka
Tytuł: Dziadek do orzechów (gra)
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 16.09.2020
Wiek: 6+ lat
Ocena: 10/10
 
Opis:  
 
Kto nie zna opowieści o Klarze, która otrzymała od ojca chrzestnego dziadka do orzechów? Wyobraźcie sobie, że podobnie jak Drosselmejer jesteście konstruktorami zabawek. Stwórzcie piękne dziadki do orzechów z kolorowych części, aby wygrać. Zwycięzcą okaże się ten konstruktor, który wykona jak najwięcej dziadków z części w tym samym kolorze! 
 
Cel gry:  
 
Gracze starają się zdobyć jak najwięcej punktów za ułożone przez siebie kompletne dziadki do orzechów. Wygrywa gracz z największą liczbą punktów pod koniec gry.
 
Wiek graczy: 6+  |   Liczba graczy: 2-4 osób  |  Czas rozgrywki: 15-25 min.  
 
Zawartość pudełka:  
 
105 kart: 95 kart Dziadków i 10 kart Prezentów, 3 karty Rzędów, karta Pierwszego Gracza, instrukcja.
 
Recenzja:

Są takie historie, które wraz z upływem czasu nie tracą na swojej wartości. Nieważne, że zostały opowiedziane już milion razy na tysiąc sposobów - nadal wywołują w nas te same emocje. Z pewnością jedną z nich jest ta zatytułowana Dziadek do orzechów. Stała się ona inspiracją do stworzenia gry o takim samym tytule. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, a szczególnie klimat tej opowieści, który przeniesiony na karty daje możliwość stworzenia niepowtarzalnej atmosfery podczas gry i zostanie... konstruktorem zabawek. Kompletowanie dziadków do orzechów jeszcze nigdy nie było tak fascynujące. Czy dacie porwać się tej magicznej zabawie? Jestem przekonana, że tak, gdyż jej prosty mechanizm, a zarazem klasyczna niezwykłość wciąga na długi czas. Z zestawem tych niezwykłych kart nie można się nudzić.


Dziadek do orzechów to opowieść dobra na każdy czas. Dziadek do orzechów to także gra dobra na każdy czas. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a w tym okresie każda historia nabiera większego znaczenia. Nasze relacje stają się mocniejsze, a więzi bardziej zacieśnione. Te chwile, kiedy wspólnie z rodziną spędzamy wolny czas są niezapomniane. Nie tylko w Święta. Zapewniam, że ta gra dostarczy tym chwilom mnóstwo kolorów i sprawi, że będą one niezapomniane. Jeśli lubicie integrować się przy pluszówkach, polecam wam nabyć także tę. Przyznam szczerze, że dawno nie urzekła mnie aż tak żadna z karcianek, w które miałam okazje zagrać. Poza tym nie trzeba długo zastanawiać się nad jej zasadami, dlatego dzieci, które nie przepadają za grami planszowymi również mogą się nią zachwycić.


W rozgrywce Dziadka do orzechów może uczestniczyć od dwóch do czterech osób. Liczba graczy jest tu szczególnie ważna, gdyż od tego zależy skład talii kart, którą będziemy się posługiwać. Wszystko jest idealnie wyjaśnione w instrukcji dołączonej do zestawu, więc nie musicie się obawiać, że czegoś nie zrozumiecie. Następnie wykładamy karty zgodnie z rysunkiem zawartym w instrukcji i możemy rozpocząć pierwszą rundę. Wystarczy tylko ze stosu kart dobierać ich o jedną więcej niż jest uczestników zabawy. Po obejrzeniu wyjętych kart należy trzy z nich umieścić w pierwszym rzędzie w taki sposób, aby zostały odkryte, a ostatnią położyć zakrytą. Kolejna osoba robi to samo. Postępujemy zgodnie z tymi zasadami, aż do wyczerpania wszystkich kart ze stosu. Następnie zabieramy karty z wybranej kolumny i układamy swoje zestawy dziadków do orzechów oraz zliczamy punkty. Gra nie jest skomplikowana, ale mimo to daje mnóstwo radości, a do tego ćwiczy pamięć. Dostępne są także dwa dodatkowe warianty zabawy - dla młodszych i starszych graczy.


"Kiedy gracze zabiorą wybrane przez siebie kolumny, oglądają swoje karty i układają je odkryte na stole przed sobą. W grze są dwa rodzaje kart: karty Dziadków i karty Prezentów. Z kart Dziadów gracze budują dziadki do orzechów. Na kompletny zestaw składają się 3 karty: głowa, tułów oraz nogi. Zestaw niekompletny to taki, w którym brakuje przynajmniej jednej z wyżej wymienionych kart."

Karty są nieco cienkimi, małymi kafelkami, które charakteryzują się prostą lecz urzekającą grafiką. Po otwarciu opakowania możemy przeczytać fragment historii o Klarze i Dziadku do orzechów, co wprowadza nas w magiczny klimat. Instrukcja jest czytelna i zrozumiała. Zaś zasady gry niezwykle przystępne. Zachwyciłam się ich niebanalną prostotą. Ten zwykły mechanizm urzeknie także was. Można do zabawy zachęcić także młodsze dzieci i wprowadzić podczas niej także naukę kolorów. Starsze pociechy mają możliwość potrenowania obliczenia, chociaż z pewnością będą potrzebowały pomocy przy zliczaniu wszystkich punktów. Układanie zestawów również ćwiczy spostrzegawczość i logiczne myślenie. Napiszę krótko: po prostu kocham te grę. To idealny prezent nie tylko na Święta.


