Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla młodzieży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla młodzieży. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Kami Garcia, Gabriel Picolo - "Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven"

Scenariusz: Kami Garcia
Ilustracje: Gabriel Picolo
Tytuł: Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven
Cykl: DC powieść graficzna 13+
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 9 marca 2022
Liczba stron: 192
Ocena: 8/10

Opis:

Zdawałoby się, że to zdarzyło się lata temu, ale minęło ledwie kilka dni, odkąd Rachel Roth odzyskała pamięć, uwięziła demonicznego ojca Trigona w swoim amulecie i opłakiwała złamane po raz pierwszy serce. Nie ma jednak czasu, by zamartwiać się przeszłością… Musi znaleźć sposób, by na dobre pozbyć się Trigona. Garfield Logan wciąż nie może uwierzyć, że ma moc przemiany w zwierzęta. Ponadto kontrolowanie nowo odkrytych zdolności jest trudne, a ich nieprzewidywalna natura może mieć niebezpieczne konsekwencje. Świadomość, że rodzice ukrywali przed nim taki sekret, powoduje, że czuje się bardzo samotny. Oboje szukają odpowiedzi, których udzielić może tylko jedna osoba: Slade Wilson. Kiedy Raven i Gar wpadają na siebie w Nashville, czują, że rodzi się między nimi więź, mimo tajemnic, które próbują przed sobą ukryć. Wiele zaufania i odwagi będzie potrzebne, by zaleczyć rany z przeszłości. Czy zdołają znaleźć w sobie akceptację tych najmroczniejszych stron? A może nawet miłość?

Recenzja:

DC powieść graficzna 13+ to jeden z moich ulubionych obecnie wydawanych cykli komiksów. Mam ogromną słabość do superbohaterów, Młodych Tytanów i całej reszty, bo – bądź, co bądź – przy opowieściach i kreskówkach o nich się wychowałam. Ta seria to dla mnie odświeżenie znanych postaci w nietuzinkowy sposób – zarówno znakomicie napisany, jak i barwny, gdyż w tych kolorowych kadrach można się zakochać!

Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven
to kolejna fantastyczna przygoda ze znanymi mi bohaterami. Niestety, nie miałam jeszcze przyjemności z komiksem o Raven, więc – można rzec – rzuciłam się na nieco głębszą wodę, jednak nic bardziej mylnego. Nawet osoby, które nie znają wcześniejszych tytułów z cyklu bez trudu się tu odnajdą, a to wszystko przez wzgląd na fenomenalny scenariusz – nie zdradza on co prawda zbyt wielu szczegółów z innych części, ale dostarcza nam istotnych informacji, dzięki czemu bez trudu odnajdujemy się w tej przygodzie. Oj, a dzieje się tutaj wiele…

Większość komiksu skupia się tutaj na poznaniu się i rozwijającej relacji pomiędzy Garem (Beast Boyem) a Raven (Rachel). Muszę przyznać, że to para – choć z pozoru różna – naprawdę świetnie się dogaduje (no, może nie od początku), a więź pomiędzy nimi wypada autentycznie i… urzekająco. Naprawdę, rzadko kiedy shipuję postaci od razu, a tutaj… hmm… naprawdę, nie miałam wyjścia! Żałuję, że nie do końca wiedziałam, co przeżyła tytułowa bohaterka wcześniej, jednak mam zamiar szybko nadrobić ten brak, aby w pełni ujrzeć tę historię! Warto tu dodać, że kwitnąca przyjaźń – a raczej coś więcej – pomiędzy bohaterami to nie jedyny tu wątek – czyha na nich niebezpieczeństwo. Jeśli jesteście ciekawi jakie – koniecznie musicie sięgnąć po ten komiks, bo nic więcej Wam nie zdradzę!

Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven to cudownie wydany komiks, który jest ucztą zarówno dla oczu, jak i dla ducha, gdyż jego treść jest pełna emocji i przygód! Przy tym tytule można się wzruszyć, zaśmiać się w głos i przeżyć dreszczyk emocji – z całą pewnością to pozycja bardzo atrakcyjna dla nastolatków, jak i młodych dorosłych! Jeśli macie w rodzinie miłośników niebanalnych bohaterów o nadprzyrodzonych mocach – jestem przekonana, że w tym tytule (jak i wszystkich innych z tego cyklu) zakochają się bez pamięci! Polecam z całego serca!

P.S. Stylówa Raven jest GENIALNA! <3

sobota, 2 października 2021

Marah Woolf - "Siostra gwiazd"


 Autor: Marah Woolf 
Tytuł: Trzy czarownice. Siostra gwiazd
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 24.03.2021
Liczba stron: 480
Wiek: 13+ lat
Ocena: 8/10

Opis:

Pierwszy tom cyklu Trzy czarownice

Moce, żywioły, demony i krucha dziewczyna. Opowieść o sile miłości.

We Francji, w magicznym lesie, znajduje się przejście, przez które demony mogą przenikać do świata ludzi. Nad tym, żeby tak się nie stało, czuwa Loża i jej Wielki Mistrz, magowie od pokoleń, spadkobiercy króla Artura, który zawarł przed wiekami pakt z demonami, aby uratować ludzi.

Trzy siostry, czarownice, decyzją Wielkiego Mistrza zostają wysłane na Wyspy Brytyjskie do zaprzyjaźnionej Kongregacji, gdy najmłodsza z nich zostaje ukąszona przez sylfidę. Dziewczynę uratować mogą jedynie uzdrowiciele z wysp.
Gdy po dwóch latach Vianne w końcu odzyskuje zdrowie, siostry wracają do Francji w towarzystwie tajemniczego Asha. Mają dowiedzieć się, czy nowy Wielki Mistrz Loży, Ezra, wielka miłość Vianne, nie przeszedł na stronę demonów. Nie wiedzą, że Ash ma jeszcze dodatkowe zadanie…
Tak rozpoczyna się ta historia, opowieść o Vianne, która musi wydorośleć. W tle politycznych machinacji Asha i Ezry pojawia się miłość, tak skomplikowana jak świat, w którym się rodzi. 
Tymczasem Kongregacja czarodziejów dobija z królem demonów własnego targu, w czym niebagatelną rolę pełni Vianne. 
Kiedy król demonów chce zaprezentować swoją siłę, młoda czarownica demonstruje własną moc… Czy jej niesamowite umiejętności wystarczą, by powstrzymać króla demonów?

Oto potężne czary, w których odprawianiu pierwsze skrzypce grają dziewczyny i idea siostrzeństwa. Odnajdziecie tu to co najważniejsze w powieściach fantasy. Poszukiwanie siebie, walkę dobra ze złem, połączenie świata magicznego z rzeczywistym. Odkryjecie znakomicie nakreślone wątki z obszaru polityki i dyplomacji, które przedstawione zostały jak w najlepszym thrillerze. Wartka akcja, w której każdy odnajdzie swoje ulubione elementy to siła Siostry gwiazd. Są tu moce, żywioły, demony i krucha dziewczyna. Poznajcie opowieść o sile czarów i miłości.
Drugi tom Siostra Księżyca jesienią 2021.

Recenzja:

Twórczość Marah Woolf jest już dość znana w naszym kraju. Zapewne wszyscy, którzy lubią czytać fantastykę bardzo dobrze znają to nazwisko. Nowa trylogia autorki opiera się na historii króla Artura, jednak toczy się w czasach współczesnych, a jej bohaterkami są czarownice. Czy tom pierwszy najnowszej trylogii zatytułowany Siostra gwiazd okazał się fascynującym wprowadzeniem w całą serię? Niewątpliwie rozbudza ciekawość i zaostrza apetyt na więcej magicznych, a zarazem niebezpieczeństw przygód. To historia opisująca walką o władzę, ale także opowieść o miłości i poświęceniu w imię dobra społeczeństwa. Demony kontra magowie i czarownice wprowadzają nas do świata, gdzie za rogiem może czekać rychła zguba. Nie sposób nie zaangażować się w tę historię.


