Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morał. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 kwietnia 2021

Beata Żmichowska, Marta Stochmiałek - "Masza i Niedźwiedź. Bajeczki Maszy. Bajki 5 minut przed snem"

Autorzy: Beata Żmichowska, Marta Stochmiałek
Tytuł: Masza i Niedźwiedź. Bajeczki Maszy. Bajki 5 minut przed snem
Wydawnictwo: HarperKids 
Data wydania: 24.03.2021
Liczba stron: 192
Wiek: 3-7 lat 
Ocena: 9/10

Opis:

 14 klasycznych bajek dla dzieci w interpretacji Maszy to nie lada gratka! Opowiadania zostały napisane na podstawie odcinków serialu „Opowieści Maszy”, w którym narratorką jest ulubiona psotnica znana z bajki „Masza i Niedźwiedź". W środku znalazły się oryginalne kadry z kreskówki, które w kapitalny sposób dopełniają treści. Daj się zaprosić do świata znanego z klasycznych bajek, gdzie w towarzystwie Maszy poznasz Jasia i Małgosię, Dzielnego Szewczyka, Czerwonego Kapturka, Kopciuszka i wiele innych wspaniałych postaci.

Recenzja:

Klasyczne bajki towarzyszą nam wszystkim już od bardzo dawna. To niesamowite, że te opowieści, którymi raczyli nas rodzice w dzieciństwie, mogą sprawiać przyjemność także naszym pociechom. Prawdą jest to, że mimo upływu czasu nie tracą one na swojej wartości i chociaż dzieci słyszeli je już wiele razy to i tak im się nie nudzą. Któż nie wie, kim był Czerwony Kapturek, Dziadek Mróz czy też Jaś i Małgosia? Czy Masza i Niedźwiedź. Bajeczki Maszy. Bajki 5 minut przed snem zadowolą wielbicieli znanych opowieści? Tutaj narratorem jest sama Masza, a wiadomo, że z tą psotną dziewczynką wszystko jest możliwe. Jak zinterpretowała owe historie? Zapewniam, że ta książka to skarbnica morałów idealna na zakończenie dnia dla dzieci, a dla dorosłych może stanowić sentymentalną podróż do wspomnień, do czasów, kiedy sami byli mali.


Z pewnością już nie raz wspominałam, że Masza to jedna z ulubionych postaci bajkowych moich synów. Jeżeli zaś chodzi o klasyczne opowieści, najbardziej znana i najczęściej czytana w naszym domu jest ta o Czerwonym Kapturku. Oczywiście najwięcej wrażeń dostarcza moim pociechom okrutny wilk. Masza w roli narratora opowiadającego tego typu bajki to doskonały pomysł, którego realizację koniecznie chcieliśmy sprawdzić w praktyce. Co prawda historie te można obejrzeć w telewizji, gdyż zostały opisane właśnie na podstawie serialowych wersji, jednak zdecydowanie wolę czytać książki i nie ustaję w próbach zaszczepienia tej miłości moim synom. Połączenie Maszy i klasycznych bajek wydawało mi się strzałem w dziesiątkę. Oczywiście tym razem także się nie pomyliłam, gdyż ta publikacja jest idealna nie tylko do czytanie przed snem, ale o każdej porze dnia, chociaż wiadomo, że wieczorny rytuał z książką jest wart pielęgnowania i trzeba go kultywować. Z takim książkami to czysta przyjemność. I dla rodziców, i dla dzieci.
 
"- Sami widzicie - mówi Masza do misia i lalki. - Ludzie czasem oceniają po ubraniu, ale kochają za bogactwo wewnętrznego piękna!"

W książce zebrano czternaście klasycznych bajek, które swoim zabawkom opowiada Masza. Na początku każdej z nich dziewczynka krótko wprowadza je w całą opowieść, po czym przechodzi do ich meritum, na zakończenie zaś podkreśla morały z nich płynące. Mimo tego, że przebieg większości z tych historii jest wszystkim raczej znany to nie są one pozbawione elementów mogących zaskoczyć czytelników i małych słuchaczy. Niekiedy Masza wtrąca coś od siebie lub nieznacznie zmienia treść, co sprawia, że dzieci są bardziej zaciekawione całą opowieścią. Tytuły tych opowiastek są popularne, ale niekoniecznie wszyscy muszą znać wydarzenia, które się pod nimi kryją. Jeżeli szukacie świetnie  napisanego przekazu klasycznych bajek specjalnie dla waszych pociech, warto zwrócić  uwagę na te w interpretacji małej psotnicy, gdyż są interesujące a zarazem pouczające oraz zachowują swoje ponadczasowe piękno.



Książka została pięknie i schludnie wydana. Przystępny format i nieco grubsza, choć miękka okładka sprawiają, że prezentuje się bardzo ładnie. Na początku znajdziemy spis treści, więc bez problemu możemy odszukać interesującą nas bajkę. Dość duża czcionka ułatwi czytanie dzieciom, które będą chciały same poznać opowiadane przez Maszę historie. Kolorowe ilustracje świetnie odzwierciedlają wydarzenia z bajek i są niezwykle barwne, więc pozytywnie wpływają na ich odbiór, jednocześnie pobudzając dziecięcą wyobraźnię. Szczególnie polecam ten zbiór baśniowych opowieści na wspólne czytanie, czy to przed snem, czy kiedy tylko zapragniecie. Z pewnością każde dziecko ucieszy się z możliwości spotkania na stronach tej publikacji swojej ulubionej postaci z kreskówki i wszystkich pozostałych bohaterów, którzy swoimi przeżyciami niosą im wartościowe rady dotyczące ważnych życiowych kwestii. 


Masza i Niedźwiedź. Bajeczki Maszy. Bajki 5 minut przed snem to zbiór klasycznych bajek w interpretacji najulubieńszej z serialowych psotnic, a więc przebojowej Maszy. Dziewczynka snuje swe opowieści niezwykle ciekawie, nie zapominając o podkreśleniu morałów z nich płynących. Niekiedy zaskakuje wprowadzanymi zmianami, jednak nie są one aż tak drastyczne, by cała opowieść znacznie odbiegała od znanej nam wszystkim wersji. To idealna publikacja do wspólnego czytania i wprowadzenia dzieci w bajkowy świat popularnych historii lub przypomnienia im o nich. 
 
Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

sobota, 28 grudnia 2019

Derib + Job - "Yakari i grizli"

Scenariusz: Derib
Rysunki: Job
Tytuł: Yakari i grizli, tom 5
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 48
Ocena: 7/10

Opis: 

Piąty tom przygodowej opowieści o małym Indianinie i jego zwierzęcych przyjaciołach. Pewnej nocy do wioski Siuksów przybywa Stary bóbr, aby zawiadomić Yakariego, że zaginęli rodzice małego szopa pracza. Chłopiec i jego ukochany koń Mały Piorun wyruszają na poszukiwania w dzikie góry. Po drodze dowiadują się, że w okolicy zniknęło wiele innych małych zwierząt. Wtedy zaczynają rozumieć, że w górach kryje się coś tajemniczego i niebezpiecznego. Wreszcie odkrywają sekret porwań, lecz nie mają pojęcia, jak zaradzić straszliwej sytuacji. Na szczęście pojawia się Wielki Orzeł - dzięki jego radzie Yakari układa sprytny plan, dzięki któremu zwierzątka będą mogły wrócić do domu!

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy - scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 "Yakariego" (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie 40 albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.

Recenzja:

Ostatnio wydawnictwo Egmont postanowiło w tym samym czasie wydać, nie tak jak do tej pory dwie, ale tylko jedną część przygód Yakariego. Jednak spokojnie, kolejna jest już w zapowiedziach, więc nie trzeba się martwić, że to koniec polskiego wydania tej serii. Przed nami jeszcze długa droga, jesteśmy przy piątym tomie a autorzy stworzyli ich niemal czterdzieści. Naprawdę imponujący dorobek literacki. Ta część zatytułowana Yakari i grizli nieco ostudziła nasz zapał do tego cyklu, ale oczywiście nie oznacza to wcale, że zniechęciła nas do niego. Po prostu była dobra lecz nie znakomita. Co na to wpłynęło i jakie są najważniejsze plusy tej historii? Postaram się je wyjaśnić w dalszej części recenzji. 

Przede wszystkim jest to historia mniej zabawna niż dotąd przez nas poznane. Oczywiście to nie umniejsza jej wartości, a nawet stanowi ciekawą odskocznię od poprzedniego klimatu odczuwalnego podczas czytania wcześniejszych tomów.


Być może już kiedyś wspominałam, że ja i mój syn nie jesteśmy jakimiś wielkimi fanami komiksów i nie czytamy ich zbyt często. Jednakże seria o Yakarim jest tutaj wyjątkiem, bowiem czytamy ją od początku i nie zamierzamy przestać. Ten młody Indianin skradł nasze serca a jego przygody zawsze są ciekawe. Niektóre bardziej, inne mniej, ale każda z nich ma w sobie coś wartościowego i interesującego. Również lektura tego tomu dostarczyła nam niemało pozytywnych wrażeń. Początkowo czuliśmy się trochę zagubieni w jej przekazie, ale wraz z rozwojem akcji wszystko powoli stawało się oczywiste i mogliśmy z pełną świadomością uczestniczyć w dalszych wydarzeniach jako ich bierny obserwator.


"Pewnego wieczora, przeszło tydzień temu, rodzice Czarnej Maski nie wrócili do domu..."

Yakari ma tym razem niezwykle trudną zagadkę do rozwiązania. Musi odnaleźć znikające zwierzęta i uratować je spod despotycznych rządów strasznej bestii. Nie będzie to wcale łatwe zadanie. Oczywiście tutaj jak zawsze nieoceniona będzie pomoc Wielkiego Orła. Jaką radę da on młodemu Indianinowi i czy chłopcu uda się w końcu uwolnić uwięzione zwierzęta? Potrzebna będzie mu do tego spora dawka odwagi, ale przede wszystkim ogrom rozsądku i przemyślanej taktyki. W tej części zadrżymy o los bohaterów i będziemy mieli mniej powodów do śmiechu. Czy zatem wszystko skończy się szczęśliwie? Tego już wam nie zdradzę, musicie przekonać się o tym sami. Nie jest to historia w ogóle pozbawiona humoru, ale odnosząc ją do poprzednich z tego cyklu, łatwo zauważyć różnicę w obecności liczby scen rozweselających czytelników. Ma to zarówno swoje plusy, jak i minusy. Wszystko jednak się bilansuje i w konsekwencji ten tom wcale nie nudzi, co oczywiście przechyla szalę na stronę jego zalet.


Ta historia w przeważającej części jest utrzymana w klimacie tajemniczości i odrobiny grozy. Jest tu także mniej rysunków, które same w sobie tworzą historię, bez opatrzenia ich tekstem. Jednak ogólnie jest ciekawa i ma ważny przekaz dotyczący wykorzystywania słabszych do własnych celów, wbrew ich woli. Wskazuje także na rytm życia zwierząt zgodnie z porami roku, dzięki czemu możemy zaznajomić z tym faktem nasze dzieci. Można ją czytać jako odrębną historię, chociaż jest w niej niewielkie nawiązanie do poprzednich tomów. Jakość wydania w niczym nie odbiega od poprzednich części i zachowuje najwyższy poziom. Polecam ten tom, jak i całą serię o Yakarim, zwłaszcza młodym fanom historii przygodowych oraz wszystkim szukającym niebanalnych komiksów. Yakari to bohater, którego z łatwością można polubić a jego nadnaturalny kontakt ze zwierzętami jest nawet godny do pozazdroszczenia. Wielu z nas z pewnością chciałoby rozumieć ich mowę i mieć w nich takich wspaniałych przyjaciół, jak towarzysze Yakariego.



Yakari i grizli to opowieść tajemnicza, okraszona mniejszą dawką humoru niż poprzednie części serii. Pomimo to dostarcza cennej wiedzy i niemało wrażeń. Uczy, bawi i wychowuje a to jest w literaturze każdego formatu, najistotniejsze. Może zechcecie wyruszyć w podróż, której szlachetnym celem będzie podarowanie wolności tym, którym się ona należy?

