Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liczenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 września 2021

Wojciech Rzadek - "Pierwsza gra. Przyjaciele"


 Autor: Wojciech Rzadek 
Ilustrator: Marzka Dobrowolska
Tytuł: Pierwsza gra. Przyjaciele 
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 21.04.2021
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 2+ lat
Ocena: 9/10

Opis:

Gra dla najmłodszych 

Gracze po kolei rzucają kostką ze strzałkami wskazującą żeton zwierzątka domowego, który można zebrać. Zbieramy je do siebie, albo przekazujemy innym graczom – jeśli mają choć jeden żeton danego zwierzątka. Pod koniec gry, kiedy skończy się możliwość dobierania żetonów, gracze liczą punkty z posiadanych trójek kafelków. Ten który ma ich najwięcej, wygrywa grę.
Dwa poziomy trudności pozwolą dostosować grę do wieku i umiejętności graczy.

Recenzja:

Na rynku wydawniczym nie ma zbyt wielu gier dla najmłodszych do dzieci, ale od czasu do czasu, i to między innymi dzięki wydawnictwu Egmont, pojawiają się tytuły dedykowane nawet dwulatkom. Przyjaciele to już trzecia propozycja dla maluchów z serii Pierwsza gra. Recenzje dwóch poprzednich możecie sprawdzić pod tymi linkami: Mniam i Zwierzątka. Czego natomiast nauczy nasze pociechy najnowsza gierka z tego właśnie cyklu? Jej autor postawił przede wszystkim na rozwój i utrwalenie takich umiejętności jak: rozpoznawanie kolorów oraz zwierząt i naukę liczenia. Z tego też względu już dzieci w wieku dwóch lat mogą się poczuć nią zainteresowane, ale starsze również chętnie wezmą udział w tej nieskomplikowanej rozgrywce. Bo tam gdzie są zwierzęta nie sposób się nudzić.

Oczywiście tę grę zamówiłam z myślą o moim młodszym synku, który w czerwcu bieżącego roku skończył trzy latka. Rozpoznaje on już kolory oraz zwierzęta i liczy sprawnie do dziesięciu, więc pomyślałam, że ta rozgrywka nie sprawi mu trudności i zaowocuje miłością do innych gier planszowych. Po otrzymaniu przesyłki zainteresowało go już samo opakowanie z wizerunkiem kota, a po jego otworzeniu był zadowolony, mogąc wyciągać żetony w trzech kolorach z grubych, tekturowych wykrojników. Chętnie nazywał kolory i zwierzęta na nich zobrazowane. Nie potrzebował nawet instrukcji, bo miał własną wizję, jak zagrać w tę planszówkę dla najmłodszych. Pozwoliłam mu na to, by później zapoznać go z właściwym przebiegiem zabawy, taki jaki proponuje nam autor owego tytułu. Starał się słuchać i skupić na zasadach, chociaż jest on zazwyczaj niecierpliwy i trudno mu skoncentrować się na tym, co w takiej sytuacji należy robić. Dlatego jeśli wasze dzieci chętniej będą układały żetony wedle własnego pomysłu, niż trzymały się sztywno reguł gry, wcale się tym nie przejmujcie. Pozwólcie im na to, jestem pewna, że w końcu przyjdzie moment na to, by zechcieli grać w nią zgodnie z instrukcją. Poza tym, taka spontaniczna zabawa dyktowana dziecięcą wyobraźnią też ma swoje zalety i również wpływa pozytywnie na rozwój naszych pociech.



Na elementy gry składają się żetony, kostka do gry ze strzałkami oraz instrukcja przebiegu rozgrywki. Za pomocą dostępnych elementów można przeprowadzić więcej niż jeden wariant zabawy, a każdy z nich został dokładnie opisany. Dokładnie jest ich dwa, pierwszy skierowany jest do dzieci powyżej drugiego roku życia, kolejny - do tych, co skończyły już trzy latka. Przed rozpoczęciem gry warto zapoznać dziecko z żetonami, porozmawiać o tym jakie mają kolory i co się na nich znajduje. Zasady rozrywki są bardzo proste. Wystarczy rzucić kostką tak, by nie przekroczyła okręgu stworzonego z żetonów i podążać palcem w kierunku, który wskazuje strzałka. Już podczas samego rzucania kostką dziecko dostaje konkretne zasady związane ze sprawnością rzutu, którym trzeba się podporządkować, co też ma swoje zalety i niekiedy bywa trudnym wyzwaniem. Celem gry jest zdobycie zestawu takich samych gatunków zwierząt. Utrudnienie polega na tym, że musimy oddawać innym graczom żetony obrazujące to zwierzątko, które już wcześniej zebrali. Wszystko jest zrozumiale opisane w instrukcji, więc nie będę zdradzać więcej szczegółów, ale zapewniam, że zabawa z grą Przyjaciele jest prosta, miła i przyjemna, a do tego wspiera edukację i rozwój naszych pociech.
 
Żetony są wykonane z grubego kartonu, mają zaokrąglony kształt, co ma wpływ na bezpieczeństwo i wygodę ich użytkowania. Kostka dostępna w zestawie jest duża, ma wyraźne oznaczenia, została wykonana z drewna i również ma zaokrąglone rogi. Zatem możecie być spokojni o bezpieczeństwo waszych pociech podczas zabawy, gdyż wydawca zadbał o szczegóły, które sprawiają, że w grze mogą uczestniczy już dwulatki. Zwierzęta zilustrowane na żetonach są nietrudne do rozpoznania. Ilustratorka postawiła na prostą kreskę i minimalizm kolorystyczny. Przebieg zabawy dostarcza ciekawych wrażeń. Najbardziej podoba nam się, iż można rozszerzać podstawową wersję, a nawet używać komponentów gry do wymyślonych indywidualnie aktywności. 



Pierwsza gra. Przyjaciele to zestaw idealny dla najmłodszych dzieci, które dopiero wkraczają w planszówkowy świat. To gra, która zapewnia fajną zabawę, ale również niesie za sobą walory edukacyjne. Rozpoznawanie zwierząt i kolorów oraz nauka liczenia z nią będzie o wiele przyjemniejsza. 