Trzy czarownice to druga z serii autorstwa Marah Woolf, którą miałam okazję przeczytać. Wcześniej poznałam dwa tomy Iskry bogów i muszę przyznać, że nie zachwyciły mnie one, choć były dość dobrze napisane. Czy tym razem było inaczej? Zdecydowanie tak. Temat nadprzyrodzonych mocy i magii czarownic to coś, co po prostu intryguje. Tym razem historia okazała się ciekawa, a zwłaszcza w drugiej połowie akcja nabrała takiego tempa, iż po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam wrażenie, że żyję tą opowieścią. Skutecznie zajęła moje myśli, więc z czystym sumieniem polecam ją nastoletnim, ale także dorosłym czytelnikom. Trzeba wiedzieć, że wątek miłosny jest stonowany, ale w pewnym momencie autorka pokusiła się o opis scen intymnych, więc sami zdecydujcie czy jesteście na to gotowi lub czy wasze dzieci mogą już czytać podobne opisy. Myślę, iż te trzynaście lat, które sugeruje wydawca jako dolny wiek odbiorców powieści, można nawet przesunąć w górę, chociaż zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach młodzież jest już dość wcześnie uświadomiona. I co prawda jest to tylko jedna scena, więc z pewnością można ją pominąć lub po prostu szybko puścić w niepamięć. Z perspektywy dojrzałego czy też dorosłego czytelnika bez wahania napiszę tylko tyle: ta scena jest pięknie i subtelnie napisana. Chociaż wiążą się z nią także negatywne emocje, ale to już wynika z innego kontekstu całej opowieści. Niemniej jednak da się zauważyć dobry smak autorki i dbanie o odczucia swoich czytelników. 

Główną bohaterką Siostry gwiazd jest najmłodszą z trzech sióstr. Vianne została ugryziona przez pewnego potwora i od tego czasu jej zdrowie bardzo na tym ucierpiało. Poza tym sytuacja w kraju, w którym żyje robi się napięta, gdyż demony próbują przejąć nad nim kontrolę. Aby ratować siebie musi wyjechać z siostrami poza granice Bretanii. Wkrótce jednak czarownice wracają do domu z pewną misją, od której może zależeć los całej społeczności magów i czarownic oraz zwykłych ludzi. Jej powodzeniem zależne jest jednak od współpracy z Ezrą, przyjacielem i ukochanym młodej czarownicy. Ważą się losy całej krainy, ale także serca Vianny, która darzy wielkim uczuciem przywódcę Wielkiej Loży Merlina. Walka z demonami i walka z uczuciami to dwa filary tej powieści. Czy miłość zwycięży, czy uda się przechytrzyć przywódcę demonów? Nic nie jest oczywiste i nawet zakończenie nie rozwiewa naszych wątpliwości, ale zaostrza apetyt i chęć przeczytania kolejnych części. Niewątpliwie autorka umie grać na uczuciach czytelników, kończąc opowieść w takim zawieszeniu. 



Wydanie powieści jest bardzo ładne oraz ma wysoką jakość. Duża czcionka uprzyjemnia czytanie, a dodatki od autorki w postaci spisu zaklęć czy przepisu na ciasteczka są miłym urozmaiceniem. Najważniejsze jednak zawsze w książce jest jej treść i w tym aspekcie autorka również popisała się umiejętnościami na bardzo dobrym poziomie. Przemyślany świat przedstawiony, dokładne wyjaśnienie konfliktu pomiędzy zwaśnionymi stronami i problematyczny wątek miłosny to filary, które budują tę historię. Marah Woolf dokładnie wszystko przemyślała i starała się jak najlepiej przekazać swoją wizję czytelnikom. Chociaż momentami można poczuć się nieco zagubionym w zawiłościach owego uniwersum to jednak wszystko z czasem staje się jasne i klarowne. Emocje związane z niespełnioną miłością i niebezpieczeństwem ciążącym nad światem ludzi, magów i czarownic da się odczuć całym sobą, zwłaszcza w drugiej części historii. Wyraziści bohaterowie to kolejny plus tego utworu. Każdy z nich jest inny i każdy ma swój cel. Nie sposób pozostać obojętnym na ich działania. Zarówno protagoniści, jak i antagoniści tworzą fantastyczny obraz całej powieści, sprawiając, że czytnik czuje się z nimi zżyty. Co tu dużo pisać jest to po prostu bardzo ciekawa książka. 

Siostra gwiazd to wyjątkowe wprowadzenie do alternatywnego świata, który staje przed wielką próbą o przetrwanie. Nic tu nie jest oczywiste, dlatego czytelnik nie traci zainteresowania fabułą. Miłość i dobro społeczności stają ze sobą w opozycji. Bohaterowie nie mają łatwo. Możemy dowiedzieć się, jak potoczyły się ich losy, sięgając po drugą część wydaną już w wrześniu. Ja na pewno to zrobię. Wam też serdecznie polecam tę serię, a przynajmniej jej pierwszy tom (bo reszty jeszcze nie znam).

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Jaguar.

niedziela, 8 sierpnia 2021

Alex Alice, Alain Ayroles - „Chimery Wenus. Tom 1”

Scenarzysta: Alex Alice, Alain Ayroles
Ilustrator: Etienne Jung
Tytuł: Chimery Wenus. Tom 1
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 28 lipca 2021
Liczba stron: 56
Ocena: 9/10

Opis:

Seria „Chimery Wenus” to seria poboczna „Gwiezdnego zamku”. Podbój kosmosu trwa! W 1873 roku, gdy imperia lądowe walczą o panowanie nad Układem Słonecznym, aktorka Helena Martin wyrusza na Wenus w poszukiwaniu swojego narzeczonego, więźnia skazanego przez Napoleona III. Na tej odległej planecie grozi kobiecie mnóstwo niebezpieczeństw, chociażby zamieszkujące ją groźne dinozaury. Ta niezłomna aktorka operetkowa wyruszy przez dżunglę opanowaną przez dinozaury i szalejące oceany do najdziwniejszych granic gwiazdy, gdzie natknie się na pozostałości tajemniczej cywilizacji.

Recenzja:

Na wstępie szczerze Wam przyznam, że absolutnie nie znam Gwiezdnego zamku, niemniej opis Chimery Wenus tak ogromnie mnie zaintrygował, że wprost nie mogłam sobie odmówić lektury tego komiksu. I bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam i – jako, że jest to seria poboczna, historia równoległa do tej stworzonej w pierwotnym cyklu – sprawie odnalazłam się w treści całkiem, a jakiekolwiek ewentualne braki w znajomości świata nie popsuły mi w żaden sposób frajdy z czytania.

Chimery Wenus
są dość specyficznym komiksem, który według mnie jest bardziej dla młodzieży, niż dla dzieci (a w kategorii dla młodszych figuruje na stronie EGMONTu). Przede wszystkim ma on nieco większy próg wejścia – nie tylko przez soczyste wątki sci-fi, ale i nawiązania historyczne, o których młody czytelnik pojęcia może nie mieć. Co więcej, przedstawione tematy są tutaj raczej dojrzałe, chwilami nieco filozoficzne, innym razem kłaniają się ku szeroko pojętym naukom bardziej ścisłym. Oczywiście, nie brakuje w tym komiksie i humoru, ale nie jestem pewna, ale nie każdy dowcip jest też skierowany do mniejszego odbiorcy – mam tu na myśli choćby podekst subtelnie seksualny. Dla mnie jednak, jako dorosłego odbiorcy, Chimery Wenus okazały się najprawdziwszą ucztą i fenomenalną rozrywką – i od strony fabularnej, i od strony wizualnej.