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

czwartek, 30 maja 2019

IndiaEuroStory i Dzieci - "Opowieści Panchatantry 2"

Autor: IndiaEuroStory i Dzieci
Tytuł: Opowieści Panchatantry 2
Wydawnictwo: Rideró
Data wydania: 20.05.2019
Liczba stron: 84
Ocena: 9/10
Patronat Bajkowiru

Opis: 

Panchatantra — („pięć traktatów”) to starożytna indyjska kolekcja powiązanych ze sobą bajek zwierzęcych z morałem, cieszących się do dziś w wielu krajach dużym powodzeniem. Opowieści Panchatantry doczekały się również animowanych ekranizacji w wielu językach. IndiaEuroStory wraz z dziećmi z Przedszkola Miejskiego nr. 5 w Sosnowcu prezentuje po raz drugi własny przekład ośmiu bajek z samodzielnie wykonanymi ilustracjami.

Recenzja:

Odkąd pamiętam lubię czytać a najbardziej cenię sobie historie z wartościowymi przesłaniami. Będąc małą dziewczynką z niecierpliwością czekałam na wieczór, by poznać nową bajkę i móc samodzielnie odnaleźć w niej morał. Swoim dzieciom także często opowiadam różne bajeczki, ale czasami brakuje mi pomysłu na kolejną krótką i jednocześnie ważną w przekazie historyjkę. Kiedy dowiedziałam się o książce zatytułowanej Opowieści Panchatantry 2, od razu zdecydowałam, że muszę się z nią zapoznać. Cieszę się tym bardziej, ponieważ nasz blog objął ją patronatem medialnym. W pełni popieram całą ideę tego projektu i  podpisuję się pod nią obiema  rękami. Uroku temu wydaniu dodają ilustracje, które wykonały dzieci w wieku przedszkolnym. Przekonajcie się sami, że to wnętrze was zauroczy. Do tego zwierzęcy bohaterowie to postaci, które skupiają na sobie uwagę i wzbudzają ciekawość. Takie połączenie gwarantuje nienachalne przekazanie najmłodszym różnych wartości współżycia społecznego, tak istotnych w ich rozwoju. 


Z pewnością niektórzy zastanawiają się, skąd pochodzi właśnie taki tytuł tej książki. Otóż, Pańczatantra to zbiór indyjskich bajek i podań. Nikogo zapewne nie zdziwi, iż każda zawiera morał a głównymi bohaterami w nich występującymi są zwierzęta. Dwójka przy tytule oznacza, że jest to już druga edycja przedsięwzięcia, w którym autorka Nina Nirali podjęła się przekładu tekstu na język polski a wartości całemu wydaniu dodały rysunki dzieciaków. Wiadomość, że to istotne w swym przekazie dzieło doczekało się kontynuacji, zapewne ucieszy nie tylko dzieci, ale także rodziców i opiekunów. Zarówno e-book jak i wydanie papierowe już na początku wywołują same miłe wrażenia. Na co więc możemy liczyć otwierając drugi tom tej wcale niezwyczajnej antologii?


Okładka prezentuje się naprawdę dobrze, byłam od razu nią zauroczona. W książce znajdziemy dziewięć krótkich bajek, które są opowiadane przez starsze rodzeństwo dwójki z grupki dzieci uczęszczających wspólnie do jednego przedszkola i razem spędzających wolny czas. Wszystkie indyjskie historie zostały przedstawione na podstawie takiego samego schematu: najpierw poznajemy przedszkolaków i różne sytuacje towarzyszące im na co dzień. Podczas nich Maja lub Radżu dobierają odpowiednią bajkę, aby dzieci zrozumiały konsekwencje swojego zachowania. Dowiedzą się one między innymi, dlaczego nie wolno posługiwać się cudzymi rzeczami bez pytania oraz naśladować innych i wykorzystywać ich pracę jako swoją. Każda bajka w prosty sposób niesie ze sobą cenną naukę dla małych słuchaczy. 


Są to bajki łatwe w odbiorze, bez problemu można odczytać i zrozumieć ich puentę. W nieskomplikowany i przyjemny sposób przedstawiają ciekawe historie, dzięki którym dzieci mogą również poznać inną kulturę. Dodatkowo oryginalne ilustracje wykonane przez ich rówieśników z pewnością zachęcą je do własnej interpretacji i wprawią w zdumienie oraz podziw wynikające z faktu, iż ktoś zbliżony im wiekiem miał udział w takim wielkim przedsięwzięciu. To może również podbudować ich odwagę do spełniania własnych marzeń i osiągania rzeczy niemożliwych. Rysunki przyozdobiono ciekawymi grafikami nadając im uroku i niepowtarzalnego piękna. Każdy z nich został podpisany imieniem i nazwiskiem wykonawcy. Mogą oni być dumni ze swoich prac, które idealnie odzwierciedlają istotę fabuły. W kilku miejscach znajdziemy inne grafiki, które doskonale współgrają z całością. 


Ostatni rozdział książki poświęcono na przedstawienie kilku ciekawostek o Indiach i samej kulturze tego kraju. Warto otworzyć się na nową wiedzę i udostępniać ją swoim dzieciom. Wydanie papierowe jest wykonane w bardzo dobrej jakości. Nie dajmy się zwieść niewielką ilością stron, gdyż to treść jest najważniejsza a ona w tym przypadku okazała się niezwykle bogata.


Opowieści Panchatantry 2 to zbiór pięknych w swym przekazie i niezwykłych w formie bajek. Każda z nich w sposób przyjemny a jednocześnie przystępny niesie ze sobą ważne przesłanie. Wzbogacone dziecięcymi rysunkami mają w sobie niepowtarzalną magię. Warto je poznać i zapamiętać na dłużej. Idealne do czytania lub opowiadania przed snem. Ich lektura z pewnością stworzy rodzinny klimat i umocni więź rodziców z dziećmi, będąc także inspiracją do rozmów na wiele ważnych tematów. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości IndiaEuroStory oraz wydawnictwa Rideró. Bajkowir objął ją patronatem medialnym.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Aneta Krella-Moch – „Królewna Lenka rozrabia. Wybór opowiadań”

Autor: Aneta Krella-Moch
Tytuł: Królewna Lenka rozrabia. Wybór opowiadań
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 96
Ocena: 9/10
Wiek: 3-6 lat

Opis:


Lenka to królewna, jakiej dotąd nie spotkaliście. Za nic ma zasady i dworską etykietę! Bo kiedy trzeba ocalić życie ślimakowi lub poskakać w deszczu po kałużach, na pewno postawi na swoim. Ta dziewczynka ma charakterek! 