Grę zrecenzowałam dzięki  uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 21 sierpnia 2021

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia, Franek i liczenie" i "Basia, Franek i ubieranie"

 

Autor: Zofia Stanecka 
Ilustrator: Marianna Oklejak
Tytuły: Basia, Franek i liczenie i Basia, Franek i ubieranie
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 11.08.2021
Liczba stron: 14
Wiek: 0-3 lat
Ocena: 9/10

Opis:

Franek jest jeszcze mały. Na szczęście ma starszą siostrę Basię, która jest dla niego wzorem i prawdziwą przyjaciółką. To ona objaśnia Frankowi świat. Tym razem Franek z pomocą Basi uczy się liczyć. Ile tu samochodów! Wyścigówka, karetka pogotowia, wóz strażacki… Czy da się je wszystkie policzyć? Ojej, piłek do wspólnej zabawy z Basią jest jeszcze więcej. Liczenie to wyzwanie, ale też duża przyjemność. Krótkie opowiastki o Basi i Franku zachęcają do wspólnej lektury, rozmowy i zabawy.
***
 Tym razem Franek z pomocą Basi uczy się ubierać. Czy skarpety mogą udawać rękawiczki? Jak zabrać się do wkładania bluzki? I kto zawiąże Frankowi sznurówki? Ubieranie to poważna sprawa, ale bywa też okazją do świetnej zabawy. 

Recenzja:
 
Kultowa seria dla dzieci o Basi od wydawnictwa HarperKids, która już dawno zyskała ogromną popularność, obecnie liczy sobie bardzo dużo tytułów. W końcu przyszedł czas na to, by książki z tego cyklu zagościły i w naszym domu. Liczenie i ubieranie to ważne umiejętności, które pojawiają się w pewnym etapie rozwoju naszych pociech. Czy tytułowa bohaterka wraz ze swoim młodszym braciszkiem umili najmłodszym trening owych czynności? Jestem przekonana, że każdy miłośnik książek będzie zachwycony poznaniem tego rodzeństwa, gdyż nauka i zabawa z tą parą jest nie tylko owocna, ale także pełna humoru. Podczas czytania i oglądania ilustracji można nawet wybuchnąć gromkim śmiechem. Zdecydowanie więc spodobało nam się pierwsze spotkanie z Basią i Frankiem.


Chociaż z liczeniem mój młodszy syn, który w czerwcu skończył trzy latka, nie ma już większych trudności, tak z samodzielnym ubieraniem już trochę tak. Nie chodzi tu oczywiście o brak zrozumienia do czego służą konkretne elementy garderoby, ale o ich założenie bez pomocy drugiej osoby. Obie książeczki będą zatem doskonałym prezentem dla dzieci młodszych, które nie do końca zdają sobie sprawę, że majteczek nie zakłada się na głowę. Tak, taką scenę zobaczymy w książeczce Basia, Franek i ubieranie. W tym miejscu muszę wspomnieć, że wzbudziła ona wielką radość u mojego syna i jego sześcioletniej kuzynki. Również publikację Basia, Franek i liczenie polecam grupie wiekowej podanej przez wydawcę, czyli 0-3 lata, ponieważ jej prostota z pewnością pomoże im w sprawnym utrwaleniu liczebników od jednego do pięciu. Oczywiście starsze dzieci też mogą miło spędzić czas przy tych dwóch tytułach.
 
Basia, Franek i liczenie jak już wyżej wspomniałam dotyczy tylko pięciu liczebników, czym byłam trochę rozczarowana. Jednak mimo to i tak jest to ciekawa książeczka, która okazuje się interesująca przede wszystkim dla młodszych dzieci. Jakie są ulubione samochody Franka, i ile ich w ogóle jest? Jakie piłki do zabawy może wykorzystać rodzeństwo, i ile ich jest? Między innymi na te pytania znajdziemy odpowiedź w tej publikacji. Nie zabraknie tu także wzmianki o zwierzętach, a także zadania polegającego na policzeniu konkretnych przedmiotów. Z pewnością nauka i zabawa z takimi fantastycznymi bohaterami będzie o wiele przyjemniejsza. Każdy, kto zna tę serię dobrze o tym wie, a ci, co jej nie znają w każdej chwili mają szansę to zmienić.


 
Basia, Franek i ubieranie zaś z pewnością poprawi humor waszym pociechom. Poza tym wprowadzi je w tajniki kolejności nakładania ubrań i tego, na jaką część ciała pasuje dany element garderoby. Czy ubieranie się to rzeczywiście taka prosta sprawa? Nie dla każdego. Podoba mi się, że w tej króciutkiej historyjce autorka zwróciła uwagę na to, że na wszystko przyjdzie czas i każde dziecko w swoim czasie będzie umiało samodzielnie ubrać się do przedszkola, czy po prostu na co dzień. W tej publikacji także nie zabrakło zadania do wykonania, tym razem trenującego dziecięcą spostrzegawczość.



Obie książeczki mają kartonowe strony i zaokrąglone rogi, czym są przystosowane do użytkowania przez najmłodszych "znawców literatury". Na początku każdej z publikacji znajdziemy kilka zdań opisujących bohaterów serii. W tym krótkim wstępie dostrzeżemy niezwykłą więź pomiędzy rodzeństwem, co też może być doskonałym punktem wyjścia do rozmowy na temat relacji z bratem lub z siostrą, o ile posiadamy więcej niż jedno dziecko. Ilustracje w serii o Basi są dość specyficzne, mało skomplikowane i niektórym mogą wydawać się nawet niezbyt ładne. Jednakże taki styl ma również swoje zalety, gdyż dzieci mogą przekonać się, że za pomocą kilku kresek można stworzyć fajny rysunek.

Basia, Franek i liczenie i Basia, Franek i ubieranie to dwie najnowsze książeczki ze znanej serii, które będą wspierały małe dzieci w zdobywaniu nowych umiejętności. Krótkie teksty i proste ilustracje oraz humorystyczne scenki z łatwością zaskarbiają sobie uznanie najmłodszych czytelników. Nauka z Frakiem i Basią okazuje się niezwykle przyjemna, a przede wszystkim owocna. Polecam zapoznać pociechy z tymi nieskomplikowanymi historyjkami. 