Ilustracje Etienne’a Junga to jest mistrzostwo świata. Na samym początku witają nas intrygujące wycinki z gazet, a sam komiks graficznie przypomina mi animację Anastazji z 1997 roku, jeden z moich ulubionych filmów animowanych, co z całą pewnością również pogłębiło moją sympatię do tego tytułu. Kadry tutaj są jednak znacznie bardziej barwne, a zachwycają nie tylko historyczne stroje i salony, ale i ilustracje elementów fantastycznych. Na kadrach pojawiają się między innymi fenomenalne wynalazki, dinozaury oraz… inne nieprawdopodobne istoty. Podobnie jak do treści, tak i tu mam zarzut do tego, że nie jest to komiks za bardzo dla dzieci – ot, pojawia się tutaj choćby krew czy niepokojące istoty…


Chmiey Wenus. Tom 1 to kawał fascynującej przygody, od której oderwać się jest rzeczą niemożliwą. Mamy tutaj fascynujące wątki nawiązujące do historii, cudowny klimat – iście pomieszanie czasów wiktoriańskich z science fiction, fenomenalnych bohaterów (dwoje głównych to sztos, gdyż obserwujemy na zmianę losy Heleny, aktorki operetkowej i jej ukochanego) oraz zjawiskową oprawę graficzną… Jestem absolutnie zakochana w tym tytule i polecam ją nastolatkom i dorosłym, bo dla dzieci taki tytuł to jednak za wcześnie. Wiedzcie, że to prawdziwe cudo!

niedziela, 6 czerwca 2021

Marieke Nijkamp, Manuel Preitano - "Kod Oracle"

Autor: Marieke Nijkamp
Ilustracje: Manuel Preitano
Tytuł: Kod Oracle
Cykl: DC Powieść Graficzna 13+
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 184
Ocena: 10/10

Opis:

Barbara Gordon, sparaliżowana od pasa w dół w wyniku postrzału, zostaje przyjęta do Centrum Rehabilitacji Arkham – miejsca, gdzie nastolatki z Gotham mogą skorzystać z kompleksowej rehabilitacji i otrzymać pomoc psychologiczną. Skazana na wózek Barbara musi przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości, jednak coś nie daje jej spokoju. W nocy słychać dziwne głosy, a pacjenci ośrodka zaczynają znikać. Czy dręczące ją podejrzenia są wynikiem traumy? A może dziewczyna rzeczywiście słyszy głosy dochodzące z niekończących się korytarzy centrum? Barbara musi poskładać wszystkie części łamigłówki, by rozwiązać tajemnicę kryjącą się za ścianami CRA. W „Kodzie Oracle” nie da się uciec od prawdy, a Barbara Gordon musi pokonać demony przeszłości, zanim pochłoną jej przyszłość.

Recenzja:

DC Powieść Graficzna 13+ to jeden z moich ulubionych cykli komiksowych, obecnie dostępnych na rynku. Przedstawiają fascynujące przygody, przepełnione emocjami oraz problemami współczesnej młodzieży (także ogólnie społecznymi), a na dodatek robią to w sposób barwny i nieoczywisty. Nie inaczej jest z Kodem Oracle, jednym z najnowszych tytułów w tej serii.

Rozwiązywanie zagadek jest jak szybowanie w powietrzu.

Nie będę ukrywać, że nie znam za dobrze uniwersum DC, dlatego nie odniosę się szerzej do postaci Barbary Gordon w nim, a jedynie skupię się na historii zawartej w samym komiksie, którego jest główną bohaterką. Dziewczyna jest hakerką – i to nie byle jaką, ale pewnego dnia, nieszczęśliwie, zgarnia kulkę i ląduje na wózku inwalidzkim. Dla jej dobra zostanie wysłana do Centrum Rehabilitacji Arkham, gdzie ma dojść do siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. I właśnie w tym miejscu rozgrywa się większość akcji komiksu, a Babs (bo tak siebie nazywa) otrzymuje tutaj niepokojącą zagadkę do rozwiązania…

(...) Być może nie jesteś w stanie rozwiązać własnej zagadki, ale ten dom jest kodem, a ty go złamiesz.


W komiksie kryją sią wątki iście z powieści grozy. Jedna z bohaterek opowiada Babs creepy historie, od których włos jeży się na karku, a które ostatecznie bardzo pomogą jej w rozwikłaniu zagadki znikających podopiecznych centrum. Sama tajemnica nie jest jednak jedynym wątkiem wartym uwagi. Powieść graficzna skrywa w interesujący sposób porusza tutaj między innymi motyw niepełnosprawności, odnajdywania siebie oraz – jak to w większości młodzieżowych tworów bywa – także rodzącej się przyjaźni (i nie rdzewiejącej starej). Wiele fragmentów tego komiksu mnie poruszyło, inne z kolei trzymały mnie w napięciu lub… bawiły. Od strony graficznej „Kod Oracle” również zachwyca – kreska jest barwna, fantastycznie uchwyca charaktery i emocje postaci, acz przy strasznych historiach opowiadanych Babs zmienia się w klimat bardziej horrorowy i… zarazem na swój sposób uroczy. Zresztą, spójrzcie sami, zamieszczam zdjęcie po lewej. Prawda, że ghost stories zostały tu przedstawione fenomenalnie?

Zawsze myślałam, że będę nieustraszona. Ale taka nie jestem. I chyba już nigdy nie będę. I nie ma w tym nic złego. Może Issy ma rację – gdybym się nie bała, toby znaczyło, że mi nie zależy. To strach sprawia, że dajemy z siebie wszystko, że przemy do przodu, że próbujemy zrozumieć to, czego nie rozumiemy.
Krok po kroku, zagadka po zagadce.
I jest to znacznie lepsze od latania.

Kod Oracle to cudowny komiks dla młodzieży, z wciągającą historią, nutką grozy i humoru, gwarantujący mnóstwa wrażeń, niepozbawiony przyjemnego ciepła dla serca i morału. W sposób niespotykany zostały tutaj ukazane liczne problemy społeczne, z którymi często muszą mierzyć się młodzi ludzie (oczywiście, w metaforze). Nie mogę doczekać się kolejnych tomów tego cyklu i… cóż więcej mogę powiedzieć? Polecam z całego serca!

niedziela, 8 listopada 2020

Sylvia Douyé, Paola Antista - "Czarolina. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką!"

Autor: Sylvia Douyé 
Ilustracje: Paola Antista 
Tytuł: Czarolina. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką! 
Wydawnictwo: EGMONT 
Data wydania: 2 września 2020 
Liczba stron: 48 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Legendarne stwory, siła magicznych przekleństw oraz poszukiwanie prawdy o samym sobie. Czarolina przybywa na ponurą wyspę Vorn, żeby wziąć udział w letnim kursie na temat istot fantastycznych, czyli kryptyd. Wraz z innymi nastolatkami rozpoczyna naukę pod nadzorem profesora Balzara i tajemniczej Madame C. Wkrótce na wyspie zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Czarolina i jej koleżanka Willa rozpoczynają śledztwo, aby wyjaśnić, co jest przyczyną strasznych zdarzeń, nie przypuszczają jednak, że na każdego uczestnika kursu czyha wielkie niebezpieczeństwo! Przy okazji bohaterka dowie się bardzo ważnych rzeczy o swojej niezwykłej przeszłości. Komiksowa opowieść dla dzieci i młodzieży. 

Recenzja: 

Dotarłam na wyspę Vorn! Wszystko tutaj wydaje się smutne, ponure i straszne. Jednym słowem… jest świetnie! Dokładnie tak, jak tego oczekiwałam… 

Uwielbiam opowieści z nieco mrocznym i creepy klimatem, a Czarolina. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką właśnie taką historię mi zafundowała. To komiks przepełniony niesamowitymi istotami, posiadający nietuzinkową tajemnicę oraz barwnych bohaterów, od którego nie sposób się oderwać! A zakończenie… no cóż – mam nadzieję, że niebawem w moje ręce trafi kontynuacja! 

Muszę przyznać, że jak na komiks dla dzieci, prezentuje się dość niepokojąco. Jest odrobinkę straszny, ale jestem pewna, że dzielniejszy zuch bez trudu sobie poradzi z jego treścią. Historia opisana jest w sposób bardzo sympatyczny (wszak fantasykolodzy zajmują się pomaganiem stworzeń niepojęten), pełen ciekawostek i humoru, dzięki czemu napięta atmosfera jedynie kica pomiędzy stronami. Muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczona tym, jak przemyślana została konstrukcja tego komiksu oraz przedstawienie postaci, bowiem – choć znamy ich zaledwie przez chwilę – o każdym można kilka zdań powiedzieć. 

Fascynująca jest również szata graficzna komiksu. Jest ona utrzymana raczej w ciemnych kolorach, granatach lub sepii, urozmaiconych o inne barwy. Taka spójna kolorystyka bardzo dobrze oddziałuje na wyobraźnię czytelnika, podobnie jak bardzo przyjazna kreska. Choć – jak wspominałam wcześniej – komiks jest nieco niepokojący, tak bajkowe ilustracje pozytywnie wpływają na odbiór – podobnie jak omawiany powyżej humor. Krótko mówiąc – książeczka wyważona jest w każdym calu – oraz doskonale dopracowana, bo porusza także kwestie ważne dla młodego czytelnika - choćby odnajdywania siebie...