Dziadek do orzechów to prosta i niezwykle klimatyczna gra, od której nie będziecie mogli się oderwać. Zapewnia dobrą zabawę dla całej rodziny. Dostarcza mnóstwo możliwości, a to wszystko dostępne w niewielkim niebieskim i jakże uroczym pudełku. 
 
 
Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa

czwartek, 10 grudnia 2020

Helen i Thomas Docherty - "Abrakazebra"


Autor: Helen i Thomas Docherty 
Tytuł: Abrakazebra 
Wydawnictwo: Amber 
Data wydania: 26 listopada 2020 
Liczba stron: 40 
Ocena: 10/10 
PATRONAT BAJKOWIRU

Opis: 

W Ziewanicach, starej wiosce, dość sennej, 
dzieci nie miały do roboty nic specjalnego. 
Nie czekało ich nic nowego ani nic fajnego… 

Aż pewnego dnia zjawiła się tajemnicza Abrakazebra ze swoim Magicznym Przedstawieniem. Wszyscy byli zachwyceni... z wyjątkiem Kozła. 

Czy i on przekona się, że odrobina magii może ubarwić życie, a marzenia, wspólna radosna zabawa i przyjaźń są ważniejsze niż poczucie, że jest się najważniejszym? 

Recenzja: 

Bajeczki od Amberka mają to do siebie, że zawsze poza historią niosą ze sobą znacznie więcej. Dlatego też z przyjemnością powitałam w swoich progach kolejną opowiastkę dla dzieci, Abrakazebrę, która w ciekawy sposób podejmuje temat… zazdrości. 

Akcja całości dzieje się w niewielkiej wiosce, Ziewanice, w której nie dzieje się zbyt wiele ciekawego. Zwierzęta żyją sobie normalnym trybem, a dzieci się nudzą – do czasu, gdy pojawia się niesamowita Abrakazebra! Wszyscy z przyjemnością oglądają jej Magiczne Przedstawienia i słuchają jej opowieści, jednakże zazdrosny Kozioł rozpowiada nieprzyjemne rzeczy na jej temat. Po odejściu bohaterki w paski każdy staje się jednak smutny, a Kozioł zaczyna rozumieć, że popełnił błąd i zachował się paskudnie, więc… zwierzęta z nim na czele ruszają na poszukiwania Abrakazebry! Czy ją odnajdą? Czy im wybaczy? Jak zapewne się domyślacie – książeczka kończy się pozytywnie! 


Abrakazebra jest doprawdy ciekawą opowieścią, a pomiędzy jej wersami przewija się wiele treści, które warto omówić z dzieckiem – choćby wcześniej wspomnianej zazdrości, ale także i tolerancji (bo zebra została zdyskwalifikowana z wioski przez swoje paski). Wszystko podane jest w przyjemnie rymowanej formie, a czytając historię nie sposób się nie uśmiechnąć. Nie można przejść obojętnie również obok bajecznie kolorowej szaty graficznej i sympatycznych postaci zwierząt, których spotkamy tutaj mnóstwo. Są koty, świnki, krowy, psy, owce, kozły – oraz znacznie więcej! Myślę, że każde dziecko pokocha tę opowiastkę również przez wzgląd na tak wielu zwierzęcych bohaterów na ilustracjach – miło na nich wypatrywać kolejne postaci oraz to, co w danej chwili robią! A – podpowiem Wam – że na rysunkach dzieje się naprawdę wiele! 


Abrakazebra to obowiązkowa pozycja dla każdego malucha, który uwielbia zwierzęta i pozytywne historyjki. Jak wspominałam powyżej, poza opowieścią może być też zabawą na spostrzegawczość, bo ilustracje są nie tylko przepysznie barwne, ale i pełne miłych dla oka detali. Króciutko mówiąc – polecam z całego serca! To doprawdy przyjemnie pouczająca i wesoło opowiastka. :)

wtorek, 8 grudnia 2020

"Minecraft. Złap Creepera i inne moby"

Tytuł: Minecraft. Złap Creepera i inne moby 
Wydawnictwo: HarperKids 
Data wydania: 20 listopada 2020 
Liczba stron: 40 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Czy uda Ci się odnaleźć Creepera na bezdrożach Świata Podstawowego i w otchłaniach Netheru? 

Pięcioro nieustraszonych śmiałków wyrusza w pogoń za nieuchwytnymi mobami. Potrzebują jednak Twojej pomocy! Podążaj wraz z nimi śladem Creepera i odwiedź różne zakątki świata Minecrafta. Czy uda Ci się znaleźć wszystkie moby? 

Recenzja: 

Minecraft to zdecydowanie najmodniejsza gra wśród dzieciaków. Nic dziwnego – nie tylko zapewnia zabawę, ale i wyzwala kreatywność, rzuca wyzwania. Cieszę się bardzo, że na rynku pojawia się wiele tytułów z tej serii, bo dzięki temu rozrywki moim siostrzeńcom nie brakuje i poza komputerem. Minecraft. Złap Creepera i inne moby to szczególnie interesująca pozycja, bo… skupia się na rozwijaniu spostrzegawczości u maluchów! 