 
Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

czwartek, 8 lipca 2021

Opracowanie zbiorowe - "Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania" i "Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania. Podróże"

 

Autor: opracowanie zbiorowe 
Tytuł: Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania i Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania. Podróże 
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 16.06.2021
Liczba stron: 24 każda 
Ocena: 8/10
Wiek: 3-7 lat

Opis:

Zadania do wyklejania to nowa, fantastyczna seria pełna prostych łamigłówek i kolorowych naklejek! Z wykonaniem zadań poradzą sobie nawet młodsze dzieci, a towarzystwo misia Paddingtona i jego przyjaciół sprawi, że zabawa będzie jeszcze lepsza. Łamigłówki, do których rozwiązania można wykorzystać naklejki, zostały opracowane z myślą o maluchach obdarzonych różnymi talentami i znajdujących się na różnych etapach rozwoju. Są tu zarówno prościutkie zadania, których szybkie rozwiązanie przyniesie dziecku frajdę, satysfakcję i poczucie sukcesu, jak i nieco trudniejsze aktywności, w których wykonaniu mogą pomóc rodzice. Łamigłówki pozwalają kształtować sprawność manualną, zdolność logicznego myślenia i koncentrację dziecka – wszystkie te umiejętności przydzadzą się maluchowi na pierwszym etapie edukacji.

Recenzja:

Naklejki. Które dziecko ich nie lubi? Przyznam szczerze, że jeszcze takiego nie spotkałam. Tym razem nasze pociechy będą mogły pobawić się nimi wspólnie z Misiem Paddingtonem. W tym miejscu powinnam wam coś zdradzić. Otóż, w naszym domu ten miś nie jest zbyt dobrze znany. Jednak dodatek w postaci naklejek zachęcił nas do tego, byśmy poznali owego bohatera i miło spędzili z nim czas, wykonując różne zadania. Czy książki z serii Zadania do wyklejania skutecznie skupiają na sobie uwagę maluchów? Oczywiście, bo zabawa z naklejkami zawsze wywołuje pozytywne wrażenia. I tak też było w przypadku tych dwóch publikacji. Łamigłówki w nich umieszczone nie są zbyt trudne, więc nawet trzylatek chętnie zabierze się za ich rozwiązywanie i z pomocą opiekuna zakończy je z sukcesem, a przede wszystkim z uśmiechem na twarzy. Starsze zaś dzieci na pewno poradzą sobie ze wszystkim same.

 
Czasami zabawa z naklejkami może się wymsknąć spod kontroli. Mój trzyletni synek niejednokrotnie chce przyklejać je gdzie popadnie, niezależnie od tego, co zawarte jest w treści danego zadania. Czasami mu na to pozwalam, ale staram się hamować go w owych poczynaniach, by powoli uczył się szkolnej dyscypliny. Jednak nie jestem w tym zbyt rygorystyczna. Zatem, jeśli wasze dzieci mają ochotę wykorzystać nalepki w inny sposób niż do rozwiązywania zadań w tych książeczkach, to pozwólcie im na to. Z doświadczenia wiem, że starsze są już bardziej konsekwentne w ich zastosowaniu. Niezależnie od tego, jakie podejście do naklejek mają wasze pociechy na pewno recenzowane publikacje przypadną im do gustu.

Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania to książka zapoznająca nas z samym Misiem Paddingtonem i jego rodziną. Dowiemy się z niej także, kto jest jego sąsiadem, a kto najlepszym przyjacielem. Czy wiecie, co należy do ulubionych rzeczy owego bohatera? Na to pytanie także znajdziecie tutaj odpowiedź. To oczywiście nie wszystko. Będziecie mu także towarzyszyć w różnych aktywnościach i zabawach dnia codziennego. Przy tym nie zabraknie zadań na spostrzegawczość, wynajdywanie różnic pomiędzy obrazkami, kolorowania, rysowania oraz wielu innych ciekawych czynności, w tym oczywiście przyklejania naklejek. Czy z taką książką można się nudzić? Wydaje mi się, a wręcz jestem przekonana, że nie.




Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania. Podróże to druga książeczka z nowej serii wydawnictwa HarperKids. Lato to doskonały czas na wycieczki. Do wyjazdu jednak trzeba się dobrze przygotować, o czym przypomni nam ta książeczka. Zabawy na świeżym powietrzu w wakacje są obowiązkowe. Podczas nich dzieci poćwiczą także liczenie, a nawet czytanie. Jakie hobby mają bliscy Misia Paddingtona? Publikacja dostarcza także pomysłów do przeprowadzenia ciekawych rozmów z pociechami. Chociaż nie jest to zbiór historyjek z typowych wakacyjnych podróży, ale raczej album dokumentujący, jak spędzać wolny czas letnią porą, to i tak zawiera wiele fantastycznych sytuacji z życia Misia, które sami z chęcią wprowadzilibyśmy w życie.


 
Obie książki zostały wydane w formacie A4 i mają zalaminowane okładki, chroniące je przed szybkim zniszczeniem i zabrudzeniem. Układ treści na środkowych stronach jest czytelny, zrozumiały i schematyczny. Każda scenka nosi swój tytuł, opis i dodatkowo polecenie do wykonania. Naklejki również są pogrupowane tematycznie, co ułatwia dzieciom odnalezienie tych właściwych, pasujących do danego zadania. Środkowe strony z nalepkami można z łatwością wyrwać ze środka książeczek, by wygodniej z nich korzystać. Oprócz naklejek służących do wykonywania łamigłówek są też te motywujące, nagradzające za każde rozwiązane ćwiczenie. W sumie stron z naklejkami jest aż cztery. Ilustracje i kolory w publikacjach są ciekawie wykonane i przyjemnie się na nie patrzy. Zabawa z Paddingtonem i samoprzylepnymi obrazkami  musi więc być udana.


Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania i Przygody Misia Paddingtona. Moje pierwsze zadania do wyklejania. Podróże to dwa zbiory ciekawych zadań do wykonania przy użyciu naklejek, kredek, ołówka, czy też długopisu. Warto poznać przygody tego sympatycznego Misia, doskonalić umiejętności artystyczne, ćwiczyć spostrzegawczość i wiele innych przydatnych zdolności. Bo w takim towarzystwie to czysta przyjemność. 
 
Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

sobota, 3 lipca 2021

Monika Filipina, Izabela Mikrut - "Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami"

 


 Ilustracje: Monika Filipina
Tekst: Izabela Mikrut
Tytuł: Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami
Wydawnictwo: Nasza Ksiegarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 12
Ocena: 9/10
Wiek: 0-6 lat

Opis:

Wyrusz na wycieczkę ze Stasiem i jego siostrą. Otwieraj okienka, żeby poznać i policzyć wesołych pasażerów jadących w zwariowanych przyczepach. Czy uda ci się odnaleźć żabkę na każdej ilustracji? 

Interaktywna książka z okienkami zapoznaje najmłodszych z cyframi oraz zachęca do zabawy z wyrazami dźwiękonaśladowczymi.