W Czarolinie. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką bez wątpienia zakocha się każdy miłośnik fantastycznych istot. Spotkacie tutaj magiczne istoty, takie jak wróżki czy gorgona, oraz oryginalną tajemnicę, która… odrobinkę się urywa. Z tego względu ogromnie nie mogę się doczekać kolejnego tomu – zapowiada się fenomenalnie! Polecam z całego serducha tę serię!

poniedziałek, 2 listopada 2020

Laura Bates - „Spalona”

Autor: Laura Bates 
Tytuł: Spalona 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 17 czerwca 2020 
Liczba stron: 352 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Upokorzona w sieci oraz publicznie pohańbiona, 15-letnia Anna usuwa wszystkie konta internetowe, zmienia nazwisko i żegna stare życie. Dziewczyna przeżywa trudne chwile z powodu żałoby po ojcu, który odszedł raptem kilka miesięcy wcześniej, a jednocześnie próbuje zachować anonimowość w małej, szkockiej wiosce, gdzie przeniosła się z matką, by wszystko rozpocząć od nowa. Kiedy nieświadomie wchodzi na odcisk szkolnemu przywódcy, Simonowi Stewartowi, ten zaczyna wykazywać niebezpieczne zainteresowanie jej osobą, które poważnie zagraża jej anonimowości. Podczas gdy okruchy dawnych plotek znów pojawiają się w jej szalonym życiu, Annę zaczyna interesować mroczna odsłona lokalnej historii – opowieść o Maggie, buntowniczej dziewczynie, która wpadła w oko synowi właściciela ziemskiego – i drogo za to zapłaciła. 

Recenzja: 

Wydawnictwo Zielona Sowa ma na swoim kącie wiele wartościowych powieści, przekazujących ważne lekcje młodzieży. Spalona to pozycja, która z pewnością jest jedną z nich, bo w oryginalny sposób podejmuje tematy prześladowania i znęcania się nad innymi, a także… naszych kompleksów. 

(…) lepiej porównać ogień do plotki. Ogień jest równie zdradziecki. Czasem myślimy, że go stłumiliśmy, ale wystarczy jeden pełgający czerwony ognik, samotna smużka dymu, by pożar rozgrzał na nowo, zwłaszcza gdy ktoś patrzy… i czeka, by podsycić płomienie. 

Już sam wstęp, w którym narratorka porównuje ogień do plotki, wkręca czytelnika w opowieść. To historia nastolatki, Anny, która nie miała łatwo, a za sprawą pewnego zdarzenia, przenosi się z matką do innego miasta. Postanawia rozpocząć życie od nowa, ale… to okazuje się trudniejsze niż sądziła, bo… szybko pojawia się kolejna plotka (i to niejedna), które stopniowo zaczynają niszczyć jej życie. Bohaterka ucieka, więc w historię Maggie, dziewczyny niegdyś oskarżonej o czary, z podobnym bagażem doświadczeń. Czy historia Anny również skończy się tak mrocznie? 

- Gdybyś mogła wybrać jedną supermoc, którą dopracujesz do perfekcji, co by to było? (…) 
- Zapomnienie. 

Książka zdecydowanie daje do myślenia i ukazuje mroczną stronę ówczesnego (i dawnego) społeczeństwa. Ludziom bardzo łatwo odwrócić się od innych, uwierzyć w plotki, osądzić na podstawie podkoloryzowanych – a nawet nieprawdziwych informacji. W dzisiejszych czasach wyraźnie to widać w mediach społecznościowych, ale prześladowania spotykają młodzież i na szkolnych korytarzach. Czytając historię Anny byłam przepełniona rozmaitymi emocjami – od współczucia, po złość – bowiem wiele niesprawiedliwości kryje się w tej książce. A takie okrucieństwo – może niedosłownie w takiej formie - spotyka wiele osób na co dzień… 

Warto wiedzieć, że czasem ludzie widzą w nas symbol, a nie prawdziwą osobę. 

Atutem Spalonej – poza narracją pełną emocji – jest także przemycenie w treść nieco na temat czarownic. Z początku sądziłam, że historia Maggie zostanie bardziej rozbudowana o wątki „czarów”, ale i tak książkę czytało mi się niesamowicie. Wszystko to za sprawą fenomenalnego sposobu opowiadania, który – jak wspominałam wcześniej – trafia do serca czytelnika. Autorka – za sprawą bezradności i opuszczenia Anny – porusza w odbiorcy każdą strunę duszy… 

Spalona to fenomenalna pozycja, z której bohaterami utożsami się niejeden młody człowiek. Książka w przystępny sposób porusza trudne tematy, z którymi mierzy się wiele dziewczyn i chłopaków, otwiera na nie oczy. Jestem przekonana, że każdy czytelnik doceni tę powieść, bowiem… wiele jej fragmentów jest przerażająco realistycznych. Polecam z całego serca!

niedziela, 6 września 2020

Lou Morgan - "Bezsenna"

Autor: Lou Morgan 
Tytuł: Bezsenna 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 29 lipca 2020 
Liczba stron: 304 
Ocena: 8/10 

Opis: 

Młoda, bogata i ładna Izzy oraz jej przyjaciele prowadzą pozornie idealne życie. Ale zbliżają się egzaminy – a w szkole takiej jak Clerkenwell porażka nie wchodzi w grę. Na szczęście Tigs ma pomysł na rozwiązanie problemów. Mała pigułka, która sprawi, że sprawdzian stanie się dziecinnie prosty, dzięki czemu bohaterowie uzyskają oczekiwane rezultaty. Zdesperowani przyjaciele, aby odnieść sukces, zaczynają łykać narkotyk. Ale gdy przykre efekty uboczne nie ustępują, bohaterowie zdają sobie sprawę, że są o wiele gorsze rzeczy niż kilka egzaminów. 

Recenzja: 

Ostatnio przekonałam się do horrorów młodzieżowych, a wszystko to za sprawą fascynującej Zamieci Gabriela Dylana. Bezsenna jawiła mi się równie interesująco, bowiem opis zapowiadał niebanalnie niepokojącą lekturę – z koszmarem na jawie i tajemniczymi narkotykami na pierwszym planie. I po lekturze mogę powiedzieć jedynie jedno – jejku, jakie to było dobre! 

W Clerkenwell nie miało znaczenia, że samochód przejechał ci psa, twój ociec ci zmarł, zalało ci dom lub złapałeś wirusa ebola. Albo te wszystkie rzeczy przydarzyły ci się naraz. Nadal oczekiwano, że oddasz pracę w terminie i dostaniesz za nią przynajmniej pięć z minusem. Już to było pójściem na ustępstwo. 

Książka prezentuje nam paczkę przyjaciół, którzy pod presją szkoły oraz rodziny pragną zyskać jak najlepsze wyniki w nauce. Jedna z koleżanek częstuje ich tabletkami zamówionymi z internetu, zapewniając, że to tylko witaminy i wodorosty wspomagające koncentrację, ale… szybko okazuje się to kłamstwem, a skutki uboczne są straszliwe – koszmary senne, zaniki pamięci, bezsenność, halucynacje, omamy – to zaledwie część z nich. Najgorsze jednak, że bohaterowie zdają się być całkiem bezradni – wszak przed własnym umysłem nie są w stanie uciec. A niepewność, co jeszcze się stanie, co zobaczą, czego się dopuszczą jest… przytłaczająca. 

To nie mogło się dziać naprawdę. 
Ale się działo. 
A najgorsze było to, że sami do tego doprowadzili. 

Bezsenna trzyma czytelnika w napięciu przez cały czas, a mroczne omamy i doświadczenia głównej bohaterki – bo w zasadzie historia opowiedziana jest z perspektywy Izzy – mrożą krew w żyłach. Jak nie trudno się domyślić, jej przyjaciele powoli giną, krwi i straszliwych scen nie brakuje, a i ona jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dodatkowo, w wyniku zagrożenia, przyjaźń paczki przechodzi kryzys i postaci tracą do siebie zaufanie (co jest częściowo przyczyną ich zguby). W horror wplata się również kilka innych wątków, zdecydowanie wartych przemyślenia – choćby odnośnie kosmicznych wymagań otoczenia nastolatków oraz… łatwego dostępu do narkotyków… 

Powieść Lou Morgan ogromnie przypadła mi do gustu, ponieważ stale coś się w niej dzieje, akcja prze do przodu, a nawet w zwyczajnych czynnościach kryje się groza, bowiem umysł Izzy płata jej straszliwe figle. Szkoda tylko, że nie do końca zostało wyjaśnione, jakim cudem Tigs zdobyła te felerne tabletki – autorka naprowadza nas tutaj na kilka tropów, ale nie stawia jasnych odpowiedzi. A może to celowy zabieg, abyśmy podumali nad – wspomnianą już – dostępnością do niebezpiecznych substancji? Warte przemyślenia. 