Najzabawniejsze opowiadania teraz w nowym prezentowym wydaniu! Wielbiciele przygód krnąbrnej królewny i jej przyjaciół z pewnością docenią większy format, twardą oprawę i czcionkę ułatwiającą dzieciom samodzielne czytanie. Niebanalne historie pełne humoru w połączeniu z delikatną kreską i przepięknymi kolorami tworzą jedyny w swoim rodzaju świat bliski każdemu maluchowi. Autorką tekstów oraz wizerunku małej bohaterki jest Aneta Krella-Moch, znana ilustratorka, miłośniczka ogrodów i… smoków – które można podziwiać również na kartach książek o królewnie Lence.

Recenzja:

Małe dziewczynki bardzo często mówią, że chciałyby być księżniczkami. Uwielbiają zakładać strojne sukienki i błyszczące pantofelki, a główki przyozdabiać lśniącym diademem, czy nawet złotą koroną. Jednak taka fascynacja pojawia się tylko na czas ich zabawy, gdyż z pewnością, na pozostanie dłużej w takiej roli nie wystarczyłoby im cierpliwości – sztywna etykieta i zasady (o czym zbyt często dziewczynkom nie mówimy), którym musiałyby się podporządkować, szybko okazałyby się dość nudne i zbyt wymagające dla młodych dam. Nic więc dziwnego, że główna bohaterka zbioru opowiadań zatytułowanych Królewna Lenka rozrabia – których autorką jest Aneta Krella-Moch – pomimo swego pochodzenia lubi robić wokół siebie zamieszanie. Z takim problemem boryka się wielu rodziców. Bowiem, nasze pociechy coraz częściej tracą wrodzoną nieśmiałość i potrafią zaskoczyć a nawet wprawić w osłupienie swoim zachowaniem.


Historie Lenki kończą się morałami pomagającymi uświadomić maluchom pewne zasady dotyczące nie tylko grzeczności. Kiedy przeczytałam ten tytuł, od razu pomyślałam o córce mojego brata. Stwierdziłam, że będzie to dobra okazja, by porozmawiać z nią między innymi o jej nadmiernej żywiołowości. Niecodzienne przygody i oryginalna osobowość bohaterki zaciekawiła nie tylko ją. Dlaczego? Szczegóły znajdziecie poniżej.


Na to wydanie składają się trzy ciekawe opowiadania, z których każde zakończone jest wartościowym przesłaniem. Nie są one zbyt krótkie, czytając je dziecku na dobranoc może ono szybko zasnąć, tym samym nie dotrwać do końca historii. Poruszone są w nich ważne tematy a pod przykrywką ciekawych sytuacji autorka przemyciła cenne rady istotne dla rodziców w procesie wychowania dzieci. Dowiemy się na przykład, dlaczego nie można być niegrzecznym a miłe zachowanie jest zawsze opłacalne oraz jak pomagać, by nie zaszkodzić, a także tego, że należy ubierać się adekwatnie do pogody i dbać o swoje zdrowie. Wszystkie informacje są poparte empirycznymi przykładami z życia Lenki i osób znajdujących się w jej otoczeniu. Pomaga to naszym podopiecznym w wyobrażeniu sobie konkretnych sytuacji i bezproblemowym zrozumieniu konsekwencji złych nawyków, czy też nieodpowiedniego zachowania. 


Chociaż wydawać by się mogło, że ta mała bohaterka nie jest miłą dziewczynką to po przeczytaniu pierwszego opowiadania poczujemy do niej sympatię, gdyż nie jest wcale zarozumiała i wykazuje chęć zmiany swojego postępowania. Oprócz niej poznajemy jeszcze dwójką dzieci. Na całą trójkę czekają ciekawe przygody i zabawne sytuacje. Natrafimy także na epizody odzwierciedlające zachowanie dorosłych, przedstawiono je w trochę ironiczny sposób, co  wywołuje uśmiech na twarzy. Takie rozwiązanie pokazuje nam pewien kierunek myślenia w różnych kwestiach. Jedną z nich jest bezsilność rodziców wobec rozrabiających dzieci i brak pomysłu na zmianę ich zachowania. Czy pozostaje nam zatem tylko picie herbatki na uspokojenie? Otóż nie. Przeczytajcie, a przekonacie się sami, dlaczego dziewczynka przestała rozrabiać.



Tekst w tej książeczce został napisany dość dużą czcionką, zatem starsze dzieci mogą spróbować przeczytać ją samodzielnie. Twarda oprawa i niestandardowy format sprawiają, że prezentuje się ona bardzo dobrze a wręcz elegancko, wzbudzając zainteresowanie dzieci. To idealny pomysł na prezent, bez wątpienia każda dziewczynka uwielbiająca czytać, będzie nią zachwycona. Nie oszczędzono tu miejsca na ilustracje, większość z nich zajmuje całą stronę, są one kolorowe a niektóre wzbogacono napisami, co sprawia, że przedstawione na nich sytuacje są bardzo realistyczne.




Polecam te opowiadania nie tylko dziewczynkom. Nawet mój syn był zainteresowany przygodami małej bohaterki. Są to wartościowe historie, które będą inspiracją do rozmowy z dziećmi na różne tematy. Z łatwością można polubić Lenkę, to dość oryginalna postać skupiająca na sobie naszą uwagę. Jesteśmy również ciekawi innych opowiadań z nią w roli głównej. Te, które przeczytaliśmy zawierają nie tak trudny do odczytania morał. To po prostu przyjemne opowieści wzbogacone pięknymi ilustracjami, do tego w fantastycznym wydaniu. Z pewnością wy też polubicie tą niezwykłą królewnę.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.