Recenzja:

Książki z okienkami należą do naszych ulubionych. Do tej pory wydawnictwo Nasza Księgarnia miało w swojej ofercie mało tego typu propozycji. Na szczęście w przeciągu ostatnich miesięcy pod szyldem tej firmy pojawiły się dwa nowe tytuły interaktywne dla najmłodszych dzieci. Co więcej takie tytuły, które wspierają ich edukację. Jedną z nich jest właśnie Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami. Co oferuje swoim odbiorcom? Ciekawą przygodę ze zwierzętami oraz pomoc w utrwalaniu znajomości liczebników. Chociaż traktor to maszyna, która z pewnością bardziej spodoba się chłopcom to ta książeczka powinna przypaść do gustu także i dziewczynkom, zwłaszcza że spotkają w niej siostrę tytułowego bohatera. A dodatkowo zwierzęta to stworzenia, które kochają wszystkie maluchy, więc tym chętniej spędzą oni czas z tą publikacją. Przy okazji poćwiczą mowę, dzięki powtarzaniu wyrazów dźwiękonaśladowczych, które powiązane są z protagonistami. Tak wiele dobrego oferuje im spotkanie ze Stasiem i jego kompanami.


Mojemu trzyletniemu synowi, mimo iż, nie chodził on jeszcze do przedszkola, liczby nie są obce. Chętnie liczy do dziesięciu, a momentami próbuje także dalej. Przyszła mu ta umiejętność naturalnie i bez problemu. Dzięki częstemu powtarzanie, liczebniki te zostały przez niego sprawnie zapamiętane. Musimy mieć na uwadze, że pierwsze lata życia naszych dzieci są najefektywniejsze jeśli chodzi o naukę, więc warto w formie zabawy przemycać im, przydatne w późniejszym czasach, informacje. Ta książeczka może być pomocą lub sprawdzianem dla waszych pociech, w zależności od tego na jakim poziomie opanowali znajomość liczb. Poza tym, za sprawą otwieranych okienek stwarza dodatkowe możliwości - trenujące zapamiętywanie. Z pewnością możecie zdziwić się jak szybko dzieci zapamiętują, co się pod nimi znajduje. Taka forma zabawy się u nas dobrze przyjęła, a co więcej zainicjował ją sam maluch. Zaś rymowany tekst w książeczce szybko wpada w ucho i naprawdę z przyjemnością się go słucha. 

"Kto za krzakiem? Na czym jedzie?
Och, tu cztery są niedźwiedzie."

Bohaterami książki są: Stasio, jego siostra i traktor oraz oczywiście wiele zwierząt, które dzieci wiozą za sobą w przeróżnych miejscach. Kto ukrył się w toalecie lub w lodówce i co robią krowy, świnki, a na czym jadą niedźwiedzie? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznamy, otwierając okienka znajdujące się w tej fenomenalnej książeczce. Jeden bóbr, dwie krowy, trzy świnki i tak dalej. Wraz z każdą stroną poznajemy i widzimy coraz to więcej stworzeń i w ten sposób trenujemy z dziećmi liczenie. To świetny pomysł, by przez zabawę uczyć się nowych umiejętności. Całość ma nieco abstrakcyjny, a może nawet bajkowy przekaz, gdyż wiadomo, iż dzieci nie mogą jechać same traktorem i ponadto ciągnąć za sobą tyle zwierząt, przebywających w tak dziwacznych miejscach, a jednocześnie wykonujących różne czynności. Jednak w tym też tkwi całe piękno i oryginalność tej publikacji.




Książka ma poręczny format i kartonowe strony. Okienka są bardzo duże, zajmują niemal całą stronę i zapewniają naprawdę fantastyczną zabawę każdemu maluchowi. Bez problemu się otwierają, gdyż mają wyraźnie zaznaczony okrągły otwór na paluszek. Ilustracje mają swój specyficzny charakter, ale także swój urok. Dzieci bez problemu rozpoznają umieszczone na nich zwierzęta. Tekstu nie ma zbyt wiele, co oczywiście nie jest tu żadnym minusem, bowiem w przypadku książek interaktywnych wystarczy dwa, trzy dobrze sformułowane zdania na stronie, by zapewnić odbiorcom ciekawe zajęcie. Autorka tekstu spisała się na medal, oferując dzieciom różne interpretacje każdej z sytuacji. Współpraca obu pań, której owocem jest ta właśnie książeczka, okazała się naprawdę doskonała i kompatybilna - ilustracje idealnie współgrają z tekstem i odwrotnie. Publikacja ta jest warta polecenia i zachwyca nie tylko dzieci, ale to właśnie im praca z nią daje najwięcej korzyści.


 
Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami to książeczka, która zabiera dzieci w fascynującą podróż pełną liczb, zwierząt i daje mnóstwo frajdy. Zapewnia im także doskonały i jednocześnie przyjemny trening pamięci oraz liczenia do dziesięciu. Jest bardzo pomysłowo wydana i zachwyca swoimi wieloma możliwościami nauki przez zabawę. Warto ją mieć.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia

sobota, 15 maja 2021

Katarzyna Kołodziej - "Opowiem ci, mamo, co robią myszy"

 Autor i ilustrator: Katarzyna Kołodziej 
Tytuł: Opowiem ci, mamo, co robią myszy
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 28
Ocena: 9/10
Wiek: 0-6 lat 

Opis:

Poznaj rodzinę Wąsików – Freda i Melę oraz ich liczne potomstwo. Odwiedź z nimi pracownię plastyczną, spiżarnię, mysią szkołę, a także wesołe myszeczko! Weź udział w wyścigu, spędź miło czas na koncercie i odpocznij przy ognisku. Może nawet uda ci się wyruszyć na wyprawę w kosmos i posprzątać jezioro? Przy okazji sprawdzisz swoją spostrzegawczość, wyszukując ukryte szczegóły i rozwiązując zagadki.

Seria "Opowiem ci, mamo" to książki do czytania i oglądania dla dzieci w wieku od 2 do 6 lat (a nawet starszych!). Sztywne kartki, poręczny format, a przede wszystkim piękne i zabawne, pełne detali ilustracje to jej znak rozpoznawczy. Książki pomagają ćwiczyć spostrzegawczość, umiejętność opowiadania, pobudzają zainteresowanie światem, ale przede wszystkim są fantastyczną zabawą oraz sposobem na miłe i twórcze spędzenie czasu.