Bardzo przypadło mi do gustu, że w książce znalazło się również kilka przypisów z mniej powszechnymi pojęciami – z pewnością przydadzą się one młodzieży, bowiem nie każdy wie dokładnie czym stricte są omamy czy katatonia. Miłą niespodzianką jest również to, że na koniec znalazło się miejsce dla fragmentu innej powieści, w podobnym klimacie - Wyspy Bryony Pearce, po którą z przyjemnością sięgnę! 

Bezsenna to fascynująca i przerażająca powieść dla młodzieży, którą czyta się z niegasnącym zainteresowaniem i drżącym sercem. Dawno tak bardzo nie zatraciłam się w żadnym horrorku, a zakończenie – no cóż – uwielbiam takie szalone (dosłownie) urywanie opowieści grozy. Krótko mówiąc – polecam z całego serducha młodym (i nie tylko) miłośnikom grozy! 

poniedziałek, 27 lipca 2020

Gabriel Dylan - "Zamieć"

Autor: Gabriel Dylan 
Tytuł: Zamieć 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 8 kwietnia 2020 
Liczba stron: 336 
Ocena: 7/10 

Opis: 

„Kazała nam usiąść i opowiedziała pewną historię. Historię istot, które żyły w lasach i jedynie nocą wyłaniały się ze swoich kryjówek.”

Charliemu szkolny wyjazd narciarski wydaje się doskonałą okazją do ucieczki przed nieszczęśliwym życiem rodzinnym. Nadchodzi jednak burza i miasteczko zostaje odcięte od reszty świata… Uwięzieni w górach uczniowie wraz z tajemniczą przewodniczką Hanną czekają, aż śnieg przestanie padać. Jednak kiedy zapada noc, pewien do tej pory zapomniany sekret przypomina o sobie. Burza okazuje się wówczas najmniejszym z problemów… 

Recenzja: 

Nieczęsto mam przyjemność z horrorem przeznaczonym dla młodszego czytelnika, a z całą pewnością dotychczas żadna przeczytana przeze mnie lektura nie przypominała Zamieci autorstwa Gabriela Dylana. Muszę przyznać, że ta książka niezwykle mnie zaskoczyła (i to nadzwyczaj pozytywnie), a – w wielu fragmentach – prawdziwie mną wstrząsnęła. 

Zacznę może od małego ostrzeżenia - Zamieć to dość krwawa opowiastka, dlatego polecam ją dla nieco starszych czytelników (choć sądzę, że odważny 12-latek z powodzeniem da jej radę – mnie samą w tym w wieku pożerał pociąg do książek Stephena Kinga, a to lektura zdecydowanie lżejsza). Historia – jak to bywa w horrorach – rozwija się niepozornie. Ot, obserwujemy nastolatków w górach – autor stopniowo przedstawia nam ich sylwetki (i powiela nieco stereotypów) oraz ich problemy – iście młodzieżowe. Mieszkańcy zaczynają uciekać przed nadchodzącą burzą, niemniej nauczyciele, instruktorzy i uczniowie zostają w schronisku. Niestety, nie wiedzą, że straszliwe opady atmosferyczne to ich najmniejszy problem. Krótko mówiąc – krwi nie brakuje, pałętają się straszliwe stwory, a z przeszło trzydziestoosobowej grupki zostaje… niewielu. I tych niewielu próbuje przetrwać – w miejscu odciętym od świata… 

A zatem nie było Minecrafta, nie było Grand Theft Auto, nie było żadnej sieciowej rozrywki. Nico tak się przyzwyczaił do widoku uczniów ściskających w dłoniach świecące ekraniki, że ich brak z niejasnych powodów go niepokoił. (...)

Przyznam Wam szczerze, że nie spodziewałam się tak wciągającej historii. W treści kryje się wiele tajemnic, które czytelnik z drżącym sercem rozwiązuje. Co więcej, do niektórych postaci można się naprawdę przywiązać (team Hana!), za to innym – może to niemiłe – ale życzymy śmierci. Najważniejsze, że nie jest nam nikt obojętny. Poza tym, autor fajnie przedstawił realia współczesnych nastolatków – m.in. poruszył w treści temat uzależnienia od telefonów i nawiązał do tytułów popularnych ówcześnie gier. Bardzo przypadło mi do gustu również to, że każdy bohater – nawet dość stereotypowy – jest JAKIŚ: każdy jest inny. Jednak najlepszym elementem całości jest to, że stale trzyma w napięciu, nie puszcza, a czytelnik jest coraz bardziej ciekawy rozwiązania, które… jest nie do końca spodziewane. I – niestety – lekko niedopowiedziane, co jest zarazem zawodzące, jak i na swój sposób fascynujące. 

Krótko podsumowując, Zamieć to bardzo interesująca pozycja dla młodzieży, która lubi mocniejsze lektury, budzące wiele emocji. Książkę czyta się fenomenalnie i – choć porusza tematykę zimową – doskonale sprawdzi się i na letnie wieczory. Myślę, że nawet dorośli fani horroru mogą czerpać przyjemność z tej książki – ot, to fantastyczny odpoczynek od ciężkich tytułów, niepozbawiony jednak uroku i zgrozy. Polecam z całego serca!

niedziela, 7 czerwca 2020

Chelsea Pitcher - „To kłamstwo cię zabije”

Autor: Chelsea Pitcher 
Tytuł: To kłamstwo cię zabije 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 25 marca 2020 
Liczba stron: 416 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Na imprezie sprzed roku ktoś umarł – w płonącym samochodzie w lesie. Pięcioro nastolatków grało swoje role i do tej pory nikt nie powiedział prawdy. 

Przybywają do odizolowanej rezydencji na wzgórzach, oczekując, że wezmą udział w konkursie z główną nagrodą w wysokości 50 000 $. Nie zdają sobie sprawy, że zostali zwabieni przez osobę skłonną do zemsty, która chce wreszcie odkryć prawdę o tym, co się wydarzyło tamtej nocy. 

Przybyło pięcioro, ale nie wszyscy mogą odejść. Czy prawda ich uwolni? 
Czy kłamstwa zniszczą ich wszystkich? 

Recenzja: 

Dopóki nie sięgnęłam po To kłamstwo cię zabije, uważałam thrillery młodzieżowe za niezbyt ciekawe lektury. A tutaj proszę – całkowicie się zatraciłam i moje pięćdziesiąt stron lektury przed snem zamieniło się… w przeszło czterysta. Tak, zgadliście – pożarłam tę powieść jednej nocy i choć się nie wyspałam, niczego nie żałuję! 


Chelsea Pitcher stworzyła doprawdy nietuzinkową historię-tajemnicę, w której przeplata się pełna gama emocji, problemów nastolatków oraz kilka bardziej creepy elementów. Kilka scen jest tutaj pod tym kątem przesadzona, jednakże powieść nie jest całkiem oderwana od rzeczywistości i – wbrew pozorom – porusza doprawdy ważne tematy. Autorka bardzo obrazuje prześladowanie, przemoc w rodzinie, problem z akceptacją siebie (tutaj porusza również łagodnie temat orientacji seksualnej) oraz… kłamstwa, które – bądź, co bądź doprowadziło do tragedii. 

Na razie postanowiła założyć na twarz maskę obojętności i być jak porcelanowa lalka, czekając cierpliwie na bieg wydarzeń. Tylko dzięki temu mogła przeżyć. (…) Porcelanowe kończyny nie mogły drżeć, a plastikowe serce – boleć, boleć tak strasznie jak jej serce. Nie mogło zostać złamane. Nie mogło krwawić. Za to szklanymi oczami potrafiła dostrzec wszystko.