Książka jest nietypowa, bowiem większość jej stron pochłaniają lokalizacje na których musimy znajdować poszczególne moby oraz inne stworzenia, również postaci. Nie jest to łatwe zadanie, bo na stronach istot jest multum, a całość przypomina minecraftową wersję Gdzie jest Wally?. Co ciekawe, nawet po zakończeniu zadań, czekają na nas kolejne, ale trudniejsze – bo o ile w przypadku głównych zadań mamy wyraźnie przedstawią sylwetkę poszukiwanego w kolorze, tak w przypadku kolejnych wyzwań – jedynie słowa lub zarysy. Na końcu znajdują się oczywiście również odpowiedzi i – przyznam Wam szczerze – dwa razy do nich zajrzałam… 


Choć książeczka ma zaledwie czterdzieści stron, pochłonęła moich siostrzeńców na długi czas – i wciąż pochłania, bo jeszcze nie wszystkie istoty odnaleźli, a i chętnie wracają do pierwszych lokalizacji, aby poznać ich wszystkie smaczki. Bo jest na co patrzeć – ilość detali oraz piękne kolory przyprawiają o zawrót głowy! Ta pozycja cieszy oczy i umysł, i – co tu dużo mówić – jest fantastycznie wydana. Mam nadzieję, że HarperKids pokusi się o wydanie więcej takich książek – niekoniecznie minecraftowych! 

Króciutko podsumowując, Minecraft. Złap Creepera i inne moby cieszy oczy, uczy spostrzegawczości i… cierpliwości. Jestem przekonana, że każdy miłośnik tej Minecrafta oraz poszukiwań będzie tą pozycją zachwycony. Polecam z całego serducha – rodzice też z całą pewnością będą się tutaj świetnie bawić! :) 

niedziela, 4 października 2020

Charlotte Poussin - "Metoda Montessori. Naucz mnie to robić samodzielnie"

Autor: Charlotte Poussin 
Tytuł: Metoda Montessori. Naucz mnie to robić samodzielnie 
Wydawnictwo: RM 
Rok wydania: 2020 
Liczba stron: 208 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Pedagogika Montessori pozwala dziecku osiągnąć pewność siebie i samodzielność, a także daje mu możliwość wyboru aktywności i rozwijania się we własnym tempie. Kładzie nacisk na to, aby nie traktować dziecka jako przyszłego dorosłego, którego się modeluje, ale jako pełnoprawną osobę, której się towarzyszy i którą darzy się głębokim szacunkiem. Dorosłym – rodzicom i nauczycielom – pomaga życzliwie, dyskretnie, ale z pełnym zaangażowaniem towarzyszyć dziecku na drodze rozwoju. 

Autorką książki jest Charlotte Poussin, nauczycielka pracująca metodą Montessori, od 2000 roku posiadająca dyplom Międzynarodowego Stowarzyszenia Montessori. Pracowała w Argentynie, Brazylii, Francji i Kanadzie. Kierowała szkołą Montessori. Jest autorką książki Montessori od narodzin do trzeciego roku życia oraz wielu zestawów pedagogicznych. Mama pięciorga dzieci, które wychowuje metodą Montessori. 

Recenzja: 

Tematem Montessori interesuję się od niedawna. Bardzo spodobała mi się myśl tej pedagogiki, gdzie to dziecko jest centrum systemu, a nie dziecko częścią systemu. Myślę, że dzięki takim naukom maluch ma szansę stać się bardziej samodzielny, co z pewnością pozytywnie wpłynie na jego rozwój oraz późniejsze osiągnięcia. Metoda Montessori. Naucz mnie to robić samodzielnie to książka skierowana dla rodziców dzieci w wieku od 3 do 12lat, zawierająca wiele ciekawych informacji, myśli oraz kreatywnych zabaw. 

Charlotte Poussin rozpoczyna swoją powieść od wprowadzenia czytelnika w świat Montessori, prezentując jego aspekty oraz korzyści zeń wynikające. Muszę przyznać, że już pierwsze strony są inspirujące i napisane od serca, dzięki czemu bardzo przyjemnie zapoznaje się z treścią tej książki. Następnie autorka serwuje nam sześć rozdziałów, dotyczących Marii Montessori, rozwoju dziecka, zasad pedagogiki Montessori w wieku od 3 do 6 lat, Montessori w szkole (wiele z przedstawionych tu rozwiązań powinny zostać wprowadzone w każdym ośrodku edukacyjnym), Montessori w domu oraz fiszek aktywności. Pierwsze z tych rozdziałów, poza wiedzą bardziej faktyczną, zawierają też anegdoty i prawdziwe historie, tudzież ciekawostki i jestem przekonana, że niejednemu rodzicowi dadzą one do myślenia. My najbardziej skupiliśmy się na części dotyczącej Montessori w domu oraz fiszek aktywności, które są najzwyczajniej w świecie… ciekawymi zabawami i zadaniami! 

Z książki można dowiedzieć się wiele na temat rozwoju dziecka, dzięki czemu lektura z pewnością będzie atrakcyjna i dla przyszłych rodziców, bo to od 3 lat jest raczej tutaj umowne – z prostymi czynnościami i dwulatek sobie z powodzeniem poradzi. Najbardziej cenię w Montessori jednak to, że zdaje się pielęgnować pasje dzieci, nie ograniczać ich kreatywności i – po prostu – uczyć przez zabawę, z drobną pomocą czy podpowiedziami dorosłego. Muszę tutaj również dodać, że w książce zaprezentowane są naprawdę ciekawe zabawy i rozrywki z każdej strony – sensorycznej, artystycznej, bardziej naukowej. Ta różnorodność bardzo mnie i mojego siostrzeńca ucieszyła, bowiem to z nim przetestowałam kilka rozrywek – większość z nich jest łatwa i dostępna dla każdego, bowiem nie trzeba skomplikowanych materiałów. 