Recenzja:

Czy wiecie, że książki nie służą wyłącznie do czytania? Ależ, co to za pytanie! Na pewno zdajecie sobie z tego sprawę. Jednak być może zastanawiacie się teraz, co takiego dokładnie mam na myśli. Otóż nic nadzwyczajnego. Po prostu zachwyca mnie to, iż publikacje z tak niewielką, a wręcz śladową ilością tekstu, są aż tak znakomite i jednocześnie niezwykle zajmujące. Czy do tej grupy zalicza się także nowość od wydawnictwa Nasza Księgarnia, a więc Opowiem ci, mamo, co robią myszy? Oczywiście, że tak. Jest to książka-wyszukiwanka ze szczegółowymi obrazkami naszpikowanymi tyloma detalami, iż nie sposób nie zauważyć ich wyjątkowości i uroku. Dodatkowo sympatyczni bohaterowie zapraszają nas do swojego niewielkiego świata, w którym przyjemnie jest rozgościć się nie na chwilę ani dwie, lecz na znacznie dłużej.

 
Mój młodszy syn jest zwolennikiem książek z małą ilością tekstu, nie tylko takich typowych wyszukiwanek. Seria Opowiem ci, mamo liczy już wiele tytułów, ale recenzowana publikacja jest pierwszą z nich, którą posiadamy. W pierwszej kolejności, już po pobieżnym zapoznaniu się z nią, zachwycają jej ilustracje i kartonowe strony oraz duży format. To są trzy główne zalety tego wydania, które je wyróżniają i sprawiają, że spoglądając na nie od razu wiemy, że mamy do czynienia z najwyższej jakości publikacją. Z pewnością atuty te zostaną zauważone nie tylko przez rodziców, ale także przez dzieci. Tym razem wszyscy wyruszą w podróż z rodziną myszek i odwiedzą wiele fantastycznych miejsc, na które można patrzeć bez końca. Detale na ilustracjach są tak liczne, iż po samym spojrzeniu na nie mamy wrażenie, że trzymamy w rękach coś naprawdę wyjątkowego.

"Poznajcie moją mysią rodzinę.
Ja, Pusia Wąsik, z urody słynę.
Pix jest artystą, Chrap wielkim śpiochem,
Star co dzień w niebo ma patrzeć ochotę.
(...)
Kiedy słyszysz szlochy, to na pewno Łełe.
Ale pst! Nie będę wam zdradzać zbyt wiele..."

Rodzina Wąsików jest wyjątkowa i naprawdę warta poznania. Otwierając książkę Opowiem Ci, mamo, co robią myszy zobaczymy pięknie rozrysowane korzenie owej familii. Następnie odwiedzimy podziemny świat, w którym mieszkają jej członkowie. Pomożemy odnaleźć zagubione rzeczy w norze oraz w spiżarni. Te małe stworzonka zachowują się bardzo podobnie do ludzi, chodzą nawet do szkoły. Poznamy ich zwyczaje, ale także wrogów tej niezwyczajnej społeczności. Ta książka ma do zaoferowania naszym dzieciom wiele aktywności związanych ze spostrzegawczością i obliczeniami. Inspiruje także do opowiadania własnych historii, rozwijając wyobraźnię i. kreatywność najmłodszych. Zawiera niewiele tekstu, ale mimo to potrafi skutecznie zaciekawić sobą swoich odbiorców.


 
Oczywiście najbardziej zachwycająca w tej książce jest szata graficzna. Każda rozkładówka składa się z bardzo wielu pięknie i szczegółowo dopracowanych detali. Autorka stworzyła w ten sposób swoiste arcydzieło, które można podziwiać i analizować przez bardzo długi czas. Postaci są niezwykle charakterstyczne. Bez wątpienia mają  swój urok. Na ilustracjach dominuje brąz i zieleń. Trzeba przyznać, że z łatwością można wsiąknąć w świat myszy i nie chcieć go opuszczać. Duży format i kartonowe strony wpływają na wygodę i swobodę użytkowania książki. To idealna propozycja dla dzieci mających problemy ze skupieniem się na dłuższym tekście oraz wszystkich tych, którzy uwielbiają nietypowe i wyjątkowe publikacje. Kolejną jej zaletą jest duża rozpiętość wiekowa grupy docelowej - zarówno trzylatek, jak i sześciolatek znajdą w niej wiele interesujących dla siebie treści, a przede wszystkim aktywności. 

Opowiem ci, mamo, co robią myszy to świetna wyszukiwanka, od której można się uzależnić. Książki z tej serii na stałe goszczą w wielu domach i są użytkowane przez bardzo długi czas. Kryją przed nami wiele sekretów i  odkrywają wiele możliwości, z których korzystanie to czysta przyjemność. Niosą za sobą pozytywny wpływ na rozwój naszych pociech. Jeśli jeszcze nie znacie innych tytułów z serii, to warto się z nimi zapoznać. Już jesteśmy ciekawi, co będzie tematem kolejnej tego typu publikacji. Z pewnością wszystkie tytuły zaskarbią sobie uznanie rodziców i ich pociech.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia

czwartek, 25 marca 2021

"Psi Patrol. Oficjalny Magazyn" nr 3/2021

Tytuł: Psi Patrol. Oficjalny Magazyn 3/2021
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12.03.2021
Wiek: 3-5 lat 
Ocena: 9/10

Opis:

Grupa nieustraszonych piesków jest zawsze gotowa, by ruszyć na ratunek wszystkim znajdującym się w potrzebie. Ryder i jego drużyna cieszą się ogromną sympatią widzów, którzy z zaangażowaniem śledzą przygody piesków w serialu telewizyjnym. Nowa porcja opowieści, pomysłowe gry i zabawy czekają w każdym numerze czasopisma. Tu dzieci poznają, jak cenna jest przyjaźń i jak wiele może pomóc współpraca i sprawne działanie w zespole. „Psi Patrol” to magazyn pomocny w ćwiczeniu umiejętności przydatnych w edukacji wczesnoszkolnej. Specjalne przygotowane zadania pozwalają ćwiczyć rozpoznawanie liter, kształtów i liczb, rozwijać kreatywność i wyobraźnię. To doskonała propozycja na wspólne spędzenie czasu rodzica z dzieckiem. 