Powieść niesamowicie trzyma w napięciu, a z każdym rozdziałem atmosfera gęstnieje. Autorka często wodzi tutaj czytelnika za nos, nie brakuje tutaj licznych zwrotów akcji oraz wielu niespodzianek, a zagadka jest doprawdy misterna. Bardzo przypadło mi do gustu nawiązywanie do tworów popkultury, filmów takich jak Czarny łabędź czy Carrie, zarówno w rozmowach bohaterów, jak i ich przemyśleniach względem sytuacji, wydarzeń oraz – dość znacząca – rola porcelanowych lalek, które od zawsze uważam za przerażąjące Historia i intryga dopracowana jest przez autorkę w każdym calu i wszystko na końcu tworzy jedną, spójną całość, a jednocześnie nie zabrakło tutaj delikatnego niedopowiedzenia dla czytelnika. Nie mogę narzekać również na kreację bohaterów, bowiem są oni różnorodni, a ich motywacje doskonale przedstawione. Można ich lubić lub nienawidzić, ale… nie są nam obojętni, a to najważniejsze, prawda? 

To kłamstwo cię zabije to fenomenalna powieść dla młodzieży, która szokuje i budzi w czytelniku pełną gamę emocji. To historia przyjaźni i miłości, wielu miłości - skrytych, podnoszących na duchu i… destrukcyjnych. Jestem przekonana, że niejeden nastolatek i dorosły da porwać się w tej historii i przeczyta ją jednym tchem jak ja. Przepiękny język, poetycki i marzycielski w wielu miejscach sprzyja refleksji i pobudza doznania z lektury. Polecam z całego serducha – mocna rzecz! :)

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Jennifer L. Holm & Matthew Holm - "Głowa do góry, sunny!"

Autorzy: Jennifer L. Holm & Matthew Holm 
Tytuł: Głowa do góry, Sunny!
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10

Opis:

Sunny Lewin zostaje wysłana na lato do mieszkającego na Florydzie dziadka. Początkowo ma nadzieję, że będzie się dobrze bawić – ostatecznie właśnie na Florydzie mieści się Disney World. Jednakże miejsce, w którym mieszka dziadek, nie przypomina wesołego miasteczka. Jest pełne… starych ludzi. Ale takich naprawdę starych.
Na szczęście Sunny nie jest jedynym dzieciakiem w okolicy. Poznaje Buzza, chłopca mającego bzika na punkcie komiksów, i wraz z nim zaczyna przeżywać przygody. Będzie miała do czynienia z piłkożernymi aligatorami, zbiegłymi kotami i tajemniczo znikającymi sąsiadami. Pozostaje jednak najważniejsze pytanie: dlaczego Sunny w ogóle przyjechała na Florydę? Odpowiedź kryje się w rodzinnej tajemnicy, która niebawem przestanie być dla Sunny zagadką.

Recenzja:

Będąc dzieckiem, nie jesteśmy w stanie zrozumieć wszystkiego. Wszelkie uzależnienia są tematem ciężkim do pojęcia, budzą strach, a często nikt nawet nie rozmawia z nami o problemach. Nie jest to pomocne, bo i tak czujemy smutek, a przez niewiedzę jesteśmy dodatkowo zagubieni. Dokładnie taka sytuacja spotkała tytułową bohaterkę powieści Głowa do góry, Sunny!

Wakacje miały być dla Sunny czymś EKSTRA – wyprawa nad morze z przyjaciółką, mnóstwo wrażeń i zabawy. A jednak ląduje u dziadka, gdzie żyją głównie starsi ludzie. Dziewczynce ciężko uwierzyć, że spędzi tutaj dobrze czas, szczególnie z początku, bo jej opiekun za WSPANIAŁY plan uznaje m.in. wyprawę na pocztę. Na szczęście dziewczynka wkrótce poznaje rówieśnika, Buzza, który ma fioła na punkcie komiksów i swoją pasją zaraża Sunny. Niestety, bohaterka nie potrafi zapomnieć o gnębiącym ją problemie i poczuciu winy. Czy jeszcze kiedyś podniesie głowę do góry? 

Komiks autorstwa Jennifer L. Holm & Matthewa Holm zrobił na mnie ogromne wrażenie, ponieważ w bardzo przystępny dla dziecka sposób poruszył temat uzależnień oraz ich wpływ na postronne osoby. Sunny jest nieszczęśliwa z powodu brata, na którego nie może już liczyć - za sprawą rozmaitych świństw zamienia się w… Hulka. Dziewczynka nienawidzi też wszelkich tajemnic oraz wstydu, który czuje przez uzależnienie bliskiej osoby. Jednakże z czasem zaczyna rozumieć, że to nie jej wina i nie powinna wstydzić się tego, że w jej rodzinie pojawił się taki problem… 

- Spodobał Ci się potwór z bagien?
- To mój ulubieniec.
- Serio? Ale on nie ma żadnego kostiumu. Nawet peleryny!
- Dlatego go lubię. Widać, jaki jest. Żadnych przebrań i tajemnic.

Poza bardzo mądrą treścią, nie zabrakło tutaj również mnóstwa humoru, przygód oraz – naturalnie – superbohaterów. Na stronach spotykamy między innymi Supermana, Spidermana, Batmana… szczególnie Batmana, o bycie którym dziewczynka rywalizuje z Buzzem (nikt nie chce być pomocnikiem). Najbardziej ulubionym jej bohaterem jest jednak Potwór z Bagien, bo… nic nie ukrywa. Nie mogą zapomnieć również o sympatycznym dziadku oraz pozostałych starszych wiekiem bohaterach – każdy coś wnosi do całości i stopniowo sprawia, że głowa Sunny jest coraz wyżej. 

Głowa do góry, Sunny! to nie tylko cudowna opowieść oparta na doświadczeniu autorów. To również znakomity komiks, o pięknych barwach oraz prostych rysunkach, w których zakocha się każdy młody czytelnik (i nie tylko!). Jeśli macie jakiś problem – porozmawiajcie o nim z bliskimi. Jak wspominają autorzy w swoich słowach na końcu książeczki: oni pomogą wam i podpowiedzą, co zrobić, by trzymać głowę w górze. Polecam serdecznie!

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Arleston, Barbucci - "Ekho. Lustrzany świat. Swinging London"

Autor: Scotch Arleston
Ilustracje: Alessandro Barbucci
Tytuł: Swinging London
Cykl: Ekho. Lustrzany świat (tom 7)
Wydawnictwo: Taurus Media
Data wydania: 22 czerwca 2018
Liczba stron: 46
Ocena: 7/10 

Opis: 

Ekhö to lustrzany świat Ziemi. 
Znajdziemy tam znane nam miasta i państwa, ale trochę inne: nie ma elektryczności, smoki zastępują samoloty pasażerskie, wagoniki metra znajdują się na plecach dziwnych stonóg...
Lecz najdziwniejsze są Preshauny, które pod postacią włochatych formalistów, wydają się trzymać ten świat w ryzach...
Fourmille Gratule i Yuri Podrov zostali wciągnięci do Ekhö i muszą tam znaleźć swoje miejsce. Tym bardziej, że Fourmille nieustannie zamieszkują niedawno zmarłe osoby...
Zatrudniona w charakterze tajnej agentki, Fourmille prowadzi śledztwo w Londynie, gdyż zniknięcie herbaty w tym mieście wywołało kryzys oraz panikę w populacji preshaunów.
Fantastyczna, dziwna i niecodzienna przygoda w wiecznie swingującym Londynie, od Big Bena po Camden Town.

Recenzja: 

Ekho. Lustrzany świat to seria, o której niewiele osób słyszało. Znam wielu komiksiarzy i zawsze ogromny dziw mnie bierze, gdy wspominając o tym cyklu, widzę zdumioną minę rozmówcy, który – prawdę mówiąc - „obrazkowe książki” pochłania w większej ilości niż ja. Między innymi dlatego postanowiłam podjąć się napisania recenzji o Swinging London, już siódmym tomie fantastycznych i humorystycznych przygód w lustrzanym świecie Ziemi. Promujmy fajne komiksy!