Metoda Montessori. Naucz mnie to robić samodzielnie to praktyczna i pięknie wydana książka, która pomoże niejednemu rodzicowi w uczeniu swojego dziecka samodzielności. Charlotte Poussin fantastycznie przedstawiła najważniejsze aspekty tej pedagogiki, wprowadzając elementy z życia wzięte i – jak wspominałam wcześniej – pisząc o wszystkim od serca. W wielu miejscach miałam wrażenie, że czytam po prostu porady od przyjaciółki. Polecam tę pozycję z całego serducha – ciekawa i rozwijająca, nie tylko przez wzgląd na zabawy dla dziecka, ale i ciekawej wiedzy dla rodzica. :)

sobota, 29 sierpnia 2020

David Melling - "Miś Tuliś bawi się w chowanego"



 Autor: David Melling
Tytuł: Miś Tuliś bawi się w chowanego
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 27.08.2020 
Liczba stron: 40
Wiek: 3-5 lat 
Ocena: 9/10
Patronat Bajkowiru
 
Opis:
  
Tego Misia kochają dzieci w 30 krajach!

Tuliś po raz pierwszy bawi się w chowanego.

Co z tego wyniknie? Wiele niezwykłych, nieoczekiwanych i przezabawnych przygód, a nawet nie obędzie się bez dreszczyku emocji.
To dopiero będzie zabawa!
I wspaniała lekcja dla dziecka – co ma robić, kiedy naprawdę się zgubi.

Siódmy tom kultowej, cudownie ilustrowanej serii o Misiu Tulisiu, sprzedanej w 1,5 milionie egzemplarzy! 
 
Recenzja:
 
Miś Tuliś to stały bywalec naszego bloga. Przy okazji wydania polskiej wersji siódmego tomu bestsellerowej serii dla dzieci autorstwa Davida Mellinga możemy po raz kolejny pochwalić się, iż mamy przyjemność mu patronować. Jednak ja osobiście gościłam go w moim domu po raz pierwszy (wcześniej prezentowała go wam inna recenzentka). Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tego dziecięcego bohatera i chciałam sprawdzić, za co tak bardzo kochają go dzieci w różnych krajach na świecie. Ja mogłabym pokochać go za samo jego imię - Tuliś - brzmi tak uroczo, aż chce się właściciela tego imienia wziąć w ramiona i nigdy z nich nie wypuścić. Oczywiście sam przydomek nie wystarczy młodym czytelnikom, by ten konkretny bohater wyróżniał się w ich mniemaniu spośród innych książkowych postaci. Czy zatem kolejna przygoda Misia Tulisia może rozkochać w sobie tych maluchów, którzy spotkają się z nim pierwszy raz czytając o zabawie w chowanego? Ależ tak, to tylko kwestia przewrócenia kilku pierwszych stron tej książki, potem - zostaną kupieni jego humorem, mądrością oraz całokształtem i z pewnością będą zadowoleni z pierwszego lub może kolejnego już spotkania z nim.

 
Jedną z ulubionych gier aktywnościowych uwielbianych przez wszystkie dzieci jest zabawa w chowanego. To ponadczasowy i sprawdzony sposób na ciekawe spędzenie czasu na świeżym powietrzu lub nawet w domu, jeśli są ku temu odpowiednie warunki. Mój dwulatek już zapałał entuzjazmem do tej rozrywki, chociaż jeszcze nie potrafi do końca zrozumieć jej zasad i nie postępuje w zgodzie z nimi. Jednak daje mu ona dużo frajdy, tak jak starszym dzieciom. Cieszę się i doceniam to, że David Melling poruszył w swojej opowieści ten właśnie temat. Dzięki temu odkrywamy na nowo jej fenomen i możemy skutecznie zachęcić dzieci do wyjścia z domu, oderwania się od telewizora, czy też tabletu lub telefonu. Jeśli zatem jeszcze nie nauczyliście wasze dzieci zabawy w chowanego, koniecznie weźcie przykład z Misia Tulisia i zaproponujcie im udział w tej fantastycznej grze.

Miś Tuliś bardzo polubił zabawę w chowanego, ale po pewnym czasie zauważył, że zawsze jest odnajdywany jako pierwszy. Spróbował więc swoich sił w szukaniu. Okazało się, że całkiem dobrze mu idzie odnajdywanie owieczek. Jednak, kiedy myślał, że już wszyscy ukrywający się zostali znalezieni, podczas liczenia towarzyszy zabawy wydało się, że gdzieś zagubiła się ostatnia owieczka. Czy Misiowi Tulisiowi i reszcie zwierzątek uda się ją odnaleźć? Jest to bardzo prawdopodobne, bo zostawiła pewne ślady, a także istnieje szansa, że owieczka wykaże się swoim rozsądkiem... Oprócz poruszenia tematu zabawy w chowanego i dostarczeniu nam wszystkim ciekawego, znanego, choć nieco już zapomnianego sposobu na spędzanie czasu przez dzieci, autor także podpowiada, co młody czytelnik powinien zrobić, gdy zgubi się i niespodziewanie odłączy od swoich towarzyszy. Zatem także w tej części David Melling połączył ciekawą opowieść, z łatwością skupiającą na sobie uwagę dzieci, z wartościowym przesłaniem.
 