środa, 4 października 2017

Jean Ure - "Sekretne spotkanie"


Autor: Jean Ure
Tytuł: Sekretne Spotkanie
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 192
Ocena: 8/10
Wiek: 8+

Opis:

Megan i Annie są bystrymi dwunastolatkami, które pragną poznać swoją ulubioną autorkę Harriet Chance. Kiedy udaje im się skontaktować z córką Harriet – Lori, dziewczyny są podekscytowane i pełne nadziei, że ich marzenie się wkrótce spełni. Jednak kiedy Lori organizuje spotkanie z matką, autorka okazuje się być trochę dziwna. Dlaczego Megan wie więcej o swojej idolce niż ona sama? Dlaczego Harriet wydaje się być przerażona? Czy dziewczyny znalazły się w prawdziwych tarapatach?

Recenzja:

Czy może być coś lepszego niż książka o molu książkowym skierowana do małych moli książkowych? Chyba tylko książka, która dodatkowo porusza ważne tematy i niejako „przy okazji” pełni rolę dydaktyczno-moralizatorską. I „Sekretne spotkanie” jest właśnie tego typu lekturą.
Megan ma 12 lat, uwielbia czytać, ma nieco nadopiekuńczą (choć kochaną!) mamę i marzy o zostaniu pisarką. Uwielbia spędzać czas ze swoją zwariowaną przyjaciółką Annie, a że śmielsza z nich ma głowę pełną szalonych pomysłów, dziewczynki często wpadają w kłopoty. 

„Ciekawe, czy ja też jestem rozsądną dziewczynką, pomyślałam, i czy bycie rozsądną to cos ekscytującego. Doszłam do wniosku, że nie, i dlatego potrzebuję Annie. Jej nikt nie nazwałby rozsądną. Ale czasami jest ekscytująca. Wtedy, gdy wpada na jakiś zwariowany pomysł.”

Żadna z nich nie spodziewa się jednak w jak duże tarapaty wpadną kiedy Annie w ramach urodzinowego prezentu postanowi sprezentować koleżance spotkanie z jej ukochaną autorką, której córkę przypadkiem poznała w książkowym chatroomie. I na własnej skórze przekonają się, że „nigdy nie wiadomo, kto tak naprawdę jest po drugiej stronie”. 

Jest to książka przede wszystkim o bezpieczeństwie w sieci, ale porusza również inne ważne tematy – demencję starszą, wychowywanie się tylko z jednym rodzicem, tragedię utraty dziecka, problem nadmiernej kontroli i potrzebę asertywności. Jednak wszystkie poważne tematy poruszane są mimochodem – stanowią część fabuły i życia bohaterów. Nikt nie robi z tych problemów wielkiej sprawy, są po prostu częścią ludzkiej egzystencji i mogą się przydarzyć każdemu, a autorce daleko do moralizatorskiej postawy, nie narzuca młodemu czytelnikowi swojego zdania, nie straszy go ani nie męczy wyświechtanymi frazesami. 




Fabuła jest wciągająca, akcja wartka i przyjemna, a sama opisana sytuacja – choć niebezpieczna, wciąż posiada znamiona przygody. A już na pewno ważnego życiowego doświadczenia.
Bohaterki są dobrze wykreowane i łatwo się z nimi identyfikować, a całość naprawdę dobrze się czyta. 

Bardzo mi się podoba, że nie tylko dzieci wynoszą lekcję z niebezpiecznej sytuacji. Również mama Megan przyznaje, że jej nadopiekuńczość przyczyniła się do nieroztropności córki i deklaruje zmianę swojego zachowania – postanawia kupić jej komputer, żeby wspólnie mogły nauczyć się bezpiecznego zachowania w intrenecie.
Dużym plusem jest również podkreślenie opiniotwórczej roli literatury w życiu dziecka. Bohaterki książek ukochanego cyklu Megan nie są wyidealizowane i mierzą się z wieloma codziennymi problemami, dzięki czemu wspaniale pomagają wyleczyć się czytelniczce z nastoletnich kompleksów. 

A już zupełnie autorka urzekła mnie wprowadzeniem „punktu widzenia starszej siostry” – chociaż to Megan jest narratorką powieści, mamy szansę zajrzeć również do pamiętnika Rachel – starszej siostry Annie, która opiekuje się dziewczynkami. I jako starsza siostra całkowicie rozumiem jej problemy z małolatami.

Przyjemna, lekka i wartościowa lektura. Bardzo polecam i w odpowiednim momencie sama na pewno podsunę ją mojej córce. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Jaguar.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

David Almond - "O chłopcu, który pływał z piraniami"

Autor: David Almond
Tytuł: O chłopcu, który pływał z piraniami
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 256
Ocena: 9/10
Wiek: 9+

Opis: 

Nie każdy może pływać z piraniami. Żeby tego dokonać, aby zanurzyć się w akwarium pełnym krwiożerczych ryb i wyjść z tego cało, trzeba być kimś niezwykłym! Czy mały Stanley Potts okaże się tak wyjątkowym chłopcem? Stan, wychowywany przez wujostwo chłopiec, który stracił rodziców, postanawia wyruszyć w świat wraz z wesołym miasteczkiem. Opiekuje się złotymi rybkami, z którymi potrafi się porozumiewać. Pracując w wesołym miasteczku, Stan poznaje wiele przedziwnych postaci, uczy się samodzielności i odnajduje przyjaźń. Jednak najważniejszym wydarzeniem okazuje się spotkanie z wielkim mistrzem pływania z piraniami - Panchem Pirellim. Czy Stan postanowi wrócić do domu, do kochających go wuja i ciotki? A może wybierze się z wielkim mistrzem Panchem Pirellim nad Amazonkę, by uczyć się pływania z piraniami?

Recenzja: 

Z twórczością Davida Almonda miałam szansę się już spotkać, więc mniej-więcej wiedziałam, czego mogę się po tymże autorze spodziewać - ponurej, nieco dramatycznej opowieści z elementami fantastyki, morałem i niebanalnym zakończeniem (takie doświadczenia wyniosłam ze Skrzydlaka i Dzikusa). Te słowa świetnie opisują również i powieść O chłopcu, który pływał z piraniami, nie oddają jednak całkiem jego uroku, który postaram się - bo proste zadanie to nie jest - jak najlepiej ukazać w swojej recenzji. 