Jak sam tytuł wskazuje, tym razem lądujemy w Wielkiej Brytanii, kraju boskiego akcentu i herbaty. Ups! A jednak nie do końca, bo ten przepyszny napój znika z Londynu. To doprawdy kryzysowa sytuacja, bowiem jest to swoiste lekarstwo dla włochatych istot, zwanych preshaunami. Urocza blondyneczka Fourmille, która często nie jest sobą (zwykle bywa niedawno zmarłą osobą) rozpoczyna śledztwo. Nasza agentka niczym Sherlock Holmes postanawia dowiedzieć się, co się dzieje… 

Ten tom przepełniony jest humorem po brzegi, a zabawnie jest już od pierwszych stron. Nie brakuje tutaj angielskich zwrotów, które – chcąc, nie chcąc – czytamy z mocnym angielskim akcentem oraz motywów znanych z kultury (i popkultury) Anglii. Zwiedzamy słynne zabytki (m.in. Big Bena), nie brakuje tutaj słynnych, dwupoziomowych, czerwonych autobusów, brytyjskich flag, swingowania, herbaty… a nie! Tego ostatniego akurat tutaj brakuje, jednak motyw drogiej sercom anglików „tea” przewija się stosunkowo często. Znalazło się tutaj miejsce także dla motywów fantastycznych, m.in. smoków, a nawet luźnych wątków z Harry’ego Pottera. Po prostu… jest bosko! 

Kreatywność i humor autora podkreślają barwne ilustracje Alessandra Barbucci’ego, który doskonale oddaje londyński klimat. Naturalnie, Londyn z lustrzanego świata różni się od naszego, jest bardziej w stylu post-apo, jednak nawet z innym tytułem i opisem, czytelnik bez trudu domyśli się, że wylądował w stolicy Wielkiej Brytanii. Fantastycznie oddaje on również bogatą osobowość Fourmille, w której jestem absolutnie zakochana, choć to postać szalona i niekiedy nie po drodze jej z moralnością… 

Swinging London to idealna pozycja dla nieco starszej młodzieży i dorosłych czytelników. Obawiam się, że dla młodszych czytelników może okazać się za ciężka, ze względu na liczne gagi oraz humor – często – iście brytyjski. Ponadto w komiksie pojawiają się odrobina nagości i narkotyki. Mimo wszystko, jeśli szukacie interesującej pozycji dla licealisty lub czytelnika bardziej dojrzałego – koniecznie sięgnijcie. To niecodzienna wyprawa do Londynu, jakiego jeszcze nie widzieliście!

Książkę do recenzji otrzymałam od serwisu Jakkupowac.pl! :)

niedziela, 5 maja 2019

Maite Carranza, Júlia Prats – „Siostry, psy i wariaci”

Autorzy: Maite Carranza, Júlia Prats
Tytuł: Siostry, psy i wariaci
Wydawnictwo: Akapit Press
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 312
Ocena: 7/10
Patronat Bajkowiru

Opis:

Marina, w przeciwieństwie do swojej siostry Angeli, nie jest idealna. Zrządzenie losu sprawia jednak, że zajmuje jej miejsce i niespodziewanie leci do Dublina. Tak zaczyna się wielka komedia pomyłek, w którą zamieszani są: Patrick - chłopak Angeli, niesforne psy pani Higgins, jej lokatorzy z Włoch i szalona rodzinka obrońców praw zwierząt. Jakby tego było mało, na horyzoncie ciągle pojawia się pewien wariat, który wszystko komplikuje...

Recenzja:

Będąc małą dziewczynką, czasami fantazjowałam o tym, że jestem kimś zupełnie innym. Marzyłam, by zamienić się miejscami z popularną piosenkarką, czy też koleżanką ze starszej klasy, którą lubiano bardziej niż mnie. Z pewnością wiele dzieci robi to samo, próbując w ten sposób, na przykład, zamaskować swoje poczucie, iż są nieważne. Bardzo często do takiego ich stanu przyczynia się nieuwaga ze strony rodziców i faworyzowanie drugiej pociechy. Podmienienie osobowości dwóch bohaterów to motyw, który chętnie wykorzystują twórcy komedii. O ile, przypominam sobie kilka tytułów tego typu filmów, tak nie trafiłam jeszcze na żadną książkę z podobnym wątkiem przewodnim. W końcu jednak przeczytałam opis jednej z powieści młodzieżowej wydanej nakładem wydawnictwa Akapit Press, pod tytułem Siostry, psy i wariaci. Nie zastanawiając się długo postanowiłam zapoznać sie z tą historią. Liczyłam na zwariowaną i pełną humoru opowieść. Czy się nie zawiodłam?


Rzadko czytam komedie, z których można śmiać się na głos. Jak każdy lubię dobry humor, dlatego zabawne historie zawsze zapadają mi w pamięć. Przyznam szczerze, iż w tej powieści momentów wywołujących u mnie głośny śmiech było raptem kilka, ale i tak opowieść ta okazała się wesoła, intrygująca oraz także trochę pouczająca. 

Poznajcie zatem Marinę, która nieustannie żyje w cieniu swojej siostry – Angeli. W każdej sytuacji jest spychana przez swoich rodziców na drugi plan. Jednak pewnego lata szczęście w końcu się do niej uśmiecha – zajmuje miejsce swojej siostry w wyprawie do Irlandii. Ma tam odgrywać rolę życia, bowiem od zawsze chciała być Angelą. Jednak niespodziewanie wszystko toczy się wbrew jej oczekiwaniom. W Dublinie spotka wiele nieprzyjaznych osób i wpędzi się w trudne do rozwiązania tarapaty. Czy dziewczynie uda się przetrwać ten zwariowany wyjazd bez większych szkód dla siebie i otoczenia? Na pewno nie będzie to takie proste...

W podróż mającą na celu doskonalenie języka angielskiego wybiera się także Cicerón, Luci i Antaviana. Każda z tych postaci wyróżnia się czymś szczególnym. Czytelnicy nie od razu poznają prawdziwe oblicza wszystkich bohaterów. Te osoby swoją postawą reprezentują nie tylko pozytywne cechy, ponadto nie wszystkie stają po stronie Mariny-Angeli. Nic więc nie jest tu oczywiste i w żaden sposób nie da się przewidzieć dalszego biegu wydarzeń. Może jednak Angela nie ma tak fantastycznego życia, jakby się wydawało?
„Czy bycie szczęściarą polegało na przekręcaniu okropnych wspomnień i przekłamywaniu rzeczywistości?”
Warto zwrócić również uwagę na wątek detektywistyczny tej historii. Otóż, protagonistka będzie musiała poradzić sobie z przestępcami zajmującymi się handlem psów i uratować biedne zwierzaki przed niepewnym losem. Z przejęciem jej kibicowałam licząc na to, że wyjdzie z tego starcia zwycięsko. Dziewczyna okazuje się bardzo sprytna i niczym „Kevin sam w domu” znajduje wyjście z prawie każdej sytuacji. Jak przystało na książkę dla nastolatków nie zabraknie tu także tematu miłości. Na podstawie doświadczeń Mariny przekonałam się, że serce nie sługa i nieważne, w kim chcemy ulokować swoje uczucia, to ono i tak pokieruje je w inną stronę. Jedyne, co przeszkadzało mi podczas czytania to nadużywanie obraźliwych słów takich jak „siksa” i „oszołom”. Zbyt częste ich powtarzanie zrobiło się po pewnym czasie niesmaczne i nie zawsze pasowało do danej sytuacji. W konsekwencji ta, która miała być śmieszna, wcale nie wywoływała u mnie zamierzonego efektu. Poza tym nie znajduję w stylu autorek poważniejszych błędów i uważam, że pomimo tego jest przyjazny dla czytelnika.

Ważnym aspektem poruszonym w powieści jest także uzależnienie młodych osób od gier internetowych. Polecam więc podsunąć tę książkę tym, którzy – w waszym odczuciu  –  są zagrożeni tym problemem (ale oczywiście nie tylko im). Bohaterowie powieści mimo tego, iż doświadczają niewiarygodnych przeżyć, są realistycznie wykreowani, dlatego łatwo się z nimi utożsamić i zrozumieć ich tok myślenia. Jako osoba dorosła spędziłam z nimi miło czas i odnalazłam niejedno przesłanie wynikające z indywidualnej sytuacji każdego z nich.


Kolejnym plusem są krótkie rozdziały, dzięki czemu podczas czytania nie czujemy znużenia. Każdy napisany jest z perspektywy innej postaci, co jest zaznaczone na jego wstępie. Pozwala to na szybsze rozeznanie się w konkretnej sytuacji i zrozumienia właściwego sensu opisywanych wydarzeń. Akcja bowiem szybko brnie do przodu. Na końcowych stronach nabiera takiego tempa, iż jak najszybciej chciałam poznać zakończenie całej historii.