Format książeczki jest niestandardowy, duże strony sprzyjają małym czytelnikom, którzy bez problemu samodzielnie mogą przekręcać jej strony i podziwiać piękne i wyraźne ilustracje na nich przedstawione. Twarda oprawa sprawia, że publikacja prezentuje się elegancko i jest solidna oraz wytrzymała. Najbardziej w tekście urzekły mnie sceny humorystyczne, które sprawiły, że uśmiech pojawił się na naszych twarzach. Wiek odbiorców książki jest w tym przypadku określony idealnie. Wasze trzylatki z pewnością będą zainteresowane tą częścią a starsze dzieci z chęcią podejmą się analizy treści i zapamiętają sobie przesłanie z niej płynące. Dodatkowo na końcowych stronach znajdziemy zabawne i pomocne rady, które dotyczą... zabawy w chowanego oraz propozycję innej zabawy aktywnościowej. Nie zapominajmy o nich i bierzmy przykład z fantastycznego Misia Tulisia.
 
Miś Tuliś bawi się w chowanego to kolejna ciekawa opowieść o popularnym w dziecięcym świecie bohaterze. Jeśli wasze dzieci jeszcze go nie znają, koniecznie musicie to zmienić. Jeśli już mieli okazję go polubić, na pewno jego przygody podczas zabawy w chowanego wywołają u nich wiele pozytywnych emocji, pozostawiając cenne rady i inspirując do kolejnych, wspaniałych zabaw z dala od komputera, telewizji i wszechobecnego Internetu.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.
Książka została wydana pod patronatem medialnym Bajkowiru.  

niedziela, 16 lutego 2020

Stephen Davies - "Hilda i Wielka Parada"

Autor: Stephen Davies
Ilustracje: Seaerra Miller
Tytuł: Hilda i Wielka Parada
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 29 stycznia 2020
Liczba stron: 168
Ocena: 8/10

Opis: 

Hilda i jej mama przeprowadziły się do gwarnego Trolbergu, który w niczym nie przypomina porzuconych przez nie pustkowi. Kiedy na Hildę spada konieczność przygotowania prezentacji o największych atrakcjach miasta, dziewczynka ma pustkę w głowie...
Nie potrafi jednak oprzeć się pokusie rozpoczęcia nowej przygody! Po drodze przyjdzie jej spotkać dzikie elfy, ziejącego ogniem smoka, tajemniczego gadającego kruka oraz nowych przyjaciół, którzy być może sprawią, że Hilda zmieni zdanie o Trolbergu… Koniecznie zobaczcie na Netflixie serial o przygodach Hildy!

Recenzja: 

Hilda to zdecydowanie jedna z moich ulubionych bohaterek, a moją miłość do niej rozbudził serial o niej na Netflixie. Nic więc dziwnego, że z przyjemnością sięgam po powiastki o tej niezwykłej dziewczynce, bo choć powtarza się z nich historia ekranowa, tak różni się drobnymi detalami i – co tu dużo mówić – każde spotkanie z nią i jej przygodami jest dla mnie niemałą frajdą! 

Hilda i Wielka Parada to drugi tom serii (o pierwszym możecie przeczytać tutaj <klik>), który ponownie oczarowuje fenomenalną kolorystycznie szatą graficzną. Najprościej ją opisując, powiedziałabym, że jest to sepia przyprawiona całą gamą żółci, brązów i szarości. Same ilustracje również wpadają w oko – postacie na nich prezentują się niezwykle sympatycznie, a tło jest bardzo malownicze. No i oczywiście – poza kolorystyką - bardzo przypominają animację, co według mnie jest ogromnym plusem. 

Nie tylko ilustracje są mocną stroną książeczki, ale i historia. Chociaż – jak wspominałam – powiela się z serialem, w niczym nie przypomina to w odbiorze, a osobom nieznającym Hildy sprawi równie wiele frajdy. W tym tomie ponownie przed bohaterką stają paranormalne i nieparanormalne koleje losu – musi odnaleźć się w nowym miejscu, pomóc gadającemu krukowi, zmierzyć się ze smokiem, trollem i… szkolnym projektem. Jak widać, wrażeń w tym tomie nie zabraknie, a to jeszcze nie wszystko! Nie chcę Wam jednak spoilerować lektury… 


Książeczka dostarcza wielu radości i wrażeń, ale i jest także bardzo pouczająca. Hilda nie pozwala znęcać się nad słabszymi, jest niezwykle dzielna, stara się postępować dobrze, choć i ona potrafi się pomylić. Jednak mimo potknięć nie poddaje się, naprawia swoje błędy i stara się zaaklimatyzować w nowym miejscu – nawiązać przyjaźnie. Czy uda się to niebieskowłosej poszukiwaczce przygód? 

- Cudowne – powiedziała Hilda na głos. 
- Co takiego, kochanie? - spytała mama, obracając się w jej stronę. 
- Wszystko – przyznała Hilda. - Miasto. Ludzie. Te wszystkie zwariowane pierzaste kostiumy. Cudowne. 
Mama objęła ją ramieniem i mocno przytuliła. 
- Cieszę się, że tak myślisz – szepnęła jej do ucha. 