W tym numerze: 

Licz razem z Rubble’m 
Przygoda Psiego Patrolu: Pieski i problem śmierdzących baniek 
Pora na napój 
Opowieść do poduszki: Pieski ratują małe strusie 
Zagadki i łamigłówki 

A do tego:

ZESTAW DO ZĘBÓW: Umyj zęby pieskom 
 SUPERPLAKAT: Czas zabawy 
PREZENT: ZESTAW MAJSTERKOWICZA

Recenzja:

"Patrol nasz radę da...". Z pewnością niemal w każdym domu, w którym są małe dzieci codziennie słychać piosenkę rozpoczynającą się od tych słów. Drużyna odważnych piesków skradła serca wielu dzieciom. Ich przygody są niezwykle ciekawe i ekscytujące. Faza na Psi Patrol ciągle jest w rozkwicie. Pasta do zębów z ich wizerunkiem, serki, talerze, pościel... - dosłownie wszystko na rynku, co jest z nim powiązane sprzedaje się bardzo dobrze. Dziecko, widząc swojego ulubionego pieska, chociażby na koszulce od razu odczuwa wielką radość. Także w literaturze można znaleźć mnóstwo książek z tymi niezwykłymi czworonogami w rolach głównych. Czy Psi Patrol. Oficjalny Magazyn 3/2021 zadowoli ich najmłodszych wielbicieli? Aj, co to za pytanie! Oczywiście, że tak. Zwłaszcza dodatek w postaci narzędzi majsterkowicza wywoła u nich niespotykaną na co dzień euforię.


Psi Patrol i każda rzecz z nim związana jest idealna dla dzieci w każdym wieku, no dobrze ustalmy górny pułap wiekowy na jakieś jedenaście, czy też dwanaście lat. Zarówno mój młodszy syn, który ma prawie trzy latka, jak i ten starszy niemal dziesięciolatek z chęcią przyjmuje każdą rzecz z wizerunkiem tych sławnych piesków. Oczywiście magazyn od wydawnictwa Egmont zamówiłam z myślą o młodszym z chłopców, gdyż proponowany wiek jego odbiorców to minimum trzy lata. Jednakże dodatkiem w postaci plastikowych narzędzi i komunikatora zainteresował się też starszy z braci, a nawet moja bratanica. Zatem pismo to przypadnie do gustu i dziewczynkom, i młodym dżentelmenom. Każde z nich, niezależnie od tego, ile dokładnie ma lat, znajdzie w nim coś dla siebie. Maluchy - zadania, starsze dzieci - opowieści z Chase'm, Marshall'em, Sky, Zumą Rocky'm i Rabble'm w rolach głównych.

RYSUJ W ZATOCE PRZYGÓD

Wykonaj zadania z mieszkańcami Zatoki Przygód. 


Za sprawą marcowego numeru na dzieci czeka wiele ciekawych możliwości zabawy. Będą mogli stworzyć zestaw do mycia zębów dla... piesków i na sucho przeprowadzić tę czynność, mając za podopiecznych Rabble'a i Sky. Poza tym znajduje się w nim dużo ćwiczeń na spostrzegawczość, a także takich związanych z rysowaniem, kolorowaniem, wycinaniem, naklejaniem i liczeniem, w tym dodawaniem. Oczywiście nie brakuje tu też ciekawych historyjek. W jednej z nich pieski zmierzą się z problemem śmierdzących baniek. Maluchom na pewno spodoba się również labirynt z zadaniami. Dodatkowe atrakcje, takie jak: test na to, w jakim dziecko jest nastroju, czy plakat do samodzielnego pokolorowania oraz mapa ze zwariowanymi zadaniami do zaznaczania, sprawią, że czas spędzony z tym magazynem zaowocuje świetnym nastrojem i będzie doskonałym lekarstwem na nudę. Ta gazetka to skarbnica inspirująca do mnóstwa aktywności wspierających rozwój naszych pociech. Jestem pewna, że ten numer bardzo  im się spodoba.




Wydanie ma oczywiście format A4, a układ znajdujących się w nim treści jest przejrzysty i ciekawy. Treść zadań jest prosta i łatwa do zrozumienia. Czcionka zaś wyraźna i przystępna w odbiorze. Jej wielkość nie sprawi trudności w samodzielnym czytaniu przez starsze dzieci. Zabawne i kolorowe ilustracje z łatwością przeniosą dzieci w ciekawy i zabawny świat Psiego Patrolu. Przy każdym zadaniu jest ukryte prawidłowe rozwiązanie, więc starsze dzieci lub rodzice mogą sprawdzić, czy dobrze je wykonali. Zestaw majsterkowicza jest dobrej jakości. Narzędzia są małe, ale wywołują radość u każdego fana tej niezwykłej drużyny czworonogów. Dzieci chętnie będą używali ich w swojej zabawie, odgrywają rożne scenki. Jeśli macie w domu wielbicieli tych sześcu gadających piesków o ponadprzeciętnych umiejętnościach, ten magazyn dla dzieci na pewno ich zachwyci i zajmie na dłuższy czas.

Psi Patrol. Oficjalny Magazyn 3/2021 to to niemalże obowiązkowa gazetka dla każdego, kto kocha Psi Patrol i wszystko co z nim związane. Zawiera mnóstwo zadań i stwarza okazje do wielu aktywności korzystnie wpływających na rozwój maluchów. Jest idealny zarówno dla trzylatków, jak i kilka lat starszych dzieci. Nie przejmujcie się, że miesiąc marzec już się kończy, bowiem magazyn pozostaje ciągle w sprzedaży. Naprawdę polecam, ten numer wraz z dodatkami jest po prostu świetny!




Magazyn zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa  Egmont

sobota, 12 grudnia 2020

Jan Madejski, Agata Zarzycka - "Dziadek do orzechów" (gra)

 


Autor: Jan Madejski
Ilustrator: Agata Zarzycka
Tytuł: Dziadek do orzechów (gra)
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 16.09.2020
Wiek: 6+ lat
Ocena: 10/10
 
Opis:  
 
Kto nie zna opowieści o Klarze, która otrzymała od ojca chrzestnego dziadka do orzechów? Wyobraźcie sobie, że podobnie jak Drosselmejer jesteście konstruktorami zabawek. Stwórzcie piękne dziadki do orzechów z kolorowych części, aby wygrać. Zwycięzcą okaże się ten konstruktor, który wykona jak najwięcej dziadków z części w tym samym kolorze! 
 
Cel gry:  
 
Gracze starają się zdobyć jak najwięcej punktów za ułożone przez siebie kompletne dziadki do orzechów. Wygrywa gracz z największą liczbą punktów pod koniec gry.
 