Poruszył mnie już sam krótki wstęp, w którym poznajemy okoliczności śmierci rodziców chłopca (... tata Stana stracił życie, bo miał wypadek, a mama, bo pękło jej serce.) Nowymi opiekunami stali się dla niego Ciocia Annie i Wujek Ernie, który - po upadku stoczni - zajął się produkcją rybnych konserw i zdziwaczał. Cały dom zamienił w fabrykę, w której - wręcz niewolniczo - pracuje cała rodzina, a biedny Stan nie ma nawet swojego łóżka i sypia w kredensie... 

- Ale spójrz, co zyskaliśmy - grzmiał Ernie. - Spójrz na kwitnący interes. Mamy kieszenie pełne kasy i jedzenie na stole!
- Stole? - zawołała Annie. - My nie mamy stołu!

Na szczęście Ciocia Annie jest kobietą rozsądną i dobrą, dzięki czemu chłopiec może spędzić przyjemnie dzień swoich urodzin - w ramach chwili wolności wybiera się do Wesołego Miasteczka, gdzie widzi różne dziwy i zdobywa trzynaście złotych rybek, a po powrocie czeka na niego pyszny tort i różne inne smakołyki, zjedzone w rodzinnej atmosferze. Niestety, następnego dnia Wujek Ernie dopuszcza się straszliwego okrucieństwa i - zszokowany i zrozpaczony chłopiec - postanawia odjechać z Dostoyevskym (właścicielem jednego ze stoisk Wesołego Miasteczka) i jego córką Nitashą... 

Stan opada na oparcie fotela. Tłumaczy sobie, że dobrze zrobił. Tłumaczy sobie, że wszystko będzie dobrze. Tłumaczy sobie, że musi być dzielny. Ale ciągle przełyka łzy.

Chłopcem targają wątpliwości i tęskni za starą rodziną, choć nowa okazuje się wspaniała. Zaprzyjaźnia się, obserwuje osobliwe postaci - tajemniczą Cygańską Różę, zgorzkniałego Piotrusia Połaskocz Mnie, człowieka-dzika. Słucha legend i mitów opowiadanych dialektami z odległych miejsc i dalekich lądów... I - w końcu - poznaje Pancha Pirellego, mężczyznę pływającego z piraniami, który dostrzega w chłopcu niezwykłość i potencjał. Jednakże czy Stan, dotychczas zapuszkowany w domu-fabryce, ma szansę zostać kimś wielkim? 

Powieść ta porusza tak wiele i tak wiele chciałabym o niej napisać, że nie wiem od czego zacząć (choć w zasadzie już zaczęłam, prawa?). Przede wszystkim na szczególną uwagę zasługuje postać Stana - dzielnego, pracowitego i poczciwego chłopca, który budzi sympatię od pierwszych stron. Kolejnymi bohaterami są Dostyevsky (z początku miałam nadzieję, że autor jakoś nawiąże tutaj do Fiodora Dostojewskiego, ale - niestety - tak nie jest) i Nitasha, których życie zdaje się zmieniać na lepsze od czasu poznania Stana. Dalej mamy Pancha Pirellego, który pokazuje nam kulisy życia sławy - zmyślona przeszłość itp. Nie mogę ominąć i Piotrusia Połaskocz mnie, który nie śmiał się od dawna... 

- Widzisz, co się dzieje z kimś, kto nie śmiał się od dwudziestu lat? Widzisz, co się dzieje z kimś, kto zarabia na życie sztuczkami i przekrętami? Robi się okrutny i zgorzkniały, Stanie - to się właśnie dzieje. 

Autor nie tylko przestawia czytelnikowi różnorodne postaci i wyjątkową historię, ale i... nabija się nieco z urzędników. W książce spotkamy FIŚ (Formacja Interesów Śliskich?), której głównym przedstawicielem w powieści jest Pan Clarence P. Clapp - wyszkolony śledczy pierwszego stopnia, z siedmioma gwiazdkami, dwoma promieniami i certyfikatem opisanym przez samego Kierownika Formacji. Wraz ze swoimi ochroniarzami ściga śliskie interesy, którymi... zdaje się być każde - mniejsze lub większe - wykroczenie. Bardzo krzywdzi rodzinę Stana i - jakby tego było mało - do Wesołego Miasteczka, gdzie jest główny bohater również trafia. Kolejnym nieprzyjemnym charakterem zdaje się być policjant, który w każdym chłopcu widzi łobuza - w zasadzie zdaje się mieć na tym punkcie bzika. 

Sposób prowadzenia narracji totalnie mnie zachwycił. Autor, opisując dzieje Stana i jego bliskich, często zwraca się do czytelnika i - w niektórych momentach - pozwala nam dopowiedzieć sobie resztę historii. Dzięki temu możemy między innymi zdecydować, jak skończy paskudny Pan Clarence P. Clapp... tak, to zdecydowanie przypadło mi do gustu... I to wciąż nie wszystko, bo otwarte zakończenie - nieco naprowadzone na to szczęśliwe - pozwala nam pozostać ze Stanem na dłużej, dzięki czemu ta opowieść niekoniecznie kończy się na ostatnich stronach. Dla mnie wciąż ona trwa!

A jeśli masz dobre serce (...) - wtedy przetrwasz.

O chłopcu, który pływał z piraniami polecam KAŻDEMU. Ta książka przekazuje wiele życiowych prawd, które przypadną do gustu nie tylko dziecku, ale i dorosłemu. David Almond stworzył dojrzałą i - w głównej mierze - pozytywną opowieść o każdym z nas i... rybach. Ale - bez obaw! Kartki nie przesiąkły ich zapachem! Czuć jedynie nęcący zapach papieru i... fantastycznej przygody!

A jaki sens ma życie, jeśli nie ma w nim żadnych niebezpieczeństw, z którymi można się zmierzyć i je pokonać? 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zielona Sowa. :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Julian Gough, Jim Field - "Królik i Misia. Utrapienie Królika"

Autor: Julian Gough i Jim Field
Tytuł: Królik i Misia. Utrapienie Królika
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 114
Ocena: 9/10 
Wiek: 4+

Opis: 

W lesie Królika i Misi niespodziewanie pojawia się Dzięcioł, który postanawia wydrążyć dziuplę w drzewie rosnącym tuż przy norce Królika. Nowy lokator robi dużo hałasu.
Posiadanie takiego sąsiada to prawdziwe UTRAPIENIE, Królik nie może już tego wytrzymać. Chce się pozbyć przybysza, ale Misia uważa, że jest on naprawdę uroczy. Kiedy razem wspinają się na drzewo Dzięcioła, odkrywają, że świat jest dużo większy niż im się do tej pory wydawało. 
Może więc problemy Królika wcale nie są takie duże?