Powieść Stephena Davisa czysta się niezwykle szybko – rozdziały są króciutkie, rysunków jest wiele, a i druk nie należy do najmniejszych. Hilda i Wielka Parada to idealna lektura dla młodszych czytelników, nieco nietypowa i oryginalna, która rozbawi do łez i rodzica. Dedykują ją każdemu poszukiwaczowi fantastycznych przygód oraz sympatycznych postaci, z którymi można się zaprzyjaźnić. Polecam z całego serducha! 

P.S. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu, który ma nosić tytuł Hilda i Nieprzestrzeń!

niedziela, 9 lutego 2020

Bill Nye - "Jack i geniusze. Na końcu świata"

Autor: Bill Nye 
Tytuł: Jack i geniusze. Na końcu świata 
Wydawnictwo: Mamania 
Data wydania: 20 listopada 2019 
Liczba stron: 240 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Nowa seria Billa Nye’a (znanego jako Bill Nye the Science Guy) i Gregory’ego Mone’a, skierowana do dzieci ciekawych świata i młodych naukowców. To fascynująca podróż po świecie nauki, w której nie zabraknie wartkiej akcji i humoru.

W pierwszym tomie poznajemy dwunastoletniego Jacka i dwójkę jego przybranego rodzeństwa, Avę i Matta. Ava włada kilkoma językami i dla rozrywki konstruuje roboty, Matt natomiast specjalizuje się w matematyce i astronomii. To dziecięcy geniusze, nie to co Jack. Rodzeństwo zaczyna szpiegować jednego z wiodących naukowców na świecie, Hanka Whiterspoona i w rezultacie ten angażuje ich do pracy w swoim laboratorium. Zanim się obejrzą, Jack, Ava i Matt udają się na drugi koniec świata, na Antarktykę, by wziąć udział w prestiżowym konkursie naukowym. Nie wszystko jest jednak takie, jakim się wydaje na początku i wkrótce nastolatkowie ruszają na poszukiwania znajomej naukowczyni, która zniknęła bez śladu – podobnie jak wszelkie ślady prowadzonych przez nią badań. Czy to możliwe, że ktoś chce wykorzystać wyniki jej pracy, żeby wygrać konkurs? Czy rodzeństwu uda się znaleźć zaginionego naukowca zanim będzie za późno?

Recenzja: 

Ach! Jakże uwielbiam powieści dla dzieci, które zahaczają o świat nauki. Gdy tylko ujrzałam książeczkę Jack i geniusze. Na końcu świata od razu wiedziałam, że będzie to niesamowita przygoda dla mnie i mojej siostrzenicy. I nie myliłam się – tytuł ten okazał się doprawdy fascynującą przygodą, w której nie zabrakło ani licznych ciekawostek, ani akcji, ani humoru! 

W książeczce zaczytałyśmy się już od pierwszych stron i nie ma tutaj czemu się dziwić – wszak pierwszy rozdział nosi tytuł Atak pizzabota. Od razu zaprzyjaźniłyśmy się również z bohaterami – Jackiem, Avą i Mattem. Dzieci przepełnione są nietuzinkowymi pomysłami oraz wiedzą, dzięki czemu często zaskakują czytelnika. Co więcej, każde z nich ma inne umiejętności – Ava ma głowę do języków i konstruowania robotów, Matt jest dobry z matmy i astronomii, a Jack… Jack również ma swoje zalety, których Wam nie zdradzę, o. Powiem jedynie, że jest niezwykle sympatycznym chłopcem i mam nadzieję, że niebawem będę mieć szansę poznać kolejnego jego i małych geniuszów przygody, bowiem pierwszy tom był zwyczajnie bombowy! 

Od dnia codziennego tego nietuzinkowego, przybranego rodzeństwa szybko przechodzimy do niebanalnych przygód – praca w laboratorium, wyjazd na Antarktydę oraz… zagadka iście kryminalna – odnalezienie zaginionej naukowczyni, która po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Muszę przyznać, że mimo humorystycznej otoczki, historia naprawdę trzyma w napięciu, a i tajemnic tu nie brakuje! Autor po prostu jest mistrzem dziecięcego suspensu, który bawi, uczy i… budzi w czytelniku małego detektywa. Fenomenalnie bawiłyśmy się, prowadząc śledztwo z tymi pomysłowymi bohaterami! 

Na uwagę zasługuje nie tylko sama powieść, ale i wydanie książeczki. Na pierwszy rzut oka jest niepozorna, ale w środku kryje kilka fajnych ilustracji w szarościach oraz… nieszablonowe dodatki. Bill Nye (który swoją drogą jest świetnym naukowcem) załącza tutaj materiały dodatkowe, a są nimi opisy prawdziwie szalonych wynalazków, absolutnie kluczowe pytania o Antarktykę oraz eksperyment do samodzielnego wykonania, który jest w pełni bezpieczny dla dziecka i łatwy do przeprowadzenia – pozwala on zauważyć różnice między wodą słodką i słoną (i nie chodzi tutaj oczywiście o smak!). 

Jack i geniusze. Na końcu świata to książka, która będzie nie lada gratką dla każdego szkraba zainteresowanego świata i nauką. Lektura ma w sobie wszystko to, co dla małego czytelnika istotne – sympatycznych bohaterów, liczne tajemnice, ciekawostki, morał oraz – naturalnie – genialne dodatki! Polecam tę pozycję z całego serducha i – jak wspominałam wcześniej – nie możemy doczekać się kolejnego tomu! CUDO! 