Wiek graczy: 6+  |   Liczba graczy: 2-4 osób  |  Czas rozgrywki: 15-25 min.  
 
Zawartość pudełka:  
 
105 kart: 95 kart Dziadków i 10 kart Prezentów, 3 karty Rzędów, karta Pierwszego Gracza, instrukcja.
 
Recenzja:

Są takie historie, które wraz z upływem czasu nie tracą na swojej wartości. Nieważne, że zostały opowiedziane już milion razy na tysiąc sposobów - nadal wywołują w nas te same emocje. Z pewnością jedną z nich jest ta zatytułowana Dziadek do orzechów. Stała się ona inspiracją do stworzenia gry o takim samym tytule. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, a szczególnie klimat tej opowieści, który przeniesiony na karty daje możliwość stworzenia niepowtarzalnej atmosfery podczas gry i zostanie... konstruktorem zabawek. Kompletowanie dziadków do orzechów jeszcze nigdy nie było tak fascynujące. Czy dacie porwać się tej magicznej zabawie? Jestem przekonana, że tak, gdyż jej prosty mechanizm, a zarazem klasyczna niezwykłość wciąga na długi czas. Z zestawem tych niezwykłych kart nie można się nudzić.


Dziadek do orzechów to opowieść dobra na każdy czas. Dziadek do orzechów to także gra dobra na każdy czas. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a w tym okresie każda historia nabiera większego znaczenia. Nasze relacje stają się mocniejsze, a więzi bardziej zacieśnione. Te chwile, kiedy wspólnie z rodziną spędzamy wolny czas są niezapomniane. Nie tylko w Święta. Zapewniam, że ta gra dostarczy tym chwilom mnóstwo kolorów i sprawi, że będą one niezapomniane. Jeśli lubicie integrować się przy pluszówkach, polecam wam nabyć także tę. Przyznam szczerze, że dawno nie urzekła mnie aż tak żadna z karcianek, w które miałam okazje zagrać. Poza tym nie trzeba długo zastanawiać się nad jej zasadami, dlatego dzieci, które nie przepadają za grami planszowymi również mogą się nią zachwycić.


W rozgrywce Dziadka do orzechów może uczestniczyć od dwóch do czterech osób. Liczba graczy jest tu szczególnie ważna, gdyż od tego zależy skład talii kart, którą będziemy się posługiwać. Wszystko jest idealnie wyjaśnione w instrukcji dołączonej do zestawu, więc nie musicie się obawiać, że czegoś nie zrozumiecie. Następnie wykładamy karty zgodnie z rysunkiem zawartym w instrukcji i możemy rozpocząć pierwszą rundę. Wystarczy tylko ze stosu kart dobierać ich o jedną więcej niż jest uczestników zabawy. Po obejrzeniu wyjętych kart należy trzy z nich umieścić w pierwszym rzędzie w taki sposób, aby zostały odkryte, a ostatnią położyć zakrytą. Kolejna osoba robi to samo. Postępujemy zgodnie z tymi zasadami, aż do wyczerpania wszystkich kart ze stosu. Następnie zabieramy karty z wybranej kolumny i układamy swoje zestawy dziadków do orzechów oraz zliczamy punkty. Gra nie jest skomplikowana, ale mimo to daje mnóstwo radości, a do tego ćwiczy pamięć. Dostępne są także dwa dodatkowe warianty zabawy - dla młodszych i starszych graczy.


"Kiedy gracze zabiorą wybrane przez siebie kolumny, oglądają swoje karty i układają je odkryte na stole przed sobą. W grze są dwa rodzaje kart: karty Dziadków i karty Prezentów. Z kart Dziadów gracze budują dziadki do orzechów. Na kompletny zestaw składają się 3 karty: głowa, tułów oraz nogi. Zestaw niekompletny to taki, w którym brakuje przynajmniej jednej z wyżej wymienionych kart."

Karty są nieco cienkimi, małymi kafelkami, które charakteryzują się prostą lecz urzekającą grafiką. Po otwarciu opakowania możemy przeczytać fragment historii o Klarze i Dziadku do orzechów, co wprowadza nas w magiczny klimat. Instrukcja jest czytelna i zrozumiała. Zaś zasady gry niezwykle przystępne. Zachwyciłam się ich niebanalną prostotą. Ten zwykły mechanizm urzeknie także was. Można do zabawy zachęcić także młodsze dzieci i wprowadzić podczas niej także naukę kolorów. Starsze pociechy mają możliwość potrenowania obliczenia, chociaż z pewnością będą potrzebowały pomocy przy zliczaniu wszystkich punktów. Układanie zestawów również ćwiczy spostrzegawczość i logiczne myślenie. Napiszę krótko: po prostu kocham te grę. To idealny prezent nie tylko na Święta.


Dziadek do orzechów to prosta i niezwykle klimatyczna gra, od której nie będziecie mogli się oderwać. Zapewnia dobrą zabawę dla całej rodziny. Dostarcza mnóstwo możliwości, a to wszystko dostępne w niewielkim niebieskim i jakże uroczym pudełku. 
 
 
Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa

sobota, 7 września 2019

"Uczę się... liczyć" i "Uczę się... angielskiego"

Autorzy: opracowanie zbiorowe
Tytuły: Masza i Niedźwiedź. Uczę się... liczyć. Nauka i zabawa; Super Przyjaciele DC. Uczę się... angielskiego. Nauka i zabawa
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 24; 24
Ocena: 8/10
Wiek: 3-7 lat 

Opis: 