Recenzja: 

Królik i Misia: Utrapienie Królika to drugi tom serii o nietypowych, tytułowych przyjaciołach. Tym razem w lesie, w którym mieszkają, zjawia się nietypowy gość - Dzięcioł.

Dzięcioł - jak to Dzięcioł - robi dużo hałasu. Ciągłe ŁUP! ŁUP! ŁUP! doprowadza Królika do granic wytrzymałości i nikogo zapewne nie zdziwi to, że pragnie za wszelką cenę pozbyć się pierzastego intruza. Poczciwa Misia jest za to innego zdania - uważa Dzięcioła za uroczego i bardzo chce go poznać. Ta znajomość otwiera naszym dwóm głównym bohaterom oczy na ogrom świata oraz jego piękno. Królik musi się zmierzyć ze swoim nastawieniem do otaczającej go rzeczywistości... 

- Zmienić myśli? A co nie tak jest z moimi myślami? Moje myśli są IDEALNE! - powiedział Królik. 
- Ale twoje myśli sprawiają, że jesteś nieszczęśliwy!

Julian Gough po raz kolejny stworzył mądrą i zabawną opowieść o przyjaźni, w której zarówno ja, jak i maluchy jesteśmy zakochani. Tym razem autor poruszył w przychylny maluchom sposób, a jednocześnie dobitnie trafiający i do dorosłego, problem negatywnego nastawiania do wszystkiego. Misia po raz kolejny jest wesołą i dobroduszną postacią, która budzi sympatię, a Królik... Królik jest Królikiem, ale i on potrafi obudzić ciepłe emocje. Szczególnie, gdy udaje mu się zmienić nastawienie...

[o chrapaniu Misi] "Hmmm. Może powonieniem pomyśleć o tym w Inny Sposób - pomyślał Królik. - Tak! Nie będę myśleć o tym, jak o Paskudnym Dźwięku. Zamiast tego pomyślę o tym, jak o miłym, przyjaznym przypomnieniu, że niedaleko jest moja przyjaciółka Misia".
I nagle ten sam dźwięk sprawił, że Królikowi zrobiło się ciepło i przyjemnie. 


Drugi tom Królika i Misi utrzymany jest w zielono-szarych barwach (poprzedni był niebiesko-szary), a ilustracje zdały nam się jeszcze piękniejsze, zupełnie jak ukazanie kwitnącej przyjaźni Misi i Królika. Jeśli chcecie nauczyć dzieci czerpać radość z prostych rzeczy (a może nawet chcecie nauczyć samych siebie) i pokazać im uroki prawdziwej przyjaźni - nie wahajcie się! My nie możemy doczekać się kolejnego tomu, pt. Sposób na przekąskę. Bez wątpienia będzie równie smakowity jak dwie poprzednie części! Polecamy serdecznie!

Tę książeczkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zielona Sowa. :)

piątek, 24 lutego 2017

Julian Gough, Jim Field - "Królik i Misia. Niesmaczne zwyczajnie królika"

Autor: Julian Gough, Jim Field
Tytuł: Królik i Misia. Niesmaczne zwyczaje królika
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 15 stycznia 2017
Liczba stron: 112
Ocena: 8/10
Wiek: 4+

Opis:

Misia jest wielkim, przyjacielskim niedźwiedziem, a niedźwiedzie - jak wiadomo zapadają w sen zimowy. Królik jest mały, królik kradnie innym zapasy, królik jest przemądrzały i nie ma przyjaciół. Ciekawe dlaczego… 
Jak myślicie, co się stanie, kiedy tych dwoje się spotka? Czy niesmaczne zwyczaje królika i bezgraniczna ufność Misi dobrze wróżą tej znajomości? 
Dowiedz się, na czym polega prawdziwa przyjaźń.

Recenzja:

Książeczka Królik i Misia. Niesmaczne zwyczaje królika od razu rzuciła mi się w oczy, gdy tylko ujrzałam ją w zapowiedziach wydawnictwa Zielona Sowa. Przede wszystkim zaintrygował mnie tytuł i urocze postaci na okładce, ale całości dopełniła rekomendacja jednego z moich ulubionych pisarzy, Neila Gaimana - Ta książka sprawi, że rozśmiejesz się na cały głos. Muszę przyznać, że autor ten miał rację - opowiastka ta doprawdy ogromnie mnie rozbawiła!

Julian Gough napisał tę bajeczkę wraz ze swoją córką, o czym możemy dowiedzieć się w dedykacji. W przygodach Królika i Misi czuć wkład dziecka, jest napisana bardzo przyjaznym młodemu czytelnikowi językiem. Opisy są zabawne, a dialogi proste i przekomiczne. Postać Misi jest niezwykle poczciwa i ciekawska, przypomina właśnie - choć na pewno nie rozmiarami - małą dziewczynkę. Być może autor stworzył ją właśnie na podobieństwo swojej podopiecznej?


Inaczej ma się sytuacja z Królikiem. Jest to dość niemiły osobnik i niecierpliwy, obdarzony wieloma innymi, niezbyt przyjemnymi cechami. Choć opowieść jasno ukazuje, że tytułowymi niesmacznymi zwyczajami zdaje się być zjadanie przez uszatego kup, to... dla czytelnika nie są one najbardziej nieprzyzwoite. Najbardziej niesmacznymi zwyczajami królika zdają się być kłamstwa i podkradanie żywności innym, spożywanie własnych odchodów zdecydowanie schodzi na dalszy plan - taka jest nie tylko moja opinia, ale i ośmiolatki, z którą tę książeczkę czytałam.