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Ben Handicott, Lucy Letherland - "Atlas cudów świata"

Autor: Ben Handicott 
Ilustracje: Lucy Letherland 
Tytuł: Atlas cudów świata 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Premiera: 29 stycznia 2010 
Liczba stron: 88 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Uruchom wyobraźnię i wyrusz w pełną przygód podróż dookoła świata. 

Na każdym kontynencie zobaczysz oszałamiające cuda przyrody bądź wytwory ludzkiego geniuszu. Poznasz 31 niezwykłych miejsc na Ziemi. Zdobędziesz Mount Everest, opuścisz się na dno Rowu Mariańskiego, przemierzysz Dolinę Śmierci i zwiedzisz Zakazane Miasto – wystarczy, że pozwolisz tej książce pobudzić twoją fantazję. 

"Atlas cudów świata" jest bogato ilustrowany i zawiera setki faktów oraz ciekawostek. 

Recenzja: 

Uwielbiam edukacyjne książki obrazkowe, które ilustrować miała przyjemność Lucy Letherland. Zakochałam się w Atlasie przygód zwierząt i w Atlasie przygód dinozaurów – nic dziwnego, że i Atlas cudów świata ogromnie przypadł mi do gustu. Co tu dużo mówić, tytuł nie kłamie - ta pozycja po prostu przepełniona jest najprawdziwszymi cudami

Podobnie jak inne książki z tej serii, tak i ta jest ogromnych rozmiarów. Chociaż już niejedną pozycję tego formatu goszczę na swojej półce, tak wciąż robi on na mnie duże wrażenie! Uwielbiam się z nimi kłaść na podłodze i powoli zapoznawać z ich treścią oraz zagłębiać się w ilustracje, bowiem Lucy Letherland naprawdę dba o szczegóły – w Atlasie cudów świata można to zauważyć szczególnie! 


Krajobrazy, budowle, mapy – wszystko tutaj jest dopracowane w detalach. Rysunki są barwne, przyjemne dla oka i prezentują się doprawdy profesjonalne, co czyni tę pozycję atlasem z prawdziwego zdarzenia. Największą uwagę pragnę zwrócić tutaj właśnie na mapę, która pozwala lepiej zorientować się dziecku, gdzie cuda zabytki się znajdują. Bardzo się cieszę, że tak zostały one przedstawione! 

Oczywiście, nie można zapomnieć i o treści oraz jej wartości edukacyjnej. Ben Handicott zasypuje czytelnika wiedzą i ciekawostkami, które dla malucha mogą być nieco zbyt trudne, ale dla nieco starszego dziecka okażą się fascynujące. Szczególnie, że są doprawdy różnorodne – podróżujemy na wszystkie kontynenty, do wielu państw i poznajemy ich kulturę, cuda rodzimej natury oraz ludzkich rąk. Jak sam autor podsumowuje – w książce przedstawionych jest 31 najbardziej oszałamiających miejsc i zjawisk na Ziemi


To wciąż nie wszystko! W Atlasie cudów świata jest również miejsce na zabawę w wyszukiwanie poszczególnych elementów. Na ostatnich stronach mamy ukazane rozmaitości, a naszym zadaniem jest znalezienie ich na rysunkach Lucy Letherland. Świetnie się przy tym z siostrzenicą bawiłam i jestem przekonana, że każde dziecko doceni ten rozrywkowy element książki! 

Atlas cudów świata to kolejna fenomenalna propozycja edukacyjna od Naszej Księgarni. Budzi w dziecku ciekawość poznawania świata, zachwyca różnorodnością i bawi. Jestem absolutnie zachwycona tą pozycją – aż brakuje mi słów, aby swój zachwyt opisać! To książka idealna dla małych podróżników i miłośników przygód. Polecam z całego serducha!

sobota, 21 grudnia 2019

Marta Galewska-Kustra - "Pucio. Pierwsze zabawy"

Autor: Marta Galewska-Kustra
Tytuł: Pucio. Pierwsze zabawy
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba elementów: 40
Ocena: 8/10
Wiek: 1+

Opis:

Wreszcie są! Długo wyczekiwane, mądre i piękne zabawki z PUCIEM!

Uwielbiany przez dzieci i rodziców bohater bestsellerowej serii Marty Galewskiej-Kustry, fenomenalnie ilustrowanej przez Joannę Kłos, w końcu wykracza poza karty książek i pojawia się także w grach edukacyjnych! Zapraszamy do wspólnej zabawy i nauki!

Zestaw składa się z 32 obrazków. Na kartonikach znajdują się obrazki z wyrażeniem dźwiękonaśladowczym, a także obiektem lub zwierzęciem wydającym dany dźwięk oraz wizerunkiem Pucia - ulubionego bohatera maluchów. Wyrażenia dźwiękonaśladowcze są wypowiadane już przez roczne dzieci i stanowią bardzo istotny element rozwoju mowy. Zebrane w estetycznym pudełku obrazki dają okazję do rozmaitych zabaw, w zależności od możliwości intelektualnych i potrzeb dziecka: nauki nazywania obiektów, powtarzania i rozpoznawania wyrażeń dźwiękonaśladowczych, wyszukiwania wskazanych przez rodziców obiektów spośród kilku wybranych kartoniķów i wielu innych gier (opisanych w dołączonej do zestawu instrukcji). 