Książki z serii Nauka i Zabawa to świetny pomysł na wprowadzenie dziecka w świat liczenia! Zawarte tu zadania i łamigłówki o zróżnicowanym poziomie trudności pozwalają maluchom oswoić się z cyframi, rozwinąć umiejętność liczenia oraz wykonywania działań matematycznych na podstawowym poziomie i wykształcić zdolność koncentracji niezbędną do dalszej nauki. Łamigłówki zostały dobrane tak, by każdy znalazł wśród nich coś dla siebie. Samodzielne wykonywanie prostszych zadań pozwoli dziecku uwierzyć we własne możliwości, a dzięki trudniejszym ćwiczeniom, przy których może pomóc osoba dorosła, dziecko uczy się tego, co już niebawem przyda mu się w szkole. Mnóstwo naklejek, zabawne polecenia i towarzystwo ulubionych bohaterów znanych z kreskówki to gwarancja doskonałej rozrywki!
***
Nauka i zabawa w jednym! Ćwicz angielski z Superprzyjaciółmi DC! Przed tobą aż 24 strony zadań, ciekawostek i zagadek w doborowym towarzystwie. Naucz się języka szybko, sprawnie i z pasją. Rebusy, rozsypanki i inne zabawy słowne. Mnóstwo ciekawostek! Poszerz zasób słownictwa i poćwicz znane słówka! Książka przeznaczona jest dla dzieci na wczesnym etapie nauki angielskiego. Sprawi frajdę również tym, którzy dopiero zaczną uczyć się języka. ""DC Comics. Uczę się angielskiego"" zawiera podstawowy zakres słownictwa, taki jak: liczby, kolory, przymiotniki opisujące charakter i emocje, nazwy dni tygodnia i miesięcy, określenia przestrzenne. Dodatkowo znajdziesz w niej słówka związane ze światem złoczyńców i bohaterów! 
Książka zawiera naklejki. Dzięki temu, że jest zaangażowane na wielu poziomach (przyklejanie naklejek, twórcze zabawy słowne, rebusy, ćwiczenia z tworzeniem zdań), dziecko przyswoi sobie nowy zasób słownictwa i powtórzy znane słówka dużo efektywniej niż podczas nauki z podręcznika. I am learning English! 

Recenzja: 

Nauka może być przyjemnością. Zwłaszcza, jeśli dzieci mają do dyspozycji takie oto ciekawe pomoce edukacyjne i to z ulubionymi bohaterami z bajek w rolach głównych. Wydawnictwo Egmont oferuje nam ciekawą serię w cyklu wydawniczym Nauka i zabawa, której nazwa rozpoczyna się od dwóch słów - Uczę się... Dla swojego starszego syna wybrałam książkę poświęconą nauce języka angielskiego a dla czteroletniej bratanicy - liczenia. Czy obie publikacje przypadły im do gustu? Przyznam szczerze, że będąc na miejscu dzieciaków podskakiwałabym do nieba, mogąc uczyć się z takimi fajnymi publikacjami. Byłam typem prymusa szkolnego a wszelkie książki, także te z zadaniami dawały mi ogromną radość. Chciałabym choć jej małą iskrę zaszczepić w moim synu i jego kuzynce, a wcale to nie jest takie proste...



Moja bratanica umie już sprawnie liczyć do dziesięciu po polsku i po angielsku, jednak nie rozpoznaje jeszcze wszystkich cyferek pisanych. Niektóre ćwiczenia były dla niej jeszcze za trudne, ale dzięki nim mogła utrwalić sobie umiejętność liczenia i poćwiczyć trochę pisanie cyferek. Książkę Uczę się... angielskiego przeznaczyłam dla syna. Niestety jest on coraz bardziej z nauką na bakier (jest typem sportowca), dlatego nie wszystkie słówka po angielsku były dla niego zrozumiałe. Jednakże publikacja ta okazała się świetną pomocą i impulsem do ich poznania. Osobiście jestem zwolennikiem takich serii edukacyjno-rozrywkowych. Pozwalają w prosty i przyjemny sposób zdobywać nowe umiejętności w towarzystwie ulubionych postaci z bajek.





Zacznijmy od bliższego poznania książki Masza i Niedźwiedź. Uczę się... liczyć. Co znajdą w niej rządne nieskomplikowanych matematycznych wrażeń dzieci? Gdybyście to pytanie zadali mojej bratanicy, bez wahania odpowiedziałaby: naklejki! Jest ich wielką fanką i przykleja je niemal wszędzie. Oczywiście mają one wielkie znaczenie dla atrakcyjności tego wydanie, ale w kwestii nauki to nie one są tu najistotniejsze. Zadania zawarte w publikacji są bardzo zróżnicowane, co nie pozwala nawet na chwilę nudy. Podczas ich wykonywania dzieci: ćwiczą liczenie, pisanie cyferek oraz swoją spostrzegawczość, kolorują, rozwiązują proste działania matematyczne, rysują i podejmują się jeszcze wielu ciekawych czynności zachęcających do kreatywnego myślenia oraz fajnej zabawy. Treść ćwiczeń jest naprawdę bardzo pomysłowa i stanowi wielki plus tej publikacji, dlatego cieszę się, że zdecydowałam się ją zamówić. Odebraliśmy ją pozytywnie z zaangażowaniem rozwiązując kolejne zadania.







Książka Super Przyjaciele DC. Uczę się... angielskiego również zawiera mnóstwo interesujących zadań. Nauka angielskich słówek przy jej pomocy daje wiele przyjemności. Syn mógł utrwalić już poznane wyrazy oraz nauczyć się nowych. Zadania stworzone zostały w ciekawej formie. Znajdziemy tu wykreślanki, labirynty, kolorowanki i nie tylko. Zawierają one, między innymi: zestawienie słów przeciwstawnych, przyimków i innych przydatnych wyrazów, które trzeba poznać ucząc się języka angielskiego. Bardzo podoba mi się to, iż dane słowo jest napisane po polsku i po angielsku, dzięki czemu starsze dzieci mogą same się ich uczyć lub je sobie przypomnieć. Utrwalą one także nazwy miesięcy, kolory i budowę prostych zdań w języku angielskim. Publikacja jest naprawdę pomocna i można z nią także miło spędzić czas, oczywiście w towarzystwie superbohaterów. 

Do obu książek dołączone są wspominane już wcześniej naklejki urozmaicające pracę dzieci. Tworzą one system nagradzania dobrze wykonanego zadania przez dziecko, co motywuje je do dalszej pracy i daje radość ze zdobywania nowych umiejętności. Ponadto, jest w nich miejsce na podpisanie książki imieniem i nazwiskiem pociechy a na ostatniej stronie umieszczono zestaw odpowiedzi do zadań. Jest to wygodne rozwiązanie, zwłaszcza w książce poświęconej nauce języka angielskiego, gdyż nie wszyscy rodzice znają ten język. Format A4 sprawia, że rozwiązywanie zadań jest wygodne. Również tekstura papieru nie utrudnia dzieciom pisania. Zaś ciekawe ilustracje zachęcają do pracy.



Masza i Niedźwiedź. Uczę się... liczyć oraz Super Przyjaciele DC. Uczę się... angielskiego to przydatne zeszyty zadań utrwalające umiejętność liczenia i znajomość cyfr oraz angielskich słówek. Różnorodne zadania zachęcają dzieci do aktywności i nauki. Cała seria to świetna propozycja dla nieco starszych dzieci. 

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.