Niemniej, to nie tyle powieść o okropnym Króliku i uroczej Misi, a o przyjaźni. W tej opowieści idealnie sprawdza się powiedzenie prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Królik wpada w tarapaty, a głodna Misia - która wcześniej dostała od uszatego najczarniejszą i najsmutniejszą marchewkę - ratuje małego towarzysza przed zębiskami wilka, częściowo dzięki radom, które wcześniej od niego w nieprzyjemny sposób otrzymała.


Oczywiście, jak to w opowieściach dziecięcych bywa, Królik zmienia nastawienie do Misi i oddaje jej skradzione zapasy, a Misia - jak na dobrą postać przystało - wybacza mu i... przyjaciele lepią razem wymarzonego przez niedźwiedzicę bałwana. Co więcej, bohaterka proponuje Królikowi pobycie razem z nią misiem i zamieszkanie razem w jaskini. Z tej okazji urządzają sobie piknik z resztek zapasów i to w przepięknej scenerii, przy blasku z księżyca.

Wyjrzał przez wejście do ciepłej jaskini i zobaczył bałwana mieniącego się w świetle księżyca.
- Wygląda na samotnego, stojąc tak sobie na chłodzie - powiedział.
- Rano możemy zrobić mu przyjaciela - wymruczała sennie Misia.
Po tym Królik i Misia zasnęli razem w ich ciepłej jaskini. 

Królik i Misia. Niesmaczne zwyczaje królika to cudowna i przezabawna opowieści o przyjaźni, która kryje w sobie wiele morałów. Poza świetną historią, wyróżnia się niebanalną szatą graficzną - szaro-biało-niebieskie ilustracje intrygują znacznie bardziej niż sztampowe wielokolorowe. Jestem pewna, że to nie ostatnia nasza przygoda z tą serią. Ogromnie nie możemy doczekać się kolejnym tomów. Polecamy serdecznie - dwudziestoparolatka i dziesięciolatka! :)


Tę książeczkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zielona Sowa. :)

środa, 21 grudnia 2016

John Boyne - "Noah ucieka"

Autor: John Boyne
Tytuł: Noah ucieka
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 240
Ocena: 9/10
Wiek: 9+

Opis:

Noah ma osiem lat. Zbyt dużo by nie widzieć, że wkrótce stanie się coś złego, coś smutnego, coś, co nie powinno się nigdy stać.
Równocześnie zbyt mało, by zrozumieć tę sytuację. Niestety, nikt nie rozmawia z chłopcem o tym, co się wokół niego dzieje. Dlatego Noah postanawia uciec z domu. Czuje, że ucieczka jest jedynym sposobem, by uniknąć stawienia czoła problemom. Tylko - czy to jest rozwiązanie? 
Choć ucieczka Noah trwa zaledwie dzień, to odmieni jego życie. Chłopiec dzięki przypadkowo poznanemu właścicielowi sklepu z zabawkami, dzięki ich rozmowie o przeszłości i rodzinie, czuje, że jego miejsce jest w domu, wśród bliskich, bez względu na to, co się wydarzy…

Recenzja:

Przed chwilą skończyłam czytać tę książkę i - prawdę mówiąc - brak mi słów. Jest to bez wątpienia jedna z najbardziej magicznych powieści dla dzieci, z jakimi miałam dotychczas do czynienia. 

Noah ucieka to niezwykle wzruszająca opowieść o ośmioletnim chłopcu, który bez słowa opuszcza dom rodzinny. Wyrusza on w podróż po różnych wsiach - bardziej lub mniej przyjaznych - i spotyka wiele niesamowitych postaci, m.in. drzewo, któremu ciągle odrastają gałęzie. Kluczowym momentem powieści zdaje się być moment, w którym na drodze chłopca pojawia się niezwykły sklep z zabawkami, gdzie też chłopiec poznaje równie niesamowitego sprzedawcę. Wówczas dowiadujemy się więcej o Noah i powodzie jego ucieczki, a sam chłopiec zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, jak wiele zostawił za sobą... 


- Przecież wszyscy się starzejemy - odrzekł królik. - Nawet ty. Tak to już jest. Chłopcy zmieniają się w mężczyzn. A mężczyźni zmieniają się w starców. Przecież o tym wiedziałeś.

Powieść porusza wiele ważnych tematów, m.in. przyjaźni, złamanej obietnicy, utraty bliskiej osoby, starzenia się i nieuchronnej śmierci, pokonywania lęków i bliskości z rodziną. Głęboki przekaz tej historii sprawił, że rozpłakałam się rzewnymi łzami - podobnie niegdyś wpłynęła na mnie lektura Chłopca w pasiastej piżamie. I absolutnie nie zgadzam się z tym, aby ta książka miała etykietkę jedynie literatury dziecięcej - dla dorosłej osoby również będzie znakomitą lekcją. To bajka o kruchości życia i ogromnej wartości spędzania czasu z osobami, które się kocha...

Nie wiedział, ile im zostało, ale jeśli byłby to tylko dzień lub dwa, wciąż mieli szansą stworzyć tyle wspomnień, żeby wystarczyło do końca życia.

Książka ta jest napisania doprawdy przepięknie. Zatraciłam się całkowicie w jej jednocześnie surrealistycznym i rzeczywistym świecie. Za pomocą prostych słów i  bajkowych postaci, John Boyne napisał książkę, której przekaz zrozumie nawet niezwykle młody czytelnik. Zakończenie całkowicie odebrało mi mowę i... prawdę mówiąc nie wiem, co więcej mogłabym napisać. Obawiam się, że żadne słowa w tej recenzji nie odzwierciedlą tego, jak cudowna jest ta książka... 

- Czy pan myśli...?
- Czasami, mój chłopcze - przyznał starzec. - Kiedy nie mogę tego uniknąć.

Noah ucieka to powieść pełna magii i osobliwych postaci, które potrafią zarówno wzruszyć, jak i rozbawić. John Boyne zabiera czytelnika w niesamowitą podróż pełną morału, za towarzysza dając mu uroczego, ośmioletniego chłopca. Słodkie, iście dziecięce ilustracje pomiędzy rozdziałami dopełniają całości. Polecam tą fantazyjną powieść bezapelacyjnie każdemu, jest to jedna z tych książek, które naprawdę warto przeczytać. Zostaniecie oczarowani! 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zielona Sowa. ;)