Siostry, psy i wariaci to wielowątkowa opowieść, która wciągnie nie tylko nastolatków. To warta uwagi komedia z istotnym dla młodzieży przekazem. Chętnie obejrzałabym film na jej podstawie. Szczegółowe opisy pobudzają wyobraźnię, zatem każdy bez problemu może sam w swojej głowie odtworzyć sobie scenariusz tej powieści.

Książkę,  którą  Bajkowir objął  patronatem medialnym, zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akapit Press.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Rafael Rosado, Jorge Aguirre - "Strzeżcie się, olbrzymy!"

Autorzy: Rafael Rosado, Jorge Aguirre
Tytuł: Strzeżcie się, olbrzymy!
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 20 marca 2019
Liczba stron: 208
Ocena: 9/10

Opis:

Największym marzeniem Claudette jest pokonanie giganta. Ale jej wioska jest bezpieczna i cicha! Co ma zrobić przyszła gigantyczna pogromczyni? Ze swoją najlepszą przyjaciółką Marie (aspirującą księżniczką) i jej bratem Gastonem (cukiernikiem-szefem kuchni) wyrusza bez zgody rodziców w supertajną misję znalezienia olbrzyma. Czy trójka bohaterów odnajdzie i pokona giganta, zanim rodzice ich znajdą i każą wracać do domu?

Recenzja: 

Aaa! Seria Rafaela Rosado i Jorge'a Aguirre nareszcie w Polsce! Ogromnie ucieszyłam sie, gdy dowiedziałam sie, że Wydawnictwo Jaguar postanawia wydać serię o Claudette w Polsce. Pierwszy tom miałam już szansę przeczytać w języku angielskim w okolicach świąt, jednakże w ojczystym języku to jeszcze większa frajda! Szczególnie, że tłumaczenie jest naprawdę dobre, a gry słowne zachowały sens. 

Seria jest wyjątkowa może nie tyle za sprawą tematyki, a realizacji pomysłu. W tle przejawiają się widoki rodem z najlepszych komiksów fantasy, klimat całości jest iście średniowieczny, a pośród tego wszystkiego przewijają się bohaterowie - jak sami widzicie na okładce, wykreowani dość humorystycznie, lekko - po prostu fenomenalnie. Samo to doskonale oddaje treść książki - spotykamy tutaj odniesienia do baśni i bajek (m.in. Księżniczki na ziarnku grochu), motywy rycerstwa i odwagi, a nawet... zabawę językiem. Jedna z bohaterek jest bardzo oburzona, gdy natrafia na zdanie na znaku, w którym ktoś użył tautologii (lubię to!).

W tym tomie Claudette jest prowokatorką wyprawy na olbrzyma, który rzekomo para się zjadaniem dziecięcych stópek. Wraz z aspirującą na księżniczkę przyjaciółkę, młodszym bratem-kucharzem, który marzy o kowalstwie oraz mopsem Śmiałkiem ruszają jego tropem przez niebezpieczne tereny. Zostają tam poddani próbom, które będą wymagać nie tylko walecznych umiejętności dziewczynki, ale i mnóstwa odwagi oraz sprytu. 


Chociaż - jak wspominałam wcześniej - Strzeżcie się, olbrzymy! czerpie z innych tworów, tak komiks jest pod każdym względem fenomenalny. Nie mogłam się od niego oderwać i pochłonęłam go bardzo szybko - i to od razu dwa razy! Za pierwszym razem całkowicie oddałam się treści i pędzącej akcji, za drugim - rysunkom. Fantastyczne w tytule jest to, że poza mnóstwem dowcipu, przygody oraz cudownych ilustracji, ma do zaoferowania również przekaz - m.in. o tym, że nie należy wierzyć stereotypom, a pozory często mylą. Jest to jakby... swoista bajka. 

Dzieło Rafaela Rosado i Jorge'a Aguirre to kapitalny komiks, w którym zaczyta się nie tylko dziecko i nastolatek, ale i dorosły. Każdy kadr przyciąga wzrok, z przyjemnością przyglądałam się poszczególnym kadrom, aby jak najwięcej wyciągnąć z tej lektury. Jestem oczarowana i nie mogę doczekać się kolejnej części przygód małej ciałem, ale dużej sercem Claudette. Mam nadzieję, że w drugim tomie rozwieje się tajemnica jej matki. Polecam z całego serca!

niedziela, 31 marca 2019

Julien Neel - "Lou! Sielanka. Tom 2"

Autor: Julien Neel
Tytuł: Sielanka
Seria: Lou! 
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 27 lutego 2019
Liczba stron: 168
Ocena: 8/10

Opis:

Pełna humoru i ciepła bestsellerowa seria o dorastającej dziewczynce! W drugim tomie Lou wyjeżdża z koleżankami na wakacje, gdzie poznaje świetnych ludzi i przeżywa wspaniałe przygody. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Lou wraca do szkoły i szarej rzeczywistości. Okazuje się, że jej mama jest w ciąży i parę miesięcy później rodzi dziecko. Lou stara się oswoić z małym braciszkiem i faktem, że już nie jest jedynym oczkiem w głowie swojej mamy. Jakby tego było mało, niedługo potem w ich bloku wybucha pożar. Bohaterki tracą swoje mieszkanie i na jakiś czas muszą się przeprowadzić do Sopoćkowa, rodzinnej miejscowości mamy Lou. Tam zaczynają wracać wszystkie wspomnienia…

Recenzja: 

Dawno, dawno temu, a przynajmniej dawno dla mnie, w telewizji leciała kreskówka o tytule Lou!. Zapamiętałam ją całkiem nieźle, bowiem przez długi czas była jednym z moich ulubionych punktów programu i wyczekiwałam kolejnych odcinków z niecierpliwością. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaką frajdę sprawiła mi wiadomość, że wydawnictwo EGMONT postanowiło wydać ten tytuł w ramach cyklu Komiksy są super!. Byłam po prostu wniebowzięta! 

W tomie Sielanka powitał mnie… sielankowy, wakacyjny klimat. I choć za oknem panował chłód, tak opowieści o Lou rozgrzały mnie intensywnymi barwami (a później nawet pożarem), świetnym humorem oraz ważnymi tematami, które porusza. Muszę przyznać, że nastawiłam się przy tym komiksie głównie na zabawę, zadziwiła mnie więc ogromna wartość merytoryczna, którą prezentuje. Mimo tego, że tytuł przede wszystkim opowiada o zabawnych perypetiach nastolatki oraz jej zakręconej rodzicielki, tak nie zabrakło w nim miejsca na rzeczywiste problemy, z którymi mierzyć się współcześnie każdy człowiek, nie tylko młody. Poszukiwanie akceptacji, młodociana miłość, zazdrość (m.in. o młodsze rodzeństwo), uzależnienie, bycie sobą – to zaledwie niewielka część tego, co znajdziecie w tym komiksie. A to zaledwie zalążek całości… 

Nie tylko treść tytułu jest bogata. Ilustracje Julien Neel są pełne szczegółów i barw, z przyjemnością zagłębiałam się w ich detalach oraz easter eggach ukrytych w niektórych kadrach. Ponadto, na początku i na końcu każdego rozdziału znajdują się wyrwane kartki z pamiętnika Lou wraz ze zdjęciami i wieloma innymi atrakcyjnymi dodatkami. Zapoznając się z nimi miałam równie wielki ubaw! 

Tytuł ma jednak i wadę. Kadry bywają bardzo małe, a tekst w pamiętniczku jest maleńką czcionką. To bardzo męczy oczy i może okazać sporym utrudnieniem dla osoby, która ma problemy ze wzrokiem. Na szczęście mniejsze kwadraciki zwykle nie mają zbyt wiele tekstu (choć i takie się zdarzają). Ja, choć komiks mnie prawdziwie zafascynował, musiałam czytać go na raty. 

Lou! Sielanka to nietuzinkowa pozycja dla dzieci i młodzieży, która z pewnością zachwyci i niejednego dorosłego czytelnika. Opowieści o artystycznej dziewczynce i jej nietypowej mamie (wszak jest maniaczką gier i pisarką s-fi) zachwycają oryginalną kreską, intensywnymi kolorami oraz treścią, z którą zdecydowanie wartą się zapoznać. Ta pozycja nie tylko bawi i cieszy oczy, ale i zachęca do refleksji, porusza problemy ważniejsze niż zwykłe fanaberie nastolatek. Polecam z całego serca!