Recenzja: 

Ten zestaw to absolutna gratka dla każdego fana Pucia, ale nie tylko. Po prostu będzie idealny dla każdego malucha, który ukończył już pierwszy rok życia. Nieco starsze dzieci też powinny być nim zachwycone a może nawet bardziej niż te młodsze. Pucio to bohater, który pomaga dzieciom w rozwoju mowy a rodzicom dostarcza wielu inspiracji do zabaw, by mogli zająć czymś pożytecznym swoje pociechy, przy okazji ucząc ich nowych słówek a konkretnie wyrazów dźwiękonaśladowczych. Pucio. Pierwsze zabawy to kolejna propozycja dla najmłodszych od wydawnictwa Nasza Księgarnia. Co w niej takiego fantastycznego? Z pewnością sama obecność Pucia i jego fenomen, którym cieszy się na rynku od bardzo dawna.

Wychowywanie dzieci to najtrudniejszy egzamin z kreatywności, cierpliwości i wyrozumiałości. Mój szkrab ma już za sobą 18 miesięcy na tym świecie. Przyznam, że ciągle poszukuje on nowych wrażeń, dlatego jestem wdzięczna za każdy pomysł, dzięki któremu może się wyciszyć i zająć czymś na spokojnie. Bardzo lubi kiedy czytam mu książeczki z niewielką ilością tekstu, uwielbia także puzzle z Puciem - Czego brakuje?Pierwszą książkę z tym bohaterem w roli głównej kupiłam mu na Mikołajki. Polubił go, więc postanowiłam wypróbować zabawy z recenzowanym zestawem. Jest nim zainteresowany, chociaż na pewne propozycje zabaw z dołaczonej do niego instrukcji, jest jeszcze zbyt mały. Pomimo to przeglądanie tych kartoników to także przyjemne zajęcie umożliwiające poznanie nowych wyrazów a mój maluch mówi coraz więcej, więc jest to dla niego ciekawe zajęcie.


Tekturowe pudełko zawiera 40 elementów, za pomocą których można przeprowadzić aż 6 zabaw. Jest tu 20 obrazków z rysunkami i 20 z samymi napisami określającymi wyrazy dźwiękonaśladowcze. W zestawie znajduje się także pomocna instrukcja, która wyczerpująco opisuje możliwości zabawy z dzieckiem przy użyciu tych kartoników. 

Pierwsza zabawa polega na pokazywaniu dziecku obrazków i zadawaniu pytania: "co to?". Następnie wypowiadamy związany z nim wyraz dźwiękonaśladowczy. Znane już sobie zwierzęta i rzeczy dziecko chętnie naśladuje a te mu obce są trochę dla niego obojętne, jednak po pewnym czasie nabiera nimi zainteresowania. 

Kolejna propozycja zabawy zatytułowana została "Jest! Nie ma!". Wystarczy pokazywać dziecku kartoniki, po czym je zakrywać mówiąc przy tych czynnościach odpowiednio (dla przykładu): "Jest ko ko" i "Nie ma ko ko". To podobna zabawa do "a kuku". Maluch z chęcią szuka ukrytych obrazków i naśladuje dźwięki, które są już mu znane.


W instrukcji mamy jeszcze opisane cztery inne możliwości zabawy z zestawem. Razem z dzieckiem będziemy mogli szukać wskazanych obrazków oraz nauczyć je pojęcia i znaczenia słowa "daj". Starsze dzieci, które już nieco znają literki będą mogły dopasowywać tekst na kartonikach do związanych z nim obrazków. Natomiast dla maluchów będzie to przyjemne wprowadzenie w naukę czytania. Zarówno maluchy, jak i starszaki odnajdą w tym zestawie wiele frajdy i nauki poprzez zabawę. Niektóre z tych propozycji nie były w zainteresowaniu mojego synka, ale po to mamy własną kreatywność, aby szukać innych atrakcyjnych form zabaw z tym zestawem. Jak się okazało jest to możliwe. Na przykład, mój synek bardzo lubi rozrzucać jego elementy i później je zbierać. To też ciekawa zabawa a ja mam chwilę wytchnienia. Mogę więc stwierdzić, że Pucio to niezastąpiony towarzysz zabawy i nauki.



Jakość wykonania zestawu jest na najwyższym poziomie. Kartoniki są wytrzymałe i atrakcyjne wizualnie. Opakowanie z rączką ze sznurka ułatwia maluchom jego przenoszenie. Elementy zestawu zostały zapakowane w papierową torebkę. Instrukcja jest czytelna i bardzo pomocna każdemu opiekunowi małych odkrywców świata. Chociaż zestaw nie zachwycił nas aż tak bardzo to chętnie się nim bawimy. Myślę, że za kilka miesięcy mój maluch nie bedzie sie z nim rozstawał. Polecam zwłaszcza fanom Pucia i dzieciaczkom około drugiego roku życia. 

Pucio. Pierwsze zabawy to jeden zestaw z wieloma możliwościami gier i zabaw dla najmłodszych. Poprzez zabawę z nim, dziecko rozwija mowę i zaspokaja swoją ciekawość. Idealny dla maluchów i tych nieco starszych. Wszyscy mogą czerpać radość z zabawy z Puciem. 

Zestaw zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Nakład zestawu u wydawcy już się wyczerpał, szukajcie więc go w innych sklepach.